| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:24:52 |
milyfacet | 00:37:11 |
Julianaempat... | 01:52:33 |
#
poczciwy | 02:11:06 |
Crusoe | 14:20:36 |

Witam wszystkich, muszę się komuś wygadać bo nie potrafię tego dusić w sobie, może kos mi tu coś poradzi. Ostatnio czyli 3 tygodnie temu dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradził ale do tego zaraz przejdę. Jesteśmy 8 lat po ślubie, mamy po 29 lat. Mamy dziecko i drugie w drodze. Ostatnio u męża zauważyłam trochę dziwne zachowanie, niepokojące wyrzuty, tłumaczył to że wchodzi na strony z porno i się masturbuje ( ma problem z tym ) mówił mi o tym ale nie sądziłam że jest tak poważnie. Chodził do kościoła, spowiadał się Antonio to samo. Nigdy nie powiedział wprost żeby mu pomóc, nie chciał porady psychologa a kiedy się pytalam czy często wchodzi i to robi to mówił że raz na jakiś czas..Potem sobie tłumaczył że każdy tak robi. Weszłam w jego telefon a tam codziennie po 2 razy dziennie wchodzenie na strony porno i do tego masturbacja, doszło do tego że masturbował się w sacmodzie bo czego się przyznał. Chciał raz umawiać się w parę miesięcy temu z dziewczyną z pracy ale ona okazała się w porządku i go olała ( chciał jej kwiaty kupować i gdzieś z nią wyjść) też mnie to ruszylo bo nie pamiętam kiedy ja dostałam kwiaty...Miesiąc temu chciał umówić się z kolejną poznaną na kursie ale też go olała, więc...Pojechał na seks do prostytutki. Gdyby nie historia w telefonie nie wiedziałbym o wszystkim. Nie przyznawał się kiedy pytałam się wprost ale była wyszukana fraza : zdradziłem żonę z prostytutką - i w tedy nie miał już wyjścia. Umarło coś we mnie, dałam sobie dwie ręce za niego obcość s tu cios prosto w serce. Tyle nerwów zapewnił mi i dziecku , bardzo to przeżywam na dał. Codziennie filmy porno, chęć umawiania się z innymi kobietami a na końcu zdrada. Widzę że tego bardzo żałuję i obiecał że się zmieni , że chce się zmienić, że to choroba bo od masturbacji jest uzależniony od kilkunastu lat. Był na spotkaniu u psychoterapeuty, niedługo ma drugie spotkanie . Zaglądam w telefon bo jestem ciekawa czy nadal wchodzi w te świństwa. Nawet po zdradzie wchodzil w to nadal, zaczął popijać bo jak to twierdzi nie mógł sobie z tym radzić powiedziałam że go wyrzucę z domu i obiecał że z tym będzie walczył bo z alkoholu też nie może pić. Byłam teraz z dzieckiem u rodziców na weekend to dwa dni na chwilę wchodził na te strony i się masturbował. Przykro mi bardzo i nie wiem czy jest możliwe że taka osoba się zmieni, że będziemy mogli normalnie żyć? Powiedziałam że daje mu czas pół roku żeby zobaczyć czy jest chęć zmiany i poczekam jak się urodzi dziecko ale mam tyle wątpliwości. Jestem młoda ale jak sobie pomyślę o dalszym życiu z nim to mnie przeraża. Kocham tego człowieka ale tyle rzeczy co mnie w ostatnim czasie spotkało z jego strony to nie spodziewałam się kiedykolwiek. Bardzo dziękuję za przeczytanie mojej historii, nie mówiłam rodzicom, siostrze bo mi jest wstyd, wstyd że mąż mógł się dopuścić zdrady a ja leżałam chora w ciąży w domu.
