Zdradziłam - pomóżcie uratować związek
Dodane przez just1980 dnia Grudzień 29 2014 08:49:36
Jestem w związku 6 lat, mamy trzyletnie dziecko. Jestesmy zaręczeni ale jeszcze przed ślubem. Rok temu wyobraziłam sobie że mnie nie kocha i jest ze mną z musu bo jest dziecko. Życzliwa koleżanka zaczęła namawiać mnie do poznania jej kolegi i tak się zaczęło. Najpierw zwykła znajomość a potem to już z górki. Im gorzej w domu (sama te kwasy wywoływałam) tym lepiej z nim. Nie potrafię powiedzieć czy chciałam sobie z nim ułożyć życie czy traktowałam go jako alternatywę dla złej sytuacji w domu choć to ja byłam ich przyczyną. Zaniedbałam dom, dziecko, faceta, myślałam tylko o nim i o spotkaniach z nim. A on judził na mojego faceta, ze wszystkim się ze mną zgadzał, nie wytykał błędów i wciąż chwalił. Gdy w domu miałam pouczającą pogadankę na temat tysięcy smsów które wypisuję (mój facet wiedział że to z koleżanką piszę bo telefonu mi nie sprawdzał) i że mam pilnować domu i rodziny a nie obcych osób to od razu spotkałam się z kochankiem i wypłakiwałam mu się w rękaw że w domu wszystko mi się sypie. Nie docierało do mnie że to z mojego powodu. Do tego stopnia się w nim zakochałam/zauroczyłam że gdy mój facet napisał mi smsa że skoro ja nie zajmuję się dzieckiem, nie gotuję, nie sprzątam i nie piorę to powinnam się wyprowadzić bez namysłu napisałam smsa do kochanka żeby zabrał moje rzeczy bo będę nocować u niego. I pojechałam tam na ratowanie swojego związku przeznaczając około 30 smsów. Wydało się wtedy wszystko ale się nie przyznałam. Chciałam ratować swój związek ale nie zerwałam kontaktu z tym innym. Spotkaliśmy się jeszcze tylko raz u mnie w pracy na kilka minut (prosiłam go żeby nic nie mówił mojemu facetowi bo to że on do niego dotrze i spuści mu łomot było pewne) ale wciąż do mnie dzwonił. W jakimś sensie było mi miło że dzwoni do mnie i namawia mnie do zostawienia faceta ale odmawiałam. Niestety mój facet jest dociekliwy i zlepił sobie wszystko do kupy więc po prawie trzech miasiącach przyznałam się do tego romansu. Prosił mnie żebym mu powiedziała wszystko ale nie powiedziałam. Nie powiedziałam choć uprzedzał mnie że lepiej żeby on wiedział od razu wszystko ode mnie niż ma się potem dowiadywać od innych i wracać do tego. Nie wiem czy się wstydziłam czy bałam się że gdy się dowie wszystkiego to nie będzie chciał ze mną być ale nie dość że nie powiedziałam wszystkiego lub przedstawiłam to inaczej to na dodatek skłamałam wtedy gdy on pytał sie mnie o coś wprost. Niestety i to po trzech miesiącach się wydało. Nie chciał być ze mną na Święta i nawet prosił mnie żebym się wyprowadziła. Ja się staram jak mogę ale nie wiem już co zrobić żeby to ratować. Znajomość z tym drugim uświadomiła mi że moje miejsce jest przy ojcu mojego dziecka, że jak mówi że jestem głupia to jestem, że gdy mi coś radzi lub tłumaczy to jest to dobre i dobrze na tym wyjdę, że dom i rodzina są najważniejsze. Zerwałam kontakt z koleżanką która mi doradziła romans, ograniczyłam do minimum kontakt z rodzicami którzy od początku byli przeciwni mojemu związkowi i wciąż podpuszczali mnie na mojego faceta. Ale jemu nie potrafię udowodnić że to się już nie powtórzy i że kłamałam bo się bałam. Bo on w jakimś sensie część winy przyjął na siebie ale nie potrafi mi wybaczyć kłamstw. Pomóżcie mi w jaki sposób mam go do siebie znowu przekonać i udowodnić, że jestem jego warta.
Rozszerzona zawartość newsa