| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Landexpzglosy | ![]() |
Rognar | 00:09:28 |
Julianaempat... | 00:45:29 |
Edek_2 | 00:45:36 |
jacksparrow | 02:11:59 |

Przez 24 lata byliśmy szczęśliwi, tak mi się wydawało, tak to czułem.
A co do mojej sprawy to sam nie wiem ile wytrzymam i czy wytrzymam w tym zawieszeniu…
Cytat
Prosisz się o jeszcze większe kłopoty.
Twoja naiwność doprowadziła Cię do tego miejsca, w którym aktualnie jesteś a Ty w dalszym ciągu jej nie potrafisz porzucić.
Naprawdę uważasz, że zamiecenie problemu pod dywan załatwi sprawę? Życzę powodzenia.
Poczytaj inne historie na tym portalu bo żyjesz w jakiejś bańce iluzji i zobacz jak się kończą historie kiedy ktoś próbuje udawać, że nic się nie stało i odcina przeszłość grubą kreską nie przepracowując jej od dechy do dechy.
Cytat
Kolejny kardynalny błąd.
Jak to czekam?
Chłopie weź się w garść i zajmij się sobą.
Dziś zachowujesz się jak zdesperowane dziecko proszące o uwagę i akceptację.
Myślisz, że żona takiego wzorca męskości szuka?
W trybie natychmiastowym przestaw w głowie wacjhę bo prosisz się swoją postawą tylko i wyłącznie o jeszcze większe kłopoty.
Cytat
A Ty? Masz jakąś decyzyjność i sprawczość na swoje życie?
Czy tylko uzależniasz je od niej?
Wierny piesek czeka aż księżniczka podejmie jakąś decyzję.
Chłopie proszę Cię obudź się!
Cytat
Nie była skora do przypadkowego seksu...taaa
Sorki będę brutalny; nie była skora do przygodnego seksu, ale z Tobą, niestety.
Zrzuć różowe okulary,, porzuć naiwność i bezgraniczną ufność na poczet faktów, a te są niestety nieprzyjemne dla Ciebie.
Ale bez zmierzenia się z nimi i ciągłą ucieczką nie sprawisz , że problemy znikną. Wrócą, tyle, że ze zdwojoną siłą.
Jeśli poczułeś się urażony moim wpisem.
To gratuluję, właśnie zrobiłeś pierwszy krok do zrozumienia swojej sytuacji.
Wiesz tu nie chodzi o zamieceniempod dywan, ja ta cała historie „tak myślę” znam bo też żona ostatnio jak rozmawialiśmy powiedziała mi wszystko, łącznie z tym że chcieli odejść ale nikt nie miał odwagi.
Ja sam nie wiem co myśleć bo jednak trochę życia razem spędziliśmy i rzucanie wszystkiego tociezka decyzja.
Ostatnio powiedziała że chciałaby naprawić ale się boi, że słów psycholog wynika że jest w stanie”zawieszenia emocjonalnego” i że najprawdopodobniej tym kolegom mógł być każdy kto zwróciłby uwagę na nią. Ona jest pogubiona, niedowartościowana, zamknięta w sobie, ciągle rozmyśla co mi zrobiła i jaki ból mi przysporzyła.
Jak się odkochać kiedy się nie da… chciałbym zobaczyć że terapia daje progres i że to idzie w dobrym kierunku ale trzeba czasu…
Na razie staram się ogarnąć siebie, bo jednak dzieci są ze mną i wszystko na mojej głowie.
Cytat
Cytat
Chłopie...jeszcze ją wspierasz żeby biedna kobiecina się potrafiła odkochać w kimś innym...no ręce opadają.
Naprawdę takie słowa i jej postawa nie dają Ci do myślenia kim dla niej jesteś?
Zastanów się z jakiego powodu ona w ogóle rozkminia pozostanie przy Tobie? Z miłości? Z pożądania? Niestety...
