Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 6 zobacz kto)
~ wisnia
~ Franz-
~ Mariusz69
~ dominikaa
~ parejo
~ Tobey

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 30
Użytkownicy Online: zgryzolowaty, parejo

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,463
Najnowszy Użytkownik: Dorcia
Ankieta
Co było/jest najtrudniejsze po zdradzie?

Strach przed powtórną

Dalsze kłamstwa

Spadek samooceny

Brak skruchy, dalsze poniżanie

Wybaczenie

Odrzucenie

Brak bliskości, intymności, odraza fizyczna

Strach przed zarażeniem, ciążą

Strach "jak ja sobie poradzę" sam/sama

Bezsilność

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Co tu stalo?
Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęWitam was. Chcial bym opowiedziec moja historie, ktora mnie do dziesiaj jeszcze czasami meczy i ktorej nie umie zrozumiec. Nikt nie umie jej zrozumiec, sa tylko podejrzenia i spekulacje.
Przapraszam od razu was za bledy i dziekuje z gory za wasze mysli.
Nie chodzi mi a ratowanie czegos ale moze czastke zrozumienia tego wrzystkiego.


Zaczne moze od tego ze nasz zwiazek funktionowal dobrze. Rozumielismy sie bez klopotu. Zawsze umielismy porozmawiac, jerzeli bylo cos do rozwiazania to zawsze byla rozmowa. Pomiedzy nami niebylo klotni, nie obrazalismy sie. Trzymalismy razem ze soba. Przeszlismy bezrobocie, choroby, przeprowadzki. Dostalem stala i dobra prace, nowe mieszkanie w innym miescie. Zycie toczylo sie dobrze, duzo smiechu.

Pewnego dnia mialem urodziny, przyszlem z pracy. Zrobila ciasto. Skrzynka piwa i kurs na obcy jezyk na prezent. Wrzystko bylo normalnie, rozmawialismy o normalnym urlopie. Do tej pory jezdzilismy do tesciow, nie mialem z tym problemu. Rozmowa byla tez na temat nowych mebli, planowania nastepnego weekendu. Normalne rozmowy. Nic dziwnego.

Cztery dni pozniej stanela w duzym pokoju, jak slup, powiedziala: r Zdradzilam cier0;. Nogi mi sie ugiely, myslalem ze ona zartuje. Nie umiala mi w oczy spojrzec, zaczla plakac. Zaczalem sie wypytywac co tu jest grane, kto, z kim, gdzie i jak. Kolega z pracy. Powiedziala ze seksu nie miala z nim r11; nie wierze w to do dzis. Nie umialem sie polapac, bylem kompletnie w szoku. Minelo pare minut a ona nastepny strzal w pysk. Ona juz tak dalej nie moze, ona konczy zwiazek.
Probowalem od niej wyciagnac podstawy do zakonczenia. Nie umiala na to odpowiedziec.

Powiedzialem jej, ze jestesmy przeszlo 8 lat razem, niebylo klopotow a ona mi nagle nie moze odpowiedziec dlaczego konczy zwiazek i przedewszystkim dlaczego wlasnie ona poszla na bok. To bylo niewiarygodne.
Moze zapytacie dlaczego? Byla zgwalcona jak miala okolo 10 lat. Wiedzialem o tym od poczatku. Do mezczyzn byla z dystansem. Jak miala isc do ginekologa to sie trzesla.
Nasze zycie seksualne bylo dopiero po latach na luzie. Bylem bardzo delikatny i podchodzilismy powoli do wrzystkiego. Niemialem z tym problemow, bo ja bardzo kochalem. Ona miala swoje trudnosci z podejsciem jako pierwsza, ale sie starala. Nie umie tego wytlumaczyc, ale nie czulem sie tym niedowartosciowany czy tam bog wie co. Nigdy jej nie zdradzilem i ani mi to przez glowe nie przeszlo.

