Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Jess
Landexpzglosy01:09:44
JamesTon01:09:47
Crusoe01:19:44
# poczciwy01:58:32

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
03.12.2025 23:23:51
Puebla, przycisk "Opisz swoją zdradę" nie służy do zadawania pytań typu gdzie jest czat. Kolejne spamy skończą się banem.

Puebla
03.12.2025 22:04:21
Gdzie jest Chat?

mrdear
10.11.2025 10:09:47
ale nie ma Uśmiech

poczciwy
04.11.2025 10:37:56
mrdear, ludzie usuwali swoje wpisy i historia traciła sens oraz logikę. Teoretycznie przez 5 min od dodania powinna być możliwość edycji.

mrdear
02.11.2025 15:41:24
co się stało, że nie mozna edytować postów?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Dopadło i mnie.Drukuj

Zdradzona przez partnera/chłopakaWitajcie . Chętnie się wygadam i opowiem swoją historię , chętnie również przyjmę na klatę podpowiedzi co dalej powinienem zrobić. Jestem facetem lat 35 , od 10 lat w związku z kobietą . Mamy dwie córki 8 i 5 lat . Przyjaźniliśmy się przed związkiem i znamy się od zawsze. Sprawa wygląda tak , że od około dwóch lat kiedy moja poszła do pracy w pizzerii , zaczął się problem . Od około roku ze względu na to , że pracowała często w weekendy i święta my z dzieciakami często siedzieliśmy sami. Zaczęło Nam to doskwierać i od około pół roku zaczęła być intensywne rozmowy , aż w końcu przestaliśmy gadać na około 3 miesiące , wyłącznie w sprawach dzieci czy domowych. No i pewnego dnia chciałem jakoś to wyjaśnić , zaczęliśmy dyskusje i ona myślała że zmierzamy do końca związku . Po około 3 tygodniach , znajduje u niej w telefonie wiadomości z gościem z jej pracy , jak układa już sobie praktycznie życie z nim . Było też o zdradzie i ogólnie rozmowa jak z ukochanym. Tego dnia po długiej rozmowie ona stwierdza że chciałaby się spróbować czegoś innego w życiu , ale nie zostawi dzieci. Dochodzimy wspólnie do wniosku , że dla dzieci jesteśmy w stanie się poświęcić i żyć poprostu obok Siebie . Dodam że nigdy nie kłóciliśmy się przy dzieciach i one są naprawdę szczęśliwe . No i mijają jakieś dwa tygodnie odkąd dogadaliśmy się że żyjemy osobno w jednym domu. Ona tylko pracuje z tamtym kolesiem ( chociaż tutaj chyba jestem naiwny ) , nikt nie szuka nowych wrażeń i wychowujemy dzieci tak długo aż uznamy że czas na rozejście . Dodam że teraz kontakt mamy w miarę normalny , rozmawiamy o dzieciach itp. Trochę chaotycznie napisane , ale chciałem wyciągnąć jak najwięcej szczegółow. Mieszkanie w którym mieszkamy jest na mnie , dlatego ona może być poprostu grzeczna . Początek jest trudny i często mamy jakieś dogadania w nocy , ale chcemy zrobić to dla dzieci . Miał ktoś podobnie ? Był w stanie żyć obok Siebie dla dzieci ?
13728
<
#1 | poczciwy dnia 03.03.2026 22:13
I myślisz, że taką postawą sprzedacie dzieciom odpowiednie wzorce na przyszłość?
Już pomijam fakt, że takie życie to kompletny brak szacunku do samego siebie.
Ja nie dostrzegam kompletnie żadnych plusów takiego rozwiązania jakie przyjęliście.
Dla dzieci lepszym jest gdy rodzice są osobno, ale szczęśliwi.
Ty powinieneś dać im wzorzec prawdziwej silnej męskości a ona kobiecości.
Czy w takim układzie jesteście w stanie to zrobić? NIE.
15773
<
#2 | Julianaempatyczna dnia 03.03.2026 22:25
Robisz za opiekunkę, bankomat, szofera. Nie odeszła bo nie jest pewna nowej gałęzi. Koleś tylko korzysta, przygarnąć z dziećmi jej nie ma zamiaru.

Tylko pracują-- nie bądź naiwny. Troche za miękki jesteś, partnerka sie bzyka i wraca do domu jakby nic złego nie robiła.
Mogla pomyśleć wcześniej o dzieciach.
Jak będzie bezpieczny grunt do odejścia to zrobi to. Nie będzie patrzyła na dziećmi.

Ty mieszkając z nią, robisz sobie złudne nadzieję.
16211
<
#3 | Runio dnia 04.03.2026 03:07
Piszesz trochę chaotycznie. Masz 35 lat, napisz jakie wzorce otrzymałeś dorastając? Moim zdaniem, żadnych. Jakie wzorce przekażesz dzieciom? Żadnych. Wychowasz z żona następne pokolenie ,które będzie popełniać błędu rodziców i nie będą umiały tworzyć prawidłowych relacji
Powinniście najpierw spróbować terapia ,jeżeli chcecie prawidłowo wychować dzieci. Jeżeli terapia nie pomaga to lepsze jest rozejście niż tworzenie rodziny , gdzie dzieci nie widzą uczucia między rodzicami. Brak kłótni nie świadczy o zdrowych relacjach rodziców. Dzieci to zauważą. Prędzej lub później. Poczciwy i Julia mają rację. W związku jesteś nikim. Małżonce taka sytuacja pasuje. Ma emocje na boku, a spokojną przystań u ciebie. To nie rodzina , tylko jej proteza. Weź się w garść i zacznij działać. Jeżeli sam potrzebujesz terapia to z niej skorzystaj. Potrzebujesz pomocy, bo po tym co piszesz, sam chyba sobie nie poradzisz. Spokojnie napisz coś więcej o żonie i sobie. Po to tu jesteśmy. Może znajdziesz tu to czego szukasz? Nie daj się wykorzystywać, bo dla mnie to otworzyłeś małżeństwo.
16289
<
#4 | Tommassik dnia 04.03.2026 07:28
Dzięki za komentarze sprowadzające na ziemię. Na takie liczyłem. Czyli według Was w grę wchodzi tylko i wyłącznie rozstanie ? Wiem ,że nie jest to idealny układ i raczej marny przykład dla dzieci. Poprostu boję się zmiany zarówno dla mnie jak i dla dzieci, one są strasznie wrażliwe i myślę, że ciężko miałyby zaakceptować nowy układ , szczególnie że wiem że w końcu coś by pękło i poszłoby trochę na noże.
16289
<
#5 | Tommassik dnia 04.03.2026 07:37
Dorastałem w normalnym domu w którym również było trochę chłodno. Rodzice starsi , wychowywali nas tak jak trzeba . Bez przemocy , alkoholu itp , ale też bez większych uczuć . Poprostu wszystko ma być tak jak trzeba .
Ona ma ojca alkoholika , już nie pijącego i raczej nie ma wpajanych zasad od dzieciaka.
Jest 5 lat młodsza ode mnie ( ma 30lat). Wychowaliśmy się i mieszkamy całe życie na jednym osiedlu. Nasz związek był raczej specyficzny , nie był usłany różami . Szybkie zajście w ciążę i ciągła walka o pieniądze i przetrwanie, ale jakoś dawaliśmy radę.
Szczerze powiedziawszy trochę boje się samotności i tego jak zareagują córki. Moja kobieta jest bardzo atrakcyjna i poprostu fajna na codzien . Ja jestem bardziej wycofany i wolę spokój .
13728
<
#6 | poczciwy dnia 04.03.2026 09:11

Cytat

Ona ma ojca alkoholika , już nie pijącego i raczej nie ma wpajanych zasad od dzieciaka.