Niemniej jednoczesnie nie rozumiem, czemu chcesz zmieniac faceta ? Sam ten fakt nie wrozy dobrze zwiazkowi, pomyslalas moze, ze jestescie niedobrani wlasciwie - on, z duzymi potrzebami seksualnymi i Ty mowiaca o masturbacji jak o czyms obrzydliwym ? W nim jest oczywiscie brzemie zdrady i wina lezy po jego stronie, niemniej chcialbym zwrocic uwage na to, ze do rozwodu nie potrzeba zdrady, w sensie nie trzeba zyc z kims na sile i sie meczyc tylko po to, zeby dostac zdrada po glowie i wtedy moc sie rozejsc. Do rozejscia wystarczy analiza zwiazku. Ja nie skupiam sie na przyczynach zachowan meza, bo pewnie przyczyna pewnie jakas jest, nie wnikam, czy to jest uzaleznienie do wyleczenia, czy efekt ulomnosci charakteru - w zwiazku z czym czy dawac rady kierunkujace Cie na pomoc mezowi, by z tego wyjsc jakos wspolnie, czy sie samej ratowac. Natomiast raczej sugeruje, by nie zmieniac drugiej osoby, bo to slepa uliczka. Wyzbadz sie nadziei na ulepienie sobie faceta, jakiego sobie zyczysz i po prostu takiego znajdz "oryginalnie". Pewnie powiesz, ze on wlasnie taki sie wydawal, dopoki.... no tak, my wszyscy tutaj przezylismy takie trzesienia ziemi zwiazane z odkryciem prawdy, o ktorej nie mielismy pojecia. Tez sobie lepilismy wyobrazenia, ktore legly w gruzach po latach, nieraz z dzecmi na karku, kredytem do splacenia, brakiem nadziei na to, ze jutro tez bedzie poranek. A jednak poranek zawsze nastawal i jesli sie nad tym zastanawiasz, to wiedz, ze jutro zawsze bedzie... jutro
Zupelnie nie masz powodu sie tez wstydzic, przeciez za zdrade odpowiada On. Ty natomiast mozesz z tego wyciagnac nauke - a mowie o tym z przekonaniem po latach od bycia zdradzonym - ze to idealny moment na naprawienie siebie samej z nalecialosci, ktore przez lata dawaly falszywy obraz prawidlowosci. Widac, ze czujesz wstyd za kogos. Przestan. Naucz sie mowic asertywnie, powiedz rodzinie, kto i jak Cie skrzywdzil. To przelamanie pozwoli Ci czesciej mowic to, co trzeba, ale czego do tej pory nie chcialas mowic czy robic, bo [tu wstaw cala mase wykretow. ktorymi sie karmilas]. I zobacz, dokad Cie to doprowadzi. Byc moze tam, gdzie chcesz, a byc moze otworzy drzwi do nowego zycia. Tak, czy inaczej, to tylko zadziala Ci na dobre.
Wracając do Twojej sytuacji- masturbacja sama w sobie nie jest niczym złym, chyba że nie wynika z naturalnej potrzeby, tylko jest sposobem na rozładowywanie stresu za każdym razem, gdy tylko się pojawi. Jeśli robi to nawet w samochodzie (rozumiem, że w miejscu publicznym?) to pytanie brzmi, czy Twój mąż ma jakieś problemy, które mógłby pomóc rozwiązać specjalista, bo wygląda to na niezdrową relację z seksem, czy po prostu ma taki charakter i ogromne potrzeby ale to pewnie zauważyłabyś już wcześniej. No i najważniejsze czy on w ogóle chce coś z tym zrobić? Z twojego opisu wynika, że nie szukał uwagi tylko chciał się zaspokoić fizycznie ale to tylko moja interpretacja która nie musi być prawdziwa.
Okres w którym wchodzicie będzie jeszcze trudniejszy, jak pojawi się niemowlę. Jak będzie absorbował czas. Chociaż ten moment absurdalnie może wam pomóc skupiając uwagę i energię meza na potomku.
Zajmij się sobą i dziećmi bo oni i ty jesteście teraz najważniejsi. To mąż musi podjąć walkę o ciebie , dzieci i siebie.
Jeżeli dojrzejesz do decyzji rozstania to ja podejmij, bo życie z takim mężem rozwali Ciebie psychiczne a dzieci też to odczują.
Małżonek musi dostać mocny sygnał (separacja, rozwód) że bez terapi i wyjścia na prostą nie ma co marzyć o rodzinie. Ale licz się z tym że twoje małżeństwo może się rozpaść. To nie twoja wina i nie ma się czego wstydzić. To jest życie. Przykre jest to że dorośli ludzie tak potrafią skopać sobie i najbliższym życie. Pamiętaj że jeżeli masz na coś wpływ i zależy tobie na tym to walcz i się staraj. Jeżeli wpływu nie masz nie marnuj energii i zasobów na to. Trzymaj się.
Czyli przed mężem rok celibatu? Jednocześnie oczekujesz że mąż,młody ,sprawny mężczyzna,, nie będzie się masturbował..Wysokie wymagania.Czy się Tobie i jemu uda?
Z drugiej strony ma poczucie winy.Nie wiem jak to będzie dalej.
Moim zdaniem powinniście rozmawiać .Szczera rozmowa ,nawet krótka, jest więcej warta i więcej zrobi dobrego niż płacze i przeprosiny.Jeżeli czegoś nie chcesz to wytłumacz mężowi dlaczego.Bo Wam właśnie komunikacji na temat swoich oczekiwań zabrakło.Oraz tolerancji.
Ile trwał okres gdy nie uprawialiście seksu przy pierwszej ciąży i po urodzeniu pierwszej córki?
Bo na przykład (tylko przykład) mąż ma ochotę na seks analny albo oralny, a żona odżegnuje się niczym diabeł od święconej wody.Nie ma rozmowy, tylko suche "nie". Czym się skończy?Możliwe że mąż to gdzieś dostanie skoro ma taką potrzebę .A co się stanie przy okazji.?Żona ma swoje prawa,ale i mąż też .
Powinniśmy komunikować partnera o swoich potrzebach, ale jeżeli mamy po drugiej stronie osobę uzależnioną to ta osoba będzie w związku zawsze przekładała swoje potrzeby. Związek, małżeństwo będzie na drugim planie
Mózg będzie domagał coraz większych bodźców.....
Duże potrzeby męża jeśli chodzi o sex mogą wynikać z uzależnienia od porno i masturbacji. Może też mieć wysoki libido.
