

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Rognar | 00:11:10 |
Anetastp | 00:11:39 |
Landexpzglosy | 00:23:29 |
Julianaempat... | 01:07:00 |
Edek_2 | 01:07:07 |

22 lata temu, poznalem ja, mieszkała daleko, poznalismy sie i odwiedzalismy. Niestety miala w tym czasie kogos innego o czym sie dowiedzialem. Szarpalismy sie, odchodzilem i wracalem.
Zawsze się zastanawiałam, czy kobiety idąc z obcym na nr , nie boją się chorby, ciąży. Później szukaj w świecie. Odważna jest.
Nie miałam na myśli , ze chciała żebyś się dowiedział. Bardziej chodziło, ze miała chęć na więcej tylko cos nie pyklo. Gość mial inne plany.
Wszystko zależy jak się dowiedziałeś
Koleżanka do odstrzału, więcej nogi w moim domu by nie postawiła
No ale jednak później z nim czatowała.
A ze byla ze mna sklocona to imponowalo jej ponoc to ze on sie nia interesuje.
Jaki miala motyw?
Czy jest sens pracowac nad zwiazkiem czy spadac.
Zreszta u psychologa mowila ze czula sie odrzucona, erecz porzucona i samotna i szukala pocieszenia. A moze zrobila to z premedytacja a to jej sposob na obronÄ™?
Teksty o zaniedbaniu, odrzuceniu itd to standardowa śpiewka, moja żona tak samo tłumaczyła swoją relację z kolegą, z którym mnie emocjonalnie zdradziła. Zamiast do mnie przyjść i o tym porozmawiać, poszła się dobrze bawić z kimś innym, kto się nią w tym czasie zainteresował. U ciebie było to samo, a że mieszkali daleko i rzadko była możliwość się spotkać, to się bzykneli przy najbliższej okazji, którą raczej celowo stworzyli.
Jej koleżanka to tylko przykrywka. Pojechały tam raz, zwiedziły, to po co drugi raz, do tego samego miasta? Jadę i zwiedzam inne miasto. Byla z Tobą skłócona i się bzyknela, nie przeszkadzało jej skłócenie żebyś po nią wyjechał na stację.
Nie ujmuje Twojej żonie urody, ona jest po 50. Ja po 40, czyli trochę stare baby., i co wychodzi w miasto i taki podryw!! Daje nr telefonu pierwszemu co się napatoczyl.
Zdesperowana to mam na myśli, ze chciała zeby ją wyruchał bo sama jechała po to , świadoma była, nakręcona przez pisanie z nim wcześniej.
Jest nieszczera z Tobą. Coś tu jest nie tak. Koleżanka jest mężatką? Czytałeś korespondencję?
Cytat
Cytat
Pokaxywala mi korespondencje z poczatkow znajomosci, przez ok 2 miesiace malo pisali. Jezdzily w to samo miejsce bo kolezanka miala tam 8nteresy. Mowila mi, ze mu powiedziala ze tam bedzie.
Postanowili sie spotkac jak mowi wyszlo to na spontanie. On byl od niej 13 lat mlodszy. po tem z nim zerwała (wiem bo juz wtedy obserwowalem to)
Generalnie nie mamy nikogo (na razie) poza sobÄ….
Jednak nie ufam jej do konca. Pewnie bym odszedl (podjalem kroki) ale ona chce podjac jeszcze raz terapię. Pytanie czy warto proboeac. Szczegolnie w kontekscie tego łaskotania ego.
Nie powinieneś kompletnie słuchać tego co mówi.
Często w takich sytuacjach problemem jest postawa faceta w związku.
A mówiąc wprost zagubienie własnej osobowości, męskości na poczet czasoumilacza.
Stań się takim facetem żeby ona zakochała się w Tobie ponownie, żeby czuła, że ma dużo do stracenia.
Bo wyczuwam, że aktualnie po prostu jesteś wygodną bezpieczną przystanią.
Terapia? Åšwietnie, niech chodzi a Ty zajmij siÄ™ w tym czasie sobÄ….
Odkryj siebie na nowo, jakieś pasje, nowe znajomości, wyjazdy z kumplami, wyjście na piwo ze znajomymi.
Mówiąc wprost musisz stać się dla niej wyzwaniem, a żeby to osiągnąć nie możesz się na niej skupiać tak jak do tej pory.
