Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 48
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,298
Najnowszy Użytkownik: Halinka
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
zrobiła to po latach ponownie
Jestem od 10 lat z jedną kobietą, która jest moją żoną. Pierwszy raz zdradziła mnie 5 lat temu - ,,bo się zakochała". Zakończyła romans. Zresztą to było bez sensu, bo facet był z drugiego końca kraju. Poszliśmy na terapię par. Starała się. Bardzo żałowała. Szybko wznowiliśmy pożycie, w każdym tego słowa znaczeniu. Było to ciężkie, ale wybaczyłem jej (gdzieś po 2 latach, a powiedziałem jej to po 3).
Potem doświadczyło nas dużo rzeczy z zewnątrz. Śmierć jej rodziców (rak). Śmierć naszego nienarodzonego dziecka. Wkręciliśmy się w spiralę in vitro. Nie wyszło, niemniej dziecko nie miało być żadnym klejem. Wylądowała na miesiąc w psychiatryku. Przez cały czas starałem się ją wspierać i troszczyć o nią. Ma zajebiście ciężki, introwertyczny charakter, ale pogodziłem się z tym i kochałem ją za to jaka jest. Ona potrafiła mi to wynagradzać.
Kupiliśmy piękny dom. W końcu zaszła w ciążę i urodziła się nam śliczna córeczka (bo jej matka jest posągowo piękną kobietą), która ma teraz 14 miesięcy. Pojawiły się nowe problemy. Generalnie dawaliśmy jednak radę.
Mojej żonie odechciało się jednak seksu (wiem tak się zdarza). Myślałem, że oszaleję, bo bardzo to lubię. Były przez to napięcia, kłótnie. 1- góra 2 razy w tygodniu robiła mi loda, raz na kilka miesięcy był sex, ale czułem, że się czasami zmusza. Miałem wyrzuty sumienia. Masturbacja pomagała tylko trochę. Wreszcie moja żona oświadczyła, że mnie kocha, ale nie da mi sexu i mam sobie znaleźć kochankę na jakiś czas. Skrzyczałem ją za to. Nie mógłbym tego zrobić. Ona potem powiedziała, że to był głupi pomysł, ale chciała dobrze. Poszliśmy do seksuologa, który powiedział żeby odpuścić, bo żona ma 3 nieprzepracowane żałoby (rodzice i dziecko).

I nagle coś się zmieniło. Zaczęliśmy się kochać intensywnie. Przestaliśmy się kompletnie kłócić. Poczułem, że to wreszcie to. Dotarliśmy się. Czułem się szczęśliwy. I się okazało, że znowu ma romans. Totalnie mnie to przybiło. Przyznam szczerze, że mam nawet myśli samobójcze. Prowadziła podwójne życie zostawiając pod moją opieką roczne dziecko. Trwa to 2 miesiące, a facet niestety mieszka blisko (40 km). Przeprasza, ale mówi, że to koniec, że nie byłem otwarty na jej potrzeby, nie słuchałem jej itd. Demonizuje nasz związek, pisuje go źle, a wiem, że taki nie był. Nie zamierza zrywać tej relacji, a ja nie chcę żyć w trójkącie. Myśli o naszym rozstaniu. Kocham ją nad życie, ale jednocześnie nie mogę na nią patrzeć. Wkrótce się wyprowadza z dzieckiem. Na razie do najętego mieszkania.
Wiem, że wielu uzna mnie za hipokrytę, ale chciałbym to ratować. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i dziecka. Proszę ją, tłumaczę (wiem, może to i poniżające). Mam jakąś nikłą nadzieję, że może coś jeszcze przemyśli w odosobnieniu. Nie wiem tylko, czy ja mam na to jakiś wpływ. Czy ja powinienem coś zrobić, jakoś to rozegrać? Ona jest taka zawsze przekorna w kłótniach. Ale wiem, że się waha. Jakby tego nie robiła, to by nie wchodziła na strony o ratowaniu małżeństwa... Ktoś? Coś?
Komentarze
Strona 3 z 5 < 1 2 3 4 5 >
poczciwy dnia styczeń 14 2020 13:42:00
To, że autor ma wiele za uszami i wiele do przepracowania to jasne. Zresztą każdy z nas miał jak się tu pojawił. Niektórzy do dziś nie kiwnęli palcem i znajdują się z tym samym miejscu co miesiące, lata temu. Ich sprawa, ich problem.
Nie w tym rzecz.
Myślę, że autor na swój sposób chciał zapewnić swojej małżonce godne życie, dawał miłość i zrozumienie i robił to najlepiej jak potrafił na tamten czas. Inaczej nie potrafił, po prostu.
Dostał za to srogo po dupie. W najbardziej obrzydliwy sposób jaki można sobie wyobrazić. Ale czy to nie jest jedyny sposób aby w końcu dotknąć własnego dna? Aby zrozumieć, że to co do dziś wydawało się dawaniem siebie i wszystkiego z siebie, tak naprawdę było egoistycznym zaspokajaniem tylko i wyłącznie własnych potrzeb?
Autorze, to, że tu trafiłeś świadczy o tym, że właśnie zaczynasz dotykać swojego dna. Masz niebywałą okazję spojrzeć w siebie głębiej, dostrzec pewne patologiczne mechanizmy. Niektóre komentarze mogą wydać Ci się atakiem na Ciebie, ale nic bardziej mylnego. One mają w końcu otworzyć Ci oczy, pomóc zdeptać swoje własne ego właśnie po to abyś dostrzegł również efekty swojego destrukcyjnego działania, które doprowadziło do tego, w którym miejscu jesteście teraz z żoną.
Masz niebywałą okazję stać się innym człowiekiem, niezależnie od tego czy będziesz z żoną czy też nie.