Tutaj upatrywałbym przyczyn jej gonienia za emocjami.
Spokojny i stabilny dom dla jej układu nerwowego jest zabójczy.
To paradoks bo tacy ludzie zazwyczaj pragną ciepła, którego nie otrzymali w dzieciństwie a jednocześnie nie potrafią go przyjąć sabotując relację.

Cytat

Poprostu boję się zmiany zarówno dla mnie jak i dla dzieci,

Cytat

Szczerze powiedziawszy trochę boje się samotności

To normalne, że każdy boi się zmian.
Trwanie jednak w swojej strefie komfortu w tym przypadku nic lepszego nie przyniesie poza rosnącą frustracją.
Chcesz być szczęśliwy z kimś musisz się nauczyć być szczęśliwym sam ze sobą. Nie ma innej drogi.
Dziś emocjonalnie uwiesiłeś się na żonie, nie istniejesz bez niej i ona to czuje a dodatkowo sprytnie wykorzystuje.
Jesteś dla niej za dobry jakkolwiek to zabrzmi.
Masz jakieś hobby, kolegów?
Coś swojego?
Do stworzenia dobrego związku niezbędna jest niezależność emocjonalna.
16289
<
#7 | Tommassik dnia 04.03.2026 10:13
Mam , od zawsze w sumie uprawiam aktywność, siłownia , piłka nożna czy rower to zawsze była moja odskocznia od problemów i ciągle aktywnie to robię .
Znajomych też mam , chociaż akurat na tą chwilę nic o tej sytuacji nie wiedzą.
Właśnie odkąd stało się to wszystko i po kilka mocnych rozmowach, wiem że powinienem się odsunąć , złapać dystans , a ja jeszcze bardziej szukam kontaktu z nią , teraz dzieciaki chore to ciągle jest jakaś wymiana zdań czy wiadomości.
Myślę nad tym żeby namówić ją do zmiany pracy , może to lekko otworzyło głowę jej i Nam . Sam nie wiem jestem w kropce.
Najbardziej szkoda mi dzieci, które naprawdę widzą w nas cały świat i wiem , że naprawdę są szczęśliwe . Potem nigdy nie będzie już tak samo.
16211
<
#8 | Runio dnia 04.03.2026 10:23
Autorze, boimy się tego czego nie znamy. To normalne zachowanie, ale jest granica tej reakcji. Ta sytuacja cię wyniszcza. Jak możesz zapewnić szczęście i innym sam będąc nieszczęśliwym? Podejrzewam że masz niską samoocenę. A to rodzi brak pewności w twoim postępowaniu
Żona prędzej czy później zostawi cię.Mimo tylu lata znajomości żona kompletnie cię nie szanuje. Ale dlaczego ma cię szanować skoro ty sam siebie nie szanujesz? Jest atrakcyjna? Szybko znajdzie wielu ruchaczy. Chcesz wychowywać nie swoje dzieci? Bo z tym trzeba się liczyć. Może przyplątać się z jakąś chorobą. Czy taka postawa to ochrona dzieci?
Jeżeli żona zacznie się bujać na " karuzeli" jaką opinią będziesz się cieszył w środowisku, a dzieci się nie dowiedzą?
Zadaj sobię pytanie. Czy ty chcesz ratować małżeństwo? Czy tak tak ma ono wyglądać? Czy twoja postawa ochroni dzieci i dostaną one prawidłowego wzorce wychowania.
Do tanga trzeba dwojga. Porozmawiaj z żona. Postaw granicę i zacznij mieć opcje.
Zacznij się rozwijać, czyli rób to co pchnie cię do przodu. Sport, literatura, teatr ,cokolwiek. Jak możesz poświęcić więcej czasu dzieciom, to zrób to. To inwestycja w przyszłość twoich relacji z nimi.
Jeżeli żona nie podejmie terapii i nie będzie chciała ratować związku, to sygnał że trzeba ratować siebie i dzieci. Dasz radę
13728
<
#9 | poczciwy dnia 04.03.2026 10:40
Instynktownie w takich sytuacjach próbujemy jeszcze bardziej zbliżyć się do osoby, która nas odpycha,ale to nie jest dobra droga.
Taka postawa jeszcze bardziej wpycha ją w ramiona kolegi.
Wiesz czym jest zasada niedostępności,niedoboru?
Dziś ona jest pewna Twojego trwania, bez względu na motywy takiej postawy.
Jedyne racjonalne wyjście to odsuń się emocjonalnie od niej.
Zajmij się sobą, swoim wzrostem, rozwojem, dziećmi.
Ona dla Ciebie od dziś powinna być przezroczysta!
To jedyna szansa na to, że zaczniesz być znów atrakcyjny w jej oczach.
Ale...jeśli zaczniesz to robić pod nią, nie będziesz w tym autentyczny to nic z tego nie wyniknie.
Ty po prostu świadomie dziś musisz zdać sobie sprawę, że tej relacji nie ma i tak się nastawić.
Atrakcyjność i szacunek to słowo klucz.
A Ty dziś nie jesteś dla niej atrakcyjny.
Jesteś pewniakiem, który niezależnie od jej zachowania będzie trwać. Tak nie odbudujesz również szacunku.
Zacznij stosować metodę 34 kroków, rób swoje i obserwuj cierpliwie z boku co się dzieje.
16289
<
#10 | Tommassik dnia 04.03.2026 14:33
Najgorszy jest chyba pierwszy krok , który narazie jest dla mnie nie do przeskoczenia . Muszę znaleźć w końcu u Siebie ,, jaja". Tak naprawdę pomysł, aby ciągnąć to dla dzieci jest mój , ona byłaby gotowa się rozejść , oczywiście żadne z nas nie chciałbym stracić kontaktu z dziećmi i to najbardziej nas trzyma. Postaram się trzymać Waszych rad i mam nadzieję że wrócę za jakiś czas z dobrymi informacjami.
16211
<
#11 | Runio dnia 04.03.2026 15:51
Czyli jej na Tobie nie zależy. Nic do ciebie nie czuje. Dla niej idealny układ. W czasie swoich rozrywek ma za darmo opiekuna dla dzieci. Czy dla takiego związku warto tkwić? Dzieciństwa swoje też nie przepracowała.
Szuka emocji, a ty jej ich nie dajesz. Znudzi się kolega z pracy będzie szukała ich u innego. Trafi na jakiegoś toksyka to będzie miała ich za natto.
Dzieci będą to wyczuwac, a na nich podobno wam zależy. Wyrządzicie tą postawą więcej szkody niż pożytku.
Chcę żona wolności, to jej ją daj. Ale nie twoimi kosztem.
Zacznij dbać o swoje interesy i interesy dzieci. One są najważniejsze. Możesz je przygotowywać do rozwodu poprzez terapię. Tobie też się przyda. W małżeństwie nie warto być opcją,z biegiem czasu stracisz szacunek nawet dzieci. Pokaż im męskie wzorce a nie uległego misia.
Jeżeli nie chcesz na tą chwilę rozwodu, to postępuj tak jak pisał poczciwy.
Trzymam kciuki.
15542
<
#12 | Hagi10 dnia 05.03.2026 00:11
Autorze czego Ty tak naprawdę oczekujesz?Chcesz ją odzyskać?Takim zachowaniem( brak jaj) tylko pokazujesz jej,że podjęła dobrą decyzję.

