Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

# poczciwy01:06:02
Aga10401:20:26
Crusoe02:26:18
JamesTon03:59:37
Landexpzglosy11:53:04

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
03.12.2025 23:23:51
Puebla, przycisk "Opisz swoją zdradę" nie służy do zadawania pytań typu gdzie jest czat. Kolejne spamy skończą się banem.

Puebla
03.12.2025 22:04:21
Gdzie jest Chat?

mrdear
10.11.2025 10:09:47
ale nie ma Uśmiech

poczciwy
04.11.2025 10:37:56
mrdear, ludzie usuwali swoje wpisy i historia traciła sens oraz logikę. Teoretycznie przez 5 min od dodania powinna być możliwość edycji.

mrdear
02.11.2025 15:41:24
co się stało, że nie mozna edytować postów?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Drobna sprawaDrukuj

Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęNiestety nie ma odpowiedniej kategorii dla mnie. To forum dla zdradzonych, ale ja chciał bym je potraktować relacyjnie i prosić o ocenę sytuacji. Nie mam do kogo się zwrócić więc proszę o przyjęcie mojego tematu i umieszczenie w odpowiednim dziale. Ta historia zaczęła się kiedy poznałem dziewczynę na koncercie, to koleżanka mojej siostry, dziewczyna która natychmiast wpadła mi w oko i jakoś tak ruszyła mnie jak żadna od lat. Jestem facetem spory czas po rozwodzie, mam swoje życie, pasje, małą firmę z usługami. Dziewczyna o której mowa jest o 9 lat młodsza. Pełna energii, uśmiechu, pasji i zajawek. Na koncercie było kilka drinków i jakoś tak wyszło, że tańczyliśmy, chodziliśmy za rękę "dla bezpieczeństwa", był dotyk. Chwile po koncercie w środku nocy napisałem do niej że zapraszam ją na kawę i w ten sposób dowiedziałem się, że ma chłopaka, temat ucichły.

dowiedziałem się od siostry że jej chłopak jest narcyzem, psychopatą, źle ją traktuje. Wiadomo - łobuz kocha najbardziej. Pomyślałem, że długo już ze sobą nie wytrzymają i napisałem do niej za kilka miesięcy, wyszliśmy na jedną "randkę", sporo pisaliśmy i energia wyglądała na obustronną, raz ja napisałem pierwszy, raz ona, mieliśmy wspólny język i więź porozumienia, dobrą energię. Jakiś czas później dostałem wiadomość "Muszę się wziąć za ogarnianie sylwestra, jednak mamy gdzieś iść". Zamarłem, byłem pewien, że ten ich związek to już przeszłość, a tu nagle jeb powrót byłego. Nie odpisałem już totalnie nic i kontakt umarł naturalnie.
Rok byłem zajęty tylko sobą, nie goniłem za kobietami, nie reagowałem na uśmiechy i spojrzenia od innych kobiet. Ta z koncertu postawiła wysoko poprzeczkę tym, że potrafiłem się w niej "zakochać" w pierwszej chwili. Tutaj doprecyzuje - jestem po rozwodzie, spotykałem kobiety, spotykałem sie z kobietami, ale nigdy nie trafiła się taka która by mnie poruszyła, zaciekawiła. Ta z koncertu właśnie miała w sobie tą moc która mnie bardzo zainteresowała, pierwszy raz od lat - dlatego tak w to chciałem wejść. Kolejny raz urwał się kontakt.

Po roku, jak już byłem stabilny, zacząłem odnosić sukcesy, rozkręcać sie na każdej płaszczyźnie to ona nagle odpoweidziała na moją relacje z Facebooka jakimś zdaniem. Zaczęła się rozmowa, powiedziałem wprost wszystko, że chce coś więcej, że nie mam ochoty bawić się w kij i marchewkę. Zaczęliśmy się spotykać, spędzać czas razem, raz na moją propozycję, a raz z jej inicjatywy, energia była równa.
Nagle w jej życiu wydarzyła się śmierć bliskiej osoby, byłem wtedy blisko, mówiła że kojarzy mnie ze spokojem, że jest spokojna przy mnie. Starałem się być obecny i niczego nie wymagać, być dla niej dobry, ale nie przesadnie. Przypominałem że może na mnie liczyć i mówiłem że jestem. Spotykaliśmy się dalej, były pocałunki, przytulenia, niestety nie było żadnej większej bliskości. Jakiś czas po tragedii próbowałem zorganizować jakiś wyjazd, lub po prostu film i wino w domu, ale zawsze było to odwoływane chwilę przed wydarzeniem. Równowaga w pisaniu się zmieniła, już tylko ja pisałem pierwszy, zacząłem czekać na wiadomości coraz dłużej. Jej słowa były spójne, że ona, chce, że chce to rozwijać, ale mowa ciała była całkiem inna, mikroekspresja ciała mówiła więcej niż 100 pięknych wiadomości na messenger. Gdy przybliżałem się do pocałunku ona najpierw mikro się cofnęła, żeby za chwilę może lekko zmusić się do pocałunku. Chęć przyjeżdżania pod mój dom, chęć pokazywania się ze mną publicznie nagle zaczęła znikać, skończyły się wszystkie inicjacje spotkań z jej strony. Teraz już tylko ja zapraszam na randki a ona przedstawia mi argumenty i dowody na to że nie może, że odezwie się jutro itd... Nie jestem tym małym procentem facetów którzy to siebie stawiają na piedestał, "niestety" jestem dobrym chłopakiem który nie potrafi grać z kobietami w ich grę, nie potrafię manipulować, a te gry nie są zapisane nawykowo w moją podświadomość. Dlatego też kiedy po 3 miesiącach powiedziałem, że lubię spędzać z nią czas, że zależy mi na niej to ona zaczęła wycofywać się bardziej.
Wczoraj wysłałem jej zaproszenie na randkę, dostałem odpowiedż ze odezwie się dziś. Niestety dziś jest już 19.00 i nie ma żadnej wiadomości. Pierwszy raz przestałem pchać relacje i pisać pierwszy i okazało się, że bez pchania relacja nie istnieje.
Piszę tutaj, żeby odbić myślami, żeby przekonać się, czy to ja robię coś źle, czy to jest jej żałoba, ciężki czas w którym ja nie jestem potrzebny, a może ona tkwi w znajomości bo jest wdzięczna za ten najtrudniejszy okres kiedy byłem przy niej, liczę na jakieś porady i chyba na rzeczowe wskazówki. Czy powinienem napisać, powiedzieć co mnie boli, czy po prostu zostawić tą piłkę po jej stronie i jakoś przetrwać ciszę. Nie da się ukryć, że bardzo mi zależy i bardzo chciał bym odzyskać równowagę pomiędzy nami, mam świadomość tego , że jeśli będę nadal gonił za nią, za spotkaniami to skończy się to tragicznie.

