| michal8787 | 09. Czerwiec |
| radzio | 09. Czerwiec |
| kaska111 | 09. Czerwiec |
| Wilde650 | 09. Czerwiec |
| Quiet | 09. Czerwiec |
#
poczciwy | 01:01:25 |
Quanta1670 | 01:02:21 |
Urzekajaca444 | 01:33:54 |
Aga104 | 02:31:16 |
Jess | 02:47:30 |

O romansie dowiedziałam się dwa miesiące temu. Czułam że coś jest nie tak ale nie wiedziałam co więc rozmawiałam dużo z mężem i dałam mu ultimatum. Ja albo rozwód następnego dnia jego kochanka przyjechała do mojego domu. Okazało się że ją zostawił . I chciała się pokazać by zrujnować mu malzeństwo żebym dowiedziała się że była w jego życiu. Doznałam szoku i niesamowitego bólu który we mnie jest do dziś. Każdego dnia rozmawiam z mężem o tym dlaczego to się stało i on nic nie ukrywał. Powiedział że trwało to pół roku zabolało strasznie. Słabo sobie z tym radzę trafiłam do psychiatry i biore leki. Płacze każdego dnia. Zaczęliśmy chodzić na terapię i to był pomysł męża tak samo jak psychiatra. Zaczęłam mieć niepokojące myśli przestałam nad sobą panować i kilka razy go pobilam. Tyle jest we mnie złości mam wciąż ataki paniki i często widzę jak oni to robią. Mój mąż się stara i to bardzo każdego dnia coraz bardziej. Jest on taki jaki nigdy nie byl. Rozmawiamy dużo a nigdy tak nie rozmawialiśmy. Każdą chwilę poświęca mi od samego początku i robi wszystko wystarczy że coś powiem. Widzę że tego żałuję ale ja nie mogę tego przeboleć to tak bardzo boli i jak ja mam mu zaufać ? A może minie trochę czasu a on znów to zrobi? Dla mnie wierność to świętość nie ważne jak jest w związku. A u nas nie było dobrze spaliśmy osobno przed tą sytuacją i oddaliśmy się od siebie ale czy to powód żeby zdradzić przeciez mógł mnie zostawić mniej by bolało. I cały czas zadaję sobie pytanie czy ta kobieta jest nienormalna. Kobieta która również ma męża i 3 dzieci bezczelnie dążyła do tego aby mąż mnie zostawił by mogła zostawić swojego meza i wprowadzić się do mojego domu ale jej się nie udało więc zemściła się.Prosze o doradzenie mi co mam zrobić? Czy taki długi romans można wybaczyć? Czy powinnam z nim być? Proszę bo nie wiem co mam robić.
odpowiedzi same przyjdą.
Może zajmie to kilka miesięcy, może lat,
Co zabolało Cię najbardziej? Ja wiem zdrada, ból, itd.... ale tak głęboko, co zabolało Cię najbardziej.
Z doświadczenia wiem, że jak nas to tak poniewiera to nie dlatego że ktoś zdradził. to dlatego, że sami mamy nieprzepracowane rzeczy.
Ludzie przychodzą i odchodzą, to normalne.
Ludzie się zmieniają, to też normalne.
Trudne do zaakceptowania, ale normalne.
Z tego. co widze i blisko rozumiem, to musisz zaczac wlasnie od tego, czyli pogodzenia sie z faktem, ze ludzie sie zdradzaja. Moze zacznij od tej strony. Poczytaj nasze historie, a zobaczysz, ile nas jest - osob, ktore wierzyly, ufaly, nieraz swiata poza tym drugim nie widzialy - i zostaly zdradzone. Potem przyzwyczajenie sie do faktu, ze Ciebie tez moze zdrada spotkac, przyjdzie latwiej. nie ma sposobu na ominiecie tego. Mowisz, ze zwiazek to swietosc. Uzywasz dogmatow, na jakich budowalas swoje zycie i teraz ich weryfikacja oznaczac bedzie, ze czesc zarowno Twojego zycia, jak i siebie zbudowanej w oparciu o te wartosci, ulegnie bezpowrotnemu zniszczeniu. Jestes idealistka, to bedzie trudne do zaakceptowania, ale tak wlasnie trzeba sie naprawiac - poprzez samoakceptacje wlasnych "ubytkow", ponowne definiowanie swojego ja w tle zmian, jakie wlasnie sie dzieja. Dasz rade, ja wierze w to, ze potrafisz, choc moze na razie tego nie czujesz. Poczujesz, nie martw sie - choc latwo to mowic.