Chłopie wystaw jej walizki( to jest Twój dom) I wyślij ją do kochanka
Walić w pracy to fajnie jest ale przyjąć matkę z dwójką dzieci to nie jest łatwa sprawa...

Powiem więcej albo ten typ jest zakochanym niespełna rozumu "beciakiem" albo to Typowy gracz który się Tylko bawi.Ona doskonale wie,że on jej nie przyjmie z dziećmi więc będzie Cię dalej wykorzystywać.Nie bądź frajerem.

Za dwa miechy będzie krzyżem się kłaść przed Tobą.Zaklad?
15542
<
#13 | Hagi10 dnia 05.03.2026 00:17
I co najważniejsze to przeczytaj inne historie z tego forum, bo będziesz finalnie ten sam kabaret.Wiec się przygotuj.Ogolnie powie,że nie czuła się kochana, facet ją zmanipulował, ale ona zawsze kochała Ciebie Uśmiech no coś w tym stylu usłyszysz.Najważniejsze, bo uświadom sobie,że ona jest na haju bo jedyne co z nim robi to seks i pieczenie pizzy Uśmiech Daj jej z nim pomieszkać.
15353
<
#14 | milyfacet dnia 05.03.2026 22:29
Chyba wszyscy Ci już napisali to co powinno się w takiej sytuacji zrobić. Tak! Będzie trudno. Tak będziesz cierpiał bo to nie łatwe, jakąkolwiek decyzję podejmiesz odbije się to też na dzieciach. (nie ważne którą w każdej opcji będą plusy i minusy). Ale na litość boską masz swoje życie. Masz prawo do szczęścia, bycia kochanym i szanowanym przez kobietę która z Tobą jest. Z tego co piszesz masz większość kart w rękach by to rozegrać po swojemu. A na marginesie jeśli masz jakąś nadzieję że ona się dla ciebie zmieni to tylko nadzieja, dopóki nie pokażesz że jesteś mężczyzną z krwi i kości będzie miała cię za jak to wszyscy piszą opiekunkę do dzieci kiedy ona się dobrze bawi. Kobiety takiego pokroju ciągnie tylko do emocji serwowanych od tzw. niegrzecznych chłopców. Nawet jak czasami widziałeś w niej stabilność przez rok dwa lata to zawsze po takim okresie przychodzi czas na jakiś przypał. Bo się nudzą tą stabilnością. I tak jest ze wszystkim kobietami wychowanymi w rodzinie uzależnionej.
16289
<
#15 | Tommassik dnia 06.03.2026 10:37
Przeczytane i przyjęte na klatę wszystko. Panowie teraz tak wiadomo mieszkamy chwilowo razem i mimo wszystko kontakt jakiś jest dotyczący głównie dzieci. Teraz pytanie czy podjąć rozmowę i wymusić na niej by ona lub on zmienili prace ? Czy to raczej będzie desperacki ruch z mojej strony. Układam już sobie w głowie powoli plan B , że mógłbym zaproponować opiekę naprzemienna i zobaczyć jaka będzie reakcja . Bardzo walczę i miotam się z myślami , ale mimo wszystko chciałbym żeby dzieciaki miały w miarę normalną rodzinę.
13728
<
#16 | poczciwy dnia 06.03.2026 12:45

Cytat

Teraz pytanie czy podjąć rozmowę i wymusić na niej by ona lub on zmienili prace ?

