Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 24
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,649
Najnowszy Użytkownik: yellow
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Trzecia szansa...
Zdradzona przez mężaZastanawiałam się, czy opisać swoją historię. Mam świadomość, że komentujący obnażą dla mnie gorzką prawdę, ale czuję, że muszę. Nosiłam się z tym od dłuższego czasu.
Jesteśmy ze sobą 9 lat, małżeństwem jesteśmy 8 lat. Ja w wieku 33, on 40. Mamy 8-letnie dziecko i noworodka. Rok temu (z jego inicjatywy) wzięliśmy ślub kościelny. 2 miesiące potem r11; również z jego inicjatywy, bardzo nalegał r11; postaraliśmy się o drugie dziecko.
Historia zaczęła się we wrześniu. Mąż nie jest typem komputerowca, ale pewnego dnia nie mógł przeczytać komentarzy pod interesującym go artykułem na Facebooku, więc założyłam mu go. Parę dni potem przeglądałam jego znajomych i znalazłam pewną panią, jakby ją opisaćr30; mocny wyzywający makijaż (tapeta), cyc na wierzchu. Ja byłam wtedy w 7 miesiącu ciąży. Opuchnięta, nieumalowana (choć poza ciążą jestem zgrabna, umalowana i zadbana r11; to w ten czas kosmetyki drażniły mi oczy) i spytałam mu się, kto to jest. Powiedziałam też, że przykro mi, że podoba mu się taki typ kobiety, tym bardziej, że teraz wyglądam jak wyglądam i nie za wiele mogę z tym zrobić. Skasował ją ze znajomych.
Po ok. miesiącu zauważyłam, że kładzie swój telefon wyświetlaczem do blatu stołu, a kiedy przychodziłam usiąść na kolana, a obok leżał telefon, odwracał go jak napisałam wyżej. Zabierał ze sobą telefon, jak szedł do szopki po drzewo, do piwnicy i na spacer z psem tłumacząc mi, że robi tak, żebym mogła go szybko ściągnąć, jak zacznie się coś dziać z ciążą. Oczywiście te czynności zajmowały mu coraz więcej czasu, ale on uważał, że się nic nie dzieje. Pewnego dnia zobaczyłam smsy, a raczej ich ułamek. To, co zobaczyłam, nie było jakieś wylewne, tylko tyle mnie zaniepokoiło, że pisał z kobietą i używał bardzo dużo emotek r11; co do niego niepodobne, poza tym nie miał żadnych koleżanek. Ale potem zobaczyłam, że wysłała mu zdjęcie w bieliźnie r11; to był koniec. Awantura, płacz, on wszystkiemu zaprzeczał. To był już 9 miesiąc ciąży. Dzień później sprawdziłam bilingi. Pisali do siebie od 5 rano do 23 wieczorem, co kilkanaście minut. Smsy, mmsy i rozmowy telefoniczne. Do mnie dzwonił tyko rz urzędur1;. Bolało, bardzo bolało. Kolejna awantura, rozpacz, czułam, że wyrwał mi serce. Przestałam jeść, nie mogłam spać. Przyznał się, ale uważał, że to nic takiego, że przecież mnie nie zdradził, bo się z nią nie kochał a nawet nie spotkał. Przeprosił skoro mnie to zabolało i obiecał, że zerwał kontakt i więcej tego nie zrobi. Pogodziliśmy się, ale teraz czytając forum widzę, że za wcześnie. Pojechałam rodzić, oczywiście 2 tygodnie za wcześnie, po tych wszystkich emocjachr30; W szpitalu przeżywałam gehennę przez pandemię, byłam sama, pisaliśmy, dzwoniliśmy, zapewniał, że już z nią nie pisze. Wróciłam do domu, jego telefon leżał już