Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Użytkownicy Online: smutna55

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,440
Najnowszy Użytkownik: onnieon
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Jeszcze nic się nie stało (?), a poradzić sobie z tym nie sposób
Zdradzona przez mężaCzytając dużo historii z forum , zastanawiam się czy zawracanie Wam głowy jest na miejscu , bo może w moim przypadku naprawdę nic się takiego nie stało , a ja po prostu złą i roszczeniową kobietą jestemr1;.
Jeśli tak jest, proszę abyście bez zbędnych uprzejmości rspuścili mnie po rynnier1; ;-).
Historia banalna :
Małżeństwo od 20 lat. Takie któremu się zazdrości -żadnych kredytów, problemów, apartament i dwa mieszkania w dużym mieście, posiadłość nieopodal małego miasteczka w turystycznej lokalizacji. Liczne podróże. Oboje atrakcyjni, wykształceni, ja nie musiałam nigdy pracować, więc zaangażowana charytatywnie, moderator znanej platformy, wolny strzelec tworzący coś i sprzedający od czasu do czasu na przysłowiowe waciki, zajmująca się schorowanymi rodzicami i teściami, nasz dom na tip top wkrótce pojawia się dziecko - idealna córka piękna , mądra, dobra, najlepsza uczennica, olimpijka przedmiotowa, pianistka, plastyk jakby tego było mało wyczynowy sport i to wszystko sama z siebie , żadnego przymusu z naszej strony. Obrazek idealny, gdyby nie zdrowie, moje konkretnie-najpierw dwa poronienia na wczesnym etapie i ja udająca, ze taka natura, ze mnie to nie obeszło , a potem chłoniak w remisji o którym długo nikomu nie mówiłam bo po szybkim uderzeniowym eksperymentalnym leczeniu przeszedł w remisję i mimo ze zniszczył organizm siedzi cicho już kilka lat.
Rysa na szkle pojawiła się według mnie 3 lata temu, według męża dużo wcześniej.
Ja ekstrawertyczka , choleryk jak coś miałam na wątrobie to urządzałam awanturę i dla mnie było po sprawie. Nie rozumiałam , że dla niego tak nie jest, że on w sobie wszystko kumulował. 3 lata temu zaczął się odsuwać, nie reagować na moją złość, pomyślałam , że wreszcie mnie rozumie, że dojrzał. A jemu przestało zależeć. Zaczął popadać w depresję, ale uznał , że to jeszcze nie etap na leki, zaczął biegać. Wtedy umarł mu ojciec , a on zamiast opaść na dno - odżył, a ja przestałam istnieć. Telefonu i komputera nie chował, bo ja mam ( miałam)obsesję uczciwości i nigdy bym nie sprawdziła, zresztą chyba mu nie zależało czy się dowiem czy nie.
W końcu przyciśnięty do muru zaczął sypać : najpierw ze powie jak będzie gotowy i mam czekać, ale nie dałam za wygraną- powiedziałam, ze jeśli chce to możemy się rozstać , że aby było dobrze naszej rodzinie nie musimy być razem. Że damy radę. Odważna byłam albo głupia- taka zagrywka va bank. A on się ucieszył i mówi, że aż mu głupio , że w tym wieku (45) się zakochał jak uczniak. Nie wiem skąd wzięłam w sobie siłę albo mądrość ale od razu wzięłam jego twarz w dłonie spokojnie spojrzałam współczująco w oczy i powiedziałam, że jeśli jest pewien, że ją kocha, a do mnie nic już nie czuje to chcę aby wiedział, że ja chcę jego szczęścia, i jeśli ma mu je dać tamta kobieta , to niech tak będzie. Nie zrobię mu żadnych problemów.