Absolutnie nie!
Wyjdziesz na potrzebującego i oddasz swoje decyzje i życie w jej ręce.
Robisz swoje bez zwracania uwagi na nią.
15542
<
#17 | Hagi10 dnia 06.03.2026 13:39
Jedyne co teraz musisz to wystawić jej walizki.To jest dla Ciebie obcy człowiek...Pod żadnym pozorem nie przyjmuj z powrotem.Wyślij do kochanka , ona nie jest już Twoim problemem.
16211
<
#18 | Runio dnia 06.03.2026 14:27
Przypomnij sobie, że to ona chciała wolności. Ty chciałeś ratować małżeństwo . Daj jej tą wolność . Zajmij się sobą i dziećmi. Ja traktuj jak stratę. Ma 30 lat . Jej decyzje ,jej problemy, nie twoje. Daj jej dorosnąć.
Jeżeli zaniedba dzieci masz możliwość uzyskania opieki wyłacznej. Jak zostanie sama to może otrzezwieje , ale ty powinnaś być już daleko. Twoim obowiązkiem teraz są dzieci i tylko one. Małżonka podjęła decyzję, a decyzje rodzą konsekwencję.
15353
<
#19 | milyfacet dnia 06.03.2026 15:42
Wiesz co powiem ci tak. Powinieneś zrobić dokładnie na odwrót niż chcesz robić. Twoje myślenie jest błędne. Na siłę nic nie zmienisz u niej. Musisz się od niej odwrócić. Zacząć mieć swoje własne życie.
13728
<
#20 | poczciwy dnia 06.03.2026 16:24
Przede wszystkim swoją postawą powinieneś pokazać jej, że ona Ci do niczego nie jest potrzebna, że znasz swoją wartość, że masz opcje i świetnie sobie bez niej poradzisz.
Pokaż jej, że to ona więcej traci niż Ty. Oczywiście nie słowami a czynami i swoją postawą.
Po prostu musisz odwrócić dynamikę relacji co wcale proste nie będzie, ale możliwe.
To jedyna szansa na to, że zasiejesz w niej wątpliwość.
Doprowadź do tego, że to ona będzie chciała ratować Was a nie Ty,że jej bardziej będzie zależało.
Dopiero wtedy się zastanowisz czego Ty chcesz i czy w ogóle chcesz ją z powrotem.
15353
<
#21 | milyfacet dnia 06.03.2026 18:26
Poczciwy uderza w samo sedno. Zastanów się ponad 10 lat temu ta kobieta była tylko kimś kogo znasz. Prawda jest taka że nic nie jest nam dane na zawsze. Uczucia, potrzeby, mu sami zmieniano się cały czas. Życie nas zmienia. Myślę że mało kiedy się zdarza by związki były wymarzone z obu stron. Zawsze będzie ktoś się bardziej starał a ktoś mniej. Decyzja należy do ciebie czy chcesz całe życie swoje ciągnąć będąc tylko opcja jedna z dwu dla kogoś czy mężczyzną który sam wybierze najlepszą opcję dla siebie z której będzie czerpał najpiękniejsze rzeczy które są nam dane w życiu. Mam małe ale jednak mam doświadczenie w takiej sytuacji bardzo podobnej jak twoja. "Pozwoliłem" odejść żonie, zostawić mnie z trójką dzieci i firmą na głowie. Nie dzwoniłem, nie potrzebowałem, nie dałem jej ani dnia satysfakcji że o niej myślę. I powiem ci że szybko poszło równo po 7 dniach wróciła, prosząc byśmy spróbowali coś zmienić by nasze małżeństwo odżyło. Zdaje sobie sprawę że wszystkie czynniki odegrały w tym rolę nie tylko moja osoba, ale dom, dzieci, bezpieczeństwo ogniska domowego itd... Własnie dlatego musisz pozwolić jej to stracić bo jej wybór padł na chwilowe uniesienie w innej relacji. Tylko że do tej pory miała wszystko i nie zdawała sobie z tego sprawy że wszystko ma soją cenę. A jej zdrada będzie miała najwyższą tylko że ona tego nie czuje jeszcze.
16289
<
#22 | Tommassik dnia 08.03.2026 18:47
Panowie sprawa . Narazie stanęło na tym. , że mieszkamy razem dla dzieci i od tygodnia praktycznie żyliśmy własnym życiem . Dzisiaj dowiedziałem się od dzieciaków , że one poznały owego pana , ponieważ jej praca mieści się jakieś 500 m od domu i za przeproszeniem , c**** mnie strzelił. Gość wozi pizzę i gdzieś się tam przeciął z moimi dzieciakami, ciśnienie oczywiście w góre i teraz jestem na etapie że wieczorem chcę z nią pogadać , że jeśli chce to niech idzie sobie do niego i ustalamy opiekę naprzemienna. Myślicie , że ma to sens czy lepiej wyluzować i odpuścić rozmowę ? Najgorsze emocje mnie biorą , że gdzies już tak dzieciaki są w to zaangażowane .
16211
<
#23 | Runio dnia 08.03.2026 20:49
W przypadek nie wierzę, może żona ( jeszcze twoja), ma już plan b. Bada jak dzieci zareagują na ,, wujka" i powoli zaczyna oswajać je z nim.
Zaczęła angażować dzieci a to nie wróży nic dobrego dla ciebie.
Radzę zachować spokój,nie daj się sprowokować, żebyś nie dostał niebieskiej karty. Przygotujcie się na najgorszy wariant dla Ciebie. Poczytaj inne historie jak żona potrafiła załatwić ufnego męża.
16211
<
#24 | Runio dnia 08.03.2026 21:12
Pogadać możesz,ale czy warto? Żona chyba cię wyprzedza. Nie licz na uczciwą rozmowę. Zacznij zabezpieczać swoje interesy i dzieci.
Nagrywaj rozmowy z żona (dmuchaj na zimne) i polecam jak najmniej rozmów. Skonsultuj się z adwokatem . Zobacz jakie masz opcje.
16211
<
#25 | Runio dnia 09.03.2026 13:45
Przesłałem wiadomość na priv.
15353
<
#26 | milyfacet dnia 11.03.2026 13:06
Może to smutne i przykre, ale ona pewnie powoli układa plan nowego życia. Jak będziesz się rozczulał nad tym wszystkim to tylko na tym stracisz. Zajmij się regulowaniem waszego nowego życia na twoich zasadach a nie wszystko ona z czasem ustawi pod siebie.
16289
<
#27 | Tommassik dnia 26.03.2026 19:33
Witam po krótkim czasie . Chciałbym zasięgnąć porady bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek . Sprawa wygląda tak, po Waszych postach i ogólnej analizie postanowiłem odpuścić narzucanie się i inicjowanie kontaktu , stałem się bardziej niedostępny. Od 2-3 tygodni jak to zrobiłem sytuacja zmieniła się diametralnie , teraz to ona inicjuje kontakt , ona dzwoni w dzień jak jestem w pracy chociaż prędzej tego nie robiła , w domu widzę ze szuka mojego towarzystwa , stara się być tak gdzie ja. Zagaduje , są nawet żarty i ogólnie atmosfera się poprawiła. Wiem , że powinienem być bardziej jak kamień ale staram się i walczę z tym , muszę mniej mówić i mniej się ekscytować ale kontakt z jej strony wyraźnie się nasila i zachowania również. Zacząłem znowu chodzić na siłownię , staram się mówić mniej niż zwykle , nie mówię kompletnie o emocjach ani niczym co się wydarzyło między Nami . Planuje za 2 tygodnie , jak atmosfera i emocje jeszcze bardziej opadną porozmawiać z nią i postawić jasne granicę , w których jeśli nie będzie chciała się zgodzić przygotowuje się do rozstania . I teraz pytania. Czy za 2 tygodnie ( czyli łącznie około 8 tygodni po odkryciu zdrady, emocje u niej mogą być już spokojniejsze ) ? Czy ona może już zacząć racjonalnie myśleć ? Nie ukrywam , że chciałbym budować nowe życie razem ze względu na dzieci , ale coraz bardziej jestem świadomy i gotowy na rozstanie . To duży krok w moim myśleniu.
16211
<
#28 | Runio dnia 26.03.2026 22:01
Witaj. Byłem ciekawych co u ciebie słychać. Mam nadzieję że przeczytałeś moją wiadomość , która Tobie przesłałem. To jest moja opinia, może ktoś da ci lepszą. Moim zdaniem to jest za krótki czas, na to aby zmieniać swoje zachowanie. Na razie dałeś jej trochę emocji. Twoje zachowanie, ją intryguje. Chce dowiedzieć się ( prawdopodobnie) co zamierzasz i jakie masz plany. Nie odkrywaj się za wcześnie. Pamiętaj jeżeli chcesz uratować związek , musisz traktować go jak straconych. To ona chciała wolności.
Może kochanek wcale nie zamierzał ją " przygarnąć ''. Pozbawić się jak najbardziej, ale nic trwałego. Kobieta zamężna z dwójką dzieci jest fajna do pobzykania, ale na poważny związek to już chyba za dużo.
Metoda 34 kroków, jak najbardziej do zastosowania. Zabezpiecz swoje interesy i dzieci. One z kolei nie mogą być jedyną przyczyną ratowania związku, bo małżeństwa to na razie nie masz. Nie masz wierności, miłości i uczciwości ( szacunku). Masz otwarty związek. Jeżeli zależy twojej ,, żonie,, na Tobie, to daj jej się wykazać w działaniu i czynach. A to musi trochę potrwać. Ile, to zależy od postawy i działaniach twojej partnerki. Jeżeli szybko odpuści to znaczy że nie byłeś dla niej wiele wart. Znaj swoją wartość .
Jej działania mogą nie być szczere . Zawiodła, straciła twoje zaufanie.
