Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 57
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,728
Najnowszy Użytkownik: Porannakawa
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Nie rozumiem...
Zdradzona przez partnera/chłopakaNie wiem od czego zacząć...Jesteśmy ze sobą osiem lat, trzy lata temu się zaręczyliśmy. W zeszłym roku, we wrześniu zadecydowaliśmy o przeprowadzce do większego miasta. On pojechał pierwszy, żeby urządzić nas w mieszkaniu. Ja wróciłam do siebie na kilka tygodni, aby pozamykać wszystkie sprawy. Przyjechałam pod koniec listopada, razem przyjechaliśmy na święta. Ustaliliśmy warunek: dajemy sobie rok, jeśli w tym czasie nic nie znajdziemy, wracamy do rodzinnego miasta i myślimy co dalej. Na szczęście się udało. W marcu tego roku on dostał pracę. Cieszyłam się niesamowicie, bo wiedziałam, jak bardzo istotne jest to dla niego. Niestety, fizycznie mnie przy nim nie było - musiałam znowu wyjechać pod koniec stycznia, musiałam ostatecznie zamknąć swoje sprawy. Na marzec chciałam wrócić, abyśmy razem pojechali na święta. Rozmowa. Do świąt zostają trzy tygodnie. Uzgadniamy, że nie przyjeżdżam, bo on jedzie z rodzicami do siostry, która źle znosi ciążę. Tydzień przed wielkanocą rozmawiam z nim przez telefon. On mówi mi, że będziemy musieli porozmawiać, jak wróci. Pytam się, co się dzieje. Czy coś z rodzicami, czy coś z siostrą, czy go zwolnili. Nie. Czuję jak strach zaciska mi pętlę na szyi. Czy ty mnie zdradziłeś? Odwraca wzrok. Tak. Ale tak fizycznie, po całości? Nie. Byłem wypity, ale nie aż tak, żeby nie wiedzieć co robię. Nie mogę sobie zaufać. Nie chcę, żebyś była z takim potworem. Rozłączam się. Cały tydzień nic nie jem, rozkminiam. Dostrzegam swoje błędy, uznaję ję, decyduję o poprawie. Że go zostawiłam, że jako narzeczona powinnam być przy nim. On rozumiał, że nie wyjechałam, bo stęskniłam się za mamą, ale że muszę załatwić sprawy. Miałam pewne problemy, mówiłam mu. Mógł w sumie wsiąść w pociąg i wpaść chociażby na weekend. Ale rozumiałam, że może mu się nie chce. Rozmowa w niedzielę. Nie widzieliśmy się prawie trzy miesiące. Nie przytulamy się. Później mówi mi, że chciał mnie przytulić, ale uważał że nie może z powodu tego, co chciał mi powiedzieć. A zaczął od tego, że od jakiegoś czasu jesteśmy dla siebie bardziej przyjaciółmi. Przerwałam mu. Od kiedy? Od którego momentu? To chyba dobrze, przyjaźń to dobra baza. Właściwie to przejęłam pałeczkę w tej rozmowie. Zadawałam pytania. Mówiłam, że to nie jest powód do rozstania. Owszem, do poważnej dyskusji o stanie naszego związku. Ale jeśli się kochamy to musimy go naprawić. Może zacząć od nowa. Ja byłam na to przygotowana. Chciałam po powrocie do miasta zacząć tam układać sobie życie. On zadecydował za mnie. Że ja mam powiedzieć, że się rozstajemy. Takie było jego założenie przed tą rozmową. Że po tym, co mi powie, uznam, że musimy się rozstać. Nie miał nawet jaj, żeby szczerze mi to powiedzieć samemu prosto w oczy. Chciał to scedować na mnie. Zrobiłam mu mętlik w głowie. Wiem o tym. Pod koniec rozmowy powiedział, że jest zaskoczony sposobem, w jaki ja na to patrzę, jak ja do tego podchodzę, do jakich wniosków doszłam. Nie wiem, czy pozytywnie czy nie. Ale powiedział też, że jest zawiedziony, że nie miał jaj, by trzymać się swojego pierwotnego założenia. Rozstaliśmy się z decyzją o definitywnym rozstaniu. Ja zadałam to pytanie, czy chce, on powiedział, że tak. Oddałam mu pierścionek. Przyjął go. Odeszłam. Na następny dzień mieliśmy drugą rozmowę. Pytam: co takiego nagle się stało, że znaleźlismy się z naszym związkiem w tym miejscu? Co takiego się stało, że