Pomoc moze tez kolejny kroczek, ktory polega na probie wyobrazenia sobie, ale tak na serio, jak sobie wyobrazasz zycie samej, bez meza. Nie chodzi mi wcale o przekonanie, ze masz go opuscic - o, nie - tylko chodzi mi o udowodnienie, ze bedziesz mocniejsza jedynie wtedy, kiedy poczujesz wolnosc wyboru i uwierzysz w przyszlosc bez obecnego meza - nawet, jesli zdecydujesz sie z nim zostac i nawet. jesli mu wybaczysz. Wowczas Twoja decyzja bedzie o tyle silniejsza, ze bedzie swiadoma decyzja, wykonana w oparciu o wlasne przemyslenia, wybor i logike, na bazie zgodnosci z uczuciami. Ma to sens ?
Przed Toba jeszcze wiele takich kroczkow, ale wazne jest. zebys weszla na wlasciwa sciezke. Nie wstydz sie swoich uczuc, teraz jest czas na okazywanie emocji, na pokazywanie wlasnego bolu. Mozesz sprobowac przekuc te zlosc na cos dobrego dla siebie, choc pewnie nawet o tym nie myslisz. Zdrada jednak obnaza nasze wlasne braki i slabosci, czy zaniedbania i zawsze jest to dobra okazja nad popracowaniem nad soba, choc pewnie to jeszcze nie ten etap. Pamietaj, ze za zdrade odpowiada tylko zdradzajacy, natomiast tlo, jakie nam towarzyszylo przy jej pojawieniu sie, jest wynikiem dzialania juz obojga. Prykre jest to, ze pomimo, ze dostalismy i w twarz, i w plecy, to pomimo bolu musimy jeszcze pare razow przyjac, choc juz na szczescie wyraznie slabszych. Zdrada to pojecie nieslychanie szerokie i wcale nie oznacza bzykniecia sie kogos z kims, ale szereg innych rzeczy, ktore zebrane do kupy tak potwornie bola: zawod, oszukanie, gwalt, zniszczenie czastki siebie itd - przezywasz to wszystko w jednym.
Czytaj nasze historie.
Bo może spróbuj na zimno zrobić rachunek zysków i strat w razie rozwodu i próbie pojednania oraz wybaczenia.Wiem,w obu wypadkach dasz sobie radę,ale....
Rację ma #2 | heniek ,Wasze małżeństwo (o ile przetrwa) już zawsze będzie inne. I to TY ,wyłącznie Ty decydujesz jaki będzie miało kształt.Mąż albo się podporządkuje,albo do zdrady dojdzie jeszcze jeden czynnik przemawiający za rozstaniem. Bo błaganie o wybaczenie i naprawianie jest dla męża bardzo trudnym doświadczeniem.Czy mąż będzie miał wystarczający zapas cierpliwości i pokory?Bo dla Ciebie nie ma terminu dla opadnięcia emocji,wygaszenia bólu.Naturalnie natężenie z czasem spada,ale są znane przypadki zdradzonych którym rana się otwiera i ponad pięć lat po odkryciu zdrady.Przychodzi gorszy dzień,i wybucha po czymś absolutnie niezwiązanym ze zdradą.Coś nie tak w pracy,na ulicy czy w sklepie. Nie każdy jest w stanie to wytrzymać, te zmienne nastroje zdradzonej żony, gdy sądzili że to już tyle lat temu i kiedy wreszcie przestaniesz do tego wracać.
Wybaczanie zdrady,zwłaszcza długiego romansu, to wyjątkowy proces. Oczywiście dużo zależy jakie było małżeństwo (u Ciebie nie było różowo) jakie poglądy masz Ty,jakie mąż.Wiele zmiennych. Także wszystko może się u Ciebie zmieniać z upływem czasu. Nie namawiam,ale według mnie mniej ryzykowną opcją jest rozstanie ,tak od razu po odkryciu zdrady.
Z badań socjologicznych wynika że poważną zdradę (nie jakiś przypadkowy jednorazowy numerek po pijaku) potrafi przetrwać i być ze sobą nadal 10-20 procent par.Reszta jednak dochodzi do wniosku ,że nie są w stanie przestać na co dzień sobie wypominać tego co zawisło cieniem nad ich małżeństwem. To Ty podejmiesz decyzję Mąż oczywiście może podjąć swoją ,że ma dość bycia obijanym i znoszącym pretensje i odejść. Więc mimo wszystko rozmawiajcie i wytrwałości.
