Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 34
Użytkownicy Online: Romanos

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,657
Najnowszy Użytkownik: szocikniebieski
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Trzecia szansa...
Zdradzona przez mężaZastanawiałam się, czy opisać swoją historię. Mam świadomość, że komentujący obnażą dla mnie gorzką prawdę, ale czuję, że muszę. Nosiłam się z tym od dłuższego czasu.
Jesteśmy ze sobą 9 lat, małżeństwem jesteśmy 8 lat. Ja w wieku 33, on 40. Mamy 8-letnie dziecko i noworodka. Rok temu (z jego inicjatywy) wzięliśmy ślub kościelny. 2 miesiące potem r11; również z jego inicjatywy, bardzo nalegał r11; postaraliśmy się o drugie dziecko.
Historia zaczęła się we wrześniu. Mąż nie jest typem komputerowca, ale pewnego dnia nie mógł przeczytać komentarzy pod interesującym go artykułem na Facebooku, więc założyłam mu go. Parę dni potem przeglądałam jego znajomych i znalazłam pewną panią, jakby ją opisaćr30; mocny wyzywający makijaż (tapeta), cyc na wierzchu. Ja byłam wtedy w 7 miesiącu ciąży. Opuchnięta, nieumalowana (choć poza ciążą jestem zgrabna, umalowana i zadbana r11; to w ten czas kosmetyki drażniły mi oczy) i spytałam mu się, kto to jest. Powiedziałam też, że przykro mi, że podoba mu się taki typ kobiety, tym bardziej, że teraz wyglądam jak wyglądam i nie za wiele mogę z tym zrobić. Skasował ją ze znajomych.
Po ok. miesiącu zauważyłam, że kładzie swój telefon wyświetlaczem do blatu stołu, a kiedy przychodziłam usiąść na kolana, a obok leżał telefon, odwracał go jak napisałam wyżej. Zabierał ze sobą telefon, jak szedł do szopki po drzewo, do piwnicy i na spacer z psem tłumacząc mi, że robi tak, żebym mogła go szybko ściągnąć, jak zacznie się coś dziać z ciążą. Oczywiście te czynności zajmowały mu coraz więcej czasu, ale on uważał, że się nic nie dzieje. Pewnego dnia zobaczyłam smsy, a raczej ich ułamek. To, co zobaczyłam, nie było jakieś wylewne, tylko tyle mnie zaniepokoiło, że pisał z kobietą i używał bardzo dużo emotek r11; co do niego niepodobne, poza tym nie miał żadnych koleżanek. Ale potem zobaczyłam, że wysłała mu zdjęcie w bieliźnie r11; to był koniec. Awantura, płacz, on wszystkiemu zaprzeczał. To był już 9 miesiąc ciąży. Dzień później sprawdziłam bilingi. Pisali do siebie od 5 rano do 23 wieczorem, co kilkanaście minut. Smsy, mmsy i rozmowy telefoniczne. Do mnie dzwonił tyko rz urzędur1;. Bolało, bardzo bolało. Kolejna awantura, rozpacz, czułam, że wyrwał mi serce. Przestałam jeść, nie mogłam spać. Przyznał się, ale uważał, że to nic takiego, że przecież mnie nie zdradził, bo się z nią nie kochał a nawet nie spotkał. Przeprosił skoro mnie to zabolało i obiecał, że zerwał kontakt i więcej tego nie zrobi. Pogodziliśmy się, ale teraz czytając forum widzę, że za wcześnie. Pojechałam rodzić, oczywiście 2 tygodnie za wcześnie, po