Oczywiście że ciąża jeżeli przebiega prawidłowo nie powinna być przyczyną braku uprawiania sexu. Ale nie czarujmy się to mąż autorki jest winny kryzysu w związku(zdradą) i to on musi o ten związek walczyć. Czy autorka będzie w stanie to udźwignąć? Czy mąż będzie zdeterminowany walczyć z swoim uzależnieniem?..... Droga przed nimi długa.
.
Cytat
To forma kary czy sposób na próbę jego naprawy?
Obojętnie, która odpowiedź jest poprawna to sugeruję tego nie robić bo przegrasz.
Przegrasz tu i teraz, ale i długoterminowo.
Owszem, powinnaś przedstawić wymagania, postawić granicę, ale "nie bo nie" doprowadzi Cię do przepaści tego małżeństwa.
Dumę sobie schowaj do kieszeni a zacznij się zachowywać jak dojrzała kobieta i szukaj rozwiązania problemu i dialogu a nie pogłębienia problemu bo inaczej dokładasz rękę do tego aby dzieci nie miały pełnej rodziny.
Jeśli jednak wiesz, że nie dasz rady albo jesteś zbyt dumna i nie potrafisz tego przeskoczyć to odejdź i ulżyj sobie i jemu.
Na szczęście Joanna96 zechciała sama odpisać.
Ale to #poczciwy napisał to o czym myślałam.
Są różne kobiety i różne związki.Na jednym końcu są takie jakie mnie kiedyś zszokowały gdy sama rodziłam.Nie mogące się powstrzymać od seksu i którym cieć porodówki urządzał schadzki w kotłowni szpitala .Oraz drugie w których z okazji pojawienia się
odrobinę powiększonego brzucha seks jest zawieszony do czasu gdy dziecko zaczyna samodzielnie stawiać pierwsze kroki..
(pomijam ciąże zagrożone z powodów medycznych).
Z tego co napisała Joanna wynika że w ich małżeństwie seksu było mało. Może to jedna z przyczyn tego że mąż zamiast to ograniczyć
i korzystać z uroków żony, zintensyfikował samogwałt.Wielu mężów w takiej sytuacji by wybrało inne rozwiązanie.Zapewne skoro w domu nie dostawaliby do syta, to by poszli do przysłowiowej sąsiadki. To że poszedł do prostytutki oznacza że to było wyłącznie fizyczne.
.A prawdziwym problemem jest to że ani mąż ani żona nie potrafią,nie mają śmiałości ,rozmawiać o swoich potrzebach.
Droga Joanno ,,z pomocą psychologa ,czy bez ,ale rozmawiaj z mężem.Wiem że to trudne,ale jak tego nie zrobicie to oboje przegracie ,a najbardziej przegrają dzieci.
Rzeczywiście karanie brakiem seksu doprowadzi do tego że mąż znowu wróci do swojego nałogu.Zapewne lepiej to ukryje,ale to droga donikąd .Wasze małżeństwo będzie umierać ,podtrzymywane jedynie troską o dzieci. Jak długo?Które z Was rzuci pierwsze papierami?
Pod dwoma ostatnimi zdaniami Poczciwego podpisuję się oboma rękoma.
Z uzależnieniem od seksu, jak z uzależnieniem jedzenia, np. Bulimii- nie chodzi o to, by nie jesc wcale, ale by nie jest kompulsywne, ale robic to racjonalnie. Z tego uzależnienia wychodzi sie jedynie terapia, żadna silna wola nie bedzie na tyle silna. Jesli zacznie chodzić regularnie do psychologa, zrobi detox od porno I po kilku miesiacach stwierdzisz, ze widzisz zmianę i chcesz ratować ten związek to idźcie na terapie par. Inaczej tego nie dzwigniecie.
Doraźnie, z doświadczenia- zaloz mu blokadę rodzicielska na urządzenia, popros o udostępnienie haseł do googla, maila, portali erotycznych z których korzystal - te hasła pozmieniaj od razu, przy okazji zrob kopie materiałów- w razie rozwodu bedziesz miec material dowodowy.
Wspominasz, ze musi miec telefon cały czas ze względu na pracę- hm, to chyba bedzie musiał zmienić te prace. Jesli mu zależy to on zrobi wszystko a Ty tego wszystkiego możesz wymagać. Przegiął na całej linii a przed Toba trudny czas - zycie z noworodkiem, polog, nie bedzie latwo. To jego zadania teraz, zeby stanąć na rzęsach i wziac sie za siebie. Nie idz na ustępstwa, nie godz sie na ukrywanie przed światem, tego co sie stalo. Powiedz najbliższym, niech czuje na sobie piętno i fakt, ze to nie żarty. Ze naprawde ma rodzinę do stracenia.
A z drugiej strony, potraktuj to jak uzaleznienie i chorobe - jest chory, potrzebuje pomocy. Ustalcie jasno granice i dużo, bardzo dużo rozmawiajcie.
Trzymam za was mocno kciuki.
Cytat
A ktoś coś takiego napisał?