Jeśli będziesz mieć swoje atrakcyjne życie i inne opcje poza nią to automatycznie staniesz się również atrakcyjny dla niej.
Odsuń się od niej emocjonalnie i fizycznie. Niech główkuje co zrobić i jak zrobić żebyś chciał usiąść z powrotem do stołu.
Jak sie nie odzywalem to prowokowala aby z nia gadac.
Takimi trudnymi momentami wyciagnalem z niej co zaszlo. Ale taraz trzeba isc dalej i wlasnie sie zastanawiam czy to co ona mowi o terapii to szczere czy raczej sciema.
Co do kasy to ona jest niezalezna, jsk mowie o odejsciu to nie kwestia kasy. Ona boi sie porzucenia, odtracenia.
Ja tez czuje się nieraz opuszczona przez męża, ale idę do męża i mówię mu zeby mnie no wiecie... albo sama biorę się za robotę. Koleżanka z forum może potwierdzić. To jest tylko zrzucanie na Ciebie, ze to przez Ciebie, bo nie było zainteresowania.
Brakowało jej zainteresowania czy ruchania.
Ego można sobie pogłaskać, jak się ktoś obejrzy, uśmiechnie.
Tutaj tez duża zasługa koleżanki, ja bym koleżance powiedziała, ogarnij się, co Ty odpierdalasz.
Korespondencja żony z koleżanką. To skarbnica wiedzy, tam może byc dużo informacji o Tobie, co do Ciebie czuje, czy żałuje. Jak się czuła podczas seksu z nim. Jak po.
Została dzień dłużej. Czyli to była upojna noc.
Tylko, zeby Ci nie przyszło do głowy zabrać ja teraz na tydzień do Hiszpanii. Był tu taki wątek faceta, ze jeszcze w nagrodę za zdradę na wakacje zabrał.
Generalnie wszystko w moich rekach, ona sie poteznie boi mojego odejscia. Boi sie porzucenia bo na sesjach targaly ja emocje. Nie chodzi o kase i bogate zycie bo razem czy osobno w poziomie zycia mic sie nie zmieni.
Generalnie musze podjac decyzje zostaje czy nie
I w zasadzie odwrotu nie bedzie, bo odejście za jakis czas czy powrot bedzie bez sensu.
Dlaczego teraz , po terapii? Co poszło nie tak?
Wiem na pewno, bo jak pisałem spotkałem się kilka razy, że ten nowy związek poza uczciwością i brakiem tej rysy która powstała będzie znacząco odbiega od tego co mamy tutaj to nawet nie chodzi o życie materialne. Jednak z drugiej strony uważam że jak nie podejmiemy decyzji to jest bardzo duże ryzyko że będziemy się męczyć i męczyć. Że tak naprawdę to się wszystko rozleci za 3 4 5 lat a my nie będziemy mieli czasu.
Ta nowa, nie wzbudza w Tobie pożądania, bo byś ja dawno przeleciał. No chyba, ze masz mocny kręgosłup moralny.
Na rozwód zawsze masz czas.
Co do wakacji to jest nagroda. Jakbyś pojechał tylko z synem, lub ze znajomymi a ona by została w domu, to odczułaby samotność i konsekwencje zdrady. Tak jedziecie, jakby nic się nie stało.
Niech zobaczy czy ktoś ze znajomych ja przygarnie na wakacje. Jak jest samemu, jak nie ma się z kim pojechać na wakacje bo większość w parach, rodzinnie.
Cytat
Tylko widzisz, sęk w tym, że nawet to robiłes pod nią...
A ja nie o tym piszÄ™.
Piszę abyś zajął się sobą i przestał zajmować się nią.
Uatrakcyjnij sobie życie a przy okazji przekop i przepracuj swoje dzieciństwo bo to będzie wychodzić zawsze, niezależnie czy zostaniesz z nią czy uwikłasz się w inną relację.
Nasze nieprzepracowane traumy, lęki zawsze determinują późniejsze zachowania i decyzje i rzutują na nasze życie.
Ty rozdajedz karty. Może żona jest niezależna finansowo ale to ty dajesz jej bezpieczeństwo....
Z rozmow podsluchanych z nia woem ze malzonce ten romans nie wyszedl bo ten koles po tym spotkaniu sie nie odzywal.
Oceniala ze mogliby do siebie wrocic, ale to ona musialaby zrobic krok a ona tego nie chce.