Możesz przedstawić jej nowe warunki związku, np rozdzielczość majątkową. Pamiętaj że bycie opcją w związku, jest tylko stratą czasu. Chyba że chcesz być tak traktowany i to cię zadawala. Ale nie dasz dzieciom prawidłowych wzorców, i później nie bedziesz przez nich szanowany. Pamiętaj że w swoim zachowani masz być naturalny i pewny siebie. Na razie moim zadaniem, nie zmieniaj swej postawy. Jeżeli będzie chciała cię przekabacić sexem, to możesz to wykorzystać , jeżeli nie będziesz mógł bez niego wytrzymac. Ale bez czułości, na to musi sobie zasłużyć.
16211
<
#29 | Runio dnia 27.03.2026 02:07
A propos sexu. Jeżeli będzie na ciebie napierała to zarzycz sobie badań, czy jest czysta. Bo nie wiesz kim się zadawała. A jak mówią , jak spała z jednym to trzeba do niego dodać kobiety z którymi był kochanek i partnerów tych dziewczyn. I robi się z tego niezła pula.
13728
<
#30 | poczciwy dnia 27.03.2026 09:26
Żadnych rozmów dopóki ona nie przyjdzie do Ciebie "na kolanach"
Dziś to ona musi się wykazać, musi zawalczyć i się postarać.
Zobacz co się dzieje, ona tylko trochę się otworzyła na Ciebie, zainteresowała i zaintrygowała ją Twoja zmiana a Ty już chcesz lecieć z nią rozmawiać a jakby tego mało już planujesz jak to będzie w przyszłości.
Nie, nie i jeszcze raz nie.
Nie wydarzyło się nic abyś popadał w taki hurraoptymizm.
Póki co nie masz żadnych podstaw do tego aby zacząć z nią gadać.
Cierpliwie rób swoje nie oglądając się na nią.
I to nie jest kwestia dni, tygodni tylko raczej miesięcy.
16289
<
#31 | Tommassik dnia 27.03.2026 17:06
Dzięki panowie za opinie . Moja jest taka : Ona nigdy nie przyjdzie do mnie na kolanach , to nie jest w jej stylu raczej. Zawsze unikała trudnych tematów . Chciałbym przeprowadzić z nią rozmowę za 2-3 tygodnie , żeby dowiedzieć się na czym tak naprawdę stoimy. Bardzo zaczyna mnie to wszystko męczyć i chciałbym w końcu iść w którymś kierunku , takie zawieszenie mnie niestety wykańcza. Nie wiem jak to u nich wygląda ale zauważyłem że , ona pierwsza zawsze do mnie dzwoni , szuka kontaktu , zaczyna wspominać jakieś stare rzeczy , ogólnie jest inna. Oczywiście wiem że to może być podpucha, ale nie chcę tego ciągnąć w zawieszeniu w nieskończoność.
16211
<
#32 | Runio dnia 27.03.2026 20:55
Bez względu na efekt twoich działań, zawsze będziesz do przodu. Jeżeli będziesz wytrwały w swych działaniach możesz mieć szansę na uratowanie małżeństwa ale na granicach, które ty wyznaczysz. Tak jak pisał poczciwy to musi trochę potrwać. Chyba że chcesz za jakiś czas powtórkę z rozrywki. Nie szanujemy tego co łatwo zdobywamy. Miała cię za pewnik, teraz dostała trochę emocji. Ma zagwostke. Co dalej?. Naruszyleś jej stan.
To jest dla Ciebie sytuacja czy jesteś dla niej ważny, czy tylko opcją. Od jej postawy i czynach, możesz ocenić co do Ciebie czuje.
Czytałem tu , na forum wątek podobny do twojego
Żona zdradziła męża ,tłumacząc się oddaleniem emocjonalnym męża od niej. Że źle czytała relację obojga na związek. Ale od godziny 0 stawała na,, głowie " aby uratować małżeństwo. Godziła się na wszystko co zaproponowała mąż i sama przedstawiła mężowi swojej propozycje na uratowanie małżeństwa. I trwała ta próba kilka miesięcy zanim odzyskała zaufanie męża. On od początku nastawiony na nie. Ona cały czas parła do przodu, aby związek uratować . Ale to nieliczne przypadki gdzie związek dało się uratować .
Jeżeli żona , przestanie walczyć to tylko upewnisz się że niewiele dla niej znaczyłes. Ale do tego trzeba czas. 2,3 tygodnie to stanowczo za mało, aby ocenić jej intencje. Zdrowy człowiek , umie się kryć, udawać 2,3 miesiące . Po tym czasie pokazuje siebie jakim jest. Masz mózg nie jest w stanie, tak długo trwać w udawaniu nie swojej osobowości. Chyba że jest się osobą zachwianą emocjonalnie.
A więc daj jej czas.
A ty co do niej czujesz? Uczucie czy tylko przywiązanie?
Pamiętaj zdrady tak szybko nie wyrzucisz z głowy . Ona musi być przepracowaną, a nie zamieciona pod dywan.
.
13728
<
#33 | poczciwy dnia 27.03.2026 21:06
Trochę bije od Ciebie desperacja i to, że jesteś potrzebujący.
Ona to doskonale czuje i wie.
Ty nie powinieneś inicjować kompletnie żadnej rozmowy,
Ja rozumiem, że jest Ci ciężko, to naturalne.
Ale musisz zagryźć zęby i wytrwać.
Zajmij się czym, zajmij głowę, znajdź sobie jakieś hobby, wyjdź do ludzi, idź z kumplami na piwo. Po prostu zacznij żyć tak jakby jej nie było.
Poczytaj sobie historie tutaj na portalu to zobaczysz pewien schemat postępowania.
I w żadnym, ale to w żadnym wypadku postawa prosząca, błagająca, potrzebująca nie przyniosła efektów a wręcz przeciwnie-utwierdziła tylko kobietę, że dobrze robi bo ma obok kogoś kto jest od nie j zależny, nie mający innych opcji, jednym słowem słaby.
Jeśli faktycznie chcesz uratować jeszcze swoje małżeństwo to musisz być konsekwentny, stanowczy, konkretny i pewny siebie i pewny swojego.
Ona nigdy nie potrafiła rozmawiać o trudnych tematach?
I co z tego? To Twój problem czy jej? Dlaczego chcesz ją wyręczać? Albo przeskoczy swoje ograniczenia albo do widzenia i tyle. Nie Ty powinieneś się tym martwić.
Właśnie taka postawa doprowadziła Cię do tego miejsca, w którym dziś jesteś. Nie rób tego więcej.
Sypie jej się rodzina a Ty mówisz, że ona nie potrafi zdeptać swojego ego by to ratować?
To w takim razie po prostu nie masz czego ratować.
16289
<
#34 | Tommassik dnia 27.03.2026 21:12
Panowie macie trochę racji aczkolwiek nie do końca chyba rozumiecie moje podejście. Moja rozmowa z nią ma polegać na tym , że chcę wiedzieć czy ona chce walczyć i zgodzić się na moje granicę , czy poprostu szukamy innego rozwiązania czyli pewnie rozstania i jej wyprowadzki na które jestem przygotowany. Nie ukrywam , że chciałbym odbudować ten związek i rodzinę , ale zaczyna mnie ta sytuacja męczyć. Sprawa wygląda też tak że ona pracuje 4 popołudnia w tygodniu, więc praktycznie i tak jestem sam z dzieciakami . Nie mam zbytnio czasu by cokolwiek pokazywać , jeśli i tak ciągle jestem sam z dziećmi. Chcę trochę zmienić styl naszego życia i jeśli jest okazja to walczyć o coś , a jeśli trzeba będzie to układać życie na swoich zasadach i opiece naprzemiennej na którą ona pewnie się zgodzi w ostateczności.
16211
<
#35 | Runio dnia 27.03.2026 21:57
Musisz zrozumieć obecne relacje damsko- męskie. Kobieta jest osobą moc no emocjonalna. Zawsze nią była. Ale obecne czasy jeszcze bardziej obnażyły tą ich stronę. One działają w emocjach. Testują nas cały czas. Wiesz moje pokolenie nawiązywało relację w innych czasach, na innych zasadach. Wiem że żona mnie kocha. Widzę to na co dzień. Ale podświadomie testuje mnie. Ona nawet nie zdaje sobie z tego sprawy!
To są drobne czasem sprawy, ale to się dzieje.
Teraz ty siadasz do rozmowy z żoną. Przedstawiasz jej swoje granice. Ona akceptuje je bez uwag. To jej szkodzi. A później krok po kroku powoli je rozmontowuje. Będzie delikatnie je przekracza, a ty nawet nie zauważysz kiedy przegapileś moment w którym znowu znajdziesz się w bagnie.
Dlaczego? Bo gładko przeszła obecny kryzys i nic ją on nie kosztował. Nic nie straciła, nawet tego nie poczuła. Ty myślisz analitycznie. Dla ciebie czarne to czarne. Dla niej nie. Ona tam znajdzie masę innych kolorów.
Dlatego musisz być twardy. Pokazać że stać cię na jej stratę i możesz pójść dalej. Ona znajdzie wielu chętnych na bzykanie. Ale na poważną relację to już nie bardzo.
Tydzień na 7 dni. Masz 3 dni aby zająć się sobą. Fajnie że nasze dni dla dzieci. Zbudujesz relację z nimi która będzie procentować w przyszłości. Wielu ojców chciało by to mieć. A o zmianie pracy żony możesz pomyśleć w przyszłości.
Jeżeli chcesz iść na skróty, to zażądaj rozwodu. Zobaczysz reakcje żony, ale to opcją atomowa od której nie będziesz mógł się wycofać. Twoje wybory.
13728
<
#36 | poczciwy dnia 27.03.2026 22:39