Joanny. Problem jest jego uzależnienie od niej, od pornografii i zdrada, z kim? Bez znaczenia, zrobił to i to są fakty. Dla mnie nawet jak miałbym ratować związek to tylko spanie w jednym łóżku było by nie do pomyślenia. Tu nie chodzi o zemste czy karanie ale o szacunek dla samego/ samej siebie po zdradzie. Dla ciebie może to od jest problem dla innych jest. Każdy ma swój czas na przestawienie tego. Nikt nie każe jej podejmować decyzje od razu. Jest w ciąży i czeka na rozwiązanie. Ona nic nie musi, nawet jak komunikacja zawiodła to nie ona zdradziła.
Mąż musi niestety liczyć się z konsekwencjami swego czynu.
Jeżeli sex go nie zadawalał to mógł to komunikować żonie, lub się rozwieść i szukać szczęścia z inną.
Jeżeli ciąża żony przebiegała by z komplikacjami to też polecilaś byś zdradę jako antidotum na problemy z sexem. Byłby to trudny okres dla obojga nie tylko dla męża. Powtarzacie że za kryzys odpowiadają oboje , za zdradę zdradzacz. Tu nakłada się zdrada z uzależnieniem
Autorka ma prawo czuć się zawiedziona i skrzywdzona. Ma żal i powinna dać sobie tyle czasu ile potrzebuje na podjęcie decyzji o współżyciu. Musi zobaczyć poprawę i uczciwość męża w naprawę relacji. Czyny i efekty, a nie tylko obietnice. Aby zauwazyc6 zmiany trzeba czasu. Tyle. Rozumiem autorkę że o seksie z mężem nie chce na razie słyszeć.
Cytat
Odwrócę pytanie; a czy żona w takim razie nie powinna liczyć się z konsekwencjami swojego postępowania? Pomijając ciężar gatunkowy bo waga wszelkich zachowań dla każdego jest inna.
Cytat
Owszem, dla kogoś kto ma podjąć decyzję co dalej to ma znaczenie z kim zdrada nastąpiła i w jakich okolicznościach. Ty mylisz odczuwanie bólu i sposób radzenia sobie z nim ze strategią jaką należy przyjąć chcąc spróbować uratować małżeństwo.
Skorzystanie z prostytutki nie świadczy o tym, że z premedytacją prowadził podwójne życie, jawnie kpiąc z żony tylko może np. o tym, że musiał się prosić w domu o coś czego nie dostawał a mając na uwadze jego problem z kompulsywną masturbacją jeszcze bardziej pchało go to do destrukcyjnych decyzji łącznie ze zdradą.
Inna optyka w zależności od okoliczności jest zupełnie czym innym niż stopniowanie zdrady. Nikt stopniowania nie zastosował, tylko spojrzał szerzej na całokształt sytuacji, nie ograniczając się tylko do samego aktu, na którym się skupiłeś.
Poza tym mam nieodparte wrażenie, że autorka nie pisze tu całej prawdy. Tym bardziej, że dość nerwowo reaguje na komentarze niesprzyjające jej czyt. nie utwierdzające w poczuciu i roli ofiary.
Tak sobie myślę, że ofiarą to ona dopiero może zostać, ale swojej chorej dumy i to na własne życzenie.
Ale gdy spotyka się dwoje,kobieta o minimalnych potrzebach i fan porno i własnej ręki no to mamy co widać.Autorka napisała że raczej nie odmawiała współżycia.A czy kiedyś je zainicjowała? Bo w dzisiejszych czasach to moim zdaniem całkowicie normalne,a kobieta też ma swoje potrzeby. W takim wypadku gdy to męża zaczyna boleć przysłowiowa głowa, to jest ostry sygnał alarmowy..Inaczej seks zamiera i małżeństwo w cichości turla się po równi pochyłej..
To nie jest prosta historia zdradzonej doskonałej żony nie ponoszącej żadnej winy za to że mąż znalazł kochankę i przez dłuższy czas zdradzał. Tu jakąś część winy za to co się działo ponosi Joanna.Ale jej to ciężko zaakceptować.Jeżeli tego nie zrozumie i wyciągnie wniosków oraz nie zacznie rozmawiać poważnie z mężem to czarno to widzę.
Pisałaś że wybierasz się z wizytą do psychologa.Może pokaż mu to co tu napisaliśmy.? Zapewne nie zaszkodzi a może pomoże.
Tak jak w historii każdej zdrady ,gdy małżonkowie nie podejmują natychmiastowej decyzji o rozstaniu, a zaczynają rozmawiać,trzeba odłożyć na bok uprzedzenia ,żale i zaszłości i zacząć na nowo od punktu zero.Nie mówię że trzeba zapomnieć kto i co zrobił ,ale zostawić za sobą teksty "a bo ty to... Inaczej nigdy nie ruszycie razem dalej,ugrzęźniecie w bajorku swoich żałi i rozliczeń kto i co.
Poczciwy #17 znowu trafiłeś w punkt..
Czy Joanna pisze wszystko o swoim związku, pewnie nie. Tak samo jak nie o wszystkim powiedział jej mąż. Każdy chroni tyly?
Runio: W punkt napisane.
Cytat
Klasyczne rozumowanie i pojmowanie przekazu przez pryzmat roli ofiary.