Generalnie tak zrozumialem ze jej ten romans nie wyszedl, i to jest moja obawa, ze romansik nie udal sie to wracamy do męza.
No właśnie, a co jakby dalej makaron na uszy jej nawijał.
Żyła by jak jej koleżanka?
Runio dokładnie o to mi chodziło, koleżanka rozwódka lub singielka , tzw ciocia dobra rada. Ona ma zjebane życie, to i koleżanka nie może mieć szczęśliwej rodziny. Nie mam na myśli wszystkich rozwiedzionych i samotnych kobiet.
Są takie kobiety, ich styl życia , feminizm mają taki wpływ na inną kobietę. Tak się zadziało u Twojej żony, nasłuchała się jak jest super, mąż w domu kochanek w innym mieście.
U Twojej żony byla za duża różnica wieku, zeby kochas to ciągnął.
Zapytaj żony, jak się czuje potraktowana na jeden raz?
Ogólnie nie rozumiem tej nowoczesnej psychologii, zdrady i wszelkie kurestwa tak łatwo zrzucić na dzieciństwo. Pamiętam wątek mordear czy jakoś tak. Żona 2 razy poszła w tango, pyk terapia, jak on jej wtedy bronił, ze dzieciństwo i takie tam.
Teraz na każdą zdradę wytłumaczenie jedno, trudne dzieciństwo.
I co z tego ze na razie to ja kontroluje sytuacje i wszystko ode mnie zalezy. Super, komfortowa sytuacja ale czas tyka.
Teraz zacznie sie terapia ale trzeba obrac jakis kierunek.
Generalnie, dzis mam karty, ale jak sie uspokoi to ona moze pojsc w tango i wtedy ona bedzie miec tez karty. Wtedy gra bedzie trudniejsza.
Rozwod pozwala na zakonczenie gry bez straty.
Poszperaj lepiej bo to raczej wierzchołek góry lodowej.
Jeśli ona miała wiedzę jak prowadzi się jej koleżanka to tylko pokazuje jej poziom moralny.Kto wie, czy jest to jej pierwsza akcja...
Zreszta u tej kolezanki w domu jest syf, skarzyla sie i zona mowila, że jej bylo glupio mowic o tym czy jest jej dobrze w malzenstwie.
Cytat
Teraz na każdą zdradę wytłumaczenie jedno, trudne dzieciństwo.
TrochÄ™ upraszczasz to.
Nikt nie napisał, że jest to usprawiedliwienie do takich występków jak zdrada.
Czym innym jest prawdopodobieństwo wystąpienia pewnego zjawiska, które w tym przypadku (zdrada) znacząco zwiększa się z uwagi na brak wzorców w rodzinie pochodzenia a czym innym jest odpowiedzialność za swoje czyny.
Mylisz jedno z drugim.
My wskazujemy, że tam można szukać przyczyn braku kontroli nad swoimi emocjami a Ty utożsamiasz to z usprawiedliwieniem.
No nie.
Tak to widzę, bo już nie pierwszy raz czytam, trudne dzieciństwo stąd zdrada.
Jestem w stanie zrozumieć, ze nie każdy człowiek potrafi wytrwać w wierności , i wtedy nazywajmy rzeczy po imieniu. Kurestwo masz we krwi albo nie.
Dla mnie jest to pierdalamento psychologów.
Ty możesz mieć inne zdanie, ja mam takie.
Ja dokładnie mam takie samo zdanie na temat qrestwa jak Ty.
Ja o zupie a Ty o dupie.
Predyspozycja do zdrady wynikająca z pewnych nabytych schematów to nie to samo co odpowiedzialność za nią czy też jej usprawiedliwianie!!!!
Muszę poszukać bo gdzieś kiedyś widziałem statystyki co prawda nie zdrady jako takiej bo takich statystyk raczej nikt nie prowadzi, ale rozwodów i ich korelacji z wychowywaniem się w dysfunkcyjnej rodzinie.
Z tego wynika czarno na białym, że ludzie, którzy nie mają poprawnych wzorców wyniesionych z domu nie potrafią poprawnie regulować emocji, mają brak adekwatnych reakcji na bodźce i pełne spektrum trudności, których nie będę tu wymieniać.