tych wszystkich emocjachr30; W szpitalu przeżywałam gehennę przez pandemię, byłam sama, pisaliśmy, dzwoniliśmy, zapewniał, że już z nią nie pisze. Wróciłam do domu, jego telefon leżał już na widoku, wyświetlaczem do góry, nie zabierał go nigdzie. Ja w połogu, po cesarce, słyszałam ciągle jego zapewnieniar30; ale nie ufałam. Jak poszedł z psem, widziałam przez okno, że zaświecił mu się telefon, a przecież jego leżał na stole! Przed powrotem do domu poszedł do samochodu i coś tam zostawiłr30; Dałam mu dziecko do karmienia, żeby miał zajęte ręce, ubrałam się i skłamałam, że coś zostawiłam w aucie. Odłożył dziecko do łóżeczka, pobiegł za mną, chwyciłam ten telefon ale dogonił mnie i wyrwał z ręki. Nie miałam szansy zobaczyć, co tam jest. Wypierał się wszystkiego. Wykasował wszystko z telefonu i zostawił go w domu. Przeszukałam go (przełączyłam się w nim na tryb programisty- wyczytałam o tym w necie) i znalazłam jej zdjęcie w bieliźnie i urywki smsów r11; ale skasowały się. Zdjęcie wysłane w dzień urodzin naszego drugiego dziecka. Jak ja byłam w szpitalu on podniecał się niąr30; Urywki smsów w tym samym tonie co widziałam za pierwszym razem. On nie wie, skąd to zdjęcie się wzięło. Wie, że mu już nie uwierzyłam. Znowu obietnice, że nie pisze i że nie będzie pisał. Przysięgał się na nasze dzieci. Powiedziałam, że jeśli jeszcze raz to zrobi, to się z nim rozwiodę. Chciałam z nim porozmawiać, żeby wiedział jak bardzo mnie skrzywdził. Z początku nie chciał, ale zgodził się potem, a mi zależało, żeby poczuł, jaką krzywdę mi wyrządził i żeby wiedział, że to też zdrada. Było ok. Po Świętach Bożego Narodzenia, całkiem bez powodu, chciałam zobaczyć, co ma w samochodzie. Trafiła mi się okazja, bo przejęłam kluczyki. Skłamałam, że idę do sklepu. Widziałam go w oknie, czekał co zrobię. Jak zobaczył mnie idącą w stronę samochodu, krzyczał, że jeśli tam zajrzę, to już się do mnie nie odezwie. Był tam telefon, uciekłam z nim, żeby znów mi go nie wyrwał. Tym razem inne smsy rUwielbiam cię kochanier1;, rTęsknię za tobąr1; ir30; ten najgorszy rBędziesz miała oj tam jak się spotkamy kochanier1;. Wróciłam do domu z krzykiem, że się rozwodzimy. To co się ze mną działo.. mniejsza. On zwariował, biegał koło mnie, najpierw gorączkowo pytał, czy zaczniemy od nowa, a następnie oskarżał mnie, że to przeze mnie, bo mu nie ufałam i go sprawdzałam (sic!) i tak na zmianę. Prosił o drugą szansę, chciał wiedzieć już tu i teraz co postanowię z nami. Nie chciałam odpowiedzieć. Przychodził ze łzami prosić o kolejną szansę, zaklinał się, że już nigdy więcej. Napisał do niej smsa, że to już koniec, pokazał mi go, wyjął kartę sim, chciał ją zniszczyć, ale udało mu się tylko ją zgiąć. Dzień później ta zgięta karta zniknęła. Przeszukałam kosz r11; nie było jej. Twierdzi, że spalił ją w piecu. Sama jestem ciekawa, czy taka wyprostowana