Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 50
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,204
Najnowszy Użytkownik: fanhran
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Aborcja i zdrada /Bise/
Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęDzień dobry,
mam 26 lat, moja dziewczyna ma 23 lata. Jesteśmy ze sobą od 11 miesięcy. Poznaliśmy się przez znajomego ze studiów. Gdy zerwała ze swoim poprzednim chłopakiem pojawiłem się ja. Prawie od razu wylądowaliśmy w łóżku i nie wychodziliśmy z niego przez długi czas, było jej bardzo dobrze ze mną. Jako, że obydwoje wynajmowaliśmy pokoje, po trzech miesiącach postanowiliśmy zamieszkać razem (choć prawie od samego początku spędzałem z nią wszystkie noce i nieformalnie mieszkaliśmy razem). Wynajęliśmy ładne mieszkanie, studiowaliśmy, pracowaliśmy i było między nami dobrze zarówno w sferze uczuciowej i seksualnej, kochaliśmy się. Jednak na początku maja stanęło przed nami poważne wyzwanie. Dziewczyna zaszła w ciąże. Strach, panika, co robić dalej. Postanowiliśmy usunąć, choć powiedziałem, że jeśli chce to może urodzić. Wiedziałem, że jakoś sobie poradzimy, choć pracujemy i studiujemy. Zamówiliśmy tabletki z Holandii, które przerwały ciąże. Opiekowałem nią się przez cały czas, ponieważ bardzo to wszystko przeżyła. Był to koniec Maja. Od początku czerwca zauważyłem, że się od siebie stopniowo oddalamy, ja rozpocząłem nową prace już na etat. Sesja, egzaminy, eseje. Tak to sobie tłumaczyłem, i rzeczywiście dużo czasu spędzała przed komputerem robiąc różne rzeczy, zresztą jak ja. Mniej mieliśmy czasu na nas. Teraz do rzeczy, minął miesiąc, zaczął się lipiec. Zauważyłem, że moja dziewczyna zmieniła swoje zachowanie. Zaczęła mówić mi, że ją przerasta ta sytuacja z mieszkaniem, ze wspólnym budżetem, że ona myśli że ja ją nie lubię i że może powinniśmy zamieszać osobno. Powiedziałem jej, że zaczekajmy do końca sesji będziemy mieli więcej czasu, bo widzę że coś się dzieje, że się oddaliliśmy. Spróbujmy znów się zbliżyć do siebie. Ona niby była na tak, niby na nie. Zaczęło mi to wszystko śmierdzieć. Baczniej się jej przyglądałem. Moja dziewczyna lubi wyjść na miasto ze znajomymi, ja natomiast nie bardzo za nimi przepadam i nudzi mnie po prostu siedzenie przy piwie i gadanie o głupotach. Wolę inaczej spędzać czas. Te jej wyjścia przez ostatnie trzy tygodnie stawały się coraz częstsze jakby chciała uciec od tego mieszkania i mnie. Przyszedł pewien dzień, miała się spotkać ze swoim kolegą, który jest zaręczony i mam do niego zaufanie na piwo i koło 21 wrócić do domu. Ja w tym czasie byłem u moich kumpli. Od nich napisałem koło 22 czy już jest w domu, napisała mi że jest na koncercie i niedługo wraca. Wkurzyłem się bardzo. Nie wróciła zaraz lecz koło 2 w nocy. Coś mnie tknęło i w środku nocy o 4:30 postanowiłem zajrzeć jej w telefon. Wszystko wyszło na jaw. Okazało się, że jej jeden kolega, na którego pisanie do niej przymykałem oko (ponieważ nie był to ktoś, kto myślałem że może mi zagrozić) był z nią na tym koncercie. Przeczytałem jakiś jeszcze fragment rozmowy i były tam tekściki typu "tęsknie" itp. Obudziłem ją i zacząłem wyzywać, że jak mogła, że jest świnią, ponieważ wiedziałem bez jej potwierdzenia, że miała romans. Spytałem się czy się pieprzyli, powiedziała mi, że tak, że raz, że dzisiaj po tym koncercie. Wyrzuciłem ją z domu o 5 nad ranem. Byłem załamany, nigdy w życiu bym się po niej nie spodziewał. Po dwóch dniach spotkałem się z nią w celu wyjaśnienia. Opowiedziała mi wszystko, że na początku po prostu z nim pisała sporadycznie. Potem była krzywa akcja dokładnie 31 maja, że byliśmy na mieście z jej koleżanką i nim. Pilismy ostro, ja w pewnym momencie się z nią pokłóciłem i postanowiłem opuścić towarzystwo. Coś mi wtedy odbiło. Okazało sie, ze oni w trójkę poszli pić dalej do tej koleżanki i tam on zaczął ją całowac i się do niej dobierać. Odwróciła się na drugi bok, do niczego więcej nie doszło. Po tygodniu się z nim spotkała i mu powiedziała, że kocha mnie, że nic z tego nie będzie i żeby sobie darował, że chce się z nim po prostu kolegować. Popełniła błąd, bo powinna przerwać tą relacje już wtedy. Chłopak pisał do niej dalej na facebooku, rozmawiali jak kolega z koleżanką. Pod koniec czerwca nawet się z nim spotkała na piwie. Aż przyszła impreza powitalna jej koleżanki. Było to 6 lipca. Nie chciało mi się tam iść, więc zaprosiła jego. Wypiła z sześc piw i się z nim po kryjomu zaczeła całować. Jej koleżanka widziała, że coś nie gra i zabrała ją do domu. Po tygodniu natomiast była ta akcja z koncertem i moje odkrycie. Zacząłem ją wypytywać dlaczego to zrobiła. Powiedziała mi, że po tej aborcji wszystko zaczęło ją przerastać, to mieszkanie, obowiązki z nim związane i inne obowiązki. Była wyczerpana psychicznie i potrzebowała jakiegoś wentylu. Okazały się na to rozmowy z tym kolesiem, stwierdziła, ze wydawało jej się, że on ją rozumie... Ponieważ nie kojarzył jej się z tym wszystkim jak ja i przy nim mogła odpocząć od swojego życia. Zapytałem jej czemu nie przyszła z tym do mnie, nie powiedziała mi o tym wszystkim. To mi powiedziała, że się mnie bała i kojarzyłem jej się z tym. Wiedziałem, że