Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 54
Użytkownicy Online: Antek84

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,463
Najnowszy Użytkownik: Lucamirinda
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Poradźcie Podłej Zdrajczyni
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansWitajcie

Jestem w związku od ponad 20 lat. Zostaliśmy parą z wielkiej miłości. Mamy dwójkę dzieci. W zeszłym roku miałam romans, który trwał kilka tygodni. Mąż szybko się zorientował. Natychmiast zażądał zerwania tej znajomości, co też zrobiłam. Nie zamierzam się usprawiedliwiać. Nie ma usprawiedliwienia dla tego, co zrobiłam. Na pewno nie w oczach mojego męża. W moich też nie. Chciałabym porozmawiać o tym, co dalej.

Minęło 10 miesięcy. Początkowo były kłótnie, płacze, całe godziny rozmów w domu, całe godziny pisania wiadomości, gdy byliśmy w pracy. Trwały zwykle do późna w noc. Przyznałam się do wszystkiego, mąż wydusił ze mnie wszystkie szczegóły. Piszę rwydusiłr1;, bo chociaż przyznałam się do większości spraw, początkowo chciałam ukryć bardziej wstydliwe szczegóły. Jednak on nie dał za wygraną. Musiał wiedzieć absolutnie wszystko, znać każdy detal tej znajomości. Szczere wyznanie nie przysłużyło mi się. Po pierwsze, choć zaprzeczał, rozpaliło jego wyobraźnię. Po drugie, nigdy w nie nie uwierzył, bo taka zakłamana podła osoba jak ja, na pewno coś tam jeszcze przed nim ukryłar30;

Nie uwierzył więc, że się przyznałam (rtakie jak Ty nigdy nie zdobywają się na szczerośćr1;), że zakończyłam tę znajomość (rone zawsze tak mówią, podłe dzi*ki jak Ty), nie dość się starałam (bo wszystko, co od tamtego czasu robię, nic nie znaczy i trąci fałszem, czy to chęć spędzenia z nim czasu, czy nawet kanapki do pracy). W ogóle nie było widać, że mi zależy. W końcu zaciągnęłam go na terapię. Tam usłyszał, że przecież robię wszystko, co w ludzkiej mocy, na co odrzekł, że to o wiele za mało.

Kilka razy był bliski decyzji o rozwodzie; na kolanach błagałam go o szansę, on się zastanawiał. Nie rozmawiał i nie rozmawia o tym z nikim w realu, za bardzo wstydzi się tego, co zrobiłam; za to pisze na forach. Obcy (i podobnie jak on poranieni) ludzie chętnie i energicznie rzucają kategorycznymi radami, co powinien zrobić. Dostaje porady w stylu: rzdradziła raz, zdradzi znowur1;, rto taki charakter, nic nie zrobiszr1;, rna pewno kłamie, one takie są, te zdradzieckie k***r1;.

W końcu uznał, że wobec mojego braku starań (!) i braku uczuć (zdrada zawsze oznacza brak miłości) rozwiedzie się ze mną, a jednak ciągle mieszkaliśmy razem (zajmowaliśmy się dziećmi, robiliśmy wspólnie zakupy i nawet spaliśmy w jednym łóżku). Nadal liczyłam, że zmieni zdanie. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że w tym okresie mąż przez półtora miesiąca spotykał się z inną kobietą. Okłamywał mnie, bo jak twierdzi chciał, żebym poczuła, jak to jest być oszukiwaną, chciał, żeby mnie zabolało. Gdy odkryłam, że jest z kimś innym, zrozumiałam, że żaden cud już się nie zdarzy i sprawy rozwodu oraz mojej wyprowadzki nie można już dłużej odkładać. Wszystko wydawało się skończone. Wtedy mąż stwierdził, że ta kobieta nic dla niego nie znaczy, miała tylko zagłuszyć jego ból i poprawiała mu samopoczucie. Powiedział, że nadal myśli tylko o mnie, kocha mnie i chce dać nam jeszcze jedną szansę.