Szczerość... czy gra.... oto jest pytanie. Nie chce tego popsuć, bo bardzo mi zależy i w końcu po latach coś czuje. Wystarczy mi mały trop, mała szansa

Wiem, że mój problem na tle problemów forumowiczów jest drobny, ja też przechodziłem rozwód, ale proszę o ocenę i upragnioną radę
13728
<
#1 | poczciwy dnia 20.04.2026 20:37
Cóż,
Na moje oko jeśli faktycznie ona wcześniej była w takiej relacji jak opisujesz to Twoja rola ograniczyła się do tampona emocjonalnego, natomiast wszystko inne co powoduje, że relacja się rozwija, jest w niej ogień ona przelewa zupełnie gdzie indziej...
Nie wspomniałeś nic o seksie.
Jakiś czas z nią się spotykałeś, rozumiem, że go nie było?
To już powinno Ci dać do myślenia jaka jest Twoja rola w tym układzie.
Jesteś przyjaciółką z penisem nic nadto.
W zasadzie poza jakimiś spotkaniami nie wydarzyło się nic co pozwoliłoby Ci sądzić, że jesteś dla niej kimś ważnym, że chce z Tobą budować życie. Nie inicjowała pchania relacji do przodu.
Miej godność i zasady.
Nie odzywaj się już.
A nawet jeśli ona się odezwie pierwsza to przefiltrowałbym poważnie jej intencje i zastanowił czy w ogóle kontynuować tę znajomość.
Szkoda Twojego czasu i zaangażowania.
Przekieruj to gdzie indziej, tam gdzie zostanie to docenione.
Poczytaj sobie o czymś co nazywa się wdowa po alfie (alpha widow).
16298
<
#2 | Drobnostka dnia 20.04.2026 21:02
Ah! Przechodziłem już rozwód a znowu racjonalizuje, znowu szukam dla niej wymówek... I te wymówki są tak przekonujące że to ja czuję się tym złym.
Ona sama mi powiedziała "chciała bym być taka jak jeszcze niedawno", po śmierci bliskiej osoby z rodziny mówi że stała się taka oschła, że libido zero, że nie ma ochoty wychodzić z domu. Może ja powinienem dać jej jeszcze czas, jakoś być nadal przy niej aż się otworzy?
Na początku sama też pchała to do przodu, ze spotkania na spotkanie było coraz więcej, bliskości, aż w końcu umarło jak pokazałem zaangażowanie.
Jeśli chodzi o sex próbowałem inicjować jakiś miły wyjazd na weekend, jak się nie udało to drugi raz, znowu się nie udało więc chociaż wino i film w domu, też się nie udało.
Ona nie szuka kontaktu być może dlatego że jestem właśnie tym tamponem na wylew emocji, a może nie szuka kontaktu bo serio jest w trudnym okresie.
Niestety pewnego razu widziałem na jej telefonie jak zadzwonił do niej były, ona zdziwiona tłumaczyła się że może czegoś zapomniał, ale nie odebrała przy mnie i zaczęło się wtedy robić gorzej między nami.
Mam prawo podejrzewać że jestem ciepłym zastępstwem, a ona nadal czeka na swojego badboya który być może zechce wrócić
16205
<
#3 | jacksparrow dnia 20.04.2026 21:20
Jesteś co najwyżej jedną z opcji. Odpuść. Obie strony muszą być tak samo zaangażowane i tak samo tego chcieć. Jak jedna strona stara się bardziej niż druga, to nie wypali. Byłem kiedyś w takiej relacji, którą chciałem przekształcić w związek, szło ku dobremu, aż ona się zaczęła wycofywać. Przez jakiś czas inicjowałem kontakt, zapraszałem na randki i miałem to samo co ty. Odezwę się jutro, a jutro tego odezwania się nie było. Po kilku takich razach powiedziałem wprost - albo się umawiamy, albo nie, określ się. Dostałem odpowiedź w stylu zostańmy przyjaciółmi. Czyli po prostu nie kliknęło, ale fajnie jej było mieć takiego adoratora, który w razie czego będzie dostępny, ale gdy miało dojść do czegoś więcej to się wycofywała i zawsze mogła powiedzieć że przecież niczego nie obiecywała. Nie warto w to brnąć. Myślę że u ciebie jest to ten sam schemat. Nie wmawiaj sobie że jesteście dla siebie stworzeni, nie romantyzuj tego. Poznasz kogoś innego, z kim pójdzie lepiej
15793
<
#4 | zona Potifara dnia 20.04.2026 22:07
Moim zdaniem relacja bez poważnej przyszłości bo ona się nie wyleczyła ze swojego byłego. Ale możesz zrobić mały eksperyment.Spotkaj się kilka razy z jakąś kobietą z Waszego kręgu znajomych ,tak niezobowiązująco i zobacz czy ona jakoś zareaguje gdy się o tym dowie.Tylko tyle.
16298
<
#5 | Drobnostka dnia 20.04.2026 22:27
Kolejną rzeczą którą mi się przypomniała jest to, że ona czasem sprzedawała mi hisotrie o tym że kolega z pracy do niej pisze i ją rozśmiesza, a to że ktoś podrywał ją dziś, a to że kierowca jej kwiatki przyniósł. Przemilczałem to, bo uważam że to nie objaw szczerości tylko gierka jakaś "zobacz jaka jestem atrakcyjna".
Mam tylko jeden dylemat... To tylko kilka miesiące spotykania, w sumie rok znajomości z przerwami, a ja zamiast próbować coś powalczyć po prostu zostawiłem miejsce na jej ruch, zostawiłem ciszę.
Myślę że cisza nic nie przyniesie, bo nie mamy aż tylu wspomnien żeby ona mogła zatęsknić i poczuć że żałuje.
To pierwszy dzień ciszy z mojej strony, jest prawie 22, już nic się nie wydarzy. To ona dziś miała dać znać co z randką. Mój brak zaangażowania mocno pokazał gdzie jest całe zaangażowanie. Lub może to księżniczka nauczona że tylko facet powinien pchać. Sam już nie wiem. Może warto postawić na jedną kartę i spróbować rozmowy za dzień lub dwa? Ostatniej szczerej otwierającej lub zamykającej
15779
<
#6 | GeneralMaczek dnia 20.04.2026 22:44
O kurde stary, tu nie ma co owijać w bawełnę - nie jesteś dla niej opcją na związek, twoja rola to podnoszenie jej atencji, wysłuchanie jej, danie wsparcia emocjonalnego i tyle. Nie widzi w tobie faceta, nie pociągasz jej, jesteś jej przyjaciółką i to taka która jest na zawołanie i w sumie nic nie potrzebuje w zamian, bo jesteś wdzięczny za samą możliwość że dopuściła cię do siebie na bliżej niż 5m.