na widoku, wyświetlaczem do góry, nie zabierał go nigdzie. Ja w połogu, po cesarce, słyszałam ciągle jego zapewnieniar30; ale nie ufałam. Jak poszedł z psem, widziałam przez okno, że zaświecił mu się telefon, a przecież jego leżał na stole! Przed powrotem do domu poszedł do samochodu i coś tam zostawiłr30; Dałam mu dziecko do karmienia, żeby miał zajęte ręce, ubrałam się i skłamałam, że coś zostawiłam w aucie. Odłożył dziecko do łóżeczka, pobiegł za mną, chwyciłam ten telefon ale dogonił mnie i wyrwał z ręki. Nie miałam szansy zobaczyć, co tam jest. Wypierał się wszystkiego. Wykasował wszystko z telefonu i zostawił go w domu. Przeszukałam go (przełączyłam się w nim na tryb programisty- wyczytałam o tym w necie) i znalazłam jej zdjęcie w bieliźnie i urywki smsów r11; ale skasowały się. Zdjęcie wysłane w dzień urodzin naszego drugiego dziecka. Jak ja byłam w szpitalu on podniecał się niąr30; Urywki smsów w tym samym tonie co widziałam za pierwszym razem. On nie wie, skąd to zdjęcie się wzięło. Wie, że mu już nie uwierzyłam. Znowu obietnice, że nie pisze i że nie będzie pisał. Przysięgał się na nasze dzieci. Powiedziałam, że jeśli jeszcze raz to zrobi, to się z nim rozwiodę. Chciałam z nim porozmawiać, żeby wiedział jak bardzo mnie skrzywdził. Z początku nie chciał, ale zgodził się potem, a mi zależało, żeby poczuł, jaką krzywdę mi wyrządził i żeby wiedział, że to też zdrada. Było ok. Po Świętach Bożego Narodzenia, całkiem bez powodu, chciałam zobaczyć, co ma w samochodzie. Trafiła mi się okazja, bo przejęłam kluczyki. Skłamałam, że idę do sklepu. Widziałam go w oknie, czekał co zrobię. Jak zobaczył mnie idącą w stronę samochodu, krzyczał, że jeśli tam zajrzę, to już się do mnie nie odezwie. Był tam telefon, uciekłam z nim, żeby znów mi go nie wyrwał. Tym razem inne smsy rUwielbiam cię kochanier1;, rTęsknię za tobąr1; ir30; ten najgorszy rBędziesz miała oj tam jak się spotkamy kochanier1;. Wróciłam do domu z krzykiem, że się rozwodzimy. To co się ze mną działo.. mniejsza. On zwariował, biegał koło mnie, najpierw gorączkowo pytał, czy zaczniemy od nowa, a następnie oskarżał mnie, że to przeze mnie, bo mu nie ufałam i go sprawdzałam (sic!) i tak na zmianę. Prosił o drugą szansę, chciał wiedzieć już tu i teraz co postanowię z nami. Nie chciałam odpowiedzieć. Przychodził ze łzami prosić o kolejną szansę, zaklinał się, że już nigdy więcej. Napisał do niej smsa, że to już koniec, pokazał mi go, wyjął kartę sim, chciał ją zniszczyć, ale udało mu się tylko ją zgiąć. Dzień później ta zgięta karta zniknęła. Przeszukałam kosz r11; nie było jej. Twierdzi, że spalił ją w piecu. Sama jestem ciekawa, czy taka wyprostowana karta jeszcze zadziałar30; Podsumowując, stara się. Bardzo. Ale ma mi za złe, jak wracam do tematu r11; a wracam. Zrobiło się między nami słodko, uroczo, cud miód i malina. Ale ja czuję, że za wcześnie. Zrobiłam błąd, że tak wcześnie. Dałam mu drugą szansę, na moich warunkach. Obiecałam rozwód na 100%, jeśli to się powtórzy. Wyjaśniłam mu