Od tego czasu upłynął kolejny miesiąc, a ja zastanawiam się, na czym ta szansa miała polegaćr30; Przez większość czasu nie odzywa się do mnie, unika kontaktu, a gdy próbuję rozmawiać, to staje się agresywny. Nienawiść do mnie wypływa wręcz uszami. Normą są wyzwiska (jestem błotem, k*rwą, szmatą, zwykłą dzi*ką) r11; podkreśla przy tym, że to nie wyzwiska, tylko stan faktyczny i gdybym umiała szczerze spojrzeć na siebie, sama bym się tak nazywała. Nie obraża mnie przecież, bo kogoś takiego jak ja, szmaty bez godności, nie można obrazić. O mojej zdradzie mówi cały czas w liczbie mnogiej (zdradziłam go z robcymi facetamir1;, choć wie, że był to jeden człowiek). Jakbyśmy nie mieli tych gigantycznych problemów, wymyśla nowe (a może właściwie ja go cały czas zdradzałam, przez te 20 lat? Gdy ma jaśniejszy umysł, to twierdzi, że sam w to nie wierzy. A jednak temat powraca).

Terapia jest głupia i mu nie pomaga. Nie pasuje mu także rozmowa o przyczynach zdrady (uważa to za zrzucanie na niego odpowiedzialności, choć zawsze podkreślam, że winna jestem tylko ja). Zgadza się, że mieliśmy bardzo poważne problemy (finansowe, długi), które zrzucił na moje barki, a które trwały blisko 10 lat; że mogłam czuć się samotna, bo nawet nie, że nie okazywał mi uczuć, tylko starał się ich nie okazywaćr30; Dlaczego? Nie umie odpowiedzieć. Że moje próby rozmowy na ten temat to były rbabskie pierdołyr1;, a moje chęci okazywania uczuć wielokrotnie go irytowałyr30; Przyczyna wszystkiego jest i tak tylko jedna r11; mój k***wski charakter, który objawił się po ponad 20 latach. Jestem zła, zimna, samolubna, wszystko to sobie zaplanowałam i zniszczyłam mu życie.

I gdy już myślę, że nie ma tu o co walczyć, mówi nagle, że mnie kocha, nigdy nie przestał i że nie chce się poddać, tylko spróbować być ze mną mimo wszystko. Nie wiem, co to oznacza: nie będziemy wychodzić razem z domu (bo z tamtym chodziłam na randki), nie okazuje mi żadnych pozytywnych uczuć (bo na to nie zasługuję), nie robimy nic razem (na to przyjdzie czas rkiedyśr1;), nie chodzimy na terapię.

Podobno to ja, podła zdrajczyni, za wiele od niego oczekuję. A przecież wiadomo, że na NIC nie zasługuję. Być może to prawda, ale jak to pogodzić z szansą dla nas? Wszyscy wtajemniczeni doradzają nam rozstanie. My mimo wszystko nadal trwamy. Pewnie już niedługo. Za każdym razem, gdy próbuje o tym rozmawiać, słyszę: ra czego się spodziewałaś?r1; i rJest mi z Tobą niemożliwie źler1;.

Żeby było jasne: nie szukam współczucia ani zrozumienia. Rozumiem uczucia mojego męża. Jego niechęć do mnie. Ale minął prawie rok i nic się nie zmienia. Szukam porady: czy mogę coś jeszcze zrobić? Bo podobno za mało się staram. Wiele piszecie o próbach wybaczenia czy rprzełknięciar1; zdrady, ale mało tam konkretnych sytuacji. Jak wyglądała Wasza walka o związek? Ile trwała? Czy było podobnie?
Komentarze
Strona 1 z 12 1 2 3 4 > >>
aster dnia luty 18 2020 11:16:56
Widzisz więc do czego doprowadza zdrada, jesteś tego żywym przykładem. Dobrze, że odważyłaś się pisząc tutaj na portalu swoją historię, chociażby ku przestrodze dla innych.
Szczere wyznanie nie przysłużyło mi się

ale i jemu też.
rozpaliło jego wyobraźnię

O mojej zdradzie mówi cały czas w liczbie mnogiej (zdradziłam go z robcymi facetamir1;, choć wie, że był to jeden człowiek)

wymyśla nowe (a może właściwie ja go cały czas zdradzałam

oczami wyobraźni widzi więcej niż tak naprawdę się wydarzyło a wydarzyło się i tak za wiele.
mąż przez półtora miesiąca spotykał się z inną kobietą. Okłamywał mnie, bo jak twierdzi chciał, żebym poczuła, jak to jest być oszukiwaną,

i jak się czułaś? Bynajmniej z jego strony to już nie jest zdrada tylko zemsta.
On Ciebie karze, oczywiście Ty już nic nie możesz zrobić, żeby poprawić wasze relacje; teraz to już jest w jego rękach, mocy i chęciach, tyle że on nie chce.
Jak dzieci to znoszą?
Sama tylko zadaj sobie pytanie jakbyś chciała, żeby Twoje życie wyglądało za parę lat.