Ogarnij się i zdaj sobie sprawę że w jej oczach jesteś pipką, tamponem, pocieszycielem. Tez bylem w takiej sytuacji, absolutnie cie nie oceniam ani nie chce poniżyć. Wiem jak trudne jest się wyrwać z tak toksycznej relacji, ale im szybciej zrozumiesz ze nie jestes dla niej atrakcyjny jako facet - tym lepiej dla ciebie.

Możliwe że za X lat, jak już będzie miała za sobą kilka nieudanych związków i będąc sama z dziecmi które przy okazji zrobili to sobie o tobie przypomni i będzie liczyć że ją przygarniesz. Może nawet na zachętę z raz ci popuści, więc w końcu przez chwile poczujesz się zwycięzcą, ale tylko na chwilę bo później ci powie, że to dla niej trudne, ma blokadę, traumę, musi nauczyć się ufać, została skrzywdzona itp itd
13728
<
#7 | poczciwy dnia 20.04.2026 22:50
Chłopie jesteś tak zdesperowany i potrzebujący, że ona to wyczuwa na odległość.
To nie jest atrakcyjne!
Kobieta jeśli jest faktycznie zainteresowana facetem to sama pcha relację do przodu i szuka kontaktu. Jeśli jest wstydliwa to nie zrobi tego, ale stworzy Ci do tego takie warunki, że nie będziesz mieć wątpliwości, że jesteś dla niej atrakcyjny.
Jeden dzień ciszy i Ty już przebierasz nogami.
Chłopie masz gorącą głowę, ochłoń.
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
A sprawa jest bardzo prosta, jeśli ona czuje, że coś z tego będzie i tego chce to odezwie się. Już wystarczająco jej to okazałeś.
Nie pogrążaj się i nie poniżaj więcej.
Rok znajomości, kilka miesięcy spotykania i nie było inicjacji seksualnej?
Dla mnie byłoby to jednoznaczne.
Zresztą facet czuje czy jest to napięcie między nim a kobietą gdy się do niej zbliży. Błysk oka, przyspieszony oddech, szklące się oczy itd. Ty dostawałeś sygnały wręcz przeciwne - odsuwała się.
Chłopie czy serio potrzebujesz czegokolwiek więcej?...opamiętaj się. Z tej mąki chleba nie będzie. Odpuść.
Słowa są nieistotne tylko czyny i postawa. A teraz zastanów się jak to się ma do Twojej sytuacji.
16298
<
#8 | Drobnostka dnia 20.04.2026 23:20
Łaaa, chyba nowy fetysz odkryłem. Proszę mnie zrównać z ziemią jeszcze raz ????????
Macie rację, nie było tego napięcia zbyt dużo, nie czułem tej energii tak jak powinienem. Czasem tylko przy byciu bardzo blisko czułem że to mogło by się wydarzyć, że ta energia się pojawia, ale nie była to wielka chemia. No nic, pani musi jeszcze parę lat ja karuzeli posiedzieć.
Wejdę tu jutro przeczytać jeszcze raz, pojutrze znowu i jakoś to przeboleje. Gorzej było przy rozwodzie, ustalaniu opieki naprzemiennej itp.
Drobnostka, dzięki za pomoc ???? chyba nigdy nie dorosnę
15542
<
#9 | Hagi10 dnia 21.04.2026 00:58
Chyba każdy z nas (mężczyzn) przez coś podobnego przechodził.Autorze, ona Ciebie nie chcę, nie traktuję Cię jako potencjalnego partnera.( jesteś tylko opcją). Jeśli jest atrakcyjną kobietą, ma takich orbiterów kilku( Ty jesteś jedynym z nich).