dokładnie, że się nie zawaham i nie boję się życia bez niego. Jestem gotowa zostać sama z dwójką dzieci (w jego oczach, bo sama się boję, co będzie). Po porodzie szybko doszłam do siebie. Jeszcze lepsza figura niż przed ciążą, podkreślam ją na każdym kroku. Chyba jest trochę zazdrosny, bo widzi zainteresowanie innych mężczyzn. Wstawiłam też najseksowniejsze zdjęcie na Facebooka, jakie mam. Zaniepokoił się. Jak słyszy, że prowadzę konwersację na Messengerze, zaraz się pyta, co robię i stara się zająć mnie rozmową. Mam podejrzenie, że sprawdza mi telefon. Wielokrotnie powtarzałam mu, że powinno go spotkać to samo z mojej stronyr30; Znalazłam w samochodzie (tak, znów tam byłam) plakietkę po wyłamanej karcie sim. Był tam jego nr telefonu. Udało mi się zalogować na apkę, gdzie widzę doładowania, wykonane połączenia, wysłane smsy. Jeśli użyje tego numeru, będę o tym wiedziała. Schowałam apkę w telefonie, o niczym nie wie. Ale boję się, że ma inny starter, inny telefon np. w pracy, w garażur30; Nie jestem w stanie tego sprawdzić, siedzę w domu z niemowlęciem, nie mogę wyjść z domu. Jeden telefon ma do nas wrócić z naprawy, dopytywałam się o niego, czy już naprawiony, to oskarżył mnie, że podejrzewam go o ukrycie tego telefonu. Lampka ostrzegawcza się zapala. Nie wierzę mu. Czuję, że znowu zacznie z nią pisać, rozmawiać. Ale jak tego uniknąć? Albo jak go złapać? Wczoraj jechałam jego autem, robił porządek w miejscu gdzie była ta plakietka po wyłamanej karcie. Nadal tam była, bardziej schowanar30; Nic nie powiedziałam. Trzymam w sobie i czekam. Obserwuję przez okno, czy wyciąga telefon, patrzę na zegarek, czy znów spacery z psem się przedłużająr30; Mam zdjęcia tych ostatnich smsów, ukryte w komputerze. Ukryte bilingi. To tylko asekuracja, bo chcę tego związku. Kocham go, choć to trudna miłość. Tylko nie wiem, czy nie schrzaniłam, zbyt szybko dając szansę, tą ostatnią. Twierdzi, że się z nią nie spotkał i nawet nie chciał, tak tylko sobie do niej pisał (wyśmiałam go). Wie, że mu nie uwierzyłam, ale idzie w zaparte. Ona mieszka 7km od nasr30;
Poradźcie r11; co powinnam zrobić? Żyć słodko ale kontrolować? Czy przestać kontrolować, czy może się zdystansować r11; to będzie trudne, bo jak wytłumaczyć skąd taka zmiana w zachowaniu?
Komentarze
Strona 3 z 13 < 1 2 3 4 5 6 > >>
Futrzak dnia styczeń 10 2021 21:06:29
Poczciwy masz rację, niestety też to czuję, tzn. czuję, że czegoś mi tu brakuje, a Ty nazwałeś to po imieniu. Ale... da się coś z tym zrobić? Z jednej strony jego deklaracje, a z drugiej na moją próbę rozmowy o tym co czuję - on wyskakuje z tekstem, że po co do tego wracam, albo że wie, że cokolwiek on zrobi ja i tak nigdy mu nie zaufam. Taka narracja: zawsze, nigdy.
Romanos Pani rzekomo już nie dzwoni. Dla niego było minęło. Wydaje mi się ze boi się moich uczuć ale nie mam zamiaru go od nich chronić. On nie uchronił mnie.
Radocha nie o to futro chodzi smiley przyjmuję radę i tak zrobię. Intuicyjnie z resztą staram się od jakiegoś czasu. Tak jakby dojrzewam.

