Jak dotrzeć do dowodów?
Dodane przez Rataj dnia 13.11.2021 03:21
Na początek dodam, że nie wiem czy wybrałem odpowiedni wątek, ponieważ na tą chwilę nie znalazłem dowodu zdrady i są to moje domysły, ale mam jakieś dziwnie przeciucie ... Z żoną znamy się 20 lat, a więc jeszcze ze szkoly średniej, od 10 lat jesteśmy małżeństwem. Mamy też 5 letniego syna. Jak w większości małżeństw były lepsze i gorsze chwile. Nigdy nie zdradziłem żony ani ona mnie ( przynajmniej nigdy takich przesłanek nie było z jej strony). Ostatnio jednak nasza relacja strasznie się zepsuła. Wręcz można powiedzieć, że jest fatalna. Wszystko co jest związane ze mną mojej żonie wisi i powiewa. Katuje mnie milczeniem, burczeniem pod nosem, krytykowaniem wszystkiego co robię albo nie robię. Owszem, zdażały się już takie momenty kryzysowe, ale ten jest co najmniej dziwny bo dołączyły inne symptomy. Od jakiegoś czasu nie układa nam się w łóżku, oziębłość mojej żony nie zna granic, od zwykłej kłody ( to jeszcze jakoś znosiłem, po bóle głowy, albo brak " przygotowania się" , a później doszło jeszcze wszczynanie kłótni o byle gówno w momencie, którym próbowałem coś zainicjować. W pewnym momencie się poddałem i tak po ludzku nie mam już odwagi nawet próbować co jej zupełnie nie przeszkadza. Nie kochaliśmy się już 3 miesiące. Ja już odchodzę od zmysłów i domysłów co jest nie tak. Zaczęłem sobie wkręcać że jestem nieatrakcyjny, beznadziejny itp. No ale nie o tym. Nigdy nie podejrzewałem zdrady przez żonę jak juz wspominałem wcześniej, ale jako, że w życiu jestem obserwatorem i już 3 krotnie moi koledzy byli w podobnych sytuacjach to dzięki moim radom do tych zdrad doszli. Tylko, że dowody lezały obok ich, wystarczyło wziąść telefon żony w garść. U mnie to nie takie proste. Od 2 miesięcy moja żona nie rozstaje się z telefonem, idzie z nim siku, kąpać się ( co robi ostatnio nagminnie siedząc w wannie po 1,5h oczywiście z telefonem). Do mnie stosuje pogardę, brak zainteresowania, jest komletnie nieobecna, jakby w chmuerach.Taki przykład, ostatnio miałem gorączkę i wymioty, nawet nie zapytała co mi jest, rozumiem komuś podpaść, rozumiem focha, ale jak trzeba mieć wywalone, żeby nawet nie spytać co się stało? spałem w salonie, żeby jej nie zarazić jakimś gównem. Niby spała w pokoju, bo rzadko kiedy nie zasypiała przed 23cia. Ale okazało się, że o 2 giej w nocy ikona messengera świeciła się, że jest aktualnie dostępna, czyli leżała z telefonem. Przy znajomych i rodzinie jak się spotykamy udaje, że jest wszystko ok, nawet do mnie przy nich coś mówi z uśmiechem, jak tylko wyjdziemy to ma mnie w dupie i odpowiada półsłowkami i gapi się przy tym w telefon i nawet na mnie nie spojrzy. Jestem jak powietrze. Ostatnio jak byliśmy u jej rodziców nalegała, że już musimy isć i poszla ubierać się w przedpokoju pierwsza. Nie widziała, że też już tam idę i w tym momencie zrobiła sobie selfi z uśmiechem. Ktos pomysli i co z tego, to tylko selfi. Ale ona nigdy tego nie robi. Ma tylko FB i Wtsp i nigdy nic nie upublicznia. To było trochę dziwne. Udało mi się ostatnio przechwycić jej telefon, przetrzepałem dosłownie wszystko i oprócz tego selfi nic nie znalazłem, absolutnie nic, ani na FB, ani Messenger ani na Wtps. To co mnie zdziwiło, to zainstalowany Snapchat, gdyż zawsze była głośnym przeciwnikiem takich socjalów. To co mi się udało zrobić to jedynie przekierować zrobione zdjęcia na serwer domowy, którego kompletnie nie umie obsługiwać, ale po kilku dniach nic szczególnego na niego nie wpływa. Niby po tym sprawdzeniu telefonu trochę mi ulżyło, moze się poprostu odkochała pomyślałem i raczej nie mam rogów. Jednak 2 dni temu miała urodziny, chciałem jej umilić dzień, zamówiłem duzą ilosc kwiatów, zabrałem ją do kina, kupiłem perfumy, zarezerwowałem stolik restauracji ale powiedziała,że nie ma ochoty iść. Starałem się nie wyjść z równowagi, zrozumiałem. Otworzyłem wino w domu, włączyłem film. Wypiła pół kieliszka i powiedziała, ze idzie spać. Usunęła też post na fejsbuku który dodałem, że ją kocham i zdjęcie kwiatów. Na pytanie dlaczego, odpowiedziala, że robię popis pod publikę, powiedziałem, że to przykre dla mnie to już nic nie odpowiedziała. Oczywiście spać nie poszła, bo po ikonie messenger widziałem, że jest dostępna jeszcze ponad godzinę. A ja siedziałem sam ... Na drugi dzień puściły mi już nerwy i powiedziałem jej ostro co o tym myślę, dodając że woli swój telefon ode mnie skoro jak do niej mówie to se patrzy w internet. Odpowiedziała " tak, wolę, to prawda ..." I teraz naprawdę nie wiem, czy ja już się wkręcam a ona ma tylko jakiegoś focha i wcale mnie nie zdradza, fizycznie to nawet nie mam pojęcia kiedy miała by to robić bo zawsze punktualnie wraca z pracy. Ale już w internecie, albo w pracy ... nie wiem. Wkręcam sobie, że jestem już coś mam z głową, albo tak sprytnie coś ukrywa, że nawet nie jestem w stanie tego wychwycić.