Wiele kobiet podbija sobie ego rozmowami i komplementami od tych "beciaków". Taka kobieta może być z Tobą ale najpierw musi obskoczyć wszystkich bad boyów, i jak będzie miała już dość emocji to się odezwie Uśmiech
16298
<
#10 | Drobnostka dnia 21.04.2026 01:09
Mega słabe mieć kilku kolesi z którymi się całuje, spotyka, obściskuje. Jakoś trudno w to uwierzyć. Myślę że bez sensu opierać się na jakichś domysłach, wymyślaniu i dopisywaniu historii. Wystarczy spojrzeć na fakty bez dopisywania teorii.
Fakty takie, że ja daję dużo, ona daje mniej. Ja jestem zaangażowany bardzo, ona mało. Serio nie ma co wymyślać historii, bo tu można się mocno pomylić i niepotrzebnie rozbujać wyobraźnię. Wystarczy to co jest faktem żeby nie robić z siebie dłużej frajera.
Ja zamilkłem, jak się będzie chciała odezwać to się odezwie.
Zresztą, coś mi się jeszcze przypomniało że warto napisać. Ona do mnie wychodzi w spiętych włosach, bez żadnego makijażu, często z piżamą pod ubraniem. Można powiedzieć - czuje się przy mnie luźno, ale to raczej po prostu brak potrzeby podobania się mi
16211
<
#11 | Runio dnia 21.04.2026 02:07
Szkoda czasu, zasobów..... wszystkiego. Masz swoje lata a zachowujesz się tak jak ja miałem 17 lat. Wiem , zauroczenie. To minie, jeżeli sobie ją odpuścisz. Olewają ją i nie reaguje na jej zaczepki. Tracisz to co pisałem na początku. Przekieruj energię i zasoby na kogoś bardziej wartościowego.
Nie wyleczyła się jeszcze ze swego ex. Uciekaj jak najdalej.
15542
<
#12 | Hagi10 dnia 21.04.2026 02:26
Autorze,Ty dla niej teraz nie istniejesz(jako mężczyzna),Twoje milczenie to dobra decyzja, ale rób to dla siebie,swojej godności i zdrowia psychicznego a nie w formie jakiejś gry na przeczekanie.Na to był czas wcześniej.