Był w szoku, spodziewał się wyrzucania ciuchów przez okno i biegania z tasakiem. Nie wie, że ja byłam w szoku nie mniejszym. I wtedy pierwszy raz od dawna szczerze porozmawialiśmy. Powiedział ,że brakowało mu czułości, uwagi, sexu , ze myślał że uważam go za nieudacznika i już nic do niego nie czuję. Ja nic nie widziałam, nie jestem wylewna, za to energiczna i szybko popadająca we frustracje jeśli coś nie idzie po mojej myśli, myślałam, że po tylu latach związek tak wygląda: sporadyczny sex, obowiązki i proza życia, motyle dawno uleciały i jest się kumplami pod jednym dachem. Nigdy nie przestałam go kochać ale nie czułam potrzeby okazywania tego na każdym kroku. No i znalazła się wśród jego podwładnych pare lat młodsza rozwódka z dzieckiem. Ani ładniejsza, ani mądrzejsza za to spokojna, miła, ciepła, rozumiejąca, pocieszająca.
Po naszej rozmowie doszedł do wniosku, ze to wszystko to brak komunikacji i zrozumienia, i chce wszystko zacząć od nowa tym razem pracując nad związkiem, ja zapytałam czy z nią spał, powiedział, że nie. Chociaż to nie było dla mnie tak ważne , zaangażowanie emocjonalne uważam za dużo gorsze. Poprosiłam tylko abym nigdy nie znalazła dowodów ze było inaczej. Jeśli skłamał dla mojego komfortu , to niech to nigdy nie wypłynie. Jego grzech jego sprawa , niech mnie tym nie obciąża , od czego są spowiednicy i psychoanalitycy . No i zaczęliśmy nowe życie , najpierw pół roku miesiąca miodowego, sex 2 razy dziennie wspólne zajęcia, wyjazdy, sielanka , ale i permanentna kontrola małżonka,kolejne półtora roku to niemal idylla przeplatana spięciami- zawsze z mojej winy. Spięcia są coraz ostrzejsze, nie mogę sobie poradzić z własnymi uczuciami, zdążą mi się popadać w histerię o pierdoły, często robię z igły widły. Sądzę, że powinien bardziej docenić moją postawę, bardziej się starać, okazywać jaki to jest szczęśliwy, ale to moje -nieznane dotąd uczucia, rozum mówi , że sama jestem sobie winna, że nie dbałam wystarczająco o niego skoro szukał pocieszenia, a skoro został to ja powinnam być mu wdzięczna. Mój stan psychiczny przekłada się na zdrowie, dołączają się nowe choroby jako skutki leczenia , tylko patrzeć jak świństwo które we mnie siedzi znów zacznie siać spustoszenie. Psycholog powiedział, ze ja wszystko wiem, a to jest 50% sukcesu reszta to praca nad sobą. Tylko kurczę jakoś mi nie wychodzi. Co robię źle? Jak iść dalej? Zaufanie nigdy nie wróci, prawda?
Komentarze
Strona 3 z 4 < 1 2 3 4 >
Radocha dnia maj 23 2020 19:26:59
Arnika tak na marginesie z racji tego, że użyłaś sformułowaniasmileyraca nad sobą
Powiedz czy Ty zdajesz sobie sprawę, że każdy człowiek jest inny nie lepszy nie gorszy tylko inny?
Zdajesz sobie sprawę, że jeżeli kilka, naście, dziesiąt, set...człowieka ogląda jeden obraz to każdy z nich inaczej go oceni i odbierze ...
Zobacz weszłaś na to forum wyraźnie przekonana że spotkają Cie brawa i ....
Twierdzisz, że jesteś wszechstronna...to ci dopiero praca nad sobą ...
Słowo pokora jest Ci znane?
Rozumiem, że Twoje ego jest trzymane na krótkiej smyczy i nie bryluje w Twoje głowie skutkując szamotaniną, którą Ty ,,pracująca nad sobą" nazywasz myśleniem...
Wnioski z doświadczeń choćby swoich też wyciągasz?
Jak ma Ci pomóc doradzić psycholog czy ktoś z forum tego i innego jak u Ciebie nie ma Słuchania, ano własnie przez ta szamotaninę.
Głuchy i Ślepy powie Ci, że w Tobie jest konflikt.
Co do kobiety zostawionej przez jakiegoś facet z dzieckiem którą zainteresował się Twój mąż....
.Arnika dnia maj 22 2020 17:07:55 Mąż jest inteligentny