Romanos dnia luty 18 2020 11:46:06
Po prostu odejdz. Rozstan sie z nim. Daj jemu i sobie wolnosc. Ja mysle, ze on i kocha i nienawidzi Ciebie jednoczesnie. I probuje w sobie te nienawisc zabic (chce byc rycerski w swoim mniemaniu), ale gdy Cie widzi nienawisc wciqz wyplywa na wierzch.
I ptzez to cierpi, bo chcialby czegos innego, a robi cos innego.
Moze - choc to wcale nie jest pewne - jak znikniesz mu z oczu nq co dzien i gdy minie czas jakis (to moga byc nawet lata), przestanie nienawidziec, a nawet zbudujecie coa nowego.
Dzis jestescie w czarnej d...e. Cierpicie ze soba. Warto sie tak "mordowac"?

Zdrajczyni dnia luty 18 2020 11:47:23
oczami wyobraźni widzi więcej niż tak naprawdę się wydarzyło a wydarzyło się i tak za wiele.

Tak, wyobraża sobie zdecydowanie więcej, niż się zdarzyło i wścieka się, gdy zaprzeczam.
i jak się czułaś? Bynajmniej z jego strony to już nie jest zdrada tylko zemsta.[quote]

Czuję się dokładnie tak jak chciał; szaleję z bólu i zazdrości.
On Ciebie karze, oczywiście Ty już nic nie możesz zrobić, żeby poprawić wasze relacje; teraz to już jest w jego rękach, mocy i chęciach, tyle że on nie chce.

Wiem, że mnie karze; a co do jego chęci, stale sam sobie zaprzecza... Nie wiem, czy działa tu zasada, że czas leczy rany i w końcu będzie jakoś lepiej..? Póki co, nic na to nie wskazuje. Dla obojga z nas ta sytuacja staje się nie do zniesienia.
Jak dzieci to znoszą?
Sama tylko zadaj sobie pytanie jakbyś chciała, żeby Twoje życie wyglądało za parę lat.

Dzieci początkowo chyba myślały, że to przejściowe problemy. Teraz już nikt w to nie wierzy... Unikają tematu jak ognia. Co będzie za kilka lat? Nie wiem. Mimo wszystko, mimo mojej ewidentnej winy, nie chcę tak żyć. Nie chcę, by w takim domu żyły moje dzieci. Nie mogę już zmienić tego, co zrobiłam. Ale chciałabym zrobić wszystko, co w mojej mocy, by naprawić ten związek. Czy może raczej zbudować od nowa. Nie jestem naiwna, wiem, że to nie będzie łatwe. Może nawet jest niemożliwe. Ale zadeklarował chęć podjęcia próby. A jednak jej nie podejmuje... Nie wiem, co naprawdę myśli. Może on sam nie wie. Dostaję bardzo różne odpowiedzi.

Romanos dnia luty 18 2020 12:02:44
Czas leczy rany tyle, ze niektore u niektorych dopiero po smierci...
Twoj maz nie jest w stanie kprzynajmniej tak to przedstawiasz) podjac w tej chwili trwalej decyzji, mioya sie i cierpi.
Podejmij decyzje Ty. Moze jesli odejdziesz to miotanie minie, moze wowczas zdecyduje sie byc z Toba i cos nowego sprobujecie zbudowac. Dzis to, ze jestescie "blisko obok siebie" tylko wywoluje u niego wiekszy chaos...

aster dnia luty 18 2020 12:18:07
chciałabym zrobić wszystko, co w mojej mocy, by naprawić ten związek.

Na tę chwilę nie masz takiej mocy.

Mimo wszystko, mimo mojej ewidentnej winy, nie chcę tak żyć. Nie chcę, by w takim domu żyły moje dzieci. Nie mogę już zmienić tego, co zrobiłam

Przypuszczam, że radykalne posunięcie z Twojej strony może nim wstrząsnąć i zmieni swoje postrzeganie, więc to Ty powinnaś postawić wszystko na ostrzu noża, pomimo tego co zrobiłaś. Bardziej dla Was ale i dla dzieci bo ich szkoda.

Zdrajczyni dnia luty 18 2020 12:23:11
Przypuszczam, że radykalne posunięcie z Twojej strony może nim wstrząsnąć i zmieni swoje postrzeganie, więc to Ty powinnaś postawić wszystko na ostrzu noża, pomimo tego co zrobiłaś. Bardziej dla Was ale i dla dzieci bo ich szkoda.