W55 dnia styczeń 14 2020 14:58:25
Droga Aster ,mogę zrozumieć że dla niektórych przysięga małżeńska po 10-ciu latach idzie w zapomnienie.Ale ta pani-żona mniej więcej co 5 lat oficjalnie znajduje sobie gacha i jest zakochana ,ale niestety nie w swoim mężu ,tj. wersja oficjalna.Po drugie kobieta która ma roczne dziecko zazwyczaj myśli o wszystkim ,tylko nie o gachu.Historia tej pani przed małżeństwem jest jaka jest i to też o czymś świadczy ,więc przynajmniej dla mnie wnioski nasuwają się same.Przepraszam ,jesli mój poprzedni komentarz odebralas zbyt osobiście.

WG dnia styczeń 14 2020 21:06:09
Uchyliłem rąbka tajemnicy przedstawiając jej punkt widzenia, który w ostatniej mojej wypowiedzi był skróconym cytatem.

Wylało się tu dużo jadu na mnie. Choć pewnie i w dużej mierze słusznie. Pewnie ponoszę winę za tamten kryzys, choć (tu się wszyscy zgadzamy chyba) -na pewno nie za zdradę.

Nie jest to kwestia mojej obrony. Niemniej jeśli poruszyłem temat, to opowiem to szerzej i szczegółowiej, a nie tylko jej punkt widzenia i sami oceńcie.

Do urodzenia dziecka kochaliśmy się mniej więcej 2 razy w tygodniu, co było ok. Chciałem żeby było więcej, ale nie naciskałem uważając, że jest spox. Razem tego chcieliśmy. Nie szukałem zdrad.

Po ciąży ta częstotliwość zmalała do raz na kilka miesięcy. Tak, było mi źle. Tak, poczułem się odrzucony. Tak, słuchałem jej tłumaczeń o prolaktynie. Rozumiałem to, że seks jako penetracja jest niemożliwy w takiej częstotliwości i nie kręciło mnie to, kiedy coś zaczynaliśmy i pojawiał brak nawilżenia, ból. Nie kręci mnie takie coś i nawet nie powoduje erekcji. Co nie zmienia faktu, że nie przestałem mieć ochoty na sex.

Myślałem sam o jakichś innych, wolnych, wyposzczonych i atrakcyjnych kobietach, ale poszło to tylko i wyłącznie w fazę fantazji. Gdy rozmawiałem z naszą wspólną koleżanką, która (ni z gruchy ni z pietruchy) zaczęła mi gadać przez telefon, że ,,musi sobie podać codziennie z palca, żeby normalnie funkcjonować" - udałem, że nie słyszę. Nie, nie o to chodzi żebym się chwalił jaki to jestem prawy. Chodzi tylko o to, że pojawiały się pomysły, które paradoksalnie sprawiłyby bym dał żonie spokój (w sensie seksualnym na długo), ale uważam, że to byłoby otwarcie puszki pandory.

Mam kolegę, który non stop gada o ruchaniu. Non stop. Poprosiłem go żeby przestał, bo mi to nie pomaga. Zwierzyłem się, zaproponował, że zaprowadzi mnie nie raz na jakieś super dziwki, wtedy odreaguję i będzie ok. Uważałem, że to głupie i źle bym się z tym czuł.

Tak, żona chciała się przytulać. Robiłem to codziennie po przyjściu z pracy. Przytulaliśmy się oglądając jakieś filmy, ale jeśli mielibyśmy się przytulać przed snem, to byłyby to dla mnie męczarnie, bo zaraz bym się podniecił i pewnie coś bym proponował.