Cytat
Porozmawiaj z terapeutą czy to jest dobry pomysł aby ciagnać dwie terapie jednocześnie, może to być za dużo.
Cytat
to jest bardzo duży sprawdzian dla związku, bardzo duże obciążenie emocjonalne. I tak, da się przez to przejść, da się być szczęśliwym. Jednak wymaga to dużo pracy, nie jest to łatwe. Jeżeli zdrada zostanie na prawdę przepracowana, a nie zamieciona pod dywan, są duże szanse że będziecie znów szczęśliwi.
Zdrada pojawiała się, bo oboje zrobiliście miejsce w Waszej relacji dla trzeciej osoby, to że doszło do zdrady to już kwestia indywidualna, ale za kryzys w związku odpowiadacie po równo.
Przepracujcie, a będzie dobrze...
Niezależnie od tego co Ci powiedział ,to uczucie między nimi musiało być silne,inaczej mąż by się sam wcześniej wycofał.
Między Wami zabrakło komunikacji.Czy wróciła do pożądanego poziomu?
Czy w przypadku zdrady oboje małżonkowie ponoszą podobną odpowiedzialność za kryzys? W wielu wypadkach tak,ale nie zawsze.W moim wypadku mąż nie odpowiadał za moje decyzje.
Czy mąż nie zdradzi w przyszłości ,albo nie wróci do przerwanego romansu?To zależy od niego.Co innego gdyby mąż z własnej inicjatywy przerwał romans kilka miesięcy temu a Ty byś się o nim teraz dowiedziała po fakcie. Ale to Ty wymusiłaś na nim zakończenie .Niekiedy zdrada jest ogromną pokusą.Jego kochance na nim widać że bardzo zależało. Przerwanie romansu i nie wracanie do niego ,albo innego za jakiś czas,zależy wyłącznie od woli męża.Bo zdrada,zakazany owoc,smakuje ,kusi,zwłaszcza z atrakcyjnym partnerem. Czy mąż by kiedyś sam,z własnej inicjatywy przerwał ten romans,czy by w nim tkwił do momentu gdy by wygrała kochanka.
Bo kilka lat temu obiecał wszystko Tobie.Pół roku temu z kolei te wszystkie obietnice usłyszała kochanka.Dziś znowu ładne słowa słyszysz Ty. Widać że nie tylko kobieta zmienną jest.
Nie zaduś chęci naprawy u męża.Nie kontroluj nadmiernie.bo i tak jak mąż będzie chciał znowu zrobić skok w bok ,to zrobi to. Najwyżej się od razu dowiesz.Łańcuchem do kaloryfera nie przykujesz.To musi wychodzić od niego.
Natomiast za to czy wybaczysz,zaakceptujesz zmiany,naprawicie komunikację w małżeństwie, odpowiadasz i podejmujesz decyzję Ty. .
Nie potrafię poważnie przyjmować tekstu że po zdradzie związek może być lepszy niż przed.Nie warto bezkrytycznie wierzyć we wszystkie teksty i tezy głoszone przez terapeutów. To tylko ludzie.Omylni,nie zawsze uważali na lekcjach.Krytyczne podejście
i zdrowy rozsądek ,trochę dystansu zawsze wskazane.Podobnie jak do słów męża.Nie wierzyć w to co słyszysz i w połowę tego co widzisz.
Ale próbujcie,daj Bóg się Wam uda. Stwierdzicie za dwa ,trzy lata.
Tylko nie próbujcie poczynać teraz dziecka na zgodę. Bo jak nie wyjdzie, to ono będzie najbardziej przegraną ofiarą tego że nie wyszło. Z drugiej strony 33 lata.Jak się powszechnie uważa ostatni dzwonek.
Cytat
napisała to co ja, tylko mniej delikatnie.
Cytat
Nie idź od skrajności w skrajność.
Czy wyjdziecie z tego silniejsi zależy tylko od Was.
Nikt nie da Ci recepty na gotowy związek, ilu ludzi tyle charakterów.
Jeżeli to przepracujecie, popracujecie nad sobą, może się okazać, że jesteście zupełnie innymi ludźmi i to co Was spajało to nie była miłość, a deficyty, potrzeba zaspokojenia jakiś potrzeb.
Może okazać się również, że jednak pasujecie do siebie.
Czy warto? To Twoja rola żeby to ocenić, to długa i żmudna praca, to nie potrwa tydzień, miesiąc... Ale się da, pytanie czy starczy Wam sił, czy weźmiecie za to odpowiedzialność.