Bo na pewno nie jesteś pierwszym wyborem i partnerem, co najwyżej petentem skamlącym o uwagę i szansę.
Myślisz, że to jest atrakcyjne? Że sprawi, że ona nagle zrozumie jaki skarb ma przy sobie?
Wręcz przeciwnie. Swoją postawą tylko jej udowadniasz, że nie jesteś jej godzien, że dobrze zrobiła, że od Ciebie uciekła. Jednym słowem pogrążasz się co raz bardziej.
Każdy ma to na co się godzi.
W trybie pilnym do przeczytania
Robert Glover - No more nice guy
Teraz widzę że u psychologa takich słów nie uświadczę a tym bardziej dosadności…
Masz rację, zagubiłem się w byciu dobrym mężem, robiącym wszystko pod nia aby tylko była szczęśliwa… myślałem że to ok.
Myślę że stałem się jej poduszką bezpieczeństwa… muszę faktycznie wziąć się w garść…
Zamiatanie pod dywan nic nie da. Żadna gruba kreska niczego nie odetnie.
Napisałem w wątku S73 nie ważne jak upadamy tylko ja wstajemy i co robimy idą dalej.
Bardziej rozwala mnie jej blokada decyzyjności czy emocjonalna, zwał jak zwał… bo raz jest że kocha i żałuje i chciałaby cofnąć czas, raz że nie wie co zrobić, raz że chciałaby naprawić a później że musi przemyśleć…a może jak mnie skrzywdziła to powinna być sama. Chaos jak nic w jej głowie.
Gdyby nie dzieci łatwiej byłoby się ogarnąć bo nie musiałbym mieć kontaktu z nią, ale tak się nie da. Staram się pracować nad soba, mam więcej spokoju w rozmowie z nią i zaczynam stawiać swoje granice, ale tyle lat pod butem bo trzeba to przyznać szczerze daje skutki w moim zachowaniu.
To że kocham to jedno, ale najpierw muszę pokochać siebie.. a po takim czasie gdy oddajesz się innym ciężko się odnaleźć.
Zacznę od książki Robert Glover - No more nice guy.
Może to trochę mnie naprowadzi w dobrym kierunku.
Jedyne co to pustka w domu i przyzwyczajenie zostaje oraz wspólne rytuały np. Wspólne rozmowy, film, wino wieczorem.
Ale też zaczynam widzieć to że jak teraz nie mieszkamy razem to cisza, spokoj i samotność (mimo dzieci w domu) zaczynają nie być takie straszne..
Ale też wiem że w wieku 43 lat jeszcze trochę życia przede mną…
Ja starałam się być dobry.. bo ja mam świadomość że życie w wieloletnim związku to nie motyle w brzuchu, doceniałem spokój i harmonię w domu i nie że nie mieliśmy awantur, były i zawsze wychodziliśmy z tego.
Niestety to ona nie przyszła porozmawiać tylko uciekła w emocje z kimś innym. Teraz widać że coś jej w głowie ze po tym szoku coś się rozjaśnia… wie że zrobiła źle, wie że musi też odnaleźć siebie i ja też muszę stanąć na nogi po tym wszystkim.
Mamy przerwę od siebie.. a ona jeden dzień bez mojego głosu bądź napisania sms wytrzymać nie może, mówi że jakmpatrzy na mnie to nie umie sobie wybaczyć co mi zrobiła.
A jak pytam czego ci brakowało.. w sumie nic… więc pewnie emocji, atencji itd.
I nie jest tak że jej nie komplementowałem, nienpamietalem o urodzinach i że jak się gdzieś stroiła to mówiłem że pięknie wygląda..
Nie przeszkadzały mi jej niedoskonałości, bo je znałem.
Trudna decyzja przede mną, ja walczę od lutego.. a ona dopiero budzi się z tej sytuacji w którą się wpakowała… pewnie potzrebuje czasu aby coś zrozumieć i poukładać w głowie. Ja też.. ale nie chce podejmować pochopnej decyzji, jestem jaki jestem ale biorę się w garść, nawet małymi krokami.
