Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 56
Użytkownicy Online: MariuszP

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,183
Najnowszy Użytkownik: MariuszP
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Nie umiem zaufać nowemu partnerowi
Więcej opisów zdrad tego użytkownika
Brutalne zerwanie sielanki.
Nie umiem zaufać nowemu partnerowi
Zdradzona przez partnera/chłopakaHej.
Mija prawie rok odkąd dodałam post rBrutalne zerwanie sielankir1;. Pisałam tam o tym, ze chłopak który był moją jak dotychczas największą miłością życia zdradził mnie, i zastanawiałam się co mam zrobić, jaką podjąć decyzję. Nie wiedziałam wtedy, że to był dopiero początek piekła, które przeżywałam przez następne pół roku.
Wbrew sugestiom komentującym, postanowiłam dać mojemu byłemu szanse, napisałam SMS, ze bardzo mnie zranił, ale tęsknie i jeżeli naprawdę mu zależy i naprawdę chce to naprawić, to żeby przyszedł we wskazane miejsce o wskazanej porze..odpisał, że będzie i że też tęskni. Cały tydzień poprzedzający spotkanie nie mogłam usiedzieć na miejscu, zapewnienia o tym, ze będzie czekał kiedy mówiłam, ze potrzebuję czasu miesiąc wcześniej oraz odpowiedź na mojego smsa dawały mi do zrozumienia, że wszystko będzie dobrze. W swojej naiwności łapałam się nawet na myślach, że wyobrażam sobie gdzie pojedziemy na wakacje, albo jaki prezent mu kupie na urodziny. Nie potrafiłam już czuć złości, jedynie smutek i zagubienie, ale przede wszstkim ogromna ogromną tęsknotę i świadomość, że czego bym nie udawała przed innymi i samą sobą..wybaczyłam. Wierzyłam, że razem przebrniemy przez odbudowanie naszego związku po tym jednorazowym incydencie. Nadszedł czas spotkania. Pamietam, ze próbowałam udawać twardą, i nawet zganilam siebie w duchu, że ubrałam bluzkę, którą miałam na sobie gdy się poznaliśmy, ale na twarz pchał mi się nieproszony uśmiech na samą myśl, że go zobaczę. Uśmiech ten zamarł kiedy nie patrząc mi w oczy zapytał czemu chciałam się spotkać..
Dowiedziałam się, ze on już nie wierzy, ze to da się naprawić, że nie wierzy w żadne odbudowywanie nas, i że to koniec. Czułam rozpacz, wyparcie, upokorzenie. Do dziś nie mogę pojąć, czemu tak odpisał ma moją wiadomość, skoro jasno napisałam, ze ma przyjść jeśli naprawdę mu zależy. Czemu pozwolił mi się karmić nadzieją, ze wszystko będzie dobrze? Jak zaczęłam płakać, pocieszał, ze przecież (co zawsze powtarzał jako coś w rodzaju swojego motta) rktoś kto dla niego raz stał się ważny, nie przestanie nigdy być ważnyr1;, Wiec to nie znaczy, ze nie możemy mieć kontaktu czy się widywać. Wpadłam w histerie i uciekłam, pół nocy chodziłam bez sensu po mieście, prosiłam w smsach żeby mi tego nie robił i przekonywałam, że wszystko można naprawić. On jak zdarta płyta odpisywał, ze mam się uspokoić, padły nawet słowa, ze zachowuje się jak gowniara, że on decyzje już podjął. I nagle któraś z jego wiadomości stała się ostatnią. Następne cztery miesiące nie odezwał się do mnie słowem, mimo, ze zawsze przez te 1,5 roku powtarzał, ze jestem dla niego przyjaciółką, a dopiero potem dziewczyną, mimo, ze przecież rktoś kto stał się dla niego ważny już zawsze będzie