Tia inteligenty facet interesuje sie wywłoką, mając u boku
Pani idealna i prawie "Yorik dnia maj 22 2020 matka teresa"

Dobrze by się stalo jak byś w swojej ,,pracy nad sobą" ogarnęla że życie we dwoje to są i problemy i smutki i radości, wzloty i upadki, sukcesy i porażki ....
Ci którzy rzeczywiście pracują nad sobą nazywają to współpracą, harmonią itd...
Arnika dnia maj 22 2020 17:07:55 związek do którego dąży nowa kobieta to te same problemy i proza życia

Nowa, a stara to co sam miód?
Z całym szacunkiem i z za przeproszeniem ale to jest żałosne

Arnika dnia maj 24 2020 09:19:09
A teraz proszę z ręką na sercu kto pomyślał bogate biedactwo, od dobrobytu poprzewracało jej się w dupie, a nawet jeśli nie, to zasłużyła na wszystko co ja spotkało?
Otóż nie przewróciło się nie pochodzę z nowobogackiej rodziny, pieniądze mamy od zawsze dzięki zaradności i oszczędności moich antenatów . Ale nie dostałam ich a musiałam udowodnić że jestem godna chociażby nimi obracać i znam wartość każdego centa. Nikt niczego nie trwoni a i dzielić się potrafimy bez rozgłosu i oczekiwania poklasku. I zapewniam Was że moje życie nie było usłane różami, traumatycznych zdarzeń i przeciwności losu odnoszę wrażenie mamy więcej niż inni. Tylko w ostatnim roku 7 pogrzebów w najbliżej rodzinie i to nie starszych osób i nie wypadków motoryzacyjnych. O problemach zdrowotnych można by pisać godzinami. Ale nie o to tu chodzi, choć uważam ze trochę tłumaczy. I uwierzcie tak samo płacze się z bezsilności w maserati jak w daci.

masz faceta co opiekuje sie toba cale zycie, pracuje na twoje wygody utrzymanie, przyjmujesz to jako oczywistosc, ale czy to jest robot, zrobiony ze stali - ty wieksze libido, ale lepiej skesu wcale jak raz na tydzien - lepiej dla kogo? nagle wielkie zaskoczenie oto twoj niewolnik okazzuje sie byc taki zdradziecki, bo na troske, zainteresowanie, uczucie i cieplo innej reaguje, widzisz zgodnie z obowiazujacym prawem w polsce o ile podasz go jako winnego rozkladu waszego malzenstwa, sad wcale nie przyzna ci racji, oceni stan twojego meza, i stwierdzi skoro ty nie chcialas seksu wcale, chcialas byc tylko kumplem, to sad podziela potrzebe meza szukania ciepla, seksu zainteresowania poza zwiazkiem


Blebleblee
Czyżby? Ach jesteś z tych co uważają ze praca kury domowej i matki to leżenie i pachnienie? Otóż moich obowiązków mino braku pracy na etacie wystarczało na 12-15 godzin dziennie przy bardzo sprawnej organizacji.Poza prowadzeniem domu swojego ( składa się z więcej niż jednej nieruchomosci ) wydatna pomocą rodzicom i teściom w samym domu oraz opieką pielęgnacyjną nad obłożnie chorym i organizacja życia córki która ma potrzebę trenowania wyczynowego sportu i dodatkowej szkoły muzycznej po zwykłej( 3 różne miasta), w grę wchodzą jeszcze obowiązki członka zarządu rodzinnej firmy ( tak to nie tylko przyjęcia raz do roku) pomoc w pracy męża ( na jego prośbę żeby było jasne). I to wszystko również w trakcie leczenia onkologicznego które trwa od 5 lat i będzie cykliczne aż do śmierci . Oj faktycznie go wykorzystuję . Nawiasem on pracuje - bo lubi, nie musi, z samych dywidend żyłby na tym samym poziomie. Szanuję go za to bardzo. Ale rozumiem, ze to w Twojej opinii tez nic nie warte.

Tak lepiej dla mnie, wole nie uprawiać sexu mimo naturalnie wysokiego libido niż robić to rzadko. To pierwsze wymaga wyłączenia się to drugie generuje frustracje. Mąż chciał ale rzadko nie pomagały wszelakie zabiegi i zachęty przeze mnie stosowane. To co resztę czasu miałam to robić z ogrodnikiem?! Szlag tylko ogrodnika nie mamy .

Niby czemu miałabym chcieć rozwodu z jego winy? Chyba nie czytałeś ze zrozumieniem, jeśli ma być szczęśliwy z kimś innym to ja mu na drogę jeszcze zrobię kanapki i koszule wyprasuje. Zawaliłam, moja wina, moja strata a to ze on winny tak samo to już jego sprawa, zrobi co chce, i póki co robi.

poczciwy dnia maj 24 2020 09:41:51
Arnika,
Mam wrażenie, że sprytnie próbujesz odwrócić uwagę od istoty problemu, od tego co ważne, zasłaniając się i jednocześnie starając usprawiedliwić tym, że Was i Waszą rodzinę również dotykają wszelakie tragedie, które dotyczą również i innych. Tak - one dotyczą również innych - nie tylko Was. A mimo to inni potrafią zmierzyć się z niewygodną prawdą.
Uciekasz od tego na co zwrócili Ci uwagę inni użytkownicy a czego nawet nie próbowałaś dotknąć.
Pytanie dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że boisz się konfrontacji z samą sobą. Z sobą, której do tej pory nie znałaś. Boisz się odkryć prawdziwe ja, które nie jest tak wspaniałe jak do tej pory je rysowałaś.
Mniemanie o sobie to faktycznie Ty masz, niektórzy określiliby to jako tupet. Pokory brak.
Zderzenie z rzeczywistością jest bolesne, ale nie ma innej drogi.
Wcześniej czy później będziesz musiała się z tym zderzyć.
No chyba, że jednak dojdziesz do wniosku, że z wygody wolisz zostać w tym samym miejscu, w którym jesteś aktualnie.
Pytanie tylko na jak długo wystarczy Ci sił i cierpliwości.