Nie zauważyłem nigdzie żeby ktokolwiek przypisał Ci winę lub współwinę za zdradę. Zanim cokolwiek komukolwiek zarzucisz wpierw przeczytaj dokładnie kilka razy ze zrozumieniem tekst.
On ma swoje do przepracowania bo za swoje czyny musi wziąć odpowiedzialność a Ty za swoje.
Problem jednak jest taki, że Ty kompletnie nie chcesz dostrzec swojego udziału w KRYZYSIE którego następstwem była zdrada.
Teraz już rozumiesz?
Jestem na tym portalu prawie 9 lat.
Najpierw jako ten zdradzony, później komentujący.
Niejedno widziałem, niejedno czytałem i w międzyczasie niejedno przeżyłem i czuje się kompetentny żeby pisać to co czytasz. Na to, że tkwisz w roli ofiary bo tak wygodniej i nie chcesz dopuścić do siebie niczego co uderza w Twoje kruche ego (a Twój ostatni post jest tego dobitnym przykładem) wpływu nie mam.
Mając jednak na uwadze to co napisałem wyżej gwarantuję Ci, że z taką postawą to Ty nie tylko nie skierujesz go na właściwe tory naprawy siebie a przy Tym Was, ale dobijesz do końca ten już wiszący na włosku związek, ale co ja mogę wiedzieć wypisując takie absurdy.
Więc masz rację, już nie będę. Mam mnóstwo pożyteczniejszej roboty.
Nie, nie czuję się absolutnie winna i nikt mi tego swoimi przekonaniami jak i 'doświadczeniem' życiowym nie wmówi.
Nie wiemy dokładnie jak układało im się życie seksualne. Często dla jednego jest za mało dla drugiego za dużo. Waga zaniedbań stron jest nieporównywalna. Czas którym minął od zdrady jest zbyt krótki aby Joanna mogła podejmować jakie kolejek decyzje. Musi wszystko spokojnie przemyśleć. Końcówka ciąży w tym nie pomaga. Znów wrócę do czasu. To jest coś co na tym etapie ma znaczenie. Kobieta nie pójdzie do łóżka bez zaangażowania emocjonalnego. Wyjątki się zdarzają...
Mówiąc o konsekwencjach dla męża, miałem myśli to że Joanna po tym co się dowiedziała nie będzie miała ochoty na sex z nim. Dziwne? Chyba nie. Dla mnie jest to oczywiste. I znów wkraczamy do czasu i odbudowy więzi i zaufania w związku. Jeżeli nie podoła temu emocjonalnie to zostanie jej decyzja o rozstaniu. Jeżeli mąż odbuduje to co stracił i Joanny to może odbudują związek, ale już na innej płaszczyźnie. Bo tego co było już nie ma.
Tego nie da się dokonać w miesiąc.
Terapia może pomóc Joannie w naprawie związku,zrozumieniu relacji damsko- meskich ale to od postawy męża dużo zależy.
Jeżeli popełniła błędy to terapia pomoże w ich zrozumieniu, jeżeli błędów nie popełniła to utwierdzi się w przekonaniu że jej postawa była prawidłową
Żonie Potifara chodziło o pokazanie terapeucie naszych opinie nie mężowi.
Pamiętaj Joanno że to są w wiekszosci opinie ludzi którzy przeszli to co ty.
Wysłuchaj. Ale ostateczne decyzje o tak podejmujesz Ty.
Cytat
No i gdzie tu jest napisane, że ponosisz winę za zdradę?
Cytat
Zatem czego oczekujesz od tutejszego grona?
Cytat
Odebrać można wszystko.
A zazwyczaj odbiera się tak jak się chce odebrać albo jak jest wygodnie dla ego.
Zapytałem autorki gdzie ktokolwiek obwinił ją za zdradę męża?
Ja nie dostrzegam takiego wpisu.
Za każdym razem ludzie, którzy panicznie boją się prawdy o sobie uruchamiają właśnie taki mechanizm obronny jak uruchomiła Joanna. Bo wtedy czują się bezpiecznie. Nie muszą się mierzyć z czymś co niewygodne.
I to nie jest zarzut tylko stwierdzenie faktu.
Wielu w tym miejscu było.
Wielu też w nim pozostało.
Czy Joanna też chce tam pozostać? Jej wybór.
Wzięcie odpowiedzialności za swój udział w kryzysie, który doprowadził do zdrady jest zupełnie czym innym niż odpowiedzialność za samą zdradę.
I to autorka powinna czym prędzej zrozumieć a nie obrażać się na każdy post czy zdanie, które nie jest zgodne z jej linią narracji i ją głęboko dotyka.
Uwiera? Ma uwierać bo tylko wtedy jesteśmy zdolni do wzrostu.
Zgadzam się z Rozszpunka że Joanna nie była w stanie zadowolić męża.
Nadawał na innej fali. Jej wina? To że nie zauważyła tego wcześniej, że nie poruszyła tematu relacji? Że nie spytała o jego pragnienia? A gdzie on był wcześniej? Dlaczego nie poruszył swoich problemów z nią? Są małżeństwem. Gdzie zaufanie. Został w swojej skorupie bo tak było łatwiej.