ważnyr1;, mimo, że wiedział, ze nie mam nikogo drugiego tak bliskiego jak on, mimo, że jak jesCze byliśmy razem to w przeciwieństwie do wielu kobiet nie pytałam rczy mnie kochar1; tylko rczy nie zniknie nigdyr1;, to zawsze był mój lęk ponieważ moja matka zniknęła z mojego życia kiedy miałam 13 lat i nie widziałam jej do dzisiaj, mimo że nie było dnia żebym nie napisała chociaż jednej wiadomości, czasem pełnej rozpaczy, a czasem po prostu pisałam co robiłam danego dnia i że żałuję, że nie mogłam robić tego z nim, albo wysłałam link, do kawałka pisząc, ze żałuje, że nie możemy posłuchać go razem. Zero odpowiedzi, jedynie kominkukat, ze odczytano. Te miesiące były najgorszymi w moim życiu. Zaczęłam pić, znów zaczęłam brać duzo narkotyków. W między czasie dowiedziałam się, że jego zdrada nie była jedyną zdradą. Że oszukiwał mnie od samego początku, że zdradzał mnie dokładnie z tymi osobami, o które pytałam w czasie związku czy nie muszę się martwić. Dowiedziałam się tez, ze setki razy brał sam narkotyki po kryjomu, mimo, że cały rok bycia razem wmawiał mi, że to moja wina, że nie możemy całkiem rzucić. Nie miałam siły żyć, zawaliłam studia. I wciąż pisałam, az w końcu (i tak dziwie się ze tyle wytrzymałam) w lipcu poszłam do jego pracy po pijaku, zapłakana. Przytulał mnie, wsadził do taksówki, umówiliśmy się pare dni później. Wiedział, ze nadal go kocham i że wykorzystam każdy sposób by być blisko niego oraz to, że odbiorę każdy ochłap jako cień szansy, bo ciągle powtarzałam, że nigdy nie chce nikogo innego. Na następnym spotkaniu mnie pocałował, a potem się przespaliśmy. Mówił, ze to, ze nie możemy razem być nie oznacza, ze przestał mnie kochać. Że nie odzywał się dla mojego dobra. Taki dziwny układ trwał z miesiąc i sama zaczęłam go w końcu przerywać, dostrzegając w końcu, ze jestem jego lekiem na nudę, ze pisze do mnie zawsze na kacu albo jak jest czymś przybity. Przestałam się odzywać, on też. I mimo, ze nadal czułam, ze już nikogo nigdy nie chce i powtarzałam to sobie jak mantrę, to chcąc nie chcąc zaczęłam dostrzegać kogoś kto przez te pół roku ciagle był przy mnie. Nasz wspólny znajomy, w ciągu tego pół roku bardziej mój, który zawsze cierpliwie znosil moje humory, który sprawiał ze mimo wszystko czasem się śmiałam nawet będąc w tej rozpaczy, który był jak cień czuwający nade mną, ale nigdy nie narzucający się, nigdy nie oceniający. Zaczęłam bardziej doceniać tą przyjaźń i jego obecnosc przy mnie i nagle z tego przerodziło się coś więcej. Mój były jak o tym usłyszał, napisał mi pełne wkurwienia smsy, ze przecież mowilam ze nie chce nikogo innego, ze wiszę mu 1000 zł, które mi DAŁ jak jeszcze byliśmy razem, że nie chce mnie znać i że wyleczyłam się ta osoba z niego, tak jak nim z mojego poprzedniego związku (to nic, ze wcześniej nje odzywał się juz od dobrych dwóch tygodni, oraz ze sypiając ze mną sypiał tez już ze swoją aktualna dziewczyna). Nie uwzam aby tak było, ze się rwyleczyłamr1; z jednej osoby drugą. Był moment pomiędzy, choć krótki to był, kiedy czułam się w końcu wolna od uczuć do bylego, a wciąż nieświadoma tego, ze ktoś nowy staje się dla mnie coraz bliższy.