Wie jedno, że już kolejnej szansy nie będzie… to moja pierwsza najważniejsza granica.
Ale dostałem wzorce od od rodziców. Reszta to obserwacje zachowań rówieśników . Dziewczyn i chłopaków. 90% mojego postępowania jak się okazało po czasie to zalecenia czerwonej pigułki. Mam pasje, zainteresowania, które godzę z obowiązkami rodzinnymi. Żony nie trzymam pod butem. Zna moje wartości i granicę których nie może przekroczyć. Takie same stosuje względem siebie. Jestem facetem o przeciętnym wzroście choć nieźle zbudowanym i nie najbrzydszym. Żona jest ode mnie wyższa, może nie byla piękna ale bardzo atrakcyjna i jest dla mnie atrakcyjna cały czas. Nie byłem w związku misiem. Mieliśmy spory jak w małżeństwie ale nigdy nie stawiałem zonny na piedestał, ale zawsze byłem przy niej kiedy mnie potrzebowała ,wspierałem dodawałem odwagi w potrzebie ( straciła ojca i brata w jednym roku). Wie że zawsze może na mnie liczyć. A że mnie kocha to widzę na codzien w czynach. To tyle. Przepraszam że wciolem się w wątek . Ale komunikacja, granicę,szacunek to powinno występować w związku. Moje postępowanie było w dużej mierze intuicyjne. A może dopisało mi szczęście? Ale panowie kobiety oczekują od nas sprawczości, zdecydowania, przewodzenia w związku. Ale my też musimy od nich wymagać obowiązków które na nich spoczywają. One muszą zobaczyć siebie w życiu a nie w bajce.
Musisz wyznaczyć granicę, ramę w której widzisz swój związek. Jeżeli nie jest w stanie w niej żyć to trzeba powiedzieć do widzenia . Żona Cię cały czas testuje i to ona wyznacza ramę.
Ja dawałam trzy szanse i dziś pluję sobie w brodę, że o dwie za dużo. Zmarnowałam tylko czas i swoje zdrowie.
Niestety, na tym forum można na palcach policzyć ilu osobom tak naprawdę się udało żyć razem po zdradzie....
Terapia decyzyjna żony się rozpoczęła to potrwa do max 3 miesięcy, jeżeli ją uwolni od jakiś problemów, leków itd, da jej klarowaną ocenę sytuacji oraz decyzję na powrót (nie pod wpływem strachu, samotności, wygody itd) to ja mam czas. Mogę poczekać i w tym czasie odbudować trochę siebie, a może po tym czasie ja dojdę do w nioski że nie warto - bo np. ona nie daje nic od siebie.
Jeżeli mamy coś spróbować sklejać od nowa to już z granicami które wprowadzę, z podziałem obowiązków i bez finansowania jej zachcianek.. oraz terapia dla par aby zrozumiała że to co było już nie wróci.
Cytat
Wyciągasz trochę za daleko idące wnioski.
Nie chodzi o to aby coś udawać tylko doprowadzić do sytuacji kiedy jesteś szczęśliwy sam ze sobą i wówczas nie będziesz musiał skamleć o uwagę.
Nie będziesz mieć wtedy dylematów i rozkmin czy robię dobrze czy źle bo to przyjdzie intuicyjnie. Będą intuicyjnie postawione granice jakich przekroczyć nie można, będziesz znał swoją wartość bez względu na nią. Runio to świetnie opisał. Tak właśnie powinien zachowywać się facet zachowując równowagę. I chodzi o osiągnięcie takiego poziomu a nie połknięcia czerwonej pigułki.
Natomiast stwierdzenie, że aktualnie autor jest skamlącym pieskiem jest po prostu faktem wynikającym z jego opisu.
