#
poczciwy | 01:06:02 |
Aga104 | 01:20:26 |
Crusoe | 02:26:18 |
JamesTon | 03:59:37 |
Landexpzglosy | 11:53:04 |

Niestety nie ma odpowiedniej kategorii dla mnie. To forum dla zdradzonych, ale ja chciał bym je potraktować relacyjnie i prosić o ocenę sytuacji. Nie mam do kogo się zwrócić więc proszę o przyjęcie mojego tematu i umieszczenie w odpowiednim dziale.
Ta historia zaczęła się kiedy poznałem dziewczynę na koncercie, to koleżanka mojej siostry, dziewczyna która natychmiast wpadła mi w oko i jakoś tak ruszyła mnie jak żadna od lat. Jestem facetem spory czas po rozwodzie, mam swoje życie, pasje, małą firmę z usługami. Dziewczyna o której mowa jest o 9 lat młodsza. Pełna energii, uśmiechu, pasji i zajawek. Na koncercie było kilka drinków i jakoś tak wyszło, że tańczyliśmy, chodziliśmy za rękę "dla bezpieczeństwa", był dotyk. Chwile po koncercie w środku nocy napisałem do niej że zapraszam ją na kawę i w ten sposób dowiedziałem się, że ma chłopaka, temat ucichły.
Na moje oko jeśli faktycznie ona wcześniej była w takiej relacji jak opisujesz to Twoja rola ograniczyła się do tampona emocjonalnego, natomiast wszystko inne co powoduje, że relacja się rozwija, jest w niej ogień ona przelewa zupełnie gdzie indziej...
Nie wspomniałeś nic o seksie.
Jakiś czas z nią się spotykałeś, rozumiem, że go nie było?
To już powinno Ci dać do myślenia jaka jest Twoja rola w tym układzie.
Jesteś przyjaciółką z penisem nic nadto.
W zasadzie poza jakimiś spotkaniami nie wydarzyło się nic co pozwoliłoby Ci sądzić, że jesteś dla niej kimś ważnym, że chce z Tobą budować życie. Nie inicjowała pchania relacji do przodu.
Miej godność i zasady.
Nie odzywaj się już.
A nawet jeśli ona się odezwie pierwsza to przefiltrowałbym poważnie jej intencje i zastanowił czy w ogóle kontynuować tę znajomość.
Szkoda Twojego czasu i zaangażowania.
Przekieruj to gdzie indziej, tam gdzie zostanie to docenione.
Poczytaj sobie o czymś co nazywa się wdowa po alfie (alpha widow).
Ona sama mi powiedziała "chciała bym być taka jak jeszcze niedawno", po śmierci bliskiej osoby z rodziny mówi że stała się taka oschła, że libido zero, że nie ma ochoty wychodzić z domu. Może ja powinienem dać jej jeszcze czas, jakoś być nadal przy niej aż się otworzy?
Na początku sama też pchała to do przodu, ze spotkania na spotkanie było coraz więcej, bliskości, aż w końcu umarło jak pokazałem zaangażowanie.
Jeśli chodzi o sex próbowałem inicjować jakiś miły wyjazd na weekend, jak się nie udało to drugi raz, znowu się nie udało więc chociaż wino i film w domu, też się nie udało.
Ona nie szuka kontaktu być może dlatego że jestem właśnie tym tamponem na wylew emocji, a może nie szuka kontaktu bo serio jest w trudnym okresie.
Niestety pewnego razu widziałem na jej telefonie jak zadzwonił do niej były, ona zdziwiona tłumaczyła się że może czegoś zapomniał, ale nie odebrała przy mnie i zaczęło się wtedy robić gorzej między nami.
Mam prawo podejrzewać że jestem ciepłym zastępstwem, a ona nadal czeka na swojego badboya który być może zechce wrócić
Mam tylko jeden dylemat... To tylko kilka miesiące spotykania, w sumie rok znajomości z przerwami, a ja zamiast próbować coś powalczyć po prostu zostawiłem miejsce na jej ruch, zostawiłem ciszę.