za szybko się wyprowadziliśmy razem, że obowiązki i ta ciąża to było dla niej za dużo i w pewnym momencie ją to przerosło, źle jednak że w taki sposób to odreagowała, na końcu i tak była jej świadoma decyzja. Nikt jej pistoletu do głowy nie przystawił. Opowiedziała mi wszystko ze szczegółami, kiedy coś poczuła do niego i tak dalej, niczego nie ukrywała. Najbardziej jej zależało nie na nim jako na facecie, a rozmowach z nim. Powiedziałem jej, że nasz kryzys tylko się pogłębił przez to, że ona cały czas nosem była w telefonie. Zaczęła płakać, przepraszać mnie i błagać o wybaczenie. Zrobiło mi się jej żal, i zrozumiałem że ona jest po prostu jeszcze bardzo niedojrzała, głupiutka i naiwna. Obiecała mi, że to się więcej nie powtórzy, że to przez tą aborcje i nadmiar obowiązków i stresów. Że normalnie by tego nigdy w życiu nie zrobiła. Nie wiedziałem, czy mogę jej ufać. Ale gdy spojrzałem na nią, całą zasmarkaną to uświadomiłem sobie jak bardzo ją kocham. Ona powiedziała mi, że też sobie uświadomiła, że ja traktują ją bardzo serio, że ona jest dla mnie taka ważna. Nie wiem skąd jej przyszło do głowy, że jest inaczej, ale po prostu przez ostatni czas nie miałem czasu aż tak bardzo się angażować w nasz związek. Wpadliśmy sobie w objęcia. Powiedziałem, że pierwsze co to ma zerwać wszelki z nim kontakt. Uczyniła to natychmiastowo blokując go na facebooku i w telefonie. Przy mnie. Wszystkie jej koleżanki stanęły murem za mną, tzn. zaczęły jej pisać, że jak ona mogła mi to zrobić, przecież jestem taki super. Zaczęły też pisać do mnie, że one tez są w szoku, że mogła z takich chuchrem coś takiego zrobić. Że on przy mnie to jest zwykły gnojek. Rozmawiała ze mną także jej matka, która stwierdziła że ona przy mnie to jest jak przedszkolak. Tydzień po tym wydarzeniu siedziała u jednej z nich. Przyjezdzała do mnie i było bardzo dobrze, kochaliśmy się i śmialiśmy, zupełnie jak na początku. Wiem o tym, że to była jednorazowa akcja, ponieważ wcześniej nawet my po tym zabiegu nie mogliśmy uprawiać seksu, było to fizycznie niemożliwe. Potem pojechała do swojej matki, u której siedziała tydzień i pojechały do Pragi. Cały czas mieliśmy kontakt, ja drążyłem temat. Chciałem poznać szczegóły, bywały lepsze dni i gorsze kiedy jej nie było. Spotkałem się z tym kolesiem, choć on nie chciał, bo się bał. Obiłem mu gębę i jeszcze od niego wyciągnąłem informacje, potwierdził jej wersje wydarzeń. Poczułem się z tym lepiej. Wróciła, znów było cudownie. Ale pojechała po resztę rzeczy do swojej matki, między innymi kota, którego zabrała ze sobą na dwa dni. A ja zacząłem mieć wątpliwości czy na pewno dobrze zrobiłem dając jej drugą szanse. Widzę, że ona tego bardzo żałuje, chce naprawić to co zniszczyła, nie wiedziała, że tak mocno mnie kocha, bo gdy ją wyrzuciłem z domu to zrozumiała co ona właściwie zrobiła. Wypracowaliśmy plan na przyszłość. Ja się dużo o niej dowiedziałem, a ona do mnie. Przedstawiłem swoje oczekiwania względem niej. Zgodziła się na wszystko, między innymi na zwiększoną kontrole. Powiedziała mi też, bo ją do tego przekonałem, co jej zdaniem powinienem może zmienić w sobie. Dogadaliśmy się. Powiedziałem jej, żeby się mnie nie bała i zaczęła ze mną rozmawiać, ponieważ nie chce być tylko jej kochankiem (wiem, że na polu seksualnym ona jest bardzo zadowolona, zresztą jak ja) ale i przyjacielem z którym może porozmawiać o wszystkim. Ona nigdy nie tworzyła tak poważnej relacji, miała dwóch chłopaków, którzy byli ciepłymi kluchami i średnio ją traktowali. Bardzo kocham tego głuptasa, szczególnie, że zgodziła się na wszystko, ale mam cały czas wątpliwości czy nie powinienem jej podziękować za współpracę. Martwię się tylko czy nie postąpiłbym niesprawiedliwie w obliczu jej chęci zmiany, poprawy. Nie próbując w ogóle, nie dając jej drugiej szansy. Staram się ją zrozumieć, bo sytuacja rzeczywiście jest wyjątkowa. Choć nie usprawiedliwić, bo przecież ma swój rozum. Ponoć każdy zasługuje na drugą szanse. Ja też nie jestem święty, miałem jakąś akcje, że całowałem się z koleżanką po pijaku i złapałem za tyłek. Ale nie mówiłem jej o tym, bo takie idiotyzmy swoje wolałem zachować dla siebie i samemu z tym cierpieć. Między innymi też dlatego jestem w stanie się przychylić do wybaczenia. Cała ta sytuacja dała mi bardzo dużo do myślenia. Wcześniej myślałem, że skoczek w bok to nic takiego, o ile to ja wyskakuje. (męska hipokryzja, pies ogrodnika) Że życie jest za krótkie na to by nie próbować innych kobiet, a już trochę ich miałem. Bałem się nawet, że w pewnym momencie to ja ją zdradzę, bo dookoła mnie kręcą się chętne dziewczyny, bardzo mnie lubią i szybko zdobywam ich zaufanie. Teraz wszystko się zmieniło, inaczej patrze na związek, zaufanie. Wiem, że nie byłbym w stanie tak skrzywdzić drugiego człowieka, bo ból jest prawie nie do zniesienia... Co o tym sądzicie?
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Deleted_User dnia sierpień 15 2017 12:09:57
Brak komunikacji, brak doświadczenia, brak celów, brak znajomości siebie. Co tu o zrozumieniu drugiej strony gadać? Jak sobie wyobrażasz dalsze życie i zaufanie bez konieczności poniesienia konsekwencji za swoje czyny i wybory?