Musisz zaakceptować,że z Tobą jest wszystko ok,po prostu w życiu nie zawsze dostajemy to co chcemy.Bylem kiedyś w podobnej sytuacji do Twojej i na koniec mojej znajomości z pewną panią , powiedziała mi,że kobieta od pierwszego dnia szufladkuje mężczyzn.Ty wpadłeś w szufladę friendzone...Można z tego wyjść ale nie oczekuj wielkiego ognia w takim związku,bardziej związek z rozsądku i szacunek.Znam takie pary.Pozdrawiam
15726
<
#13 | heniek dnia 21.04.2026 04:27
Rada dla doszukujacych sie drugiego dna: a rzuc to w cholere i wyjedz w Bieszczady.
A bardziej dosadnie: te wszystkie odpowiedzi sa sluszne, tylko pomijaja jeden krok, do ktorego sam dazysz, ale ktorego nie potrafisz dobrze wykonac i przez brak ktorego nie widzisz dalszej przyszlosci. Ten krok to rozmowa z nia. Proste, ale jednoczesnie trudne - bo nie chodzi o to, co chcialbys sie jej spytac, tylko co musisz sie od niej dowiedziec, zebys ulozyl wszystko w glowie. To, co nas tutaj pytasz i co nam mowisz - powinienes spytac ja. Oczywiscie swoje najglebsze plany zachowaj sobie, nie musisz odkrywac wszystkich kart na tym etapie, niemniej wszystko inne, co pozwoli od niej wyciqgnac cala prawde bez koniecznosci domyslania sie albo pytania nas, co to znaczy - pytania bezwstydne i twarde, jak "czy jestem dla ciebie opcja b", czy "czy jestes gotowa na zwiazek w 100%", z natychmiastowa reakcja na ewentualne wykrety dziewczecia, co to zranic nikogo nie chce mowiac okragle slowka bez zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci.
Wynik tej rozmowy latwo jednak przewidziec i choc dziewczecia nie znamy, nie wiemy nic o jej ewentualnych problemach z sama soba, jak DDA przykladowo, czy czymkolwiek innym, co moze zaburzac jej relacje z "normalnymi" facetami, to jednak duzo wskazuje na to, ze nawet i bez problemow nie wygladasz na jej opcje A, pierwszy wybor dozywotni.
Wiec przemysl te Bieszczady,, co prawda nie doslowne, ale...
16298
<
#14 | Drobnostka dnia 21.04.2026 08:24
Wychowała się bez ojca, jest Zosią samosią, jest świadoma problemów, ale na świadomości się kończy. Ja odpuszczam. Lżej mi od wczoraj kiedy to nie mam już myśli że muszę ją jakoś zatrzymać, przekonać do siebie, zdobyć i rozpalić. To idzie bardzo słabo i nawet jeśli kiedyś zapłonie to będzie to związek z rozsądku, a nie ja jako jej wybór. A ja wolę być wyborem. W złym związku byłem już kilkanaście lat i mi wystarczy. Rozmowa nie ma większego sensu, bo słowa niewiele zmienią, może dać mi tylko chwilę spokoju związana ze słownym zamknięciem tematu. A rozmowę mogę sobie wyobrazić "mam trudny okres, nie mam zasobów, źle się czuje" nie muszę tego słuchać.Za dużo przeszedłem w życiu żeby stać się na koniec betą dla jakiejś młodszej laski.
16298
<
#15 | Drobnostka dnia 21.04.2026 09:14
Dokładnie spotykamy się 2 i pół miesiąca, a znamy ponad rok. Uprzedzała mnie przed wolnym tempem, a na początku wszystko szło dobrze. Rozmowa może jednak nie zaszkodzi, wysłucham
16205
<
#16 | jacksparrow dnia 21.04.2026 10:18
Jak już napisałem wyżej - ja zainicjowałem taką rozmowę. Czy chcesz się spotykać jeszcze w charakterze randek. Odpowiedziała, że nie, zostańmy przyjaciółmi. To był definitywny koniec podchodów. Możesz tak zrobić. Ale możesz po prostu też się do niej nie odzywać i se dać spokój. Jeśli ona by naprawdę chciała, to by się odezwała, nie odpuściłaby randki. Jeśli by jej zależało, nie pozwoliłaby ci na to, żebyś ją widział w nieułożonych włosach, bez makijażu, z piżamą pod dresem. Stroiłaby się dla ciebie, żebyś się jej podobał. Ma kilku adoratorów, czeka na takiego, który jej się spodoba i za nim pójdzie w trwalszą relację.
Osobiście z perspektywy czasu uważam, że rozmowa którą podjąłem z tamtą dziewczyną nie była niczym złym, ale nie była konieczna. Mogłem po prostu dać jej spokój, ona by wystarczająco zrozumiała że ja wiem że z tej mąki chleba nie upieczemy. Może nawet poczułaby ulgę że "wreszcie dał mi spokój", bo dla kobiety powiedzenie tekstu typu nic z tego nie będzie, jesteś tylko kumplem, jest trudne, bo kobiety są emocjonalne i empatyczne i nie chcą cię ranić. Łatwiej będzie, moim zdaniem, gdy po prostu urwiesz z nią kontakt.

Jeśli jej będzie zależało, to ona się sama odezwie. Ale ja bym wtedy nie podejmował znów inicjatywy, czekałbym raczej czy ona dalej będzie się wykazywać inicjatywą, czy nie. Jak kontakt będzie jednorazowy i nie dojdzie do spotkania, absolutnie bym w to nie szedł. A jeśli do spotkania dojdzie, ale z jej inicjatywy - zaznaczam, a na spotkaniu nie uda się przekroczyć bariery fizycznej, to też bym to zostawił. Kontakt fizyczny, pocałunek lub próba zainicjowania seksu są testem czy ona tego chce czy nie. Ale osobiście uwazam że na te próby był czas wcześniej, prościej będzie odpuścić
16298
<
#17 | Drobnostka dnia 21.04.2026 13:41
Mieliśmy opony razem zmieniać, leżały u mnie w garażu. Napisałem jej że przyjadę z jej oponami o 20. Oddam jej i zobaczę czy zapyta o coś. Na informacje o oponach odpisała jak gdyby nigdy nic, nie patrząc nawet na 2 dni ciszy. Zawiozę i zobaczę jak wyjdzie. Zakomunikuje najwyżej co widzę i koniec tematu. Szkoda bo bardzo mi zależy, ale na mnie też mi zależy
16211
<
#18 | Runio dnia 21.04.2026 14:16
Przeczytaj raz jeszcze posty poczcziwego... A opony niech sama odbierze, wystaw je przed garaż.
13728
<
#19 | poczciwy dnia 21.04.2026 14:23

Cytat

Wychowała się bez ojca, jest Zosią samosią, jest świadoma problemów, ale na świadomości się kończy.

Napiszę coś co jest brutalne i pewnie wiele kobiet się oburzy, ale prawda jest taka, że jeśli kobieta nie miała w domu ojca albo co gorsza miała ojca nieobecnego mentalnie albo przemocowego to ZAWSZE podświadomie będzie sabotować relacje romantyczne.
I to, że ona twierdzi, że jest świadoma swoich deficytów nie ma znaczenia. Świadomość to jedno a podświadomość to inna bajka.