karta jeszcze zadziałar30; Podsumowując, stara się. Bardzo. Ale ma mi za złe, jak wracam do tematu r11; a wracam. Zrobiło się między nami słodko, uroczo, cud miód i malina. Ale ja czuję, że za wcześnie. Zrobiłam błąd, że tak wcześnie. Dałam mu drugą szansę, na moich warunkach. Obiecałam rozwód na 100%, jeśli to się powtórzy. Wyjaśniłam mu dokładnie, że się nie zawaham i nie boję się życia bez niego. Jestem gotowa zostać sama z dwójką dzieci (w jego oczach, bo sama się boję, co będzie). Po porodzie szybko doszłam do siebie. Jeszcze lepsza figura niż przed ciążą, podkreślam ją na każdym kroku. Chyba jest trochę zazdrosny, bo widzi zainteresowanie innych mężczyzn. Wstawiłam też najseksowniejsze zdjęcie na Facebooka, jakie mam. Zaniepokoił się. Jak słyszy, że prowadzę konwersację na Messengerze, zaraz się pyta, co robię i stara się zająć mnie rozmową. Mam podejrzenie, że sprawdza mi telefon. Wielokrotnie powtarzałam mu, że powinno go spotkać to samo z mojej stronyr30; Znalazłam w samochodzie (tak, znów tam byłam) plakietkę po wyłamanej karcie sim. Był tam jego nr telefonu. Udało mi się zalogować na apkę, gdzie widzę doładowania, wykonane połączenia, wysłane smsy. Jeśli użyje tego numeru, będę o tym wiedziała. Schowałam apkę w telefonie, o niczym nie wie. Ale boję się, że ma inny starter, inny telefon np. w pracy, w garażur30; Nie jestem w stanie tego sprawdzić, siedzę w domu z niemowlęciem, nie mogę wyjść z domu. Jeden telefon ma do nas wrócić z naprawy, dopytywałam się o niego, czy już naprawiony, to oskarżył mnie, że podejrzewam go o ukrycie tego telefonu. Lampka ostrzegawcza się zapala. Nie wierzę mu. Czuję, że znowu zacznie z nią pisać, rozmawiać. Ale jak tego uniknąć? Albo jak go złapać? Wczoraj jechałam jego autem, robił porządek w miejscu gdzie była ta plakietka po wyłamanej karcie. Nadal tam była, bardziej schowanar30; Nic nie powiedziałam. Trzymam w sobie i czekam. Obserwuję przez okno, czy wyciąga telefon, patrzę na zegarek, czy znów spacery z psem się przedłużająr30; Mam zdjęcia tych ostatnich smsów, ukryte w komputerze. Ukryte bilingi. To tylko asekuracja, bo chcę tego związku. Kocham go, choć to trudna miłość. Tylko nie wiem, czy nie schrzaniłam, zbyt szybko dając szansę, tą ostatnią. Twierdzi, że się z nią nie spotkał i nawet nie chciał, tak tylko sobie do niej pisał (wyśmiałam go). Wie, że mu nie uwierzyłam, ale idzie w zaparte. Ona mieszka 7km od nasr30;
Poradźcie r11; co powinnam zrobić? Żyć słodko ale kontrolować? Czy przestać kontrolować, czy może się zdystansować r11; to będzie trudne, bo jak wytłumaczyć skąd taka zmiana w zachowaniu?
Komentarze
Strona 11 z 13 << < 8 9 10 11 12 13 >
Futrzak dnia styczeń 13 2021 22:13:27
Kiedyś miałam kurtkę z baaardzo futrzastym kapturem. Jak go założyłam na głowę, to wystawały mi tylko oczy smiley znajomi zaczęli na mnie wołać Futrzak smiley