Na drugi dzien bylem zaszokowany jej wygladem i zachowaniem. Histeryzowala, plakala litrami, oczy miala takie duze i patrzyla w dal. Mnie nie mogla spojrzec w oczy. Ok. Ja tez lepiej nie wygladalem.
Powidziala ze jedzie do matki. Zawiozlem ja na dworzec, niepozwolilem autem jechac. Dwa tygodnie cisza, nie kontaktowala sie nic ze mna.
Odebralem ja z dworca i teraz nastepny szok: zachowala sie tak ja bym ja zdradzil i diabli wiedza co ja jej zrobilem. Myslalem ze on mnie na tym dworcu zabije. Co tu k....jest grane? Pomyslalem.

Mijaly tygodnie, ona do kolezanki. Ja do matki. Ona spwrotem. Jak spowrotem. Dom wariatow. Nie chodzilem do pracy. Sprawa troche ucichla, wyjasnienia nie bylo dalej. W paru rozmowach podpadly mi dziwne slowa, trzymajcie sie lepiej stolu: nagle zaczly je wlosy na moich rekach przeszkadzac, ze jestem za maly (pol centymetra !!!), ze ona na mnie nie zaslurzyla, ze ja moge miec kazda. Pociskala jakies teorie, ze ona sie przeprowadzi do rodzicow, do ameryki, do bialorusi...do innengo miasta. Ona siebie nienawidzi co ona zrobila, on niewie co sie z nia dzieje.
Mam z nia nie rozmawiac na ten temat, bo nie jestem psychologiem. Zmienila prace bo miala tam flashbacks.
Po czasie troche ucichlo i zylismy dalej. Ale zachwile mial mi sie sufit i niebo na glowe zwalic.
Jakies cztery miesiace pozniej, wstalem rano zeby z psem wyjsc. Siodma godzina, nagle dzwonek do drzwi. Ojciec i brat staneli w mieszkaniu a od niej uslyszalem: ja tak dalej nie moge. Mnie wmurowalo kompletnie, ale pomyslalem: tu niema co sie buntowac. Cos pod kopulom u niej nie tak. Serce mi sie kroilo, ale zostawilem. Zawalilem sie na drugi dzien i nastepne miesiace. Pilem, ucieklem od wrzystkich i wrzystkiego. Bylem zalamany, nie moglem zrozumiec o co tu chodzi.

Minelo prawie poltora roku od jej odejscia, prawie dwa lata po jej skoku. Mialem z nia raz kontakt, bo chcialem naszego psa. Niebylo problemu, przywiozla i odebrala. Nawet powiedziala ze jak bede chcial go widziec to nie ma problemu. Po paru tygodniach zmienilo sie jej: rNie chce cie widziec, dlatego psa tez nie bedziesz widzalr0; - i byc tu madry.

Pod koniec roku spotkala sie z moja matka, jedynie co bylo nowoscia to jej bardzo niska waga. Nie miala nic na mnie do powiedzenia. Jej rprzeprowadzkar0;, nazwala to samoobrona...Matka zadala jej pytanie czy ja bilem. Oburzyla sie i potwierdzila ze nigdy na nia reki nie podnioslem i jestem wspanialym czlowiekiem. Powtarzam: i byc tu madry.

Po przeprowadzce zostawila list, jej nocna koszule i rajstopy na mojej stronie lozka. Co to do znaczenia mialo, nie wiem. Oczywiscie nie powiedziala gdzie sie przeprowadza, wziela pralke, stol, krzesla, telewizor, komputer, dvd. Znalazlem jej adres. Teraz jezdzi 70km do pracy. Pies w domu.
Co do psa: kupilismy go krotko przed jej zdrada. Auto zakupione takze ze wzgledu na psa.

Tymczasem jest mi lepiej, rower, ksiazki, gotuje, jestem zdolny decyzje podejmowac. Jakos zyje.
Ale od czasu do czasu, za czesto, przychodza mysli: co ja zrobilem? Co tu sie stalo? I sie zawalam. Spie albo pije. Bylo cos, czego nie widzialem? Podchodzilem roznie do sprawy rowiazanie tego balaganu. Ksiazki o traumie itp.