Myślę że cisza nic nie przyniesie, bo nie mamy aż tylu wspomnien żeby ona mogła zatęsknić i poczuć że żałuje.
To pierwszy dzień ciszy z mojej strony, jest prawie 22, już nic się nie wydarzy. To ona dziś miała dać znać co z randką. Mój brak zaangażowania mocno pokazał gdzie jest całe zaangażowanie. Lub może to księżniczka nauczona że tylko facet powinien pchać. Sam już nie wiem. Może warto postawić na jedną kartę i spróbować rozmowy za dzień lub dwa? Ostatniej szczerej otwierającej lub zamykającej
Ogarnij się i zdaj sobie sprawę że w jej oczach jesteś pipką, tamponem, pocieszycielem. Tez bylem w takiej sytuacji, absolutnie cie nie oceniam ani nie chce poniżyć. Wiem jak trudne jest się wyrwać z tak toksycznej relacji, ale im szybciej zrozumiesz ze nie jestes dla niej atrakcyjny jako facet - tym lepiej dla ciebie.
Możliwe że za X lat, jak już będzie miała za sobą kilka nieudanych związków i będąc sama z dziecmi które przy okazji zrobili to sobie o tobie przypomni i będzie liczyć że ją przygarniesz. Może nawet na zachętę z raz ci popuści, więc w końcu przez chwile poczujesz się zwycięzcą, ale tylko na chwilę bo później ci powie, że to dla niej trudne, ma blokadę, traumę, musi nauczyć się ufać, została skrzywdzona itp itd
To nie jest atrakcyjne!
Kobieta jeśli jest faktycznie zainteresowana facetem to sama pcha relację do przodu i szuka kontaktu. Jeśli jest wstydliwa to nie zrobi tego, ale stworzy Ci do tego takie warunki, że nie będziesz mieć wątpliwości, że jesteś dla niej atrakcyjny.
Jeden dzień ciszy i Ty już przebierasz nogami.
Chłopie masz gorącą głowę, ochłoń.
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
A sprawa jest bardzo prosta, jeśli ona czuje, że coś z tego będzie i tego chce to odezwie się. Już wystarczająco jej to okazałeś.
Nie pogrążaj się i nie poniżaj więcej.
Rok znajomości, kilka miesięcy spotykania i nie było inicjacji seksualnej?
Dla mnie byłoby to jednoznaczne.
Zresztą facet czuje czy jest to napięcie między nim a kobietą gdy się do niej zbliży. Błysk oka, przyspieszony oddech, szklące się oczy itd. Ty dostawałeś sygnały wręcz przeciwne - odsuwała się.
Chłopie czy serio potrzebujesz czegokolwiek więcej?...opamiętaj się. Z tej mąki chleba nie będzie. Odpuść.
Słowa są nieistotne tylko czyny i postawa. A teraz zastanów się jak to się ma do Twojej sytuacji.
Macie rację, nie było tego napięcia zbyt dużo, nie czułem tej energii tak jak powinienem. Czasem tylko przy byciu bardzo blisko czułem że to mogło by się wydarzyć, że ta energia się pojawia, ale nie była to wielka chemia. No nic, pani musi jeszcze parę lat ja karuzeli posiedzieć.
Wejdę tu jutro przeczytać jeszcze raz, pojutrze znowu i jakoś to przeboleje. Gorzej było przy rozwodzie, ustalaniu opieki naprzemiennej itp.