Minie niedługo pół roku odkąd jesteśmy razem. Trudne pół roku, ponieważ nie jest to do końca łatwy związek. Miałam racje mówiąc, ze nikogo nie pokocham tak jak tamtego, bo teraz kocham zupełnie inaczej. Nie miałam zato racji myśląc, ze nie pokocham już nikogo, cóż, człowiekowi jak ma 22 lata wydają się różne rzeczy. Pisząc trudny związek mam na myśli, jego nawracająca dwpresje, fakt, ze jest starszy 13 lat, oraz spore różnice w charakterze. Z moim byłym byłam przyzwyczajona do wielkich słow, deklaracji, obietnic, uspakajania każdego mojego niepokoju, do bycia trzymaną trochę rpod kloszemr1;. Mój obecny partner nie zwraca wielkiej uwagi na słowa, uczucie wyraża raczej poprzez ciche czyny pełne troski. Mimo, ze prawdopodobnie nie dostanę jutro kwiatów na dzień kobiet ani nie napisał dla mnie setki listów pełnych kwiecistych opisów tego co czuje w przeciwieństwie do mojego eks, uważam, ze to lepszy związek. Szczerszy. Po raz pierwszy w życiu czuje, ze ktoś w związku nie ma na celu rprzywłaszczeniar1; mnie sobie, a moje dobro. Wydaję mi się, ze pierwszy raz kocham kogoś jako osobę, świadomie dostrzegając jej wady i zalety, w nie za sam fakt, ze jest ze mną. Czuję się kochana i kocham, i wiem, że to człowiek godny zaufania. Ale kiedy tylko minimalnie spada rwiemr1;, a wchodzi rczujer1;..zalewają mnie mroki z przeszłości. Nie odbiera 5 minut? Na pewno zdradza mnie ze współlokatorka. Śmieją się z czegoś ze wspólną znajomą na imprezie? Na penwo ze mnie. Współlokatorka poprawia włosy jak wchodzę do kuchni? W mojej głowie są już obrazy, że zdradzał mnie na kuchennym stole. Czasem wychodzę wtedy pod pretekstem łazienki i liczę 10...9..8..czasem pomaga. Ale częściej wpadam w rozpacz i urządzam scenę. Nie potarafie zaufać, jestem chorobliwie zazdrosna o każdą koleżankę, znajomą. Marze by się od tego uwolnić i znów moc pokochać w pełnym zaufaniu, po pierwsze bo wiem, że on to widzi i rani go to, ze mu nie ufam, ze podejrzewam go o zupełnie absurdalne rzeczy, a po drugie abstrahując od niego..mnie samą to spala, robię sceny, wychodzę na rwariatkęr1;, czuje się zmęczona ciągłym poczuciem, ze muszę być czujna. Ale nie potrafię..nie potrafię pozbyć się tych wizji. Ciagle mam w głowie myśl, ze przecież mój eks mówił to samo, tak samo byłam pewna ze to uczciwa osoba.
Byc może sadzać po większości treści posta powinnam zatytułować go rPrzerwanie sielanki 2r1;, ale opisując dalszy ciąg perypetii z byłym, nie miałam na celu opowiadania tej historii dla samego opowiadania, a pokazanie, ze nie zawiodłam sie tylko na chłopaku, ale tez na przyjacielu, na jedynej wtedy bliskiej osobie, na człowieku. Marze o tym by wreszcie pożegnać sie z przeszłością i umieć znów zaufać, ponieważ czuje, ze ranie najważniejsza dla mnie osobę jaką jest mój nowy partner, a przy okazji zadręczam samą siebie. Ale już nie mam pomysłu jak...
Komentarze
dirty dnia marzec 08 2019 07:50:04
Może ten post powinien jeszcze inaczej się nazywać - jak rozpaczliwie próbuje wiązać inne osoby bo lękam się porzucenia?
Hatarzyna - zanim cokolwiek wrzucę to napisze główna myśl. Zacznij terapie, forum będzie wyłącznie uzupełnieniem jednak ilość wątków zranień wymaga przepracowania. Nie zwlekaj z tym faktem ani chwili bo szkoda każdego dnia, a terapia to proces trwający czasem rok, dwa, aż do zrozumienia.