Gdy wreszcie, zmotywowana jego nową znajomością, zebrałam się w sobie i chciałam odejść, to mnie powstrzymał. Tak bardzo chciał szansy dla nas. Po kilku dniach wszystko wróciło do "normy"...

Romanos dnia luty 18 2020 12:27:35
Wiec ponownie "zbierz sie w sobie". Tylko, ze teraz badz konsekwentna i odejdz. To naprawde pomoze mu zdecydowac w ktora strone chce isc.

Komentarz doklejony:
On w tej chwili robi sam sobie najwieksze "kuku" jakie moze. Zasklepia sie w swoim bolu i rozpamietywaniu co raz bardziej i im dluzej bedzie to trwalo, tym trudniej bedzie mu sie z tego wyrwac.
Sa osoby, ktore potrafia tak przez dzieieciolecia.
Chcesz mu pomoc? Chcesz Wam pomoc? Odejdz. Naprawde, rozstanie moze byc droga do nowej relacji (niewykluczone, ze lepszej dla Was obojga).

aster dnia luty 18 2020 12:45:43
Gdy wreszcie, zmotywowana jego nową znajomością, zebrałam się w sobie i chciałam odejść, to mnie powstrzymał. Tak bardzo chciał szansy dla nas. Po kilku dniach wszystko wróciło do "normy"...

Oczywiście, bo on miota się a to rzutuje na Waszą sytuację jaką macie w domu. Jeśli będziecie tak bawić się w kotka i myszkę to wielce prawdopodobne, że już tak zostanie na wiele lat.. Stąd było moje pytanie: jakbyś chciała, żeby wyglądało twoje życie za parę lat? Wyciągnij wnioski z tego pytania.

Komentarz doklejony:
Wyciągnij wnioski z tego pytania.

*ze swoich odpowiedzi na to pytanie (tak miało być)

Baltazar dnia luty 18 2020 13:18:44
Wiesz co ,a ja myślę tak.10 miesięcy to dużo dla ciebie ,a dla niego widocznie niekoniecznie.Dajcie sobie jeszcze trochę czasu. Rób w jego stronę dobre gesty bez względu na jego ich odbiór. Utracone zaufanie zdobywa się drobnymi kroczkami ,ale jednak mozna.Na razie zostaw mu tyle przestrzeni ile potrzebuje.Nie chce rozmawiać ,to nic nie mów ,pyta to z chęcią i obszernie odpowiadaj ,szaleje karzac cię to pozwól mu na to mówiąc że wiesz o wszystkim.No kiedyś to jego szaleństwo się skończy i wtedy ocenisz czy możesz jeszcze z nim zostać.Tylko spokojnie.

aster dnia luty 18 2020 13:25:31
Wiesz co ,a ja myślę tak.10 miesięcy to dużo dla ciebie ,a dla niego widocznie niekoniecznie.Dajcie sobie jeszcze trochę czasu. Rób w jego stronę dobre gesty bez względu na jego ich odbiór. Utracone zaufanie zdobywa się drobnymi kroczkami ,ale jednak mozna.Na razie zostaw mu tyle przestrzeni ile potrzebuje.Nie chce rozmawiać ,to nic nie mów ,pyta to z chęcią i obszernie odpowiadaj ,szaleje karzac cię to pozwól mu na to mówiąc że wiesz o wszystkim.No kiedyś to jego szaleństwo się skończy i wtedy ocenisz czy możesz jeszcze z nim zostać.Tylko spokojnie.

chyba, że Cię wcześniej wykończy smiley

Strona 1 z 12 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Nie radzę sobie - poradźcie coś, proszę.
Poradźcie soć proszę, bo nie wiem co robić...
Samo zło - ja, czyli zdrajczyni
Nie wiem co myśleć-poradźcie
Poradźcie co robić?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zona pod przykrywką
Nie daje rady - c.d.
Czy zdradza?
"Nie moge tego kontr...
42 lata razem, kogoś...
Wypalam się...
czy to już tylko zdrada
COVID-SZCZEPIONKI-G5...
dom, dziecko, kredyt...
Zdrada na masaz erot...
Przyjaciel Narzeczonej
Nie wiem już co robić
Mąż zdradza mnie z i...
Zdrada na poligonie?
Czy to może być zdrada?
Zdrada zony
Totalne zniszczenie ...
Zdrada 2
Czy zemsta i zniszcz...
Banalna historia
Prawie mija rok
Romans biurowy-krótk...
Jeszcze nic się nie ...
moja historia
Moja historia-pomóżc...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zgredek
19/06 00:01
A co u poile? wszyscy zapomnieli o chyba najdłuższym wątku na forum

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info