Cytat

Panowie macie trochę racji aczkolwiek nie do końca chyba rozumiecie moje podejście. Moja rozmowa z nią ma polegać na tym , że chcę wiedzieć czy ona chce walczyć i zgodzić się na moje granicę , czy poprostu szukamy innego rozwiązania


My bardzo dobrze rozumiemy Twoje podejście, ale to Ty nie chcesz zrozumieć w czym rzecz.
Granic się nie komunikuje, je się stosuje i pokazuje!
I jak to sobie wyobrażasz? Zapytasz ją o to czy nie będzie przekraczać Twoich granic i ona odpowie tak. I co? Po sprawie?
Uznasz, że jest dobrze bo ona werbalnie zgodziła się na Twoje warunki? Naiwny jesteś albo całkowicie nie rozumiesz dynamiki relacji damsko męskich.
Nie słowa a czyny! Wykuj to sobie w kamieniu.

Cytat

Chcę trochę zmienić styl naszego życia


Kolejny wielbłąd. Jakie nasze? Ty masz zmienić swoje życie a nie nasze. Jeśli Ty pójdziesz do przodu ona nie zostanie na to obojętna. Zrozum, że jej zachowania są wypadkową Twojej postawy.
Albo w trybie pilnym zmienisz tok myślenia albo skończysz finalnie jeszcze bardziej poturbowany i bez rodziny. Z taką różnicą, że stracisz tylko kolejne miesiące, może lata swojego życia na mrzonki, które Ty nazywasz ratowaniem.
Widzisz ja chciałbym przelecieć Dua Lipa. Nieważne czy ona będzie chciała, ale ja chcę.
Trochę tak wygląda to co piszesz z boku.
Ja chcę, ja odbuduję, ja zmienię styl naszego życia, ja zawalczę...
A co ona w tym czasie będzie robić?
Rozumiem, że leżeć i pachnieć?
Albo krzyczeć z rozkoszy w ramionach kochanka, w które jeszcze bardziej ją wypypchasz swoją postawą.
Opamiętaj się!
16289
<
#37 | Tommassik dnia 28.03.2026 08:16
Przyjmuje do wiadomości to co piszecie , ale dlatego właśnie chcę podjąć rozmowę , żeby ustalić jak to ma mniej więcej wszystko wyglądać. Obecna sytuacja zaczyna mnie poprostu denerwować i irytować . Sprawa wygląda tak , że ona pracuje niedaleko domu i on raczej też tam jeszcze chyba pracuje . Widzę to miejsce praktycznie za każdego dnia , będąc z dziećmi również . Zaczyna to wpływać na mój humor czy czas spędzenia z dziećmi , ona tego nie widzi ale w środku czasem mnie to drażni. Narazie żyjemy tak jakby obok Siebie , ale ta sytuacja nie ma narazie rozwiązania . Szczerze to wolałbym wiedzieć na czym stoję i jeśli będzie trzeba zacząć budować swoje życie samemu , co z tego że będę przez kilka miesięcy się męczył, a ona pójdzie w długą? Jestem gotowy wiedzieć to teraz i ewentualnie zakończyć wspólne mieszkanie dla lepszego komfortu i poprostu dla lepszego życia dla dzieci. Wiem , że niekoniecznie to mądre, ale widzę, że nie dam dużo dłużej rady tak funkcjonować. Wolę iść w jedną albo drugą stronę. Pracuje nad tym , żeby glowa zmieniła myślenie i naprawdę dużo się zmieniło , ale nie da się tego magicznie przeskoczyć . Dobrze że sprowadzacie mnie na ziemię , ale każdy jest tylko człowiekiem . Metoda 34 kroków, stosuje praktycznie od 2-3 tygodni i widzę zmiany . Czy nie da się tego jakoś inaczej mądrze załatwić ?
15542
<
#38 | Hagi10 dnia 28.03.2026 09:58
Autorze popełniasz bardzo duży błąd.Piłka jest teraz po jej stronie, to ona powinna zainicjować rozmowę, skoro tego nie robi to chcę wisieć na obu gałęziach, i będzie to nadal robić ponieważ jej na to pozwalasz.