Dziekuje Wam bardzo za przeczytanie i wasze mysli.

Pozdrawiam i przepraszam jeszcze raz za bledy i ten balagan stylowy.
Komentarze
Strona 1 z 7 1 2 3 4 > >>
apologises dnia czerwiec 07 2016 11:37:34
Ty się chłopie jeszcze z niej nie wyleczyłeś. O alkoholu nie napiszę wiele, bo chyba zdajesz sobie sprawę czym pachnie regulacja nastroju procentami.
Gdy połączysz gwałt w dzieciństwie, utratę skrajną wagi ,dziwne zachowania powinny wyjść Ci zaburzenia osobowości, najbliżej borderline. Jedna z nazw zastępczych "kocham i nienawidzę" , i tu nie ma co się zastanawiać jaka jest Twoja wina. Jako osoba żyjąca z kimś takim jesteś współuzależniony. Podstawową i najważniejszą sprawą powinna być Twoja terapia, przede wszystkim pod tym kątem. Mało kto oprócz dobrych terapeutów i to pod pewnymi warunkami jest w stanie pomóc tej kobiecie. Myślę, że Ty jesteś ostatnią osobą, która może o takiej pomocy dla niej myśleć. Sama zdrada to zaledwie wierzchołek góry lodowej jej problemów. Nie o Ciebie w tym bagienku chodzi. Jesteś elementem, na którym co jakiś czas odbije się jej zaburzenie. Bierz się za siebie.

Sufitnaglowie dnia czerwiec 07 2016 12:55:14
Apologises dziekuje za Twoja odpowiec,
masz racje, oczywiscie sie nie wyleczylem. Jeszcze cos siedzi. Czytalem o tych zaburzeniach ale cale lata niewidzialem nic ekstremalnego. To jakby wyszlo nagle.
Na jej wybryk rodzina (moja) i nasi znajomi, nawet jej jedyna i najlepsza kolezanka powiedziala ze jej zachowanie to przedszkole.

Jej rodzina, przedewszystkim matka i ojciec na to nic nie powiedzieli. Chamskie zachowanie, chociaz znalem ludzi od poczatku, czesto tam bywalismy.
A oni do tej pory nawet ani razu nie zadzwonili zeby przynajmiej powiedziec szerokiej drogi.

Pomoc jej nie moge, to wiem. Teraz to juz nawet nie chce. Bo po tych numerach, powiem Tobie szczeze, ze mialbym klopoty z nia byc w jednam pokoju. Niepewnosc, co ona zrobi w nastepnej chwili. Siekiera, noz, pistolet?

Rozmawialem z jej kolezanka z bylej pracy. Zerwala kontakt, nikomu nie powiedziala ze sie zwalnia. Spotkala gdzies tam kiedys mojego brata i jego dziewczyne. Uciekla! Ani dzien dobry nie powiedziala.
Nawet jak musialem oddac nasze mieszkanie (wynajete), podpisane bylo na nas, to nawet jej nie bylo. Nic ja nie interesowalo. Znikla z bylego zycia.

apologises dnia czerwiec 07 2016 13:07:19
Jeszcze będziesz dziękować Bogu, za tę zdradę. Nie żartuję.
Ona zaburzona bez powodu nie jest. Jej rodzinka ma swój udział w jej chorym zachowaniu, jak znam podobne przypadki, będą lekceważyć sprawę. Jedna patologia rodzi drugą patologię. Przykre, że ktoś tak skrzywdzony w dzieciństwie sam krzywdzi dalej innych. Na ile potrafisz odetnij się od tej dziewczyny i jej rodziny. I powtórzę, weź się za terapię, pozwoli Ci na nowe, wolne życie. W dużej mierze rozumiem Twój stan. Mam żonę zaburzoną, dała rodzinie popalić. Udało nam się wyjść na prostą, dzięki pomocy mnóstwa psychologów, ludzi dobrej woli i tego forum. Mam nadzieję, że uda ci się nie skreślić byłej jako człowieka, a tylko jej czyny. To nie jej wina, choć ból ogromny.

