Historia jakich pewnie wiele
Dodane przez MarNal dnia Grudzień 07 2016 09:30:22
To historia jakich pewnie wiele... nie mam z kim pogadać więc opiszę, może trochę mi ulży. 8 lat małżeństwa, dwoje dzieci, trochę problemów, mniej kłótni, więcej cichych dni. W mojej ocenie - normalne rodzinne trudności, czasem zniechęcenie, ale też lepsze momenty. Żona, rodzina jest dla mnie na 1 miejscu. Nigdy nie myślałem o zdradzie, czy rozwodzie. Żona skończyła 34 lata, dostała awans, zaczęła coraz częściej jeździć na wyjazdy służbowe, coraz częściej wychodzić z "koleżankami". Jakoś mnie to nie niepokoiło... nie wiem czemu... starałem cieszyć się jej rozwojem, może... jakoś obronnie odpychałem myśli, że może romansować. Ale pewnego dnia niespodziewanie wróciłem do domu po odwiezieniu dzieci do szkoły, bo zapomniałem komputera i usłyszałem, że dziwnie miłym...? głosem z kimś rozmawia przez telefon. Jak pojawiłem się w pokoju natychmiast się rozłączyła, uśmiechając nerwowo i tłumacząc, że to koleżanka. Krew mi zawrzała, zrobiło mi się duszno ale nic nie powiedziałem, zabrałem komputer i pojechałem do pracy. Ale tam nie mogłem się już skupić - zacząłem szukać w necie informacji o zdradach, jak wykryć zdradę... itd. kupiłem poradnik Wyplera o zdradach i przeczytałem do końca dnia. Po pracy podjechałem jeszcze do sklepu z gadżetami szpiegowskimi i kupiłem dwa dyktafony oraz pendrive z programem szpiegowskim. Głupio czuję się pisząc o tym bo wcześniej brzydziły mnie takie metody, ale wtedy jedynym moim celem było poznać prawdę i zrozumieć na czym stoję. Podrzuciłem jeden dyktafon do jej samochodu, drugi do sypialni ustawiając tryb aktywowania głosem. Rano zadzwoniłem do pracy mówiąc że jestem chory a zabrałem się za jej komputer na którym zainstalowałem oprogramowanie szpiegujące. Wytrzymałem potem trzy dni nie robiąc nic więcej. W niedzielę pojechała z dziećmi do matki a ja usiadłem przy jej komputerze i dwóch dyktafonach. Rezultat zanalizowania tego jest mniej więcej taki: - ma w pracy kochanka, z którym jest w zaanagażowanym związku, spotykają się codziennie w pracy a kiedy się udaje na sex - wyjazdy służbowe lub u niego w mieszkaniu (jest z innego miasta w którym ma rodzinę - zonę i dziecko, w Warszawie ma służbową kawalerkę) - ma konto na dwóch portalach randkowych, ich historia pokazuje że od dwóch lat (!) regularnie randkuje i spotyka się z facetami, czasem na sex Oczywiście byłem załamany ale postanowiłem dalej działać. W poniedziałek znalazłem prawnika od spraw rozwodowych i przygotowałem się do rozmowy z nią. Zawiozłem po szkole dzieci do swojej matki a kiedy wróciła z pracy odbyliśmy długą rozmowę. Jej wynik jest mniej więcej taki: - przyznała się, że mnie zdradza - nie czuje z tego powodu wyrzutów sumienia - twierdzi, że nasze małżeństwo to beznadzieja i od dawna chciała się rozwieść - nie jestem dla niej atrakcyjny, nic do mnie czuje, mówi, że też powinienem sobie znaleźć kochankę to się lepiej poczuję a najlepiej rozwiedźmy się. Nagrałem to oczywiście, odsłuchuję właśnie i próbuję zrozumieć, w jakiej sytuacji jestem, żeby podjąć najlepszą decyzję. Tak po ludzku - wielkie sk....ynstwo, totalny upadek moralny, bezmyślny powrót do beztroskich czasów studenckich...? Niestety kocham ją i łapię się niektórych przykładów z ksiązki Wyplera, pisze m.in. że jest to częsta "auto-narracja" zdradzającego, który sam siebie przekonuje, że chciał/musiał zrobić to co zrobił, po prostu nie miał wyjścia hehehehe... i patrzy ci bezczelnie w oczy. Jakąś nadzieją jest, że ta autonarracja może się zmienić... ale czy zmienią się zachowania? seksualne rozpasanie, nawykowe juz chyba zaspakajanie jakichś swoich potrzeb? ("jakichś" bo chyba nie tylko seksualnych) Niestety wątpię i w poradniku też widzę raczej marne rokowania, szczególnie przy jej nonszalanckim podejściu do sprawy. Wyraźna też typowa sodówka i wpływ znajomych, których ceni. Mówiła że wszystkie jej koleżanki mają kochanków, że to dzisiaj normalne. Czuję też, ze muszę zachować się stanowczo i tak, aby bronić siebie, tego co czuję i w co wierzę. Chyba też nie mógłbym już przy niej po tym wszystkim dobrze, komfortowo się czuć. Przekroczyła wszystkie granice. Jutro spotykam się z prawnikiem, myslę (bo czuję inaczej) że rozwiodę się z nią.
Rozszerzona zawartość newsa