Nox dnia sierpień 15 2017 12:22:23
Apol
Jak sobie wyobrażasz dalsze życie....

Przedstawiłem swoje oczekiwania względem niej. Zgodziła się na wszystko, między innymi na zwiększoną kontrole.

będzie kontrolował,może gps podłączy smiley

Deleted_User dnia sierpień 15 2017 12:25:36
Uważam, że ona już poniosła wystarczające konsekwencje. Nie koniecznie czysto fizyczne, że rozstanie i wyprowadzka. Ale całe to wydarzenie, było dla niej też wielką traumą, bo głupia uświadomiła sobie, że może mnie stracić, a to dla niej byłby największy teraz cios, bo sobie uzmysłowiła jak bardzo mnie kocha. Te łzy, poczucie winy widzę, że są prawdziwe. Inaczej to by mogła dostać Oskara. Nie wiem właśnie, czy w obliczu tego wszystkiego co ona zrobiła i tego jak teraz cierpi i jak bardzo chce to naprawić niesprawiedliwym byłoby ją porzucić. Głupi jesteśmy i młodzi. To prawda co piszesz, ale czy właśnie dlatego nie powinienem jej przebaczyć? Ludzie popełniają błędy, i ona zrozumiała co zrobiła, jak bardzo mnie skrzywdziła. Wiem, że wybaczenie wymaga siły, ale nie jestem słaby, Przeszedłem przez swoje w życiu, mam twardą dupę. Wydaje mi się, że zaufanie można odbudować, szczególnie że takie wysnułem warunki naszej dalszej egzystencji, że ciężko by jej byłoby to powtórzyć i ona się zgodziła na wszystko bez zająknięcia.