Drobnostka, dzięki za pomoc ???? chyba nigdy nie dorosnę
Wiele kobiet podbija sobie ego rozmowami i komplementami od tych "beciaków". Taka kobieta może być z Tobą ale najpierw musi obskoczyć wszystkich bad boyów, i jak będzie miała już dość emocji to się odezwie
Fakty takie, że ja daję dużo, ona daje mniej. Ja jestem zaangażowany bardzo, ona mało. Serio nie ma co wymyślać historii, bo tu można się mocno pomylić i niepotrzebnie rozbujać wyobraźnię. Wystarczy to co jest faktem żeby nie robić z siebie dłużej frajera.
Ja zamilkłem, jak się będzie chciała odezwać to się odezwie.
Zresztą, coś mi się jeszcze przypomniało że warto napisać. Ona do mnie wychodzi w spiętych włosach, bez żadnego makijażu, często z piżamą pod ubraniem. Można powiedzieć - czuje się przy mnie luźno, ale to raczej po prostu brak potrzeby podobania się mi
Nie wyleczyła się jeszcze ze swego ex. Uciekaj jak najdalej.
Musisz zaakceptować,że z Tobą jest wszystko ok,po prostu w życiu nie zawsze dostajemy to co chcemy.Bylem kiedyś w podobnej sytuacji do Twojej i na koniec mojej znajomości z pewną panią , powiedziała mi,że kobieta od pierwszego dnia szufladkuje mężczyzn.Ty wpadłeś w szufladę friendzone...Można z tego wyjść ale nie oczekuj wielkiego ognia w takim związku,bardziej związek z rozsądku i szacunek.Znam takie pary.Pozdrawiam
A bardziej dosadnie: te wszystkie odpowiedzi sa sluszne, tylko pomijaja jeden krok, do ktorego sam dazysz, ale ktorego nie potrafisz dobrze wykonac i przez brak ktorego nie widzisz dalszej przyszlosci. Ten krok to rozmowa z nia. Proste, ale jednoczesnie trudne - bo nie chodzi o to, co chcialbys sie jej spytac, tylko co musisz sie od niej dowiedziec, zebys ulozyl wszystko w glowie. To, co nas tutaj pytasz i co nam mowisz - powinienes spytac ja. Oczywiscie swoje najglebsze plany zachowaj sobie, nie musisz odkrywac wszystkich kart na tym etapie, niemniej wszystko inne, co pozwoli od niej wyciqgnac cala prawde bez koniecznosci domyslania sie albo pytania nas, co to znaczy - pytania bezwstydne i twarde, jak "czy jestem dla ciebie opcja b", czy "czy jestes gotowa na zwiazek w 100%", z natychmiastowa reakcja na ewentualne wykrety dziewczecia, co to zranic nikogo nie chce mowiac okragle slowka bez zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci.
Wynik tej rozmowy latwo jednak przewidziec i choc dziewczecia nie znamy, nie wiemy nic o jej ewentualnych problemach z sama soba, jak DDA przykladowo, czy czymkolwiek innym, co moze zaburzac jej relacje z "normalnymi" facetami, to jednak duzo wskazuje na to, ze nawet i bez problemow nie wygladasz na jej opcje A, pierwszy wybor dozywotni.
Wiec przemysl te Bieszczady,, co prawda nie doslowne, ale...
Osobiście z perspektywy czasu uważam, że rozmowa którą podjąłem z tamtą dziewczyną nie była niczym złym, ale nie była konieczna. Mogłem po prostu dać jej spokój, ona by wystarczająco zrozumiała że ja wiem że z tej mąki chleba nie upieczemy. Może nawet poczułaby ulgę że "wreszcie dał mi spokój", bo dla kobiety powiedzenie tekstu typu nic z tego nie będzie, jesteś tylko kumplem, jest trudne, bo kobiety są emocjonalne i empatyczne i nie chcą cię ranić. Łatwiej będzie, moim zdaniem, gdy po prostu urwiesz z nią kontakt.