Muszę wszystko poukładać w głowie, dwójka dzieci chce zostać ze mną, dużo obowiązków z tym jest też związanych, więc dam chwilę czasu sobie aby dojrzeć do decyzji.
Cytat
Dokładnie.
Ona tak naprawdę już od Ciebie odeszła.
Pozostała tylko ciałem, ale emocjonalnie jest już daleko.
Zresztą kac jak nic.. chuj wie co jej nagadał bo bym na niego nawet nie zerknął.. ale trudno. Powiedziała że nie chce o nim słuchać bo zaczyna widzieć że na złą stronę ja ściągnął.
Albo zobaczył jaka jest rozchwiana i dał jej kosza.
Kurwa w co tu wierzyć…????
Cytat
W nic. A na pewno nie w słowa.
Cytat
Nie zrozumiałeś mojego przekazu.
To, że nawet nie mają kontaktu nie oznacza, że on nie siedzi jej w głowie.
To mam na myśli, że ona od Ciebie odeszła.
Tej kobiety już emocjonalnie przy Tobie nie ma.
Fizyczność nie ma tu nic do rzeczy.
Nie wierz w te psychologiczne głupoty o jej dzieciństwie itp...Ona zdradziła bo chciała innego faceta.To bardzo proste.
Kiedyś zastanawiałem się czy pewna kobieta mnie kocha.Siedzialem tygodniami i się zastanawiałem.Szukalem znaku, łapalem się wszystkiego.I wiesz co?Miała mnie w doopie.W miłości i szacunku nie ma kalkulacji, albo jest przy Tobie I tworzycie zespół , albo jest tak jak z Twoją żoną teraz.Same bzdury i wymówki.Gra na czas.
Btw Myslisz,że nie było sexu? Stary, kobieta nie odpływa od męża po pocałunku i trzymaniu się za rękę z Kowalskim.To tak nie działa.
Masz ponad 40 lat i sprawiasz wrażenie jakbyś nie rozumiał " tej gry"
Czym bardziej się przed nią płaszczysz tam bardziej ją tracisz.Jeates jej planem B,biletem na darmowy obiad i gąbką emocjonalną.Nazwij to jak chcesz.
Nawet jeśli do Ciebie wróci to czy jesteś w stanie zaakceptować ,że byłeś dla niej niewystarczający?
Co ja bym zrobił?Siłka,basen, nowe hobby, nowy styl, dieta...jeden słowem nowy ja.Zakochaj się w sobie.Rób to nie,żeby pokazać jej co straciła, rób to dla siebie.
Jak będziesz najlepszą wersją samego siebie to wszystko do Ciebie wróci.Nowe i najlepsze.
Wystarczy to że dzieci nie były odpowiednio mocnym elementem aby ją odciągnąć od romansu.
Tak jak napisaliście mnie już w tej układance nie ma, chciała innego a że dostała kosza… bo tak po analizie jej zachowań wychodzi.
Sorki ale nie chce być poduszka jej emocji. Dam sobie parę dni aby się zebrać w kupe i jej to oznajmić, brak decyzji = koniec. Szkoda marnować czas, mój czas.
Cytat
Oczywiście, że wierz bo to bardzo istotny element mający wpływ i przełożenie na nasze dorosłe życie, również wybory.
Jednak zgadzam się, że nie jest to podstawą zdrady czy też jej nie usprawiedliwia.
Tylko biorąc sobie partnera z trudnego domu trzeba mieć świadomość, że ryzyko takich zachowań wzrasta kilkukrotnie i to nie jest ich wina.
Tylko czy to nas powinno obchodzić?
No pewnie, że nie bo my nie jesteśmy rodzicem, terapeutą tylko partnerem.
Może faktycznie w tym chaosie się pogubiła i szukała czego na siłę lub dla emocji… ale nie zwalnia ją z tego że mogła się zatrzymać w tym romansie i wrócić z próba odbudowy a teraz stoi w miejscu bo jej kosza ktoś dał.. i nie wie co robić…
Cytat
#poczciwy ja ją znam od dziecka nasi rodzice się znali, była z podobnego normalnego domu jak ja.