Arnika dnia maj 24 2020 10:22:35
Yorik jesteś bardzo mądrym człowiekiem, pokornie dziękuje Ci za pomoc. Żałuje ze nie napisałam więcej żebyś miał pełniejszy obraz sytuacji. Weź proszę pod uwagę ze byłam w uczuciowym zjeździe który u mnie wyglada tak, że obwiniam się o wszystko nie podnosząc zachowań i błędów męża . Jego postępowanie to przyczyna moich reakcji, ale ja mogę tylko siebie próbować zmienić prawda, to rozpisywanie się o onim niczemu nie służy. Ale fakt w ten sposób masz nieco nieprawdziwy obraz mnie.

Pani idealna i prawie "matka teresa" niech zapyta na terapii o czym to świadczy;
Nie oczekiwałaś niczego w zamian bo Twoje Ego miało z tego wystarczające korzyści;

Pytałam odpowiedz brzmiała r a jak ty uważasz? ,czy widzisz coś w swoim dzieciństwie co cię tak zaprogramowali?r1; No jasne całe moje życie i moja rodzina to były zadania do wykonania, opieka nad słabszymi, poświęcenie dla idei, Noblesse oblige , nie pochodzę ze zwyczajnej rodziny . Be sądziłam ze tak jak piszesz daje mi to satysfakcję .

Chronię, kontroluję, wyręczam, dokarmiam komuś próżność by tym nagradzać tresowanie i kontrolę. Kostka cukru dla konia. Temat do zrozumienia z psychologiem. Albo niebywała próżność, wyrachowanie albo lęki.


Nigdy nie byłam próżna ani wyrachowana nie pozwolono mi Na to w procesie wychowawczym,
Ale lęki taaak samo sedno, fatalizm towarzyszy mi od pieluch. Ja mam plan na smierć swoją i bliskich, zapasy na apokalipsę zombie a i tak ciagle się martwię . O wszystko i wszystkich.

Masakra. To przecież Ty odbierałaś mu pewność siebie odbierając decyzyjność przez kontrolę i tresurę. Trzeba mieć niezły tupet by zwalać na matkę i żenić to z brakiem okazywanej miłości. Trafił na Ciebie, silnie dominującą samicę. Mistrzostwem świata jest twierdzić, że matkować nie będziesz a jak chłopca go traktujesz. Ogarnij się kobieto. To jest zakłamanie.


Proszę uwierz mi bez elaboratu na temat jego matki i układów z nią. Są kobiety które kochają swoje dzieci ale ich nie lubią i wykorzystują je, ona go krzywdziła. Nie ja na to wpadłam ale on podczas swojej terapii która przerwał niestety przed 20 Laty.

Na czym? na udawaniu? praca nad sobą to zrozumienie samego siebie i zaakceptowanie swoich słabości z pokorą (tylko jak się do nich przyznasz a nie od nich uciekasz, można je pokonywać) to nie maskujące aktorstwo czyli manipulacja w celu zaspokojenia próżności bez żadnej głębszej zmiany.


A mnie uczono , ze ciagle powtarzanie z zaangażowaniem powoduje zmianę nawyków lub naukę prawidłowych postaw. Sprawdza się w nauce języka to czemu nie we wszystkim innym? Ja rozumiem co robiłam źle, jest mi wstyd i pracuje nad tym jak umiem. Co można zrobić inaczej?

zmiany.
*
wszechstronna i wszechwiedząca, no idealna po prostu;
obrony i ataku ? pytanie za 100 pkt. przed czym ?


Tak właśnie taka musiałam być , rodzina mnie kochała i akceptowała, ale już środowisko min szkoła znacznie inna niż ta w Polsce i otoczenie stawiało poprzeczkę bardzo wysoko. Nie było zmiłuj. , bądź sobą , miałam być wzorem ...ideałem. Nie wiedziałam, ze to może mnie skrzywić.

Oczywiście nie wiesz, czemu mimo popędu jego unikałaś; za trudne, co?;


Wiem, umiem się wyłączyć i poświęcać rzeczom ważniejszym niż własne potrzeby. Ale teoria z dominacja jest znakomita i może faktycznie myliłam jedno z drugim. Jesteś specjalistą prawda? Bo jeśli nie jesteś psychoterapeutą lub w pokrewnego wykształcenia , to dawno nie trafiłam na tak mądrego człowieka.