Jeśli mieszkanie jest Twoje to czas jej wystawić walizki.Rozmowa tylko w sprawie dzieci...Autorze Ty chyba nie znasz natury kobiet.Ona chce mieć opiekuna w domu i kochanka w pracy.Nie widzisz jak ona Tobą manipuluje? Zaraz usłyszysz,że ona to chcę być Twoją przyjaciółką a tak ogólnie to ona woli być sama bo seks ja już nie interesuje xD Tylko kobieta jest w stanie sobie tak to racjonalizować.Działaj!Nie daj się jej "wykastrować"
16289
<
#39 | Tommassik dnia 28.03.2026 10:36
Znając ją, ona nigdy nie zainicjuje rozmowy i mógłbym czekać w nieskończoność. Dlatego chcę działać nawet jeśli ma to skończyć się rozstaniem . Wydaje mi się ,że ta sytuacja męczy gorzej mnie niż ją dlatego muszę postawić jakieś kroki , żeby nie utknąć w miejscu na długie miesiące i lata. Chcę zacząć żyć i robić coś dalej , w takiej sytuacji jakiej jestem , jest to dość trudne . Szukam rozwiązania, które mogłoby otworzyć jej oczy albo mi i mógłbym zacząć życie układać samemu
13728
<
#40 | poczciwy dnia 28.03.2026 10:54
Czy jej słowa podczas rozmowy coś zmienią?
A co jeśli zakomunikuje Ci to co chcesz usłyszeć?
Jeśli chcesz wiedzieć na czym stoisz to właśnie się dowiedziałeś po jej zachowaniu w stosunku do Ciebie.
Po co Ci werbalne potwierdzenie tego?
I tak go nie dostaniesz bo będzie kluczyć.
Jeśli nie jest w stanie przeskoczyć takiego ograniczenia, że nie potrafi porozmawiać to chyba pora zrozumieć swoją wartość w jej oczach i swoją rolę w tym układzie jaki próbujesz jeszcze wzmacniać.
Ja swoje już napisałem. Nie zamierzam więcej. To Twoje życie i wybory.
Powodzenia.
16211
<
#41 | Runio dnia 28.03.2026 11:06
Podałem ci drogę na skróty. Rozwód, rzuci ci się do kolan, będzie płakać, błagać o wybaczenie. Powoła się na dzieci. Ty sobie myślisz, zrozumiała co traci. Wybaczasz, zerujesz licznik. I ona cię ma. W jej oczach jesteś mięki nie może liczyć na faceta, którym może tak łatwo manipulować. Gdzieś on ma jaja. Podziwia cię za wybaczenie zdrady? Nie ona tobą gardzi, w jej oczach jesteś mięki misiu. Dlatego trzeba z rozwodem iść do końca.
Pokazać jej że życie bez niej jest możliwe. Później zajmujesz dziećmi i sobą. Rozwodu nie dostaniesz od ręki. Potrwa to jakiś czas. Jej postawa w tym okresie też będzie swiadczyła o jej stosunku do ciebie. Pozew możesz wycofać przed rozprawą, albo go dokończyć i zacząć związek na nowych zasadach. Jeżeli ona o ten związek będzie walczyła do końca.
Ale jak widzę cały czas, to się miotasz. Przyszedłeś na forum z zamiarem ratowania małżeństwa. A to wymaga czasu i odpowiedniej postawy od Ciebie. I nie daje pewności a tylko szansę. Ale to wymaga od Ciebie pracy. Twoja przemiana w związku ma być trwała a nie tymczasowa. Ma ona procentować na przyszłość, a nie tu i teraz. A zmiany nie następują szybko, jeżeli mają być trwałe. Pracuj nad soba. Bo społeczeństwo wykastrowalo mężczyzn. Masz być stanowczy i sprawczy. Dzieci też chcą widzieć w ojcu osobę decyzyjna i kierująca rodzina. Bo taka jest nasza rola. Widziałeś 2 kapitanów na statku?
15542
<
#42 | Hagi10 dnia 28.03.2026 12:36

Cytat

Dlatego chcę działać nawet jeśli ma to skończyć się rozstaniem
Przecież Wy już się rozstaliście, czym szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie.W najlepszym wypadku jesteś dla niej kołem ratunkowym i biletem na darmowy posiłek.

Masz teraz ostatnia szansę,żeby zakończyć ten związek na swoich zasadach.Najgorszą decyzją jest brak decyzji.
16211
<
#43 | Runio dnia 28.03.2026 13:59
Hagi. Brak decyzji jest też decyzją. To po prostu,, status quo,,
10294
<
#44 | GruppenWolf dnia 28.03.2026 19:10
Pozwólcie że i ja się wtrącę.Myślę że pewne sprawy wymagają wyjaśnienia.
- czy wy jesteście małżeństwem ?
Piszesz autorze o niej jako o swojej partnerce i matce swoich dzieci ale nigdzie nie nazywasz jej żoną.Ewentualny brak ślubu nie zmienia nic w sprawie opieki nad dziećmi ale bardzo ułatwia i upraszcza rozstanie.
- czy Twoja partnerka ( żona ?) przyznała się do fizycznej zdrady i oboje macie świadomość z czym się mierzycie próbując cokolwiek w waszej relacji naprawić ?
Zdradzający zazwyczaj idą w zaparte że do niczego nie doszło (szczególnie kobiety świadome tego że my faceci demonizujemy fizyczny aspekt zdrady a bagatelizujemy ten emocjonalny )
- czy na czas tej nieformalnej separacji ( tego życia obok siebie dla dobra dzieci ) ustaliliście jakieś zasady - chodzi mi zwłaszcza o lojalność i wzajemną wierność ?
Nie wiem jak ona ale Ty na pewno nie jesteś ( i pewno nigdy nie będziesz !) gotowy na jakąkolwiek formę otwartego związku.Nie jesteś facetem który zniesie upokorzenie gdy jego formalna partnerka jawnie wychodzi z domu by spotkać się z boczniakiem.
Różnie tu doświadczeni forumowicze radzą - niektórzy wręcz zalecają by ten stan zawieszenia przeciągać w nieskończoność aż partnerka "skruszeje" - ja obawiam się że prędzej Ty się poddasz niż ona.Niestety - W ZWIĄZKU KARTY ROZDAJE TEN KTÓREMU MNIEJ ZALEŻY !
Twoja partnerka ma 30 lat - piszesz że to atrakcyjna kobieta.
Ja osbiście nie liczę na to że za kilka tygodni bądź miesięcy napiszesz że właśnię dostrzegłeś u niej 5 objawów choroby Kehrera. ????
15726
<
#45 | heniek dnia 30.03.2026 18:58
Podstawowy blad, jaki moim zdanierm popelniasz, to niewiedza, a wypelniasz powstala luke mysleniem zyczeniowym.