Czyli łopatologicznie: nie mając nigdy kompletnie do czynienia z językiem holenderskim nagle będziesz biegle potrafiła w nim rozmawiać? To wielkie uproszczenie, ale trochę jak krowie na rowie pokazuje z czym Ci ludzie muszą się mierzyć.
I jeszcze raz apeluję abyś nie utożsamiała tego z usprawiedliwieniem zdrady bo wprowadzasz innych mniej świadomych użytkowników w błąd.
Nie zauważyłem żeby ktokolwiek kto zwrócił uwagę na trudności w dzieciństwie jednocześnie usprawiedliwiał tym zdradę a raczej tylko zwrócił uwagę na ten istotny fakt mający z całą pewnością wpływ na późniejsze życie takich osób.
Piszcie jakt to wyglada. W sumie mi i pewnie innym to pomoze.
To brzmi, jak pierdyliard prosb o porade przy zakupie telewizora albo audio - a my nie jestesmy i nigdy nie bedziemy tacy sami, w zwiazku z czym roznie odbieramy kolory, predkosc animacji, czy bitrate audio, w zwiazku z czym to, co powoduje zachwyt u jednego, spowoduje niezrozumiala konsternacje u drugiego, ktory zreasumuje swoj wybor mottem: jak nie widac roznicy, to po co przeplacac i cala misterna analize detali szlag trafi.
Nie rob analizy porownawczej ani tym bardziej statystycznej ! Teiorie gier zostaw do pracy, tu natomiast potrzebujesz porozumienia z samym soba. Nie dojdziesz do zrozumienia siebie, jak dzialasz i czego chcesz poprzez obserwacje wynikow pracy innych, choc pewnie sie moze wydawac inaczej. Tak tylko zaprogramujesz sie na krocej lub dluzej bedac podbudowanym wynikami innych, ale nie dotrzesz w glab siebie, co kiedys i tak nastapi, a co wtedy ? No wlasnie.
Po zdradzie powinna nastapic analiza swojego zwiazku. Tutaj dosyc czesto powtarzana jest falszywa teza, ze jakosc zwiazku zalezec ma od wlasnej ignorancji partnera, czy tez krotko mowiac, jest odwrotnie proporcjonalna do wlasnego zaangazowania. To blad wynikajacy z emocjonalnego poobijania, jakiemu wszyscy tutaj uleglismy; problem lezy w tym, zeby negatywne doswiadczenia nie staly sie optyka przyszlego zycia, choc taki mechanizm obronny jest znany ludzkiej psychice i sluzy temu, zeby skrywajac sie w skorupie nieufnosci nie dostac gonga raz jeszcze z tytulu zdrowej - podkresle - zdrowej ufnosci. Analiza zwiazku po zdradzie ma siegac genezy jego powstania, poniewaz tylko wtedy jest jedyna i najlepsza mozliwosc przemyslenia raz podjetej, zyciowej decyzji. Ja dalem zonie szanse, jesli chcesz wiedziec, ale moja historia nie jest jeszcze skonczona i pewnie napisze tu update, ktory i tak pewnie sprawy nie zakonczy. Cofnij sie myslami w czasie i zachowujac obecna wiedze postaraj sie odpowiedziec na pytanie, czy takiej kobiety wlasnie szukales. Czesto zapominamy, czasem bagatelizujemy istotne cechy partnera na samym piczatku myslac, ze "jakos to bedzie" - teraz masz mozliwosc oceny wlasnych niedociagniec pod katem realnych zdarzen, ktore mialy miejsce w Twoim zyciu oraz oceny ich impaktu na siebie, na emocje, na zwiazek. Teraz mozesz zmienic, lub utwierdzic sie w slusznosci decyzji sprzed lat, ale - jak mowie - patrz wewnatrz siebie, odkryj siebie przykrytego nalecialosciami wieloletnich zaniechan, dotrzyj do jadra swojego jestestwa, nawet jesli ono bylo latami stopniowo odzierane przez samego siebie dla dobra zwiazku, to przypomnij sobie to, co tworzy Ciebie jako osobe. Nie przejmuj sie tym. ze masz zaimponowac kobiecie. Kobieta, z ktora masz byc, ma w swojej glowie pewien wzorzec, cala trudnosc polega na tym, by go odkryc, dobrze zidentyfikowac i zwyczajnie na to odpowiedziec adekwatnie. Ale nic na sile nie zmieniac, nie zmieniac siebie pod takim katem. Jesli czerpiesz radosc przykladowo z silowni, to ja kontynuuj, ale dla siebie samego, a nie dlatego, zeby komus zaimponowac, pokazac komus zafalszowany obraz siebie, kim nie jestes, a tylko bywasz w chwilach krytycznych. Ja moge powiedziec tyle, ze zycie po zdradzie nie bedzie juz takie samo, ale zdrada paradoksalnie moze polepszyc jakosc zwiazku. Masz problem z zaufaniem i ocena wiarygodnosci partnerki, najpierw zweryfikuj jej wiarygodnosc, tylko tak odbudujesz zaufanie przynajmniej czesciowo i dopiero wtedy bedziesz mogl podjac decyzje, o ktora pytasz nas. Nie zmieniaj kolejnosci, bo to nie zadziala. Sorki, musze juz konczyc, bo czasu nie mam.