ottohetman dnia czerwiec 07 2016 13:40:04
Mam inne podejrzenie. Jesli to prawda co napisales a nie podejrzewam cie o konfabulacje zdrady moglo nie byc. Nie jest to jednak zadne pocieszenie dla ciebie. Jest gorzej niz myslisz. Prawdopodobnie mogla aktywowac sie u tej osoby choroba psychiczna co oznacza definitywny koniec. Tu juz nie chodzi o sam charakter. To moze byc choroba na co nie masz zadnego wplywu. Nie ma prawdy i klamstwa a ciezka choroba psychiczna.
Powiem Ci masz farta chlopie ze to sie tak skonczylo. Nie miej do nikogo pretensji.
I jeszcze jedno pamietaj ze jakby ci do glowy przychodzily mysli o jakims przebaczeniu i ratowaniu czegos miloscia to zapomnij. Sa rzeczy na ktore nie mamy wplywu. Pozdrawiam.

apologises dnia czerwiec 07 2016 13:53:25
Zgadza się, dużej części prawdy nie dojdziesz i chyba nie jest Ci to potrzebne. Podobnie z określeniem choroby/zaburzenia. Od diagnozy są lekarze, ja czy ktokolwiek inny możemy wyrazić swoje przekonanie. Dla Ciebie liczą się skutki jej zachowania. Bardzo często czyjąś toksyczność mierzy się krzywdą jego ofiary.

ottohetman dnia czerwiec 07 2016 13:54:38
I jeszcze jedno. Drogi kolego nie miej do nikogo pretensji. Do siebie przede wszystkim. Nie pij juz. Odpocznij. To juz jest poza toba nie masz juz na nic wplywu i nie wolno ci sie wtracac przebaczac na sile oraz szukac kontaku z ta osoba bo ona potrzebuje leczenia i wasze drogi sie definitywnie rozeszly. To najprawdopodobniej sa grube sprawy dla lekarzy psychiatrow. Ty ze wzgledu na to co przezyles tez musisz zadbac o zdrowie psychiczne isc na jakas terapie odkleic sie od tego. Pracujemy dalej. Pozdrawiam.

Deleted_User dnia czerwiec 07 2016 16:17:47
Chyba wiem, co mogło się wydarzyć, niestety. Jestem w trakcie terapii z powodu zdrady mojego, uff !, byłego już, męża i prób ciągnięcia dwóch związków naraz. To już nie boli, ale w międzyczasie ujawniły się inne traumy z przeszłości m.in. związane z molestowaniem. I powiem ci, Sufitnagłowie, że takie "pamiątki" naprawdę potrafią mocno utrudniać życie...

Sufitnaglowie dnia czerwiec 08 2016 00:13:17
Rodzinka lekcewazyla sprawe od poczatku i mnie. Ale dlaczego?
Jak zadzwonilem do nich co sie z ich corka nagle dzieje to dostalem bardzo przykre odpowiedzi. Matka powiedziala bez jakis pytan: "Ty nie pierwszy nie ostatni" a ojciec ogon schowal i "nie bede sie bawil w psychologa". Widac ze mie cale lata mieli w dup.ie. Ale piekna role grali. Masakra.
Nawet ja sie nie przjmowali, a tak sie zawsze niby serdecznie witali.

Zreszta ona mi troche rzeczy opowiadala jak sie jej matka zachowywala na tle wychowawczym... Ze wstydu wiecej chyba nie mowila. "Tesciowa" to krolewna kanapy. Nic nie robi. Ona nawet nie byla w stanie zrobic kolacji do gosci, do nas. Jak ja sobie to wstecz pomysle..."Tesciu" jeszcze po zakupy jechal, a po, ona z morda na niego, jaki to on durny. Szczegoly, ale gdzie ja bylem? Czemu nie reagowalem? Tu mam pretensje do siebie, po jaka cholere tam jechalem, jak widzialem co tam sie dzieje? Z glupoty? Z milosci do mojej? Madry po szkodzie...