Widocznie Umowa była wadliwa. Itd


Proszę Cię dwójka dość mądrych zakochanych w sobie ludzi obiecuje sobie na starcie ze przysięga przed Bogiem to nie będą puste słowa , przecież mogliśmy wziąć ślub cywilny jak kontrakt. Sam prosił abym mu powiedziała -kiedy , jeśli -moje uczucia się zmienią, poznam kogoś kto będzie mnie pociągał. Taka obopólna umowa była czymś złym? Ja rozumiem ze życie Weryfikuje wszystko ale Czy nie mam prawa czuć rozgoryczenia?


Tkwisz w schematach, których nie widzisz, behawiorysta Ci potrzebny, który Ci je uzmysłowi a nie spotkania na herbatce u cioci Krysi; jak zdasz sobie z nich sprawę a szczęka Ci opadnie nie raz, to będziesz wiedziała co warto zmienić;
Ty nawet nie widzisz że równowaga w waszym związku nie istnieje i że Ty ją silnie zaburzyłaś; To co po jego stronie to mniej powinno Cię interesować; bądź odpowiedzialna przede wszystkim za siebie; jak będziesz to dopiero będziesz mogła od kogoś coś wymagać;



Wydaje mi się, ze to wszystko wiem, nie jestem pewna czy schematy są takie złe skoro dają mi poczucie bezpieczeństwa , czym mam je zastąpić - jak nic terapia do końca życia tylko specjalisty do rzeczy mi brakuje smiley.

To normalne, musisz zrozumieć co się z Tobą dzieje. Spróbuj nabrać dystansu i przestać tracić czas na pierdoły, ciesz się życiem, bo ucieka. Nigdy nie będzie idealnie tak jak byśmy chcieli. Nie trać teraźniejszości na przeszłość i lęki przyszłości


To bardzo mądra rada , zaskoczę Cię ale tez do tego doszłam już dawno ,nie zawsze umiem zastosować, ale z całych sił się staram.
W chorobie człowiek z automatu docenia i cieszy się życiem. Ale przestać się bać nie sposób. Mój związek umiera w dużej mierze przeze mnie , moje ciało w każdej chwili może mnie zdradzić, rozumiem to i paraliżuje mnie lek, tak ze pierwszy raz w życiu płynę z prądem, walczę tylko chwilami na oślep bijąc rękami.

Bardzo Ci dziękuje Yorik

Tylko co mam odpowiadać na pytania męża co on ma roić ? Czego mam prawo od niego wymagać?
Tu na forum po zdrajcach często jedzie się walcem i pociesza zdradzone, które przeważnie maja za uszami dużo więcej niż ja tyle ze opisują jaki to mąż zły a one przecież były idealne. Ich słowa bierze się za dobra monetę, ja pewnie jestem jedna z nielicznych która się przyznaje ze zapracowała na zdradę męża. Myślą słowem i zaniedbaniem. A ze mój mąż nie pozostawał mi dłużny? Cóż olać żonę w czasie choroby bo powiedziała ze daje radę, zwalić na jej ramiona absolutnie wszystko ze wspólnego życia no bo się nie skarży. Czy nie powinno tu być trochę zdrowego rozsądku ze wół by nie dał rady. Musiałabym o wszystko prosić , nie umiałam wiec co moja wina?

Komentarz doklejony:
Radocha i Poczciwy dziękuje Wam za wywód Nie wiem jak mam wyjaśniać to czego nie zrozumieliście z moich słów . Piszecie o rzeczach mądrych tyle ze nie wszystkie są adekwatne do mojej sytuacji. Może ja swojej głupocie nie pisze jasno a może to Wy źle coś interpretujecie. Pokory mi nie brakuje, nigdy nikogo nie oceniałam i nie wartościowałam, nie mam tez o sobie wysokiego mniemania, wręcz na odwrót, zawsze postrzegałam siebie jako musząca się doskonalić , przełamywać wady i słabości bo tak trzeba. Sądziłam ze to co napisałam naświetli przyczynę mojego problemu ale widać tylko niepotrzebnie zaciemniła obraz. Samobiczowania się bo w takiej jestem fazie a Wy troszeczkę dołączyliście do mnie. Przepraszam jeśli coś źle zrozumiałam i byłabym wdzięczna za odpowiedz na moje pytania.
Ustaliliśmy już ze mam Mnóstwo problemów sama ze sobą , staram się hak mogę je rozwiązać. Ale póki co muszę odpowiadać na pytania męża czego od niego chce. A ja nie wiem czego mam prawo chcieć. Mam świadomość ze wiem tylko to co sam mi powiedział i nieliczne dowody które sama znalazłam. Odnoszę wrażenie ze jego reakcje mówią iż ma za uszami dużo więcej i Ma wyrzuty sumienia, a to wyzwala w nim negatywne reakcje, bo jak długo można żyć z wyrzutami i nie dostać rozgrzeszenia?

