

Julianaempat... | ![]() |
Kakua | 00:19:18 |
Krz 78 | 00:38:37 |
NieOddycham | 00:59:21 |
DanielInfug | 04:49:56 |
Piszę o wielu zdradach, ale też o tym, że tak można ślepo wierzyć człowiekowi, który bez mrugnięcia okiem potrafił kilkukrotnie żyć dwoma życiami, który całe swoje życie manipuluje, kręci, jest narcyzem wedle wszelkich naukowych opinii i nie ma empatii.
Dawno temu na łamach tego portalu, borykałam się że zdradą narzeczonego, była to zdrada emocjonalna, pisanina i do tego na pewno się całował z młodszą od siebie kursantką na nauce jazdy, nikomu nie opowiadałam, zdusiłam w sobie. Dopiero co Mi się oświadczył, odkryłam to, cierpiałam, ale myślałam, że to się nie powtórzy, potem po ślubie, czasem jakieś niepokojące smsy znajdowałam u niego z różnymi koleżankami, zaczął blokować telefon, urodziło się jedno dziecko, a potem byłam w ciąży z drugim i wtedy znowu traktował Mnie paskudnie i znikał, ciągle był niedostępny, kiedy Ja rodziłam, on się bawił, okazało się, że miał romans trwający ok roku, z inną kursantką nauki jazdy, tym razem autobusową, gdy się dowiedziałam, wyprowadziłam się z dziećmi i na miesiąc odcięłam kontakty. Przepraszał, błagał, żebym wróciła i mówił, że jesteśmy Ja i dzieci dla niego wszystkim, z ciężkim sercem wróciłam, z raną niezagojoną, ze wszystkimi następstwami, troszkę się pochorowałam, co psycholog orzekła jako następstwo tych przejść, które z nim miałam.
Musisz zrozumieć mechanizmy swego zachowania, bo nie jest to zachowanie, dorosłej kobiety, matki dzieci, które patrzą na toksyczne zachowania rodziców. Nienawiść, rzadko przynosi dobre rezultaty w życiu.
Ona tylko cię wyniszcza. Masz dzieci. One wymagają uwagi. Potrzebują odpowiedzialnego, choćby jednego rodzica . Psycholog jest Tobie potrzebny bo sama nie dasz rady. Powinnaś odpuścić związek lata temu, ale tego jesteś też swiadoma. Nie znam przypadki, żeby narkoman sam wyleczył siebie. Gdyby teraz poprosił o jeszcze jedna szansę to na 200% byś mi ją dała . Dlaczego? Bo czujesz do niego nienawiść . A nienawiść to uczucie które ciebie z nim wiąże. Jeżeli poczujesz obojętność, to wtedy
możesz poczuć się wolna od niego. Ale żebyś to poczuła to musisz nad sobą popracować, a to zajmie trochę czasu.
Pewien genialny fizyk powiedział kiedyś, że głupotą jest robić coś cały czas to samo i oczekiwać zmiany wyniku. Takie było twoje działania. Czas to zmienić .Terapia, prawnik i odseparuj się od męża.
P.s ile lat miałaś wychodząc za mąż?
Dzieci oczywiście zachwycone. Na szczęście wyjeżdża czasem na cały tydzień, wtedy trochę odetchnę, nie widzę, nie boli Mnie tak bardzo.
Wydaje Mi się, że 8 lat temu czułam nienawiść i złość, a teraz bardziej beznadzieję sytuacji i bezradność. Na całe szczęście on zaangażowany jest w nową relację, że podchodów do Mnie romantycznych nie robi, choć napisał ckliwego maila, po którym łza Mi się zakręciła, mówił, że dla niego nie ma szczęśliwego zakończenia i to Ja mam podjąć decyzję co dalej.
Ślub w wieku 32 lat, ale jak to Mi ostatnio jakiś przypadkowy nieznajomy powiedział, że jest jeszcze na czym oko zawiesić, więc tylko się cieszyć ????.
Natomiast nikt, kto nie doznał manipulacji, krętactw, kłamstw, wypierania i wpędzania w poczucie winy latami przez toksyka, nie wie, jak ciężko się z tego wyplątać.
Ostrego cięcia . Całkowita separacja od toksyna. Ty dalej liczysz na ,,coś"
Na co?
Czytając twój post myślałem że miałaś z 20 lat wychodząc za mąż.
32 lata to już powinnaś być na tyle dojrzałą kobietą, żeby podejmować odpowiedzialne, dojrzałe decyzję. Pytanie dlaczego tak późno podjęłaś decyzje o wyjściu za mąż? Tak bardzo chciałaś założyć rodzinę że przysłoniło Tobie charakter przyszłego męża? Nie zauważyłaś w narzeczeństwie jego negatywnych cech? Liczyłaś że go zmienisz?
Wybrałaś go,i możesz mieć pretensje tylko do siebie i tylko od Ciebie zależy czy się od niego uwolnisz. To kwestia motywacji, charakteru i celu jaki sobie postawisz. Musisz mieć świadomość że dzieci będą waszym łącznikiem i może używać ich do manipulacji Tobą. Zresztą już to robi.Dlatego potrzebujesz dobrego terapeuty i adwokata który poprowadzi cię przez rozwód .
Nic na raty. Pamiętaj ,że to my odpowiadamy za nasze decyzje i nie prubujmy zrzucać je na innych. Dasz radę.