Jeśli jej będzie zależało, to ona się sama odezwie. Ale ja bym wtedy nie podejmował znów inicjatywy, czekałbym raczej czy ona dalej będzie się wykazywać inicjatywą, czy nie. Jak kontakt będzie jednorazowy i nie dojdzie do spotkania, absolutnie bym w to nie szedł. A jeśli do spotkania dojdzie, ale z jej inicjatywy - zaznaczam, a na spotkaniu nie uda się przekroczyć bariery fizycznej, to też bym to zostawił. Kontakt fizyczny, pocałunek lub próba zainicjowania seksu są testem czy ona tego chce czy nie. Ale osobiście uwazam że na te próby był czas wcześniej, prościej będzie odpuścić
Cytat
Napiszę coś co jest brutalne i pewnie wiele kobiet się oburzy, ale prawda jest taka, że jeśli kobieta nie miała w domu ojca albo co gorsza miała ojca nieobecnego mentalnie albo przemocowego to ZAWSZE podświadomie będzie sabotować relacje romantyczne.
I to, że ona twierdzi, że jest świadoma swoich deficytów nie ma znaczenia. Świadomość to jedno a podświadomość to inna bajka.
Ojciec jest cholernie ważną figurą w życiu dziecka i również dziewczynki.
To pierwszy facet dla tej dziewczynki.
Jest on wzorcem dla przyszłych relacji z facetami, oraz tego w jaki sposób będzie ich postrzegała i jak traktowała.
Nawet jeśli świadomie twierdzi, że chce mieć miłego fajnego i spokojnego faceta a w domu miała obraz faceta tyrana to podświadomie do takich będzie ją ciągnąć bo mimo, iż teoretycznie wie, że to niedobre to układ nerwowy będzie się domagał takiego samego traktowania jak wzorcowe.
Choćbyś stawał na głowie nic z tym nie zrobisz.
Tylko ona jest władna zrobić z tym porządek, ale to wiąże się z latami ciężkiej pracy, terapii.
Mając na uwadze powyższe, myślisz, że to był przypadek, że wybrała tego bad boya?
Tacy jak Ty, ułożeni, poprawni, prawi chłopcy po prostu nie dają jej tych emocji, których potrzebuje to realizacji wgranego w podświadomość programu.
Odpuść sobie dla własnego dobra.
W przeciwnym razie sam siebie ładujesz na minę.
A to, że Ci zależy? Z czego to wynika?
Z lęku przed samotnością?
Z potrzeby uwagi?
Z potrzeby bycia po prostu z kimś?
Odpowiedz sobie szczerze na powyższe pytania.
Bo zdrowo rozsądkowo ja nie widzę, żadnego, ale to żądnego argumentu, żeby wchodzić w to głębiej.
To oczywiście Twoje życie zrobisz co zechcesz, ale ja znam zakończenie tej historii.
Pomimo, ze wszyscy wiedza, jak ta rozmowa ma wygladac i czym sie ma skonczyc, sam chyba mozesz jeszcze sie na mine wsadzic. Widac to po tym, ze ja usprawiedliwiasz, sam dajesz jej podkladki do zarzutow, jakie moglbys jej postawic. Tak nie rob. Masz oceniac na sucho fakty i je interpretowac zamiast ja tlumaczyc. Ona przychodzi w pidzamie, to masz myslec: albo chce szybko zdjac ciuchy, albo sie kompletnie nie stara o wyglad (to pierwsze odpada, bo juz probowales pocalunku to sie najpierw odsunela = wiec wynik masz ten drugi). Mowi, ze podoba sie pieciu facetom, to mysl, ze po co buduje w Tobie zazdrosc (gierka). Mialem kiedys taka dziewczyne z innego miasta, co latala z kazdym bzdetem do jednego, starszego goscia. Wiem, ze seksu z nim nie miala, ale zal mi goscia, bo ja sobie czas milo spedzalem, a on byl od brudnej roboty: tu kolko zmien, tam cos przywiez, cos napraw... w koncu gosc mogl cos do niej czuc, ale z racji sytuacji pewnie nie wyartykuowal sie poprawnie i tylko meczyl sie z wyrachowanym lekkoduchem, kiszac swoje emocje. Obys nie byl w takiej sytuacji, miales przeciez zone, rozwod - i dalej wracasz na utarte, zle tory ?