poczciwy dnia maj 24 2020 12:36:09
Ja jednak będę się upierać przy swoim;
Nie dostrzegam za grosz w Tobie pokory i nawet Twoje usilne próby przekonania, że jest inaczej tego nie zmieni; Twój sposób wypowiadania się
tylko udowadnia, że kompletnie nie łapiesz przekazu. Nie wiem może robisz to specjalnie?
Na potwierdzenie powyższego pozwolę się odnieść do faktów:
Wydaje mi się, ze to wszystko wiem, nie jestem pewna czy schematy są takie złe skoro dają mi poczucie bezpieczeństwa

Proszę Cię dwójka dość mądrych zakochanych w sobie ludzi

Teraz podobno jestem idealna a raczej byłabym gdyby nie te zjazdy nastroju co jakiś czas.

nie jestem sztuczna tylko wszechstronnasmiley.

I pracowitości, częsta wydatna pomoc w pracy zawodowej męża , dbanie o niego na każdej płaszczyźnie

wręcz przeciwnie zawsze robiłam wiele dla innych nie myśląc o sobie

Aster tak właśnie jest zawsze ja byłam lokomotywą a on płynął z prądem.

Ja staram się być chodzącym ideałem,

Jestem elokwentna i potrafię zmanipulować każdego

Oboje atrakcyjni, wykształceni, ja nie musiałam nigdy pracować,


To jak to w końcu jest? Kto powyższe napisał ja czy Ty?
Jakbyś w takim razie to nazwała?
Nadmienię tylko, że zapisaliśmy póki co raptem trzy strony a przykłady pochodzą tylko z kilku Twoich komentarzy, które zamieściłaś. Już nie mogę się doczekać co będzie dalej.
Jakby tego było mało udajesz, że nie wiesz o co chodzi i próbujesz obrócić kota ogonem wmawiając, że ktoś coś źle zinterpretował.
Helooo obudź się!
Już zostało napisane, że nas tak łatwo nie zmanipulujesz;
ale zapewne nie zakodowałaś; bo nic nie kodujesz co nie jest po Twojej myśli;
wręcz lekceważąco traktujesz wpisy, które uznajesz TY za krzywdzące;
Do tego odwracasz uwagę usiłując wzbudzić no właśnie co? litość?współczucie?
Nie wiem jaki masz cel, ale dla mnie ewidentnie tworzysz pozory, które nie mają nic wspólnego z autentycznością;

Arnika dnia maj 24 2020 14:13:13
Poczciwy
To jak to w końcu jest? Kto powyższe napisał ja czy Ty?
Jakbyś w takim razie to nazwała?


Nazwałabym to prawdą, tak po prostu jest , samoświadomość ale również opinia osób postronnych które mnie dobrze znają a nie wyciągają trefne wnioski bo jednak obiektywnie są ba wstępie uprzedzeni. Napisałam wszystko co uznałam za ważne, zrobiłam rachunek sumienia u starałam się być obiektywna . Lepiej jak 99 % osób na forum robic z siebie biedulke co to mąż ja zdradza a ona nie wie czemu? Taka pogłaszczecie i każecie jej być bardziej pewna siebie i nie szukać winy w sobie choć jak to w życiu bywa wina jest jak ta lala. Tylko nie opisała szczerze swoich wad i przewiń i skupiła się na tym jaki to mąż zły.

Nie traktuje wpisów nawet Twoich za krzywdzące, staram się szukać w nich czegoś wartościowego i prawdziwego, nawet w Twoich to znajduje choć wybacz nie dorastasz Yorikowi do pięt.

Nie szukam litości ani poklasku szukam pomocy i uzyskałam ją choć nie od Ciebie. Ale poświęciłeś mi swój czas za co bardzo Ci dziękuję.

I tak masz racje duża cześć mego życia to pozory ze smutkiem to zrozumiałam. Nigdy nie mogłam być autentyczna nikt nie dał mi do tego prawa , takie środowisko , jeśli nie wiesz czemu tak jest to znaczy ze nasze wszechświaty nawet nie leżały blisko siebie . Inaczej raczej byś mi współczuł niż mną pogardzał.