zacząłeś w ten sposób odbierać nasz związek? Jeśli chodzi o wyrwanie mnie z domu, to przecież już w naszym mieście mnie wyrwałeś. W następnym większym mieście, do którego się przenieśliśmy, mnie wyrwałeś. Jesteśmy już bardziej jak przyjaciele. Od kiedy? Od którego momentu? I bardziej niż co? Może to wcale nie chodzi o to, że mnie nie było przy tobie, tylko o to, że właśnie mnie nie było i tobie sie to spodobało. Przyznał, że za pierwszym razem, jak mnie nie było, bardzo tęsknił. Jak wyjechałam drugi raz, przeraził się tym, że nie tęsknił tak mocno i że spodobało się mu bycie samemu. Stwierdziłam, że tak zafiksował się na tym rozstaniu, bo uważa że taka powinna być kara. Ja uważam, że wcale tak nie musi być. Ja dałam bardzo dużo od siebie. Uznalam swoje błędy i jestem gotowa je naprawić, jeśli mi pomożesz. Tylko musisz być ze mną całkowicie szczery. Nie tak jak sobie planowałeś nie to na co się zafiksowałeś, tylko prawdziwie. Nie wierzę, że mnie nie kochałeś. Nie werze też, że tak łatwo, tak lekko, to uczucie w sobie zgasiłeś. Wydaje mi się, że jest coś, czemu się poddajesz, coś co miało wpływ na to, żebyś się mnie pozbył. Bo to, co teraz mówisz nie może być powodem zabicia 8letniego związku. Wystarczy porozmawiać. Przyznać, że musisz dojść do siebie, że się pogubiłeś, nie wiesz, co robić, że prosisz o oddech, umówmy się za za jakiś czas. On zaczął się zastanawiać, żemoże za bardzo rozbabrał te osiem lat. Że boi się tego, że staniemy się takim małżeństwem, że tylko kapcie, gazeta, obiady. Powiedział, że brakuje mu tego, co mieliśmy na początku. Ekscytacji. Ja na to, że każdy ogień pali się inaczej i to do nas zależy, żeby go podtrzymywać. Kapcie i gazeta? Świetnie. Nieistotne jest, że się milczy, ważne z kim i że się to umie robić. Przyznał, że jego rodzice mieli poważny kryzys. Przetrwali. Wyszli mocniejsi. Nie uznajemy rozwodów, więc pytam, co by było, gdybyśmy doświadczyli czegoś takiego jako małżeństwo. ... Zauważył też, że może zaniedbał fizyczną część naszego związku. Ja tego tak nie widzę. Zapytałam o tę imprezę, na której się całował. Powiedział, że dobrze się czuł wśród obcych ludzi. Ale też że brakowało mu tam mnie. Nie wiem, jak to interpretować. Tym bardziej, że dziewczyna, z którą się całował, jest do mnie bardzo, ale to bardzo podobna. Zapytałam (wiem, to są bardzo głupie pytania), co ona mu dała, czego ja mu nie dałam. Co w niej znalazł, czego nie znalazł u mnie. Co ona mu uświadomiła. Nie chciał, żebym go przesłuchiwała. Zapytałam, czy ma kogoś na widoku. Po długiej chwili odpowiedział "możliwe".... Zaproponował, abyśmy dali sobie czas i sprawdzili, czy jako obcy - nieobcy sobie ludzie będziemy wciąż czuli do siebie to samo. Mam ogromny mętlik w głowie. Zewsząd słyszę, że zostawił sobie mnie jako koło ratunkowe. Pytania, czy chcę być tą, do której wróci, jak z tamtą nie wyjdzie. Dlaczego nie chcę być tą jedyną? Jak ja mogę w ogóle rozważać ewentualny powrót do niego? Nie widzę, nie chcę może widzieć, że on jest niedojrzały, nieodpowiedzialny, cyniczny, wyrachowany, że nie ma jaj, by prosto w oczy powiedzieć kobiecie, którą rzekomo kocha, prawdy. Słyszę, że jestem chora z miłości. Że jestem nim zatruta. A ja nie chcę wierzyć, że on to robi z premedytacją. To nie jest mój B. To nie jest mój B., jakiego znam.
Komentarze
Strona 2 z 2 < 1 2
blebleblee dnia kwiecień 07 2021 21:04:20
Skoro w wieku 36 lat on dalej potrzebuje sie wyszumiec, nie potrafi jasno okreslic priorytetu zyciowego to ja nie widze w nim kandydata na stabilnego partnera, ojca rodziny; moim zdaniem to wiecznie niedojrzaly gowniarz skupiony jedynie na szukaniu andrenaliny