Ojciec jest cholernie ważną figurą w życiu dziecka i również dziewczynki.
To pierwszy facet dla tej dziewczynki.
Jest on wzorcem dla przyszłych relacji z facetami, oraz tego w jaki sposób będzie ich postrzegała i jak traktowała.
Nawet jeśli świadomie twierdzi, że chce mieć miłego fajnego i spokojnego faceta a w domu miała obraz faceta tyrana to podświadomie do takich będzie ją ciągnąć bo mimo, iż teoretycznie wie, że to niedobre to układ nerwowy będzie się domagał takiego samego traktowania jak wzorcowe.
Choćbyś stawał na głowie nic z tym nie zrobisz.
Tylko ona jest władna zrobić z tym porządek, ale to wiąże się z latami ciężkiej pracy, terapii.
Mając na uwadze powyższe, myślisz, że to był przypadek, że wybrała tego bad boya?
Tacy jak Ty, ułożeni, poprawni, prawi chłopcy po prostu nie dają jej tych emocji, których potrzebuje to realizacji wgranego w podświadomość programu.
Odpuść sobie dla własnego dobra.
W przeciwnym razie sam siebie ładujesz na minę.
A to, że Ci zależy? Z czego to wynika?
Z lęku przed samotnością?
Z potrzeby uwagi?
Z potrzeby bycia po prostu z kimś?
Odpowiedz sobie szczerze na powyższe pytania.
Bo zdrowo rozsądkowo ja nie widzę, żadnego, ale to żądnego argumentu, żeby wchodzić w to głębiej.
To oczywiście Twoje życie zrobisz co zechcesz, ale ja znam zakończenie tej historii.
16298
<
#20 | Drobnostka dnia 21.04.2026 14:57
Jej ojciec odszedł kiedy jej mama była z nią w ciszy. Miała mamę i dwójkę starszych braci, jeden starszy o 12 lat, drugi o 15. Mówi że traktowali ją jak oczko w głowie i byli dla niej jak ojcowie, zajmowali się nią jak była mała itd. niedawno jeden z jej braci umarł, dlatego tak źle czuje się kiedy myślę o sobie. Ona jest w żałobie, po stracie starszego brata, ciężko to przechodzi. Nie wiem jak się ma moja relacja do tego wszystkiego, to nie jest normalna sytuacja.
16298
<
#21 | Drobnostka dnia 21.04.2026 15:02
Umarł jej brat który próbował jej zastępować ojca
15726
<
#22 | heniek dnia 21.04.2026 15:17
Widac, ze musisz z nia pogadac, bo sam nie zerwiesz tej relacji , szukasz byle wymowki, patrzysz w telefon, czekasz na opony. No ludzie, troche szacunku do samego siebie.
Pomimo, ze wszyscy wiedza, jak ta rozmowa ma wygladac i czym sie ma skonczyc, sam chyba mozesz jeszcze sie na mine wsadzic. Widac to po tym, ze ja usprawiedliwiasz, sam dajesz jej podkladki do zarzutow, jakie moglbys jej postawic. Tak nie rob. Masz oceniac na sucho fakty i je interpretowac zamiast ja tlumaczyc. Ona przychodzi w pidzamie, to masz myslec: albo chce szybko zdjac ciuchy, albo sie kompletnie nie stara o wyglad (to pierwsze odpada, bo juz probowales pocalunku to sie najpierw odsunela = wiec wynik masz ten drugi). Mowi, ze podoba sie pieciu facetom, to mysl, ze po co buduje w Tobie zazdrosc (gierka). Mialem kiedys taka dziewczyne z innego miasta, co latala z kazdym bzdetem do jednego, starszego goscia. Wiem, ze seksu z nim nie miala, ale zal mi goscia, bo ja sobie czas milo spedzalem, a on byl od brudnej roboty: tu kolko zmien, tam cos przywiez, cos napraw... w koncu gosc mogl cos do niej czuc, ale z racji sytuacji pewnie nie wyartykuowal sie poprawnie i tylko meczyl sie z wyrachowanym lekkoduchem, kiszac swoje emocje. Obys nie byl w takiej sytuacji, miales przeciez zone, rozwod - i dalej wracasz na utarte, zle tory ?
Wiem, ze uczucia, ze zauroczenie, ze gra na czulych strunach. Tnij to, zanim sam skomplikujesz sprawy mocniej z kims, kto sam pewnie jest skomplikowany mocniej.Szukaj gdzie indziej, sam pewnie przyznasz, ze to nie jest relacja, jaka bys chcial rozwijac: najpierw zastapic komus ojca, przechodzic przez okres wybrykow, miec anielska cierpliwosc do czegos, na co wielu machneloby reka, potem wejsc w etap naprawy, poprawy, wiecznej korekty bledow przy zalozeniu, ze czesc z nich odbije sie negatywnie na Tobie), az wreszcie uslyszysz, ze znalazla w Tobie prawdziwego opiekuna, ale jej serce mowi co innego Uśmiech
Ona nie jest gotowa na zwiazek... z kimkolwiek, a nie tylko z Toba. Przyjmij do wiadomosci, to nie zmieni sie z dnia na dzien (te jej tlumaczenia, ze ma ciezki okres). Ty tez masz nielekko, dlatego szkoda czas marnowac i trzeba decyzje podejmowac teraz, juz, na chlodno. Nie ta, to inna. Sa na swiecie jeszcze takie, co w dzwon potrafia zabic Z przymrużeniem oka
16211
<
#23 | Runio dnia 21.04.2026 18:38
Cały czas ją usprawiedliwiasz! Chcesz być bialorycerzem ,to musisz mieć twardą d... Może przyciągają cię tego typu kobiety? A wtedy to ty też masz problem z sobą. Jeżeli ma problemy, a ma, to ty nie jesteś od tego by je rozwiązywać. Od tego są specjaliści. Jeżeli ciągnie cię do tego typu kobiet to nigdy nie znajdziesz wartościowej partnerki. Pomyśl choć trochę. Napisano tu wszystko co powinneś wiedzieć. Czytaj te posty ....
15542
<
#24 | Hagi10 dnia 21.04.2026 19:10
Autorze a co To Cię obchodzi czy ona jest gotowa na związek czy też nie.W tej chwili to nie są Twoje problemy,jesteś od niej 10 lat starszy więc nie zachowuj się jak dziecko.Jeśli kobieta chcę faceta to walczy jak lwica.To jest wystarczająca informacja.Zostaw opony pod drzwiami i koniec tematu...Mój kumpel biegał za kobietą 8 miesięcy(robił dla niej wszystko) i nic nie wskórał , ta sama laska poszła na imprezę i typ ją ogarnął w jeden wieczór.Tak to czasami jest...Trzeba znać zasady gry i je zaakceptować.To boli ale to pierwszym szoku jest dużo łatwiej.Pozdrawiam
15793
<
#25 | zona Potifara dnia 21.04.2026 22:29
Czasami jest tak że z kimś zaiskrzy i pojawia się takie przyciąganie że reszta nie ma żadnych szans,niezależnie co by nie zrobiła.
W czasie ta chemia zmienia adresata. Wygląda że do tej pory ona się między Wami nie pojawiła.Ponieważ się znacie i spotykacie to jakoś tego nie ma i sądzę że w dającej się przyszłości nie będzie.
Ty czułeś i czujesz przyciąganie ,a ona nic.
Powinieneś przemyśleć i dać sobie z nią spokój.Bo ona Ci nieba przychyli może za kilka lat i zrobi to pewnie prawie z litości, może wychodzisz sobie zaproszenie do sypialni.Może.Nawet jak to się stanie,będziesz czuł że ona została z Tobą na chwilę,i czeka na pojawienie się na orbicie kogoś kto ją będzie naprawdę pociągał.
Popatrz dookoła , czy jest ktoś inny odpowiedni,Tobą zainteresowany,
Albo zainwestuj w swój rozwój.Mężczyznom nie dzwoni dzwonek alarmowy z okazji 30,40 urodzin.
może uznasz że warto.Albo szukaj dalej.
16298
<
#26 | Drobnostka dnia 22.04.2026 16:10
Zajechałem z tymi oponami, zaprosiłem na 3 zdania rozmowy. Dla swojego komfortu i spokoju powiedziałem to czego oczekuje jasno, więcej czasu, "łączenie światów", bliskość, związek, wszystko czego oczekuje. Pani na moje wymagania użyła duuuzo bardzo pięknych słów w których zawarła, że postara się żebym czuł się z nią już lepiej, że też jest za tym, żeby te "światy łączyć", pani nawet powiedziała kiedy możemy się zobaczyć. I tutaj czar pięknych słów prysł. Mam czas w czwartek, bo wcześniej pracuje. Mówię, że to pojutrze, może być, mam wolne. A ona na to "tak, w czwartek, ale w następnym tygodniu". Wybuchłem śmiechem i powiedziałem że będziemy w kontakcie.
Niestety dla mnie spotkania co 10-12-15 dni to zbyt mało żeby oswoić się ze sobą, przywiązać, budować coś więcej niż tylko miłe spacerki. Pani próbowała obracać kota ogonem, że to ja nie pisałem. Ale jasno jej przedstawiłem wersję własciwą, że to ja czekałem na potwierdzenie randki, a jej paniczny uśmieszek mówił wszystko, że ona doskonale wie.
Jak wróciłem do domu napsiała mi tylko że byłem stanowczy.
Zostawiam to tak jak jest, ani nie inwestuje już, ani nie inicjuje. Spotkałem się z inną a kobietą. Lepiej było to wczoraj zakończyć, ale zostawiam to w powietrzu, bo gdyby ona serio chciała i nagle jej się przestawiło to ja bym chciał, chyba że będzie już ktoś inny. Jeśli nic się nie zmieni to zawsze można to skończyć.