Komentarz doklejony:
Radocha z tym poczuciem wartosci nie dokońca tak było. Legło w gruzach ale podniosłam się.

poczciwy dnia styczeń 10 2021 21:21:25
Ale... da się coś z tym zrobić? Z jednej strony jego deklaracje, a z drugiej na moją próbę rozmowy o tym co czuję - on wyskakuje z tekstem, że po co do tego wracam, albo że wie, że cokolwiek on zrobi ja i tak nigdy mu nie zaufam. Taka narracja: zawsze, nigdy.

Nie jesteś w stanie do niczego go zmusić; to tak nie działa; a nawet jakby Ci się udało to byłoby to tylko chwilowe i nie wynikające z jego potrzeby i przekonań; a takie powinno być;
Przymuszaniem jeszcze nikt nigdy nie naprawił małżeństwa;
Ty możesz zająć się sobą i po prostu nie dopuszczać go do siebie bliżej w sferze emocjonalnej; masz prawo bać się kolejnego ciosu; Nie próbuj być jego terapeutą bo to nie Twoja rola; on niech weźmie na klatę swoje a Ty weź swoje;
Za rozwiązanie swoich problemów odpowiedzialny jest tylko on sam;
To co w tej chwili wyczynia to zwykłe tchórzostwo i próżność;
Ponadto on nawet nie próbuje udawać, że chce zrozumieć jak bardzo Cię skrzywdził; ucieka i jeszcze raz ucieka;to niestety nie rokuje dobrze;
Jest pewien odsetek ludzi, którzy nie są po prostu zdolni do autorefleksji i autoanalizy nawet dotykając swoistego dla siebie dna;
Niektórzy nazywają to niemożnością odczuwania uczuć wyższych i słabo rozwiniętą empatią;
Z jakiej rodziny pochodzi Twój mąż? Jakie miał wzorce? Pełną rodzinę? Warto może tam poszukać przyczyn takiej postawy Twojego męża.

Futrzak dnia styczeń 10 2021 21:38:03
Niestety rodzina pozostawia wiele do życzenia. Nie przeszkadzało mi to wcześniej, liczyło się to jaki jest on, ale widać pierwszy poważny kryzys i zderzam się z innym systemem wartosci lub jak trafnie napisałeś brakiem zdolności do autorefleksji. I tu może być pies pogrzebany. Nie chcę go do niczego zmuszac choć wolałabym inne podejście do problemu. Chcę być naturalnym wyborem, ale nie budowac zamków z piasku. Ale to ja chcę. To moje życzenia, a rzeczywistość jest jaka jest. Jemu jest dobrze, nie czuje potrzeby sięgania głębiej, a ja czuję niedosyt i strach. Strach ktorego on nie rozumie, tudzież nie chce/boi się zrozumieć. Puszczę to chyba wolno... tzn. odpuszczę, po co mam się szarpać. Zobaczę, co on zrobi.

poczciwy dnia styczeń 10 2021 21:55:54
Niestety rodzina pozostawia wiele do życzenia

No to już wiesz z czego prawdopodobnie wynika jego postawa;
Głęboko zakorzenione wzorce ciężko jest zmienić; często nawet mimo szczerych chęci nie są tacy ludzie w stanie tego przeskoczyć bo po prostu innego sposobu rozwiązywania problemów poza ucieczką nie znają;
To tak jakbyś teraz na moją prośbę zaczęła mówić płynnie w języku chińskim; no nie ma szans bo nie masz pojęcia z czym to się je;
Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak ogromne przełożenie na nasze dorosłe życie ma to w jakim domu się wychowywaliśmy; nikt nigdy nie zwraca uwagi bo jak sama zauważyłaś nie wydaje się to istotne w tamtym momencie kiedy hormony grają pierwszą rolę;
Dopiero w sytuacjach ekstremalnych gdy przychodzi nam się zderzyć z trudną rzeczywistością próbujemy szukać podstaw takiego zachowania w dzieciństwie;
Ja łapałem się na to samo; nie potrafiłem zrozumieć jak można być takim betonem żeby deklarować chęć ratowania małżeństwa a poza deklaracjami nic się nie działo; okazuje się, że jednak można i nie zmieni tu nic miesiąc, rok czy 5 lat; dopóki będą uciekać przed brutalną prawdą o sobie, dopóty będziesz walić głową w mur; cud się nie wydarzy; teraz wszystko zależy już tylko od niego; daj mu się wykazać; faktycznie odpuść; przyglądaj się z boku; nie otwieraj się, niech zda sobie sprawę, że do tego co było powrotu już nie ma;

