

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:39:55 |
Edek_2 | 00:46:55 |
Rognar | 00:55:14 |
Anetastp | 01:18:10 |
Landexpzglosy | 01:30:00 |

Jesteśmy w związku od ponad 2 lat, od kilku miesięcy mieszkamy razem.
Początek związku i już zdrada, planowana z premedytacją.
Chcialem tez dodac, ze bycie narkomanem nie usprawiedliwia, czy nie umniejsza zdrady, tak jak to w polskim spoleczenstwie sie dzieje z alkoholizmem i zdrada to wciaz bedzie zdrada, boli tak samo i wywoluje te same skutki.
Cokolwiek nie zrobisz, zrob to swiadomie odnosnie skutkow. Odejscie nie bedzie oznaczalo konca milosci, bo ta juz sie skonczyla w momencie oszustwa i zdrady, do tego musisz przywyknac. Czlowieka, ktorego pokochalas, juz nie ma, o tym mowimy tutaj na forum, masz w glowie ciagle obraz tego czlowieka i z nim trzeba sie umiec pozegnac. Czy bedziesz umiala zyc z nowym czlowiekiem, ktory tak samo wyglada, ale jest zrodlem cierpienia, tego nie wiem, podejmiesz decyzje sama. Byle z wiedza, ze teraz zycie bedzie trudniejsze i - co wazniejsze - niebezpieczne, bo raz, ze sama sytuacja moze byc niebezpieczna przy zamroczonym czlowieku, a dwa, ze choroby weneryczne wliczajac HIV.
Ostatniego zdania wpisu nie zrozumialem, czy to autokorekta, czy ironia, tego nie umiem poznac do konca.