Dzięki za zaangażowanie pomimo tego że ta sprawa to drobnostka, temat skończony.
13728
<
#27 | poczciwy dnia 22.04.2026 16:53

Cytat

Lepiej było to wczoraj zakończyć, ale zostawiam to w powietrzu, bo gdyby ona serio chciała i nagle jej się przestawiło to ja bym chciał, chyba że będzie już ktoś inny. Jeśli nic się nie zmieni to zawsze można to skończyć.


Ty tak serio?
Serio odpowiada Ci rola koła zapasowego?
Tak nisko się cenisz? Dlaczego zatem ktoś ma Cię cenić skoro sam tego nie potrafisz zrobić?
Słowa są tanie. A czyny i postawa pańci chyba wystarczająco powinny Ci już otworzyć oczy.
Dla mnie to zwyczajny brak szacunku do samego siebie.
Byłeś zwodzony, zostałeś po prostu odrzucony, tyle, że werbalnie nie zostało to przekazane. Oczywiście celowo, żeby Cię trzymać na smyczy w odwodzie.
A Ty wychodzisz z nastawieniem i wprost to komunikujesz nam, że jak pańcia się wybawi, poskacze na innych kutasach, znudzi się tym szalonym życiem i zechce się ustatkować z misiem to wtedy chętnie ją przyjmiesz...bo przecież tak bardzo się zadurzyłeś...a ona się pogubiła...miała ciężki czas... (niepotrzebne skreślić)
Chłopie ile Ty masz lat?
Jak bardzo jesteś w stanie się jeszcze upodlić samemu przed sobą?
Facet gdy dostanie kosza odwraca się na pięcie i idzie robić swoje.
A Ty mam wrażenie jesteś bardziej w żeńskiej energii aniżeli męskiej.
Jaki był powód rozpadu Twojego małżeństwa?
16298
<
#28 | Drobnostka dnia 22.04.2026 17:08
Nie mam zamiaru czekać aż się wybawi "na karuzeli kutasów kolegów z pracy", mamy się zobaczyć w czwartek, jak do tego czasu nic się nie zmieni to koniec. Widze mocno z Twojej strony redpillowe wypowiedzi bazujące na schematach, biologicznych, ewolucyjnych i mają one dużo słuszności, ale uważam że najpierw stawia się jasne oczekiwanie - postawiłem. A potem czeka się parę dni żeby sprawdzić czyny i jej ruch. Ruchu nie będzie to zamykam temat, proste. Zostawiłem to w powietrzu, bo przekazałem wprost swoje oczekiwania, teraz sprawdzam czy jej też to pasuje. To tylko kilka dni.
Co do żeńskiej energii, być może, dużo we mnie empatii i ciepła niestety Szok
16211
<
#29 | Runio dnia 22.04.2026 17:17
Drobnostka...... Budda Cię opuścił?????!
16211
<
#30 | Runio dnia 22.04.2026 17:20
Jednak to prawda. Nadzieja umiera ostatnia.
13728
<
#31 | poczciwy dnia 22.04.2026 20:40