Radocha dnia styczeń 14 2021 06:49:58
smiley👍😁

amor dnia styczeń 14 2021 17:31:51
A, co jeszcze mnie uderzyło, tzn. bardziej zaskoczyło, to że powiedział, że nie znał mnie z tej strony. A ja, że z jakiej? A on tylko "no z tej... stawiajacej sprawę na ostrzu noża".

i bardzo dobrze, że Cię uderzyło, bo gość ewidentnie dalej robi Cię w bambuko i te słowa najlepiej o tym świadczą. Zobacz co on zrobił tymi słowami, jak bardzo Cię zmanipulował i odwrócił uwagę od istoty sprawy.

Do tego stopnia, że piszesz:
Twierdzi, ze zrozumiał o co mi chodzi i weźmie to na klatę. Przyznał się do jego wyłącznej winy za zdradę (nie za kryzys w małżeństwie, tu obydwoje mamy po swoich kilka groszy), obiecał cierpliwość i nie uciekanie od tematu, obiecał że nie będzie już więcej mówił takich "głupot" zeby tylko mi dokopać w złości. Mówił, że będzie starał się zasłużyć na moje zaufanie zawsze w naszej codzienności, i będzie na mnie czekał, aż to co mi zrobił trochę się z jego pomocą zagoi. Że czuje sie odpowiedzialny za to, co mi zrobił. Bo nie chce mnie stracić, bo jestem dla niego wszystkim.

qwno zrozumiał i qwno Ty zrozumiałaś

Gdzie w tym jesteś Ty? Widzisz tutaj gdzieś siebie? Masz teraz czekać na jego kroki? A gdzie są Twoje? Bezczelnie mówi Ci to co chcesz usłyszeć i bezczelnie podkreśla, że tego najwyraźniej oczekujesz w zamian za spokój dla niego.
I masz zamiar nadal szarpać się i motać się z wątpliwościami w zamian za jego powierzchowne pokajanie się na życzenie?
Za 5 minut zacznie Cię tym szantażować, bo przecież "on mówi". I co masz zamiar wówczas zrobić? Bo on już wie, że oczekujesz zejścia do głębszego podziemia i jest gotów to zrobić. Dokładnie to Ci powiedział.

No dobra a ja? Ja się zdystansowałam. Odpowiadałam w zasadzie, że ok zobaczymy. Rozmowa wynikła z jego inicjatywy. Ale ja jestem raczej chłodna... Zadeklarowaliśmy raz jeszcze chęć naprawy. Nie udawania. Na to poszłam ale nadal z rezerwą.
Rozmową samą w sobie jestem usatysfakcjonowana. Czekam, jak się będzie zachowywał. Czekam co zrobi. Powiedziałam, że od jego zachowania teraz zależy nasza przyszłość. Toteż stoję z boku i czekam.

czyli krótko rzecz biorąc nie podjęłaś żadnej decyzji własnej, tylko dajesz na przeczekanie do następnego razu,
tak, ewidentnie on to zrozumiał i skorzysta z tej okazji,

Gdzie są Twoje decyzje, uczucia, wgląd w siebie i własne potrzeby, zabezpieczenie sobie tyłów i pójście własną drogą, aby to on gonił Ciebie, a nie ciągle byś taszczyła jego i zamiast iść do przodu ciągle czekała jak na niesforne dziecko, które biega sobie na boki , bo mamusia i tak poczeka?
Gdzie w tym jesteś Ty, Twój rozwój, Twoja przyszłość, Twoje życie?

o jeszcze mnie uderzyło, tzn. bardziej zaskoczyło, to że powiedział, że nie znał mnie z tej strony

gość kpi w żywe oczy, zna Cię bardzo dobrze, wie bardzo dobrze że będziesz pakowała się w ten futrzak, i właśnie poprawił Ci kołnierzyk

Wydaje mi się, że otwarcie

i tu masz rację, wydaje Ci się smiley

Futrzak dnia styczeń 14 2021 21:38:16
Amor strasznie czarno to wiszisz.

Romanos dnia styczeń 14 2021 21:49:45
Futrzak,
Amor podchodzi do tego bardzo racjonalnie, zyciowo i z osobistym doswiadczeniem.
Zdjecie kolejnych rozowych okularow wychodzi na zdrowie 😁
Nawet jesli nie odpowiada Ci to i nie ze wszystkim sie zgadzsz, to sugruje bys mocno te slowa rozwazyla. Jej punkt widzenia bardzo czesto jest wyjatkowo trafny.

obserwator dnia styczeń 14 2021 23:40:51
Może teraz wreszcie zacznie mu się zmieniać trochę widząc ,że to zaszło za daleko i dalsze granie w ciuciubabkę to stąpanie po cienkim lodzie z jego strony. Jak da plamę to już tylko na własne życzenie no i przez głupotę.

aster dnia styczeń 15 2021 05:49:07
Futrzak to nie chodzi o słowa i deklaracje tylko czyny. Czyny przede wszystkim z jego strony ale i Twoja postawa wobec niego powinna ulec zmianie, no twarda masz być i koniec, sorry ale taki zrobił klimatsmiley

poczciwy dnia styczeń 15 2021 08:16:46
Amor dotknęła czegoś o czym nikt wcześniej nie wspomniał;
Mianowicie jej post ma Cię uczulić na wszelkiego rodzaju próby manipulacji ze strony męża;często nie jesteśmy w stanie ich dostrzec; ba! nie raz i nie dwa odbieramy jako troskę o nas; przeanalizuj chociażby przykład z posta amor i Twój odbiór tego zdania wcześniej a teraz; dostrzegasz to?