Swoją też znałem od dziecka ba do jednej szkoły chodziliśmy i podstawowej i średniej
Autorze piszesz o terapii......
Do znudzenia powtarzam na tym smutnym forum
Zdrajca nie ma pojęcia jak nas skrzywdził jakie szkody u nas i nam wyrządził jak nas zranił
Do znudzenia tez powtórzę moja żona zaczęła żałować tak szczerze jak ją samą jej wybranek zdradził i jak dotarło do niej że u mnie nie ma już czego szukać i de facto została sama.
Więc jeżeli zdrajca Ci deklaruje ze przeprasza, to jeżeli nie czujesz, że za tym idą czyny, uczucie, zmiana w zachowaniu i widoczna wręcz kująca oczy zmiana w stosunku do Ciebie, to jest to mowa woda, deklaracje czysto teoretyczne.
To tak jakby ktoś mocno Cię pobił, a później przepraszał deklarując ze rozumie Twój ból
Więc szanowny kumotrze z rogatego smutnego forum na tym forum naliczyłem dosłownie cztery historie, w których czuć że zdradzony dobrze zrobił dając szansę i związek jest w porządku. Wręcz klasycznym jest :Nie odszedłem po 22 latach wciąż mnie to żre
Poczytaj zobacz jak postępuje zdrajca który rzeczywiście żałuje i której opłacało się dać szansę
Zobacz porównaj do tego co reprezentuje Twoja jeszcze żona i sam wyciągnij wnioski.
Wszak to Ty i tylko Ty będziesz ponosił konsekwencję swoich wyborów
Czy można żyć po zdradzie?
Łatwo nie jest bo to przypomina ranę zagojoną nie wyleczoną.
Zobacz u autora wątku, który ja Ci proponuję do zgłębienia, jego żona (zdrajczyni) postępuje jak najbardziej dobrze bez uwag, a autor ma chwilę kiedy ma chwilę zwątpienia itd
Co jak zdrajca nie dość ,że nie rozumie to jeszcze bezczelnie i samolubnie ma ....wątpliwości do cholery jasnej!
To nie Ty autorze powinieneś pracować by związek skleić to zdrajca i tu nie ma negocjacji albo zrozumiesz albo polegniesz
Nie ma pracy nie ma związku - bez dyskusji
Co garbaty jesteś? kulawy, ślepy, słabujący na umyśle? (z całym szacunkiem dla chorych osób bo to nie chodzi o szyderstwo z choroby)
Czy Twoja zona została jedyną kobieta na kuli ziemskiej?
Na tą chwilę separacja, niech mieszka u teściowej, jeśli nie poczyni żadnych kroków i starań to koniec na ten temat, bo to faktycznie proszenie się o problemy.
A kulawy ani ślepy nie jestem - słaniający na umyśle może trochę.. może nawet bardziej… ale to się naprawi!
A faktycznie nie jest jedyną kobietą na świecie.
Cytat
Mylisz rodziny patologiczne z dysfunkcyjnymi a to kolosalna różnica.