Zdradzał by Joannę dalej gdyby nie wykryła zdrady.
Cytat
Więc w pierwszej kolejności zarzut, że się z problemu nie zwierzył do kosza. Wręcz przeciwnie, to Ona go zlekceważyła!
Ponadto, są 8 lat po ślubie, wcześniej pewnie też z kilka lat się znali i dopiero teraz zauważa, że coś z nim nie tak? Że chłop ma problem? To co ona robiła przez te wszystkie lata poznawania go?
To napiszę jak ja to widzę:
Ona dobrze wiedziała, że ma problem bo jej o tym powiedział.
Ona to zignorowała, zlekceważyła bo przecież to nie jej problem tylko jego. Co chłop miał zrobić skoro dostał takie wsparcie od żony jakie dostał - uwaga! " nie sądziłam, że jest tak poważnie" świadczy o tym, że nawet się nie pochyliła nad tematem, kompletnie to olała!
Dopiero zdrada ją otrzeźwiła, gdyby nie ona zapewne w dalszym ciągu miałaby gdzieś jego problemy bo jej ekonomiczne, emocjonalne potrzeby itd pewnie są w wystarczającym stopniu zaspokajane.
Runio, zacznij czytać między wierszami
Autorka naprawdę wiele napisała, tylko nie leć schematem a zagłęb się w tekst.
O ile mądrze piszesz zawsze to w tym konkretnym przypadku nie kupuję Twojej narracji.
Cytat
Odczuwam dysonans poznawczy albo inną historię przeczytałem.
Joanna powinna dostrzec u męża te anomalie w narzeczeczenstwie, ale zakochana ich nie widziała. Może faktycznie je zlekceważyła i oddalała od siebie skalę problemu. Tylko że to dotyczyło nie dziecka a dojrzałego mężczyzny. Świadomego swoich słabości ( mam taką nadzieję).
Czytając posty Twoje i Żony Potifara też odniosłem wrażenie że obarczacie ja wspowiną, chociaż zaznaczyłeś że różnicujesz poziom odpowiedzialności i jej skalę to jednak wrażenie taki pozostało. Może nadajemy na innych falach? jesli chodzi o ten post,ale ocena z innej optyki może pomoże autorce. Z czasem może spojrzy z dystansem na posty i wybierze to co pomoże jej w decyzjach, które i tak będzie musiałam podjąć.
Każdy ma swoje wady i zaniedbania. Jednak skala tego co zrobił mąż Joanny do jej zaniedbań jest nieporównywalna.
Pytanie jakie mi się nasuwa to czy mąż autorki sygnalizował swoje problemy już na początku związku czy dopiero przed zdradą?
Jeżeli sygnalizowała a nic nie robił w tym temacie, to siła nie zaprowadzi go do poradni. Mogła jedynie zagrozić rozwodem, a to też opcja atomowa.
Jednak sądzę że autorka nie zdawała sobie sprawy że skali uzależnienia męża. Powtórzę skala ewentualnych zaniedbań autorki jest nieporównywalna do poczynań męża. Taka jest moja opinia.
Dlatego tak to boli, bo gdy ranią najbliżsi,tak to trudno zrozumieć dlaczego.
Jest w ciąży, teraz jej priorytety są inne i danie sobie czasu jest moim zdaniem tak ważne. Decyzja w którą stronę pójść, nie należy do łatwych.
Mało kto jest na to przygotowany, nawet jak były czerwone flagi. Z uzależnienia jest szansa wyjścia. Zdrady się nie cofnie. Decyzje moim zdaniem powinna podjąć po porodzie. W którym momencie?
Sama zadecyduje. Mąż niech ten czas spożytkuje na pracę nad sobą. Bez względu jaką decyzję podejmie Joanna , powinien walczy z uzależnieniem dla dobra swojego i dzieci. Bo ojcem będzie cały czas. Od niego też będzie zależało wychowanie potomstwa. Czas i terapia jest najlepszym rozwiązaniem.
Widzę że Ty Runio najchętniej już byś podjął decyzję za Joannę,
Według Ciebie zdradził=natychmiastowy rozwód.Ok,można i tak.
Co zrobi ona? Co zrobi mąż?Kiedyś Boy napisał "Cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz" Czy mąż za prawie rok ,będzie jeszcze dalej chciał coś naprawiać ,nawet jak Joanna się w końcu namyśli?Bo on może pójść swoją drogą. Może wtedy być tak jak chcesz Runio- rozwód i "szczęśliwe"dzieci i ich matka zastanawiająca się po fakcie czy mogła zrobić coś inaczej.
Rozwód to rzadko coś dobrego,zwłaszcza przy maleńkich dzieciach.
Ale nic nie wiemy (i dobrze) o rodzinnym otoczeniu Joanny i innych uwarunkowaniach, co na pewno ma wpływ na jej decyzje
Cytat
Bo można odnieść takie wrażenie czytając te wpisy a trzeba wziąć pod uwagę że autorka jest teraz w dużych emocjach i sama ma zaburzony obraz postrzegania rzeczywistości.
Autorko kiedy rozwiązanie? Przy maluchu będziesz potrzebowała wsparcia i pomocy, myślę, że to nie jest czas na podejmowanie przez Ciebie jakichkolwiek życiowych decyzji.