Komentarz doklejony:
To nie kwestia czarnowidztwa a twardego stąpania po ziemi i dostrzeżenia czegoś czego inni nie widzą;

Radocha dnia styczeń 15 2021 10:20:30
Futrzak 🤪
Chodzi o to byś nie spoczęła na laurach 😉
Osobiście uważam że ogarniasz więc ja się od dalszego komentarzu powstrzymam
Podoba mi się Twoje podejście do problemu
Nie kazałaś nam długo czekać na odpowiedzi więc widać było że chwyciłaś byka za rogi
Więc ja dalej trzyman kciuki 💐

amor dnia styczeń 15 2021 10:23:37
Amor strasznie czarno to wiszisz.

Futrzak przed dobrymi rzeczami nie trzeba się zabezpieczać.
Pozytywne myślenie i koncentracja do dobrych rzeczach, które sprawiają, że zyskujemy poczucie szczęścia, nijak nie musi kolidować z dostrzeganiem zagrożeń.

Dopiero co rodziłaś, masz maluszka na rękach i drugie trzymające mamę za łapkę. Potrzebujcie wsparcia i opieki. To powinien być Wasz najszczęśliwszy czas. A tatuś nie jest w stanie stanąć na wysokości zadania i chronić Was. Zadbać o to, aby ten czas takim wyjątkowym był.

Łaskocze Twoją próżność, jaka to dzielna jesteś i zasadnicza? W jakim celu? W ten sposób chce Cię wesprzeć? Klepiąc po pleckach, gdy dźwigasz ciężar ponad siły? A czemu on tego ciężaru nie bierze na siebie?

Prosty test. Zaburzył całkowicie Wasze bezpieczeństwo. Czego na dzień dzisiejszy najbardziej się lękasz? Tego jak sobie poradzisz z dwójką maluszków?
Kocha, zależy mu, to niech na tą chwilę zgodzi się na ugodowe wysokie alimenty dla Ciebie i dla dzieci. Tak byś mogła spać spokojnie, że w razie W nie musisz się z niczym i o nic szarpać, a jesteś z maluchami zabezpieczona.

Zrobi to? Nie smiley Nie po to klepie Cię po pleckach, by swoje zginać.

Strona 11 z 13 << < 8 9 10 11 12 13 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Szansa...
Szansa... ale komu?
Dowiedzial sie, dziwna reakcja... co o tym myslec? Jest szansa..
Zdrada i szansa
Czy nalezy sie jej szansa...
Druga szansa....czy warto?
ostatnia szansa?
Ostatnia szansa. Dać czy nie dać?
Czy jest ostatnia szansa?
chce byc ta trzecia
Druga szansa
po zdradzie szansa i nadzieja
kolejna szansa?
czy jest jeszcze szansa
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
miało być pięknie a ...
DZIEŃ W KTÓRYM ZOSTA...
zdrada, dzieci, mies...
Kocha, nie kocha...
Zdradzona przez face...
Zdrada po wypadku
Zdrada
Manipulacja, gra, bo...
nie łatwo to zakończyć
Bezsilna
Marysia
Przewrotność losu
Nie potrafię odejść
Jak mam dalej Zyc...
Trzecia szansa...
Niewiem co myśleć
Krzywe akcje
Boli...bardzo cz.2
Zdrada
Szukam pomocy
Co się wydarzyło?
Granice zdrady
Zdrada po 8 latach
Podwójne życie
Niespokojna
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
21/01 23:59
Catch me if you can

Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info