P.s Nie zgodzę z tobą że po zdradzie związek może być lepszy
Będzie inny, po prostu inny.
Cytat
Otóż to!
Karmieni całe życie fałszywymi przekonaniami , że tak trzeba, że to słuszne a później nagle zderzenie ze ścianą.
Kobieta lubi jak facet jest misiem, tyle, że jest to wtedy dobry materiał na....przyjaciela, poduszkę emocjonalną, kolegę, ale w żadnym wypadku nie na partnera. Tylko tyle i aż tyle.
Drugi to taki czy ona bedzie uczciwa.
Te dwa dylematy niosa ze sobÄ… ogromne ryzyko. Jaka korzysc ma przewyzszac to ryzyko? I jak zabezpieczv sie w wyniku materializacji ryzyka.
.
Cytat
Bo wyczuwam, że aktualnie po prostu jesteś wygodną bezpieczną przystanią.
Poczciwy - w punkt. Ja bałem się ponownej zdrady przez wiele lat. Za każdym razem, gdy ten strach powracał, pracowałem nad sobą. Gargantuicznie mocno. A jednocześnie dyskretnie, żeby się nie zorientowała, że to z jej powodu. Efekty tej pracy zaskoczyły nawet mnie samego. Nie dość, że w zasadzie niechcący zdobyłem sławę i pieniądze, to jeszcze dowaliło mi zwykłą fizyczną atrakcyjnością. Wyznała mi to kilka razy - zakochiwała się we mnie coraz bardziej i bardziej. Bo jednocześnie stałem się też samodzielny, pewny siebie, niezależny i silny bardzo - taki skutek uboczny. Fajny skutek. Niby wyczuwałem że się wkręca coraz mocniej, ale nie jakby nie dowierzałem. Teraz, gdy przepracowałem traumę, po prostu to widzę.
Cytat
Dobra, to moze tak. Czy moglby ktos kto wybaczyl napisac jak wyglada teraz jego zycie. Podobnie ten kto odszedl niech napisze z czym sie mierzyl i jak sie to potoczylo.
Pamiętaj że do tanga trzeba dwojga.
To jak się dzieje po tzw wybaczeniu czyli przejściu nad tym ze się zostało zdradzonym zależy też od tego jak zachowuje się zdrajca.
Pamiętaj, że to Ty zostałeś zdradzony nie zdrajca więc zdrajca w temacie zdradzonego w temacie tego co tego zdradzonego spotkało, co ten zdradzony doświadczył, jak się zdradzony czuje, jakie rozterki itp jest teoretykiem, czyli nie ma zielonego pojęcia.
Rozumiesz nawet deklarując poprawę zdrajca nie ma pojęcia jakie krzywdy wyrządził, mało tego pamięta, ze musiał zrezygnować z czegoś dla siebie jak najbardziej fajnego czyli tego wszystkiego co doznawał/ła w czasie zdrady
Wszak dla zdrajcy zdrada nie była czymś niemiłym, ze tak delikatnie to nazwę.
Wobec tego wszystkiego ja na tym forum w czasie dość długiej mojej bytności tak naprawdę przeczytałem dwie historie, w których zdrajca rzeczywiście zasługiwał na danie mu szansy
( rzadko czytam historie zdradzonych kobiet, gdyż nie będąc kobietą nie przydam się wiele w tych wątkach)
Nie pytaj więc o to innych zdradzonych, gdyż zawsze jest to przypadek indywidualny
To tak ode mnie choć oczywiście powodzenia życzę