Komentarz doklejony:
Bardzo przepraszam za błędy pisę na malutkim ekranie i jie zawsze w okienku komentarza sprawnie je wylapię a nie znalazłam opcji edycji aby je poprawić pi wysłaniu.

Radocha dnia maj 24 2020 14:52:18
Arnika
Ale póki co muszę odpowiadać na pytania męża czego od niego chce. A ja nie wiem czego mam prawo chcieć.

Widzisz nasz język tzn męski jest językiem prostym w sensie białe jest białe czarne jest czarne (oczywiście nie istniej w tym wszyscy i każdy matematyka nazywa zjawiska odbiegające od normy wyjątkiem)
Pytanie Twojego faceta jest proste jak trzonek szpadla
Jeżeli ja bym usłyszał takie pytanie to bym drugiej stronie odpowiedział bezpieczeństwa i nie chodzi mi o zaniechanie aktu agresji itp tylko chciałbym wiedzieć czy moja partnerka jest moim kumplem, czy mogę z jej strony liczyć na to co ona wymaga ode mnie.
Chwiałbym mieć pewność , że jak jej się coś w związku nie będzie podobać to da mi znać, chciałbym też znać jej motywacje odnośnie dlaczego jest ze mną...
Jaka jest przyczyna czy też potrzeba jej bycia ze mną...na co ona liczy a na co ja mam liczyć
Starłabym się egzekwować umowę np prosty przykład ja prasuje ty gotujesz lub odwrotnie ...
Porozmawiałbym o zaufaniu wszak masz prawo uważać, że Twoje zaufanie zostało nadwyrężone, że tak delikatnie pozwolę sobie zaznaczyć
Zapytałbym jaka była jego motywacja do poszukiwań nowego związku nowej kobiety co ona ma czego nie masz ty i proszę nie mów że jest młodsza czy brzydsza czy głupsza...poczytaj to forum i opowieści o tym z kim zostali tu ludzie zdradzeni...dużo starszy facet czy kochanka, ten czy inny dobrze wyglądający facet został zdradzony z dużo mniej fizycznie atrakcyjnym i starszym ...
Dodam tylko że do takiej rozmowy potrzebny jest azyl
AZYL
Facet musi mieć pewność że to będzie rozmowa nie konflikt który skończy się szantażem czy też inną formą nacisku...
Musi czuć się bezpieczny bo inaczej nie otworzy się bo nie zaufa Ci że go usłyszysz, tzn że usłyszysz to to on ma Ci do powiedzenie.
Znane Ci jest powiedzenie grochem o ścianę?
Zasadność mojego pisania jest tylko wtedy kiedy uważasz, że coś was łączy, że wasz związek ma jeszcze szansę, a Ty nie będziesz w tyn związku zgrywać ofiary
Musi też wam się chcieć być razem, a nie może to być mus
Arnika dnia maj 24 2020 14:13:13
I tak masz racje duża cześć mego życia to pozory

Taj jak u mojej byłej - rozwiedliśmy się smiley
No cóż ja jestem za zgodą więc Ci kibicuje trzymaj się jak coś mi przyjdzie to napiszę

poczciwy dnia maj 24 2020 16:08:53
opinia osób postronnych które mnie dobrze znają a nie wyciągają trefne wnioski bo jednak obiektywnie są ba wstępie uprzedzeni.

Naprawdę mnie rozbawiłaś i po raz kolejny zszokowałaś.
Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że ludzie z najbliższego otoczenia są bardziej obiektywni niż postronni wiedzący tylko tyle ile o sobie napisałaś?
Dlaczego uważasz, że ktoś kto nie jest użytkownikiem Yorik jest do Ciebie uprzedzony?Na jakiej podstawie tak stwierdzasz? Bo coś Ci się nie spodobało w mojej wypowiedzi? Bo zabolało? Bo coś wytykam? Przecież nie biorę tego z sufitu, tylko to wychodzi spod Twojego palca. Tylko do faktów się odnoszę.
Taka pogłaszczecie i każecie jej być bardziej pewna siebie i nie szukać winy w sobie choć jak to w życiu bywa wina jest jak ta lala

Chyba niezbyt uważnie czytałaś te historie na forum.
A może też traktowałaś je wybiórczo i wybierałaś takie, które pasują do Twojego obrazu?
Tylko nie opisała szczerze swoich wad i przewiń i skupiła się na tym jaki to mąż zły.