obserwator dnia kwiecień 08 2021 03:19:22
"trochę tak....bo ja nie wierzę, że on tak lekko, tak łatwo może przekreślić te osiem lat."

Poczytaj tu historie ludzi to zobaczysz jakie staże związkowe ludzie potrafią przekreślać i w jakie sposoby się zachowując.
Nawet w taki jakby już nie znali danej osoby albo chcieli się jak najszybciej jej pozbyć ze swojego życia.
Masz mętlik w głowie i to zrozumiałe bo to świeża sprawa ale nie masz na to wpływu tłumaczenie sobie tego czy tamtego na różnorakie sposoby nie ma sensu. Jesteście dorośli i jak on nie chce bo widzi coś inaczej to trudno, nie ganiaj za nim i nie narzucaj się bo to też nie ma sensu.
W sumie to trochę niedojrzale( no jak gówniarz) się zachował bo umawialiście się na coś ,a ty dla niego wszystko chciałaś rzucać... no i wyszło jak wyszło.
Głowa do góry,czas leczy rany,zająć się sobą i swoimi sprawami.

aster dnia kwiecień 08 2021 10:41:59
Caitriona a jak wyglądały wasze relacje, pomijając konieczność rozłąki? Czy mu matkowałaś?
Z Twojego opisu wynika, że raczej ktoś jest (nowe emocje); facet leci schematem zdradzacza, czuć to na odległość.
Macie jakiś kontakt teraz?
Znalazłaś się w bardzo trudnej i bolesnej dla siebie sytuacji; dla swojego komfortu w każdej sferze życia, wskazana byłaby zmiana myślenia; osiągniesz to poprzez małe kroczki. Wiem jak niełatwo jest wyjść z takiego cierpienia. Czytaj i czytaj komentarze, wszyscyśmy tutaj tę drogę przeszli i próbujemy Ciebie na nią wprowadzić, żebyś wyszła z tego jak najmniej poobijana.

B40 dnia kwiecień 08 2021 22:04:34
Czy coś jest? Możliwe samotny wyjazd urządzanie gniazdka, rozrywkowy kolega - składa się w całość. Fakt - przerzucił odpowiedzialność na ciebie lub, jak chcesz zaczekaj jak się wyszaleje tylko czy tego chcesz. Czy chcesz być nagrodą pocieszenia jak mu nie wyjdzie. Na moje szuka i wierzy że trafi kogoś kto zawróci mu w głowie a jak nie trafi no przecież Caitriona będzie czekać jak żona Odysa.

Caitriona dnia kwiecień 09 2021 12:06:52
Aster, nie sądzę, że mu matkowałam. Traktowałam go jak partnera. Oboje byliśmy poobijani po poprzednich zwiazkach, gdy się spotkaliśmy.

Moze po prostu bylam dla niego trampoliną, wybił się i wyrzucił. Taka darmowa poradnia psychologiczna. A terapia wlasnie sie skonczyla.

Kontakt mamy. Nie wiem, czy to dobrze. Czy to dobrze, ze ja chce tego kontaktu. Pisze do mnie sam, ale moze dlatego ze mial pozalatwiac pewne moje sprawy tam na miejscu. Gdy one sie skoncza, juz nie bedzie pisal.

B40, jesli ktos, cos jest, czemu nie mial jaj, by powiedziec to wprost? Powiedziec po prostu: sluchaj, krece sie wokol kogos, nie chce zebys to widziala, zebys mi sie paletala pod nogami, wiec spadaj, konczmy to. Po co zaproponowal ten "czas"?