Cytat
mentalnie jest nastoletnią dziewczynką. To opis psychologa po dwóch sesjach…
Może faktycznie w tym chaosie się pogubiła i szukała czego na siłę lub dla emocji… ale nie zwalnia ją z tego że mogła się zatrzymać w tym romansie i wrócić z próba odbudowy a teraz stoi w miejscu bo jej kosza ktoś dał.. i nie wie co robić
Autorze
Nie znam Twojej żony tylko znam schemat i piszę o jego konstrukcji,
Boczniaka, który zająć Twoje miejsce najprawdopodobniej interesował tylko seks
Często ci ludzie mają wprawę w uwodzeniu kobiet często mają predyspozycje czyli jest w nich coś dla nas facetów zupełnie nie zrozumiałego co kobiety do nich przyciąga
W każdym razie wielu z nich chce zwyczajnie zaliczyć kolejną, część z nich nakręca podryw
Czyli w wolnym czasie nie idą na rower czy na basen tylko uwodzą kobiety
No więc boczniaka kaprysy Twojej jeszcze żony interesowały do czasu zaliczenia koniec kropka
Nie posadził jej na tronie nie zrobił z niej księżniczki nie zostawił swojej rodziny swoich przyzwyczajeń jednym słowem swojego świata dla niej
Oprócz seksu często gorszego i to nie w sensie budowy anatomicznej tylko z powodu podejścia do sprawy ( to jemu miało być dobrze nie jej) nie zaoferował nic
Część z kobiet no cóż ciągnie takie nazwę to romanse bezwarunkowo by się dowartościować ewentualnie bo lubi sex, wtedy jest ok bo nie ma problemów, część oczekuje czegoś ma jakieś oczekiwania a część nawet stawia żądania
Wtedy widzisz taki boczniak, który liczył na kolejne darmowe barabara pokazuje rozkapryszonemu bachorowi drzwi, a niektóry coś od siebie nie cenzuralnego dopowie
Cóż wtedy ma robić nieszczęsna?
Wszak wie, ze jeden tron straciła na własne zresztą życzenia a drugiego nie ma i na tą chwilę nie będzie
Zdrajca jest najczęściej samolubem to jemu ma być dobrze
No więc ponieważ jej jest źle nie wykrzesze z siebie energii by Tobie było dobrze bo jak to?
Wszak ona kopnięta została w żyć w te przysłowiowe cztery litery zadek itp
Wszak ona taka ekstra i taka super i co tam jeszcze została sprowadzona na ziemię w sposób khm brutalny tak to delikatnie nazwę
No więc kumotrze z tego smutnego forum Ty liczysz, ze ona ma czas myśleć o Tobie?
Przepraszam kim Ty teraz na tą chwilę jesteś?
Wszak nie pocieszasz jej nie dostarczasz chusteczek do obcierania oczu z których ona roni krokodyle łzy
Ty brutalu bezduszny jeszcze masz wobec niej żądania i jesteś wobec niej niemiły ...
Wybacz resztę sobie i Tobie daruję, a piszę by Ci unaocznić Twoje tu i teraz w związku zwanym potocznie małżeństwem
Czy ona się pozbiera?
Zapewne tak
Zależy to jak wielkim samolubem jest czyli jak wielkie ma o sobie mniemanie i za kogo się uważa
Jak za szlachciankę to w tak w ciągu miesiąca ogarnie się przyodzieje i zacznie o was walczyć wszak nie będzie teoretykiem bo ją też ktoś zostawił
Jak hrabiną to tak zwany ruski rok - czyli po roku coś tam może..
Jak księżniczką to czekaj Tadek latka czyli nigdy ot zwyczajnie jak jest piękną kobietą to poświeci się od czasu do czasu by w zamian za bankomat wikt i opierunek rozłożyć nogi, a seks z nią będzie oziębły tak delikatnie mówiąc
Cóż myślę ze trochę pomogłem
Powodzenia
W Twojej sytuacji to Ty powinieneś stawiać żądania a żona je wykonywać.Bo to co na pewno się stało to głęboka zdrada emocjonalna ,czyli wstęp do pełnowymiarowej zdrady .Czy była fizyczna? Nie wiem,kochaś odszedł bo zorientował się że na tym etapie nie dostanie się do miodu ,a może już to się stało i stracił zainteresowanie.Zona jest myślami z kimś innym.Tylko silny wstrząs może coś zmienić.Ale jeżeli to wszystko przyschnie to za jakiś czas możesz spodziewać się powtórki z rozrywki (żony).
Ale przynajmniej dzieci podrosną.