Komentarz doklejony:
W normalnych związkach ludzie się kontrolują, sprawdzają pocztę, telefon. Ja tego nie robiłem czy moja "zwiększona kontrola" jest aż tak bardzo radykalna?

Nox dnia sierpień 15 2017 12:38:49
będzie chciała pofikać to znajdzie sposób.
rozstanie i wyprowadzka. Ale całe to wydarzenie, było dla niej też wielką traumą, bo głupia uświadomiła sobie, że może mnie stracić, a to dla niej byłby największy teraz cios, bo sobie uzmysłowiła jak bardzo mnie kocha.

a może zamiast skupiać się nad tym ile jesteś wart,jaki silny.....namówiłbyś dziewczynę na wizytę u psychologa.
Przerabianie ,,aborcji"w łóżku u kolegi /zamiast u specjalisty/ drżenie o to jaki skarb mogła stracić narażając się na potępienie koleżanek...matki niekoniecznie zrobi dobrze jej psychice.
Ty już wybaczyłeś i mam wrażenie ze jesteś tu po to by nas przekonać jak sobie świetnie ze wszystkim poradziłeś. .

Deleted_User dnia sierpień 15 2017 12:49:51
Myślałem o tym bardzo poważnie, żeby zabrać ją do psychologa. Wiem, że ona ma problemy ze sobą. Chodziła na grupę DDA. Sam zresztą jestem DDA. Ona ma problem z komunikacją, to jest pewne. Skoro uważasz, że już jej wybaczyłem to może to jest prawda. Dużo o tym myślałem przez ostatni miesiąc. Po prostu pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno dobrze robię. Problem z tym wszystkim był taki, że ona ma problemy z komunikowaniem, że coś się dzieje niedobrego. Nie potrafi o tym rozmawiać. Szczególnie, że ja czasem rzeczywiście zbyt temperamentnie reagowałem przy pewnych dyskusjach. Nie wiem czy poradziłem sobie z tym tak świetnie, ciężko mi z tym wszystkim, dużo mnie to kosztowało nerwów wszystko. Jestem już tym zmęczony i chce zadecydować, podjąć męską decyzje czy dać jej szansę czy nie.

Nox dnia sierpień 15 2017 12:59:53
Bise
Problem z tym wszystkim był taki, że ona ma problemy z komunikowaniem,

Ty potrafisz
Obudziłem ją i zacząłem wyzywać, że jak mogła, że jest świnią, ponieważ wiedziałem bez jej potwierdzenia, że miała romans. Spytałem się czy się pieprzyli, powiedziała mi, że tak, że raz, że dzisiaj po tym koncercie. Wyrzuciłem ją z domu o 5 nad ranem.


Deleted_User dnia sierpień 15 2017 13:04:59
Naczytałem się po prostu tutaj na forum komentarzy typu "ni chuja, nie wybacza się", "wybaczysz, a za pół roku znów to samo", "chcesz cierpieć jeszcze raz" "niech zdzira dostanie to na co zasłużyła, czyli kopa w dupe". Czyta się takie opinie i człowiek nie wie co myśleć, szczególnie że wydaje mi się, że większość osób podziela taka opinie. Jednak cholera, moja sprawa wydaje mi się, jest inna. Tu nie chodzi o nudę w związku po 20 latach małżeństwa czy jej seksualne niewyżycie. Ona to zrobiła, bo musiała w jakiś sposób odreagować to wszystko, całe to napięcie. Wybrała kiepski, egoistyczny sposób, poszła na łatwiznę, co w dodatku spowodowało, że jeszcze jej bardziej życie dowaliło. Ale sam już nie wiem, po której stronie stanąć. Tych radykałów krzyczących, że nie ma żadnej opcji dla wybaczenia czy jednak tych, którzy dopuszczają wybaczenie i walkę. Wiem, że jestem młody, całe życie przede mną i mógłbym sobie jeszcze z kimś innym ułożyć życie, ale czy nie postąpiłbym wobec niej okrutnie w tym momencie? Czy za zło mam odpłacać złem? Czy postąpić wspaniałomyślnie i dać jej szanse? Dręczy mnie, szczególnie gdy wyobraźnia zaczyna pracować...