Wiem, ze uczucia, ze zauroczenie, ze gra na czulych strunach. Tnij to, zanim sam skomplikujesz sprawy mocniej z kims, kto sam pewnie jest skomplikowany mocniej.Szukaj gdzie indziej, sam pewnie przyznasz, ze to nie jest relacja, jaka bys chcial rozwijac: najpierw zastapic komus ojca, przechodzic przez okres wybrykow, miec anielska cierpliwosc do czegos, na co wielu machneloby reka, potem wejsc w etap naprawy, poprawy, wiecznej korekty bledow przy zalozeniu, ze czesc z nich odbije sie negatywnie na Tobie), az wreszcie uslyszysz, ze znalazla w Tobie prawdziwego opiekuna, ale jej serce mowi co innego
Ona nie jest gotowa na zwiazek... z kimkolwiek, a nie tylko z Toba. Przyjmij do wiadomosci, to nie zmieni sie z dnia na dzien (te jej tlumaczenia, ze ma ciezki okres). Ty tez masz nielekko, dlatego szkoda czas marnowac i trzeba decyzje podejmowac teraz, juz, na chlodno. Nie ta, to inna. Sa na swiecie jeszcze takie, co w dzwon potrafia zabic
W czasie ta chemia zmienia adresata. Wygląda że do tej pory ona się między Wami nie pojawiła.Ponieważ się znacie i spotykacie to jakoś tego nie ma i sądzę że w dającej się przyszłości nie będzie.
Ty czułeś i czujesz przyciąganie ,a ona nic.
Powinieneś przemyśleć i dać sobie z nią spokój.Bo ona Ci nieba przychyli może za kilka lat i zrobi to pewnie prawie z litości, może wychodzisz sobie zaproszenie do sypialni.Może.Nawet jak to się stanie,będziesz czuł że ona została z Tobą na chwilę,i czeka na pojawienie się na orbicie kogoś kto ją będzie naprawdę pociągał.
Popatrz dookoła , czy jest ktoś inny odpowiedni,Tobą zainteresowany,
Albo zainwestuj w swój rozwój.Mężczyznom nie dzwoni dzwonek alarmowy z okazji 30,40 urodzin.
może uznasz że warto.Albo szukaj dalej.
Niestety dla mnie spotkania co 10-12-15 dni to zbyt mało żeby oswoić się ze sobą, przywiązać, budować coś więcej niż tylko miłe spacerki. Pani próbowała obracać kota ogonem, że to ja nie pisałem. Ale jasno jej przedstawiłem wersję własciwą, że to ja czekałem na potwierdzenie randki, a jej paniczny uśmieszek mówił wszystko, że ona doskonale wie.
Jak wróciłem do domu napsiała mi tylko że byłem stanowczy.
Zostawiam to tak jak jest, ani nie inwestuje już, ani nie inicjuje. Spotkałem się z inną a kobietą. Lepiej było to wczoraj zakończyć, ale zostawiam to w powietrzu, bo gdyby ona serio chciała i nagle jej się przestawiło to ja bym chciał, chyba że będzie już ktoś inny. Jeśli nic się nie zmieni to zawsze można to skończyć.
Dzięki za zaangażowanie pomimo tego że ta sprawa to drobnostka, temat skończony.
Cytat
Ty tak serio?
Serio odpowiada Ci rola koła zapasowego?
Tak nisko się cenisz? Dlaczego zatem ktoś ma Cię cenić skoro sam tego nie potrafisz zrobić?
Słowa są tanie. A czyny i postawa pańci chyba wystarczająco powinny Ci już otworzyć oczy.
Dla mnie to zwyczajny brak szacunku do samego siebie.