Cytat

Widze mocno z Twojej strony redpillowe wypowiedzi bazujące na schematach,

Nietrafiona interpretacja.
Te wypowiedzi są wynikiem tylko i wyłącznie szacunku do samego siebie jako człowieka już nawet nie faceta. Nie ma w nich krzty redpilowych treści.
A bazują tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach a nie teorii.
To jest prosty mechanizm z obydwu stron; jest chemia, jest pożądanie, jest relacja romantyczna, jeśli tego nie ma jesteś co najwyżej "używany" bo przydatny i tyle, żadnej ideologii nie trzeba do tego dorabiać.
Pożądanie nie jest negocjowalne. Ono jest albo go nie ma.
I uwierz gdyby było z jej strony to na drugim max trzecim spotkaniu wylądowałaby Ci na przyrodzeniu a chwilkę po tym narodziłoby się przywiązanie. Tak się buduje zdrową relację.
Wszelkie próby zaklinania rzeczywistości i szukania powodów takiego a nie innego jej zachowania są niczym innym jak racjonalizacją. Bo tak bardzo z jakiegoś powodu lękasz się prawdy. A ona jest brutalna niestety tylko nie chcesz jej dostrzec.
Przypuśćmy, że racjonalnymi argumentami przekonałbyś ją do siebie (co już samo w sobie brzmi abstrakcyjnie), ale nawiasem mówiąc właśnie to usiłujesz zrobić. I że nawet gdybyś "wymusił " na niej tę relację to nie zdajesz sobie chyba sprawy, że działałaby tylko chwilkę a zakończenie jest bardzo przewidywalne bo i schematyczne. Tutaj naprawdę nie trzeba budować żadnej filozofii. Nie szkoda Ci czasu?
15542
<
#32 | Hagi10 dnia 22.04.2026 21:53
Autorze, gdyby ona coś z Tobą chciała to byś był jej mężczyzną na teraz a nie na przyszły czwartek...To żaden redpill to zdrowy rozsądek i poczucie własnej wartości.Jak ktoś w życiu dostanie po dupie to szkoda mu czasu na stawianie na złego konia...

Chcesz karuzeli emocji i kolejnych dram?Lubisz to?
16205
<
#33 | jacksparrow dnia 23.04.2026 17:15
Odpuść se tę kobietę, tym bardziej że piszesz że już się z jakąś spotkałeś. Jeśli sprawę postawiłeś tak, że przedstawiłeś jej oczekiwania i zaproponowałeś spotkanie na ten tydzień, a ona zaproponowała dopiero kolejny to... nie odzywaj się już do niej. A jeśli ona się odezwie to... odmów jej. Będziesz miał janość czy jej zależy. Nawet jak jej zależy, to teraz już za późno, za długo zwlekała - ja bym tak jej odpowiedział. Nie baw się w kolejne szanse. Jak pójdziesz na kolejne spotkanie, z którego nic nie wyniknie, to tylko będziesz przedłużał stan, w którym jesteś teraz.
15794
<
#34 | trzechZczech dnia 23.04.2026 19:12

Cytat

A ona jest brutalna niestety tylko nie chcesz jej dostrzec.

najprostsze odpowiedzi autor nie jest dość/bogaty atrakcyjny dla niej najprost są najbardziej możliwe. może trzeba przycisnąć maksymalnie ile się da żeby przynajmniej zaruchać i pójść własną drogą i nie stać w rozkroku bo po co się kimś opiekować. a jak nie to nie. bo żal tych miesięcy be niczego - niech daje co tam ma, bez łaski.

Cytat

Co do żeńskiej energii, być może, dużo we mnie empatii i ciepła niestety

ale to na gadaniu się zawsze kończy jak przychodzi co do czego to nie ma nikogo to dpomocy a kobiet do pomocy nie ma szczególnie hahaha. z empatii łatwo się wyleczyć wystarczy parę miesięcy w pracy trafić na popierdoleńców i się można wyleczyć ze wszystkich ciepłych uczuć wobec rodzaju ludzkiego. empatia ogranicza, zużywa paliwo emocjonalne. jest trochę jak kalectwo. bez tego inni mają gorzej nas szantażować - w pracy na przykład albo sępiąc od nas na coś charytatywnie - chore dzieci czy coś. i relacji to też dotyczy...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?