Mam chyba rozdwojenie jaźni;
Bo swoją historię opisałaś z bardzo dużym naciskiem na to jaka to jesteś wspaniała. Stosunek zalet do wad to jakieś 70/30.
Udajesz, że konstruktywną krytykę bardzo chętnie weźmiesz na klatę, ale ego jednak chyba nie do końca na to pozwala;
P.S. cale szczęście jestem zupełnie kimś innym niż Yorik, Radocha, blebleble i wszystkie inne osoby zarejestrowane na tym forum. To właśnie jest jego ogromna zaleta.

Arnika dnia maj 24 2020 16:34:03
Poczciwy zrozumiałeś to co chciałeś, Nie zbliżyłem się nawet do prawdy, mylisz się w 99%, Pozwolisz ze nie wypunktuje bo mi czasu szkoda, tylko tyle, iż za najśmieszniejsze uważam to, ze jedyna wypowiedz która zabolała to ta właśnie Yorika, i za to jestem najbardziej wdzięczna, on w odróżnieniu od Ciebie naprawdę pomógł . Masz racje ze zaleta forum jest różnorodność jest to tez wada bo rad mogą udzielać wszyscy nawet Ci którzy się do tego nie nadają lub realizują w tym własne potrzeby często kosztem tych którzy pomocy szukają. To nie jest w żadnym razie przytyk .Ale daruj sobie psychoanalizę jest tyle wspaniałych hobby którym możesz się poświecić .

Komentarz doklejony:
A właściwie poczciwy Dopisze- bo mogłeś nie zaskoczyć- na uprzedzonego wyglądasz chyba tylko Ty, inni zrozumieli mnie mniej lub bardziej zareagowali zgodnie ze swoim doświadczeniem i ograniczona wiedza jaka im dałam , tylko Ty sprawiasz wrażenie jakbyś tu nie pasował bo zamiast pomagać wygrywasz zdania z kontekstu i wydaje ci się ze coś tym udowadniasz . Ale może ja zmysłu obserwacji tez nie mam.
Nic to , idę ryczeć w maserati, a co -złą ,głupią, zarozumiałą blondynką jestem, to powinnam Zachowywać się adekwatnie smiley

poczciwy dnia maj 24 2020 17:18:13
A Ty ciągle swoje;
Nie śmiałbym i nie odważył dokonywać psychoanalizy Twojej osoby skoro nawet wykwalifikowany specjalista nie dał rady przez pół roku;
Śmiesznym jednak jest Twoje wzywanie na pomoc innych użytkowników, którzy niejako zrozumieli CIEBIE a zrozumieć Ciebie to myśleć jak Ty; tak wg Ciebie to działa.
Rozstawiać po kątach byś chciała bo ktoś miał czelność iść niezgodnie z Twoim tokiem myślenia;
Na koniec dodam tylko, że na szczęście nie Ty będziesz o tym decydować kto i gdzie pasuje bardziej lub mniej; mimo, że doświadczenia akurat w tym zakresie Ci nie brakuje; prawda? A przepraszam, chyba znów wyrwałem z kontekstu...smiley
A teraz pozwól, że pójdę korzystając z pogody poświęcać się swojemu hobbysmiley

Strona 3 z 4 < 1 2 3 4 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Jak sobie z tym poradzić
Nie radzę sobie - poradźcie coś, proszę.
Ratować to czy dać sobie spokój?
Jak sobie poradzić z myślą, że się kogoś zdradziło?
Jak sobie z tym poradzić?
jak znalesc w sobie siłe ?
zdradzona czy jeszcze nie?
Ile jeszcze będę to znosić?
Jak poradzić sobie z Jego zdradami?
Poradzcie mi jak sobie dalej radzic
Zradzony ale jeszcze nie rozwiedziony
porno i masturbacja czy cos jeszcze ujrzy swiatlo dzienne
Nie radzę sobie sam ze sobą
nie umiem sobie poradzic
wątpliwości - nie potrafię sobie poradzić. ..
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Totalne zniszczenie ...
Zdrada zony
Romans biurowy-krótk...
Jeszcze nic się nie ...
moja historia
Moja historia-pomóżc...
Samotna Mama
I mnie to trafiło, l...
Pomożecie....???
Moja żona znalazła m...
kochanka w ciąży
zrobiła to po latach...
Ma innego jestem nap...
Kolejna zdrada męża
Nie ma krysztalowych...
Banalna historia
Romans, zdrada, szanse
Kolejny cios w ciągu...
Czy to tak musi bolec?
Z dnia na dzień...
Dowiedziałem się kil...
Czy zemsta i zniszcz...
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy można szczęśliwi...
Popadam w obłęd
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

AnaLPG
24/05 19:49
Lord?

Archiwum
Reklamy
Masaż kręgosłupa
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info