Juswaj dnia styczeń 11 2021 00:14:57
Myślę że warto by spytać męża jakie miał powody ku temu żeby zainteresowac się inną kobietą. Czy brakuje mu czegoś w związku? Jak to teraz widzi ? Bo same zapewnienia że nigdy więcej nie rozwiążą problemu. Ty też nie możesz go do końca życia kontrolować i nie dasz rady upilnowac. Facet ma nie chcieć zdradzać. Tylko poprawa waszej relacji jest w stanie uratować małżeństwo. Polecam terapię. Ale najpierw trzeba ustalić czy oboje tego chcecie. Jeśli tak to pracujecie nad związkiem. Jeśli nie to rozwód. Ale decyzja musi być wspolna

Kleopatra dnia styczeń 11 2021 00:19:16
Z zaufaniem jest jak z cnotą, czyli traci się je tylko raz, ale na zawsze. Po zdradzie nigdy już nie będzie tak samo. Jeśli zdrajca rzeczywiście choc w częsci zrozumie to co zrobił i zrobi wszystko, zeby naprawić związek, to nawet moze z tego wyjść lepsze małżeństwo, niż przed zdradą, ale zaufania jakie było "przed" nigdy nie odzyska. Jednak mozna żyć szczęśliwie i tak,bo jest wtedy pełna świadomość z kim się związaliśmy. Każdy może gdzieś pobłądzić, może się zakochać i oszaleć z miłosci do tej drugiej osoby, ale są granice, których się nie powinno przekraczać i to dla własnego dobra i zdrowia psychicznego.Mówię tu o granicach jakie powinny postawić SOBIE osoby zdradzane.
Ja Ci powiem jak to było u mnie: nie pozwoliłam robić z siebie głupiej, której mozna wcisnąć kazdą bzdurę. Wie do dzisiaj, że jakikolwiek sygnał, lub niejasnośc działa na jego niekorzyść. To on wybłagał, żebym nie odeszła i on musi o mnie zabiegać. Jesteśmy na moich w miarę rozsądkowych warunkach.
Ty sama musisz przemyśleć, czy udźwigniesz to, co się wydarzyło, bo możesz go zacząć nienawidzić i to z każdym dniem coraz bardziej.
Mozesz też udawać, że nic się nie stało, a po kilku miesiącach wylądować w szpitalu z dusznością myśląc, że umierasz na zawał,co okaże się zaawansowaną nerwicą.
Pytanie jest takie: ogarnie się ten Twój chłop,czy nie? Jest na to realna szansa, czy nie. I to jest pierwsze zagadnienie, które musisz rozpracować, bo z tego wyniknie,czy zwyczajnie warto jeszcze ten wózek ciągnąć.Ty znasz go i tylko Ty mozesz na to odpowiedzieć.


Bo wiesz w czym jest problem? W tym, ze rozgonic romans mozna szybko, tylko co dalej i jak zyc razem po czymś takim?

Futrzak dnia styczeń 11 2021 04:21:05
Poczciwy poczekam zobaczę. Pokłóciliśmy się dziś, dość mocno, mam psychicznie dość i jestem zmęczona. Piłka po jego stronie.
Juswaj oczywiście, że zapytałam! Za mało seksu. A ciąża? Zasłaniałam się ciążą i hormonami a on biedny pokutował. Potem brak seksu w połogu. To takie proste...
Kleopatra po dzisiejszej kłótni i po tym, jak podczas niej powiedział, że powinien doprawić mi dłuższe rogi nie wiem co będzie...