Komentarz doklejony:
Jeśli chodzi o tę dziewczynę, z ktora sie calowal, to ja nie wiem tak naprawde, czy to jest ta, o ktorej napisalam, ta bardzo do mnie podobna.

Czy dziewczyne, z ktora sie calowalo na imprezie od razu dodaje sie do znajomych? Tak jawnie i bezczelnie?

Byla w tym tygodniu pewna sytuacja. Zamowilam paczke na nasz adres, bielizne. Poprosilam go, zeby ja oddal, bo po co mi to teraz. Piszę, ze bedzie musial otworzyc paczke, zeby wyjac etykiete zwrotna. On sie pyta, czy na pewno chce oddac te bielizne? Rece mi opadly.

aster dnia kwiecień 09 2021 13:12:18
Oboje byliśmy poobijani po poprzednich zwiazkach, gdy się spotkaliśmy.

Staliście się dla siebie "plastrami" na rany z poprzednich związków.
Czy on wyleczył się z tamtej miłości?
Szukasz odpowiedzi na pytanie: "co ze mną jest nie tak, że mi nie wychodzi w związkach". Gdzie i kiedy i czy w ogóle stawiałaś granice w tym związku? Nie za dużo na siebie bierzesz?
Po co zaproponowal ten "czas"?

Wszyscy Ci tu już powiedzieli, jesteś w zapasie, więc czego się jeszcze doszukujesz? Prawdopodobnie ma to związek z jego zbytnią wolnością w związku a sam granic sobie nie potrafi narzucić.
Twoja decyzja co z tym zrobisz, jeśli jesteś tak zdesperowana to poczekasz i będziesz na jego zawołanie. Każde zawołanie.

obserwator dnia kwiecień 09 2021 15:16:37
On ci tego nie powie ,a ty niepotrzebnie drążysz temat w swojej głowie na różne sposoby próbując coś zrozumieć. Z czasem sama pojmiesz ,że to nie ma sensu i trzeba iść dalej z życiem ,a nie stać w miejscu.
Ślubu nie macie, dzieci też nie, kredytów na głowie wiążących was jakoś.
Niech on sobie tam układa i sprawdza w życiu co mu pasuje ,kontakty ogranicz do minimum jak się da na początek. Bycie samemu nie jest takie straszne z drugiej strony. Z czasem poznasz kogoś ciekawego wartego uwagi. No bo jak być z byle kim dla samego bycia to lepiej być samemu.

blebleblee dnia kwiecień 09 2021 15:40:47
Kazda terapia kiedys sie konczy, jego trwala 8 lat, moim zdaniem on zachowuje sie jak totalny gowniarz

Caitriona dnia kwiecień 11 2021 09:35:30
Dziękuję za wszystkie komentarze. Zadaliście pytania, nad którymi mocno się zastanawiałam, poruszyliście kwestie, które dały do myślenia, pokazaliście różne strony.

Może wydawać się wam to niezrozumiałe, ale dla mnie wiele rzeczy w tej sytuacji jest niejasnych, nielogicznych i dziwnych. Może sobie wmawiam, może to mrzonki, nie wiem.

Postaram się o siebie zadbać. Dać się ponieść prądowi i zobaczyć, co przyniesie los.

Dziękuję raz jeszcze.

Strona 2 z 2 < 1 2
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Nie rozumiem...
Nie rozumiem tego
NIE ROZUMIEM
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Drugi (ostatni) raz
Błagam poradzcie
Czy można szczęśliwi...
Praca magisterska na...
Zdrada po 14 latach ...
Nie rozumiem...
zdradzony przez kobi...
Kolejny uszczęśliwio...
Zycie w trojkacie
💔
najgorsza swinia ze ...
Zdradzony i okradziony
18 lat razem
Pogubiona
Co myślicie
Zdradzam i on zdradza
zdrada i przebaczenie
Zdrada po wypadku
Zdrada emocjonalna
Taka zdradzona ja
zdrada w ciąży
Trudno w to uwierzyć
DZIEŃ W KTÓRYM ZOSTA...
miało być pięknie a ...
Dziwna sytuacja i br...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/04 12:21
Baran138 jak co roku, 105Lat Bliźniak

Archiwum
Reklamy
Masaż relaksacyjny
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info