Było mi źle z tym. Było jej źle z tym. Wydawało mi się, że w związku jak jest źle, to się szuka kompromisów, rozmawia się, szuka wyjścia. Proponowałem przytulanie się i po prostu z raz w tygodniu (max 2) jakiś sex oralny jak coś będzie dalej to ok, jak nie to też ok. Czasem to funkcjonowało. Czasem nie. Chyba w 60 % nie. Były kłótnie, napięcia, ciche dni.

Zaproponowałem w końcu żebyśmy poszli do tego psychologa, który nas prowadził 5 lat temu po pierwszej zdradzie i to obgadali. Nie wypracowaliśmy żadnego kompromisu. Ona się popłakała i powiedziała ,,nie mam nic do powiedzenia".

Potem poszliśmy do seksuologa, który jest też psychiatrą (biegły sądowy). Wpadła tam prawie w histerię po rozmowie sam na sam z lekarzem. Powiedział mi żeby odpuścić bo ona ma depresję po 3 nieprzepracowanych żałobach, musi odstawić karmienie piersią i zacząć brać leki. Naprawdę się w to wczułem. Komunikowałem jej, że przecież była kiedyś w szpitalu. Prosiłem ją, że to ważne, żeby to zrobiła. I co zrobiła moja żona o imieniu Przekorna? Coś bardzo dziwnego. Stwierdziła, że ona nie ma depresji, że ten lekarz się pomylił, bo przecież tak krótko ją badał. I co? I stwierdziła, że ona będzie brała suplementy. I poszła z powrotem po miesiącu do tej pani psychiatry wmówić, że nie ma depresji.

I najważniejsza rzecz, która - przyznaję się - być może była moim błędem. I psycholog i seksuolog zaproponowali mi że, być może, wyjściem jest to, żebym zaczął brać psychiatryczne leki na obniżenie popędu seksualnego. Odmówiłem. W praktyce skutkiem ubocznym może być impotencja, a cały czas miałem nadzieję, że to się jakoś ułoży.

I teraz konstatacja. Z punktu widzenia mojej żony najlepiej by było jakbym na rok zawiesił jakiekolwiek akcje seksualne, jakiekolwiek propozycje. A choćby próby szukania mini kompromisu odbierała jako atak. Odpowiedzcie sobie sami, czy to jest łatwe. Nie szukałem rozwiązania problemów na obrzeżach związku i uważam, że nie powinienem. Czy wpadłem przez to w błędne koło?

I jeszcze dopisek. Pomyślałem w tym wszystkim, że (aby nie było, że żona zajmuje się ciągle dzieckiem, a potem jeszcze ,,moimi kompromisami"smiley, że dobrze będzie jak będę jak najwięcej ją odciążał i broń boże nie robiłem tego interesownie. Mówiłem - zajmę się nią dziś cały dzień, popracuję zdalnie, masz wolne, jedź na basen, czy do koleżanki. I takie to miało konsekwencje jakie miało. Moja żona poznała tego kolesia na imprezach na które jeździła (z 5 w ciągu roku, blisko, krótko i bez noclegów), żeby odreagować i być pod telefonem, jak córka się obudzi i trzeba by ją było nakarmić. Czy tu też zrobiłem błąd? Powinienem powiedzieć - masz dziecko, siedź na dupie? Nie wiem.

Więc tak wygląda szersze podejście do tematu.

amor dnia styczeń 14 2020 21:18:46
WG
dopasowanie - słowo klucz;

Komentarz doklejony:
swoja drogą, to jedna z najczęstszych przyczyn zdrady;
wielokrotnie walczymy przez to przez lata z wiatrakami;

normalnyfacet dnia styczeń 14 2020 22:24:42
Przeprasza, ale mówi, że to koniec, że nie byłem otwarty na jej potrzeby, nie słuchałem jej itd

A oprócz tego mówiła co ją tak otworzyło w relacji z tamtym facetem? Jak on to zrobił?
Kastracja chemiczna? można i tak...ale jak padnie libido to je też można podnieść chemicznie.
14 miesięczne dziecko i nadal karmi piersią? coś długo.
Nie jest powiedziane że jak sie wyprowadzi pójdzie w długa z gachem.
Nie jest powiedziane że jak zostanie to do siebie wrócicie ale na pewno potrzebna terapia i duuuużo czasu...ale to już drugi raz, na pewno chcesz to ciągnąć?

W55 dnia styczeń 14 2020 22:29:20
No po prostu łatwa jest i koniec ,kropka.Nie tylko brak odpowiedzialnośći ,ale także hamulców jakichkolwiek ,poczucia tworzenia i posiadania rodziny ,upartosc ,charakter lekkoducha typu wiem lepiej niż wszyscy i narcystyczne ja ,ja ,ja..Pytam ,po co ci to? Jaka tu może być dyskusja? O czym? A jak w zasadzie ona to tlumaczy? Czy w ogóle coś chce tłumaczyć? Rozumie sytuację?

aster dnia styczeń 15 2020 08:44:36
Niewątpliwie ma kobieta problem sama ze sobą dałeś się w to wciągnąć, chciałeś dobrze dla Was i to jest oczywiste, dążyłeś do tego i czas już postawić wszystko na ostrzu noża, wóz albo przewóz.