Byłeś zwodzony, zostałeś po prostu odrzucony, tyle, że werbalnie nie zostało to przekazane. Oczywiście celowo, żeby Cię trzymać na smyczy w odwodzie.
A Ty wychodzisz z nastawieniem i wprost to komunikujesz nam, że jak pańcia się wybawi, poskacze na innych kutasach, znudzi się tym szalonym życiem i zechce się ustatkować z misiem to wtedy chętnie ją przyjmiesz...bo przecież tak bardzo się zadurzyłeś...a ona się pogubiła...miała ciężki czas... (niepotrzebne skreślić)
Chłopie ile Ty masz lat?
Jak bardzo jesteś w stanie się jeszcze upodlić samemu przed sobą?
Facet gdy dostanie kosza odwraca się na pięcie i idzie robić swoje.
A Ty mam wrażenie jesteś bardziej w żeńskiej energii aniżeli męskiej.
Jaki był powód rozpadu Twojego małżeństwa?
Co do żeńskiej energii, być może, dużo we mnie empatii i ciepła niestety
Cytat
Nietrafiona interpretacja.
Te wypowiedzi są wynikiem tylko i wyłącznie szacunku do samego siebie jako człowieka już nawet nie faceta. Nie ma w nich krzty redpilowych treści.
A bazują tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach a nie teorii.
To jest prosty mechanizm z obydwu stron; jest chemia, jest pożądanie, jest relacja romantyczna, jeśli tego nie ma jesteś co najwyżej "używany" bo przydatny i tyle, żadnej ideologii nie trzeba do tego dorabiać.
Pożądanie nie jest negocjowalne. Ono jest albo go nie ma.
I uwierz gdyby było z jej strony to na drugim max trzecim spotkaniu wylądowałaby Ci na przyrodzeniu a chwilkę po tym narodziłoby się przywiązanie. Tak się buduje zdrową relację.
Wszelkie próby zaklinania rzeczywistości i szukania powodów takiego a nie innego jej zachowania są niczym innym jak racjonalizacją. Bo tak bardzo z jakiegoś powodu lękasz się prawdy. A ona jest brutalna niestety tylko nie chcesz jej dostrzec.
Przypuśćmy, że racjonalnymi argumentami przekonałbyś ją do siebie (co już samo w sobie brzmi abstrakcyjnie), ale nawiasem mówiąc właśnie to usiłujesz zrobić. I że nawet gdybyś "wymusił " na niej tę relację to nie zdajesz sobie chyba sprawy, że działałaby tylko chwilkę a zakończenie jest bardzo przewidywalne bo i schematyczne. Tutaj naprawdę nie trzeba budować żadnej filozofii. Nie szkoda Ci czasu?
Chcesz karuzeli emocji i kolejnych dram?Lubisz to?
Cytat
najprostsze odpowiedzi autor nie jest dość/bogaty atrakcyjny dla niej najprost są najbardziej możliwe. może trzeba przycisnąć maksymalnie ile się da żeby przynajmniej zaruchać i pójść własną drogą i nie stać w rozkroku bo po co się kimś opiekować. a jak nie to nie. bo żal tych miesięcy be niczego - niech daje co tam ma, bez łaski.
Cytat
ale to na gadaniu się zawsze kończy jak przychodzi co do czego to nie ma nikogo to dpomocy a kobiet do pomocy nie ma szczególnie hahaha. z empatii łatwo się wyleczyć wystarczy parę miesięcy w pracy trafić na popierdoleńców i się można wyleczyć ze wszystkich ciepłych uczuć wobec rodzaju ludzkiego. empatia ogranicza, zużywa paliwo emocjonalne. jest trochę jak kalectwo. bez tego inni mają gorzej nas szantażować - w pracy na przykład albo sępiąc od nas na coś charytatywnie - chore dzieci czy coś. i relacji to też dotyczy...