Już wracając do tekstu - pierwsze wrażenie czy Ty na pewno zamknelas pierwsza relacje. Relacje, miłości, przyjaźni ?
Może to nic z miłości jego nie miało wspólnego a więcej z uzależnienia i pętania ?
Ty nie odchodzisz choćby Cię kopali i poniżali. Przecież doskonale wiedziałaś o zdradach - wiedziałaś i byłaś bo ?
Dlaczego byłaś mimo wiedzy?
Dlaczego wracałaś mimo dowodów, ze jesteś jedna z wielu?
Dlaczego żebralas mimo braku perspektywy i świadomości żebrania?

Nowa relacja pewnie inna czy prawdziwa, czy nie jest forma leku na uzależnienie, a za jakiś czas kolejnym uzależnieniem. Stopień zaangażowania co do osób w tekście daje dużo wskazówek - przeczytaj i spójrz na zaangażowanie emocji nawet tekstu.
Tylko stwierdzenia faktu z kim ciagle jesteś to nie zmienia Twojej płaszczyzny psychiki. To wyłącznie zajmowanie się skutkami, a tu czas szukać przyczyn. Opuszczenie przez matkę to niewątpliwie przyczyna ale ta przyczyna pociągnęła mnóstwo mechanizmów, a te już skutki, które odczuwasz stad konieczność pracy u samych źródeł - kompletnie drugoplanowi będą aktualni czy obecni partnerzy ...

poczciwy dnia marzec 08 2019 08:16:06
Jeśli myślisz po raz kolejny, że wszystko się jakoś samo ułoży to po raz kolejny się zawiedziesz. Jeśli nie dostrzeżesz tego, że Ty sama masz problem ze sobą a tamten związek a raczej jego namiastka bardzo ładnie odkrył i uwypuklił te zaburzenia, mechanizmy. Pora przystąpić do ciężkiej pracy nad sobą w przeciwnym razie w sposób nie do końca świadomy zniszczysz tę relację poprzez uruchomienie i powielenie schematu, który jest głęboko w Tobie zakorzeniony wręcz wgrany.
Jeśli nie weźmiesz się ostro do pracy to będziesz wracać na ten portal co jakiś czas.

Yorik dnia marzec 08 2019 14:52:06
Narkotyki dalej bierzesz ?

Karina123 dnia marzec 12 2019 10:07:07
Czytaj to skutku to co napisał Dirty i Poczciwy. Psychoterapia to jedyne co może Cię "uratować" w Twojej sytuacji . Trzymam kciuki

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
jak zaufać po zdradzie /klakow/
czy można znów zaufać?
Uwierzyć i zaufać...?
nie umiem sobie poradzic
zdradza a ja nie umiem tego skończyć
czy mogę jeszcze komuś zaufać?
zaufać czy nie
jak zaufać mężowi po tym wszystkim
nie potrafie zaufać dotknąć zapomnieć
nie umiem sobie z tym poradzić
jak zaufać
Nie potrafie zaufać
Jak mam zaufać po czymś takim?
nie umiem sobie z tym poradzić.
nie umiem dalej żyć
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Rozbity na milion ka...
Co dalej robic
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Proszę o radę
Zdrada chlopaka
Zdrada mężą
Zdradzona przez czat
Nie wiem co o tym ws...
rozpadam się
Zdrada w pracy
Po 9latach stało się.
Zdrada po 17 latach ...
Zdrada po 10 latach ...
Nie wiem co robić
Zdrada
zdrada tuż po roczni...
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Niewierna
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info