Komentarz doklejony:
No Nox, wybacz ale to był dla mnie szok, działałem impulsywnie, nie panowałem nad sobą. Nie oceniaj mnie przez pryzmat tak naładowanej emocjami chwili. Nikt nie zrozumie jak się wtedy poczułem...

Deleted_User dnia sierpień 15 2017 13:15:50
Zastanawiam się o czym piszesz i czego chcesz, a co z tego jest realne.
Pierwszy przykład, spiknęliście się razem po jej rozstaniu, zasadniczo połączyło was łóżko i wygoda. Nic więcej. Zaczęły wychodzić wasze wady, o których nie napisałeś ani słowa. Były takie czyż nie?
Po czasie niechciana ciąża i cudowny pomysł, by zostało wygodnie jak jest. Ona jakby aborcja śladu na jej psychice nie miała zostawić śladu. Ty zostawiasz jej wolny wybór, jakby było ci obojętne.
Chcesz dalej ją mieć. Wybaczasz na wyrost. Ona ma faceta, który jej wybaczy wszystko, ona zostawia sobie prawo do życia wg swoich emocji i potrzeb. Będzie dołek, będzie pompowanie ego równie błyskotliwym sposobem.
Teraz proste pytania. Czy któreś z was zna siebie, swoje emocje, potrzeby? Chcesz jej czy czegoś więcej? Ona jest zdolna do refleksji? Jak to udowodniła?

Nox dnia sierpień 15 2017 13:30:35
Naczytałem się po prostu tutaj na forum komentarzy typu "ni chuja, nie wybacza się", "wybaczysz, a za pół roku znów to samo", "chcesz cierpieć jeszcze raz" "niech zdzira dostanie to na co zasłużyła, czyli kopa w dupe

na tym forum to czytałeś?

nie oceniam cię,zacytowałam to co napisałeś.

Deleted_User dnia sierpień 15 2017 13:31:11
Nie połączyło nas tylko łóżko i wygoda, mamy podobne zainteresowania i światopoglądy, choć oczywiście się ścieramy na różnych płaszczyznach. Zostawiłem jej wybór przy aborcji, bo to w pierwszej kolejności dotyczyło jej. Nie ja nosiłem tą ciąże. Powiedziałem jej tylko, że cokolwiek zadecyduje ja będę przy niej i będę ją wspierał. Zdecydowała się usunąć, załatwiłem co trzeba. Myślałem, że tak bardzo tego nie przeżyła, bo nie dawała tego po sobie poznać. Było jak wcześniej z tym tylko, że z konieczności rzuciła się do pracy i oddaliliśmy się od siebie. Nie sądzę, że wybaczyłbym jej wszystko i ona to wie, gdyby to wyglądało inaczej w innych okolicznościach to już bym jej podziękował, a tak to tam nie wiem. Powiedziałem jej to, że nie będzie drugiego przebaczenia i nie będę się litował kiedy przez dwie godziny nie będzie mi nie odpisywała na esemesa. Powiedziałem jej, że ma teraz zadanie abym ja jak najmniej myślał o tym i żeby nie prowokowała u mnie jakichkolwiek podejrzeń. Skąd wiem, że jest zdolna do refleksji? Ponieważ odbyła przede mną rachunek sumienia, opowiedziała mi o wszystkim, o tym co teraz czuje, co czuję do mnie, co do niego. Długo i wiele razy rozmawialiśmy o tym wszystkim. Dużo było płaczu, wydmuchiwania nosa i przepraszania.

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
Zdrada internetowa
Zdrada chlopaka
Zdrada mężą
Zdrada w pracy
Zdrada po 10 latach małżeństwa
Zdrada
Czy to zdrada ?
Czy to już zdrada??
Zdrada Narzeczonego
Zdrada czy oszustwo,?
Zdrada z rehabilitantem
Interesujące info - zdrada
Zdrada po 17 latach zwiazku
Zdrada emocjonalna ale.. poczytajcie sami. Szok.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie śpij, bo Cię okr...
Historia jak wiele t...
Zdradziłem wirtualnie
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
wciąż głupia
Zdradzona przez czat
To było nieuniknione?
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
po 25 latach ...a je...
Hotelowe wypady żony...
Moja historia
Niczego się nie spod...
Proszę o radę
Najgorszy rok...2019
Pomóżcie mi podjąć d...
42 lata razem, kogoś...
Rozbity na milion ka...
Moja smutna historia
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/08 09:56
Marciniks, lap mi zdechł, złap mnie na czacie

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info