poczciwy dnia styczeń 11 2021 08:04:54
Twój chłop nie tylko nie ma zamiaru okazać skruchy;
Poszedł o krok dalej i przerzuca na Ciebie odpowiedzialność za swoje nieogarnięcie;
Jeszcze trochę nad Tobą popracuje i sama zaczniesz wierzyć, że to Twoja wina;
On zwyczajnie jest bezczelny i cyniczny wobec Ciebie; zastanów się wobec tego czy jego zapewnienia o wielkiej miłości jaką Cię darzy mają jakąś wartość poza werbalnym przekazem;
Owszem zbłądzić każdy może, ważne jednak co z tym zrobi;
A twój mąż nie tylko nie widzi odpowiedzialności swoich czynów, ale wręcz na każdym kroku obarcza Ciebie odpowiedzialnością za jego zdradę; jakby tego było mało poniża Cię; niewiarygodne; nie pozwól się w ten sposób traktować;
Wiesz co ja zrobiłbym na Twoim miejscu; dał czas na spakowanie walizek i wyprosił Pana z mieszkania; jak coś zrozumie to może próbować wrócić, ale Ty nie dajesz mu gwarancji, że jeszcze będziesz chcieć i to paradoksalnie może jeszcze uratować to małżeństwo; miękkie działania nie mają prawa zadziałać jak się okazuje.

Futrzak dnia styczeń 11 2021 09:19:52
Teraz będą ciche dni. Może i dobrze, odpocznę od bezpośredniej konfrontacji z nim. Zobaczę co z tym zrobi a potem zadecyduję co dalej. Nie chce mi się z nim gadać ani go słuchać. Ani patrzeć na niego nie chcę.
Myślę, że przeceniasz go. Owszem, zachowuje się w sposób niewiarygodny, nie spodziewałabym się tego, ale podłożem jest wyparcie, ucieczka a nie wyrachowanie, tak myślę.

Romanos dnia styczeń 11 2021 09:20:03
To niestety nie wrozy dobrze.
Jedyne czego on zaluje (i to poniekad oficjalnie powiedzial), to tego, ze Cie fizycznie nie zdradzil.
Zaluje tez pewnie tego, ze sie wydalo...
Czysto egoistyczne podejscie i z reszta bardzo dziecinne, bo przy okazji wine za jego zdrade probuje przerzucic na Ciebie.
Jak jemu tak strasznie z Toba to niech odejdzie. Po co sie meczy? Zaproponowalas mu, ze "wesprzesz" go w pakowaniu i wyprowadzce, bo "bardzo nie chcesz by sie przy Tobie unieszczesliwial"?

Strona 3 z 13 < 1 2 3 4 5 6 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Szansa...
Szansa... ale komu?
Dowiedzial sie, dziwna reakcja... co o tym myslec? Jest szansa..
Zdrada i szansa
Czy nalezy sie jej szansa...
Druga szansa....czy warto?
ostatnia szansa?
Ostatnia szansa. Dać czy nie dać?
Czy jest ostatnia szansa?
chce byc ta trzecia
Druga szansa
po zdradzie szansa i nadzieja
kolejna szansa?
czy jest jeszcze szansa
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Marysia
Zdrada po wypadku
Przewrotność losu
miało być pięknie a ...
Nie potrafię odejść
Jak mam dalej Zyc...
Trzecia szansa...
nie łatwo to zakończyć
Bezsilna
Niewiem co myśleć
Krzywe akcje
Boli...bardzo cz.2
Zdrada
Szukam pomocy
Co się wydarzyło?
Granice zdrady
Zdrada po 8 latach
Podwójne życie
Niespokojna
18 lat i prawda
Zdrada po 7 latach z...
zdrada czy nie zdrad...
Kolejny uszczęśliwio...
Kryzys, zdrada, wiel...
Zdrada pod wpływem a...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/01 22:54
Ja czasami zaglądam

Archiwum
Reklamy
Ujędrnianie pośladków
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info