Rolą Twojego męża jest podjęcie pracy nad sobą. Uzależnienie od masturbacji może być jednym z objawów uzależnienia seksualnego, ale nikt nie postawi diagnozy przez internet tu potrzebna jest pomoc specjalisty.
Nigdy nie zalecalem Joannie od razu rozwodu. Jestem zwolennikiem drugich szans . Ale muszą zostać spełnione określone kryteria.
Jakie pisałem już w tym wątku. Trzeba czas i przez ten czas zdradzacz musi udowodnić że zaszła w nim zmiana i może dostać druga szansę.
I jest to czas dla obojga co dalej.
Zmiana męża Joanny musi być trwała ,a nie na określony czas. Uzależnienia które ma nie są trudne do usunięcia. Wymagają konsekwencji i trochę czasu. Ale musi chcieć. Jeżeli zależy mu na rodzinie to może wstrząs jej utraty będzie dobrą dla niego motywacją.
Rozpad rodziny zawsze jest porazka. Dla obojga. O dzieciach nie wspominam. Ale życie w związku, bez szacunku, zaufania, w złości też nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli więc Żono Pontifara czytając moje posty uwazałaś że zalecam Joannie bezwzględnie rozwód to jesteś w błędzie. Rozczarowałem cię tym wpisem?
Jak ludzie chcą dowiedzieć się czegoś o kimś to mają ich wątki.Bez zaśmiecania innych.
Zdradzający też człowiek i ma prawo usłyszeć że:
A/Podjęłam decyzję że się rozwodzimy ,nie jestem w stanie wybaczyć ,niezależnie co byś nie zrobił..
B/Chcę podjąć próbę pozostania w naszym małżeństwie i naprawienia tego co się stało.
C/ Nie wiem co zrobię.ale skłaniam się do A? B?
Mądra kobieta gdy ma dzieci ,zwłaszcza małe,zawsze uwzględni swoją sytuację rodzinną ,materialną i bardzo często wybierze zgniły kompromis.Niekiedy na jakiś czas,dla dzieci właśnie, nawet wbrew sobie..Nie zawsze nas stać na uniesienie się honorem.zwłaszcza jak mąż jest dobrym ojcem.
Żeby się starać naprawić ten związek mąż powinien mieć motywację i perspektywę, a nie żonę nastawioną na rozwiązanie A
i szukającą tylko potwierdzenia swojego wyboru u Wujka Dobra Rada i zapewne podobnie nastawionej przyjaciółki,matki,itp..
Czy mężowi Joanny uda się przezwyciężyć uzależnienie? Tego nie wie nawet on i oczekiwanie że dotrzyma obietnic to pisanie patykiem na wodzie. Tu się w czasie może zmienić wszystko ,ale beż pomocy i codziennego poparcia żony to bez szans.(moim zdaniem). Widziałam kilku wysoko funkcjonujących alkoholików oraz alkoholiczek i ich zmagania z nałogiem,Przez długie lata.Sinusoidę pije,nie pije,detoks,powrót do nałogu i tak w kółko.A ich rodziny? Bardzo różnie.Efekty walki? Nie jest różowo.
Rozwiązanie mam za niecałe 4 miesiące. Jeśli chodzi o rozwój sytuacji w ostatnich dniach to z mojej strony co się zmieniło to normalnie odpowiadam mężowi na pytania ( wcześniej wybuchalam było we mnie dużo gniewu) ale zdałam sobie sprawę też między innymi przez porady tutaj) że takim zachowaniem tylko go zniechęcam. Musi minimalnie widzieć chociaż przyslowiowo światełko w tunelu. To co czułam powiedziałam, wyzwać też wyzwałam więc teraz zaczynamy po mału funkcjonować. Mąż teraz jak ma możliwość, ostatnio właściwie codziennie coś gotuje, robi desery, jakies zdrowe dla mnie sałatki no widzę że się stara sam z siebie. Mówił że dziękuję za nadzieję. Jednak nie potrafię skreślić z dnia na dzień człowieka którego kocham. Czas pokaże co będzie dalej. Na terapię będzie uczęszczał, ja również jestem umówiona. Ma wiarę że wyjdzie z tego i mówi że niestety teraz dopiero dostrzegł jak poważny miał/ma problem. Dodatkowo mamy jechać założyć blokadę rodzicielską na telefon żebym miała wgląd gdzie wchodzi np. Nie wiem co będzie dalej, mam cichą nadzieję, że coś z tego będzie. Będzie na pewno ciężko bo myśli cały czas wracają ale czas pokaże jak to się wszystko dalej potoczy.
Uwolnienie z uzależnienia męża są łatwiejsze niż alkoholizm, czy narkotyki.
Mąż musi wiedzieć że jeżeli zwróci się do Ciebie to go wysłuchasz i zrozumiesz. Ale odbudowa zaufania zależy od jego postawy i musi być tego świadom i musi być w tym temacie cierpliwym.
Niestety nie ma tu drogi na skróty
P.s Żono Pontifara skończyłem z tobą dyskusji w wątku.