WG dnia styczeń 15 2020 08:49:45
A oprócz tego mówiła co ją tak otworzyło w relacji z tamtym facetem? Jak on to zrobił?


A jak w zasadzie ona to tlumaczy? Czy w ogóle coś chce tłumaczyć?


Z jednej strony mówi ,,nie wiem jak się stało". Z drugiej gada, że była totalnie zamknięta seksualnie (i wtedy wylewa te żale, że ja naciskałem - patrz mój ostatni wpis) i znalazł się facet, który to zmienił. Nie wiem jak. Dopytywanie się o szczegóły to nóż w serce. Mogę tylko snuć domysły. Jedyne co udało mi się potajemnie dowiedzieć, to jakiś starszy od niej kolega z tych imprez na które czasem jeździła. Ponoć jesienią zaczął jej gadać ,,zawsze ciebie kochałem". Jestem pewien na 90 %, że zaczął być jej pocieszycielem. Od kilku miesięcy lajkuje wszystkie jej posty na fejsie. Kontakty telefoniczne zaczęły się jednak dopiero na początku listopada - to akurat pewne.

W55 dnia styczeń 15 2020 09:08:39
Słuchaj ,ty się nie zastanawiaj jak i co ,albo o co jej chodzi.Z tobą nie mogła ,bo było sucho, a z innym prawie że przypadkowym już tak? A ona bywa w aptece i wie co to lubryfikat? Zresztą czy nie czujesz że ona swą niedostępnościa wyciąga cię coraz bardziej w obłęd? No i ten cep,-psychiatra ,który cię chciał wykastrowac. Chłopie ,kubeł zimnej wody ci potrzeba ,a nie latanie za tą .......Typowe uzależnienie emocjonalne z twojej strony ,tylko powiedz mi dlaczego? Czyżbyś się tak mało cenił? No wybacz.

amor dnia styczeń 15 2020 09:15:41
W55
No po prostu łatwa jest i koniec ,kropka

każdy może być łatwy w określonych okolicznościach, Ty też;
a im bardziej kto przekonany o swojej wyjątkowości moralnej, to tym bardziej;

WG
Z jednej strony mówi ,,nie wiem jak się stało". Z drugiej gada, że była totalnie zamknięta seksualnie (i wtedy wylewa te żale, że ja naciskałem - patrz mój ostatni wpis) i znalazł się facet, który to zmienił. Nie wiem jak

i to Cię tak boli, że Ty inteligentny facet nie wiedziałeś jak?

Jestem pewien na 90 %, że zaczął być jej pocieszycielem.

co Ci daje umniejszanie go? zmienisz fakt, że bardziej do niej trafia?

Strona 3 z 5 < 1 2 3 4 5 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zdradziłam i po tym dowiedziałam się że on wcześniej to zrobił
Zdrada po 10 latach małżeństwa
Zdrada po 17 latach zwiazku
po 25 latach ...a jednak
po 35 latach - mąż się zakochał (nie we mnie)
Zdrada po 18 latach
Czy to powinien być koniec po 8 latach ?
Zdrada po 23 latach małżeństwa a 25 znajomosci
Gwałtowna zmiana po 10 latach
Wracam po latach.
Zdrada dowiedziałam się po 2 latach
zdradzona po 14 latach
Porzucona po 8 latach wydaje mi się, że to zdrada
Trafiło i na mnie... po 10 latach
Ponownie...
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
17 lat razem i 3 lat...
zrobiła to po latach...
Zdrada emocjonalna b...
Co zemną nie tak?
Stara rana
Zdrada emocjonalna
Jest mi siebie tak b...
Podejrzenie zdrady
Intymne rozmowy w in...
Potrzeba rozmowy
Proszę o radę
Zdrada po alkoholu
To już trójkąt czy nie?
zdradzona kochanka
rok po zdradzie nie ...
Byłem szczęśliwy
Proszę o ocenę sytua...
zmarnowalam 10 lat ż...
Zdrada w rodzinie - ...
Czy warto
Moja historia i moja...
Kiedy to minie
Bo rozeszlismy się w...
Za co?
Jestem masochistka!!!
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

amor
19/01 20:05
Mogę prosić o poprawę wpisu w wątku WG? Bo słownik mi przekręcił 'dlatego' na 'dlaczego', a nie mogę już wbić poprawy

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info