Niewiedza o tym, ze Twoj zwiazek sie skonczyl. Skonczylo sie partnerstwo, skonczyla sie kobieta, ktora poznales i z ktora postanowiles spedzic reszte zycia. To juz NIE jest ta sama kobieta, ktora mowila Ci "tak", cokolwiek jej proponowales na poczatku.I niestety nie chcesz przyjac tego do wiadomosci, jak my wszyscy zreszta zaraz po wykryciu zdrady naszych drugich polowek. Mowie z doswiadczenia, bo pytasz praktykow o ich wiedze i ich przezycia.Jestes na etapie czesciowego wyparcia i negowania (chcesz walczyc - o co, o zwiazek, ktorego nie rozbiles ? chcesz walczyc za kogos, kto powinien to robic sam ?), podczas gdy powinienes mierzyc sie wlasnie z zaloba po utraceniu ukochanej osoby... tylko nie przyjmujesz do wiadomosci tego, ze jej juz nie ma, bo oczy mowia co innego. Nie, to tylko obraz i wspomnienia, a ta osoba jest teraz kims innym, przeszla przemiane, ktora przespales. Tego sie da odwrocic. To nalezy przepracowac. Poniewaz czasu nie cofniesz, musisz zaakceptowac zmiany, jakie zaszly - i w tym aspekcie przepracowanie oznacza akceptacje utracenia dotychczasowej partnerki w dotychczasowej formie, co ciagnie za soba koniecznosc pozegnania jej w swojej glowie. To jest wlasnie ta zaloba, o ktorej pisza psychologowie odnosnie zdrady, poniewaz ta osoba odeszla bezpowrotnie. Teraz mozesz z nia co najwyzej budowac cos nowego, ale nigdy ODBUDOWAC stary zwiazek, ktory juz sie rozlozyl. To jest roznica, ktorej byc moze nie wiesz. A roznica jest taka, ze aby zaczac cos nowego, musisz zamknac stare, inaczej posypie sie cala warstwa emocjonalna i zaczniesz brnac w coraz mocniej stresowe i irytujace sytuacje, ktorych przykladow wlasnie zaczynasz doswiadczac. Caly czas pisze z doswiadczenia - chcesz to bierz i korzystaj, a jak nie, to potem nie placz Z przymrużeniem oka

Myslenie zyczeniowe, jakie nam tu serwujesz, polega tylko na wyobrazeniu sobie pewnej przyszlosci, ktora mialaby nastapic sama z siebie, bez ingerencji zainteresowanych. To tak nie dziala. Ta przyszlosc jest efektem pracy i dzialan, wiec zapomnij, ze ona nastapi, jesli partnerka nie wezmie sie do roboty. Ale uwaga - to na razie tylko teoria, bo w praktyce jest cala masa "didaskaliow", ktore juz sie wydarzyly, a o ktorych jeszcze nie gadalismy. Zdradzila, a Ty co.... przeprosisz, powalczysz, obiecacie sobie cukiereczki w nocy i to wszystko tylko po to, aby bylo dalej tak, jak bylo - tylko teraz z jej uwazniejszym ukrywaniem sekretow ? Pytanie: ile w stanie jestes wytrzymac jej wyskokow i skad wiesz, ze mozesz je zignorowac mentalnie ? Gdzie sa jakiekolwiek zasady, ze byla wina, musi nastapic kara ? Gdzie w tym wszystkim dzieci, ktora nasiakna niczym gabka waszymi zachowaniami i relacjami, o tym tez nie myslales, kogo i jak w takim tle wychowasz ? A moze Ci sie to podoba ? To jest - myslisz - wzorzec faceta, ktory przyciaga ukochana (podpowiem: spojrz
na obecna sytuacje, o ktorej juz pisales przeciez).

Piszesz, ze chcesz porozmawiac z nia o przyszlosci, jak to ma wygladac. No to ja Ci powiem, jak to ma wygladac, podziekujesz pozniej. Najpierw przekrec swoje myslenie o ratowaniu zwiazku, teraz jestes sam. Niech w glowie Cie troche poboli, ale to dobrze - zaloba musi przejsc. Przyjmiesz wersje minimum i od tej pory wszystko bedzie na plus, tylko pamietaj, zeby uwaznie dobierac te plusy. Na przyklad - jesli na chwile zapomnialbys o swojej kobiecie, wymazalbys ja z pamieci i wyobrazil sobie, ze jestem Twoim najlepszym kolega, ktory zadaje Ci jedno proste pytanie - jakbys na nie odpowiedzial ? Sluchaj, stary - podbija do Ciebie taka jedna laska, tylko ona ma dwojke dzieci i zdradzala swojego faceta, a na dodatek wie, ze masz mieszkanie - chcesz w to wejsc ?
15245
<
#46 | agd_123 dnia 03.04.2026 17:28
Za bardzo tu filozofujecie, Kehrery srery. Temat jest prosty. Dziewojka ma 30 lat, od 10 lat jest w związku, to miała 20 lat jak weszła w związek, dziecko, etc. Brak wyszumienia, brak doświadczenia, niedojrzałość. Proste. Nic więcej nie ma co grzebać. Ten jej absztyfikant ładnie pierdzi w trąbkę, której ona chce słuchać, ale jak co do czego przyjdzie, to wątpię, że będzie chciał przygarnąć matkę z dzieckiem, która zdradziła z nim swojego partnera (męża? przepraszam nie doczytałem). Ty byś się chciał Autorze wiązać z kobietą, która daje na tacy świadectwo tego, czego się można po niej spodziewać? Plus bagaż... O niego bym się na dłuższą metę nie martwił, bo jak tylko co do czego dojdzie, to się ulotni. Nic na siłę, samo się to ułoży. Ale to odnośnie jej i jego. Pytanie co z Tobą. Jeśli tego nie spartolisz, to będzie wracała z podkulonym ogonem. Wtedy to osobna melodia co wtedy trzeba zrobić. Kwestia dziecka/rodziny - to nie Ty nawaliłeś, więc nie tylko nie nawal i tego się trzymaj, a dziecko będzie wiedziało z czasem co i jak.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?