Runio : Myślę, że widzi i wiemo tym. Tak jak wspominałam stara się, robi obiady, desery, zakupy. Wcześniej wszystko ja robiłam ale chyba to mu pomaga bo ma zajety czas i chyba i to też chodzi żeby miał zajęcie. Nawet chciał mnie przytulić czy dotknąć brzuch ale ja jakoś jeszcze na dotyk nie jestem gotowa. Pewnie mnie zaraz co niektórzy zlinczują, że jak mogę nie dać się dotknąć ale myślę, że to z dnia na dzień po trochu ustępuje.
Kiedy dowiadujemy się nagle, uczucie dalej jest w nas, a emocje są w nas ogromne rzadko podejmujemy rozsądne decyzje. Popadamy w skrajności.
Odzyskanie zaufania a bez niego nie ma związku, to proces długi. Zdradzacz musi udowodnić swoje prawdziwe intencje, a to musi trochę potrwać. Ile to zależy od ich obojga. Oczywiście że osobą zdradzona nie może trwać w żalu i e skrzywdzenia w nieskończoność bo też przy okazji karze siebie. Joanno jeżeli dajesz szansę to musisz mężowi powiedzieć że nie wiesz, bo nie wiesz kiedy bedziesz mogła mu zaufać. Jeżeli zależy mu na małżeństwie to musi też wykazać się cierpliwością. Ale ta decyzja też ma termin ważności. On też powinien wiedzieć na czym stoi.Jezelii zależy mu na rodzinie to poczeka do rozwiązania. Może okres czekania na potomka zmobilizuje go do pracy nad sobą. To że nie dajesz mu się dotknąć to też normalna reakcja. Masz jeszcze w sobie emocje.
Ty też będziesz miała satysfakcję jeżeli się uda , jeżeli nie to zrobiłaś wszystko co mogłaś.
Zaakceptuj to co się stało . I pomyśl jak, pomóc mężowi wyjścia do tej trudnej sytuacji . Wątpię czy bez twojej pomocy jest to wstanie zrobić. Rola rodziny jest ważna. Daje motywację. Osoba uzależniona działa na innych poziomach. Jej myślenie jest bardzo egoistyczne, nastawione na siebie, na realizację swych potrzeb, a nie potrzeb twoich czy rodziny.
Ale jak powiedział terapeuta,jest szansa wyjścia, tylko potrzeba czasu i motywacji. I ta motywację mu daj. Reszta jest w jego rękach. Pamiętaj że łatwiej jest iść we dwoje niż samemu. Twoja sytuacja jest trochę podobna do wątku Anety. Tam mąż też z dysfunkcjami z dzieciństwa. Dasz radę
Oczywiście cukier jest w innych produktach przetworzonych ale ich dawka nie rzutuje na mnie. To że w filmie zobaczy scenę erotyczna może go pobudzić seksualnie, ale wyleczony nie wróci od razu do masturbacji.
Musi zerwać z porno filmami, bo to pobudza potrzebę sex, nie uprawiając go z tobą zostaje masturbacja lub zdradą. Koło się zamyka.
Musi mieć wiele zajęć ,które odsuwają myślenie o uzależnieniach.
Nie jestem terapeutą, więc też nie udzielę Tobie tak szczegółowych informacji. Terapeuta, dobry ,zrobi to najlepiej.
Pytaj, masz do tego prawo. On musi udzielać Tobie] odpowiedzi, nawet jak ciągle ma mówić to samo. Żeby wybaczyć musisz mieć odpowiedzi na swoje wątpliwości. Musisz wiedzieć co wybaczysz.
U ciebie jest trudniej, bo mąż uzależniony. A to wymaga większego czasu. Bo wyjście z uzależnieniem to jedno, później jego potwierdzanie w czasie to drugie.
Terapeuta na pewno zaleci natychmiastowe odcięcie od źródła uzależnienia, czyli porno filmów. Wszyscy znajomi ,którym udało się rzucić palenie papierosów zrobili, to z dnia na dzień. Mój s.p ojciec pali przez 40lat 60 szt. dzienne. Rzucił z dnia na dzień. Nie palił do śmierci i nie pozwalał nikomu palić przy nim. Nie znam nikogo kto zmniejszał dawkowanie i udało mu się wyjść z uzależnienia. Taka jest moja opinia.
Początki są najtrudniejsze i dla tego wsparcie i motywacja jest ważna. Próbuj zajmować mu czas, aby nie przebywał samemu. Dawaj mu jak najwięcej zajęć w domu, rozmawiaj,, o dup... Maryni" Pokaż mu że chcesz mu pomóc. Wiem jest to trudne, ale prubujac nic nie tracisz. Ale terapia jest najważniejsza. Mając wsparcie , motywację (rodzina) jest szansa na wyjście z dołka. Wiem że to dla Ciebie bardzo trudny okres i też powinnaś skorzystać z terapi. Pamiętaj o dziecku , które nosisz. Ono też Odczuwa twoje emocje . A stres powinnaś minimalizować. Nie możesz tłumić emocji ale próbuj je kontrolować. Są na to metody. Terapeuta da ci wskazówki. Trzymam kciuki.
Cytat