Ja jestem dalej z zona, pomimo jej zdrady w 2012 chyba. I jeszcze jedno mi sie skojarzylo odnosnie rad panow terapeutow - mowia oni czesto, ze po zdradzie jakosc zwiazku moze byc lepsza. Zgadzam sie z tym, ze po pierwsze moze byc, a nie bedzie lepsza, a po drugie - tylko jesli chodzi o ksiazkowa definicje zwiazku, czyli wez kalke i przeloz z ksiazki na zycie, czy technicznie zwiazek spelnia kryteria "lepszosci". Cos, jak bezduszna, komputerowa analiza sprawdzenia warunkow powodzenia. A gdzies w tym ginie czlowiek, jego uczucia i szczescie. Wartosci. To wszystko, co niemierzalne, niepoliczalne, co mozesz odczuc i co moze sie wydawac. W skrocie: techniczna jakosc zwiazku mierzona iloscia spedzonych godzin razem, czy wyjsc na miasto bedzie osiagac maksima w/g ksiazkowych regul, a Ty bedziesz czuc gorycz. Czesto nieopisane uczucie dostawania tego, co inni zrzucaja ze stolu, tanczac na nim do bialego rana. Opisalem obrazowo zebys to odczula, ma to jakis sens ? Nie mowie, ze sie nie oplaca, zebys mnie zle tez nie zrozumiala biorac pod uwage Twoj aktualny stan wielkiego dola, ale tez trzeba miec swiadomosc wlasnie tej drugiej strony medalu, ktory niektorzy terapeuci chca wcisnac jako "auto stan igla", ale Ty woesz, ze stukniete i odpicowane auto juz nigdy nie bedzie takie samo. Jeszcze raz: na razie nie trac na nic nadziei, tylko miej swiadomosc realiow. Sytuacja dopiero jest rozwojowa. I pamietaj, ze temat wybaczenia to dopiero etap koncowy, po zamknieciu poprzednich etapow (inaczej nic z tego nie bedzie), do ktorego sie na dodatek podchodzi, jak do testu: albo zdasz albo nie, ale w zadnym wypadku nie mozesz okreslic automatycznie wyniku z gory (na co niektorzy maja nadzieje - niestety, to nie dziala, a nawet przynosi wiecej szkody), do tego testu trzeba przystapic po prostu po domknieciu poprzednich etapow.
Cytat
Dokładnie jest tak jak mówi Heniek. My akurat trafiliśmy na dobrą terapeutkę która zapytała nas w czym nam może pomóc- tzn. czy ma nam pomóc się rozstać czy ma nam pomóc przez to przejść i czy ja chce wybaczyć mężowi- i w takim nurcie prowadziła terapię, nie oceniała, rozmawiała, pytała, dochodziła przyczyny, niczego nie sugerowała. Jeszcze jedna ważna kwestia, obie strony muszą tego chcieć i być zaangażowane, inaczej terapia nic nie da. U nas się nie sprawdziła ponieważ mąż był tylko obserwatorem (tak określiła to psycholog) i uważał, że to ja mam sobie poradzić z emocjami po zdradzie a on nie specjalnie widział potrzebę zmiany.
Jak twój mąż tłumaczy zdradę?
Cytat
Cytat
Ja wiem, że chciałabyś usłyszeć że się uda i że wasz związek to przetrwa ale tu niestety nikt Ci tego nie zagwarantuje, co nie znaczy że nie może tak być.
Trzymam kciuki!
Cytat
Po takich doświadczeniach serce się kurczy...
Dziś musisz stąpać twardo po ziemi. Brutalnie pisząc, nie możesz mieć litości i miękkiego serca.
Tylko w taki sposób możesz to jeszcze uratować, jeśli w ogóle.
I słuchaj co on mówi a nie co chcesz usłyszeć i analizuj na chłodno każde słowo.
Poniżej przykłady:
Cytat
Cytat
Cytat
A teraz zastanów się co mógłby innego robić i Ci mówić gość, któremu pali się dupa. Na autentyczność i szczerość nie liczyłbym.
W jego interesie nie jest teraz pokazać Ci jaki on szczery i autentyczny tylko utrzymanie statusu quo a cel uświęca środki.
Absolutnie nie chcę Cię zniechęcić.
Zachęcam tylko do realnej oceny sytuacji pozbawionej różowych okularów i powściągliwości w przedwczesne zaufanie zdrajcy, który nie miał problemów kłamać prosto w oczy chwilkę wcześniej.