Z nia nie mam juz nic wspolnego, nie widze jej. Nie mam kontaktu. Tylko mi serce czasami peka jak zadam sobie to pytanie: Kim ona jest? Doslownie wciagu 12 godzina nie poznalem mojej dziewczyny. Ostatnia normalnosc, ktora ja znalem to schodzila po schodach do pracy, pomachalismy sobie jak zawsze...od tamtej pory niewiem kto to jest. Przypominam sobie jej szczesliwy usmiech i takie same oczy. A potem tak jakby maske ubrala, cala mimika twarzy, horror. Wrednie patrzace oczy i obraza na caly swiat.

Z ta zdrada to rzecziwiscie nie pierwsze podejrzenie. Moja mama w to absolutnie nie wierzy, do niej to byl pretekst do jej akcji. Prowokacja.

Bardzo ja zawsze szanowalem, a nie razu nie powiedzialem na nia brzydkiego slowa. Po akcji, zaczlem sie wiecej tematem jej przeszlosci interesowac. Chcialem byc podparciem. A tu bum i znikla.
Zostalem z pytaniami. Ostanie bylo to po co ona sie moja mama spotkala? Bo to zeby powiedziec "Ja jemu niemoge w oczy spojrzec".

Przed nia bylem w zwiazku 7 lat z inna kobieta, rostanie. Smutek. A to co tu sie ze mna stalo, to co tu sie powalilo to jest nie normalne.

Ta jej osobowosc, jerzeli w ogole jakies czastki jej osobowosci istnieja to ona musi byc zeczywiscie kompletnie zrobana.
Co doprwadza do takiego naglego zawalania? Flashbacks? Ja sie czulem jak byl bym jej wrogiem. Paradoksalnym zachowaniem bylo ze sie bardzo mocno do mnie przed spaniem tulila. Wiedziala przeciez ze bedzie odchodzic, juz miala nowe mieszkanie. Wrzystko za plecami.

Dobra, skoncze narazie cedzic, chociaz moglbym tu ksiazki wypluwac, ze tak powiem.

Dziekuje Wam za mocne slowa, troche mnie to podnioslo.

P.S: Jenka, moze napiszesz troche wiecej bo nie do konca kontaktuje.

apologises dnia czerwiec 08 2016 07:08:12
Chciałbyś zrozumieć? Nie wiem czy się da zrozumieć. Sami zaburzeni nie potrafią, chociaż bardzo często zdają sobie sprawę, że robią źle, nie potrafią opanować emocji i uczuć. To jest ten paradoks.
Potrafisz siebie zrozumieć? Wiesz jakim cudem tkwisz w tej beznadziejnej tęsknocie i bólu? Myślę, że zajęcie się swoimi przyczynami będzie bardziej pożyteczne i racjonalne.
Jest świetny film o podobne do Twojej relacji. "300dni miłości" opowiada o młodym człowieku z idealistycznym pojęciem miłości, beznadziejnie przyciąganym i odrzucanym przez zwariowaną borderkę. Nie znajdziesz tam powodów zaburzeń bohaterki, bo nie są one istotne, tak jak nie masz Ty sam wpływu na powody zachowania Twojej dziewczyny. Przyjrzyj się zachowaniom obu bohaterów, przyjrzyj się jak bardzo podobny jesteś do bohatera, jak bardzo żyjesz swoim obrazem miłości i czynisz z tego sens swojego życia.
Zapewne i Ty i ja jesteśmy stworzeni by być ofiarami nieszczęśliwych związków. I nie ma innych osób poza nami, które są w stanie zmienić nas. Jesteś odpowiedzialny za swoje życie i za swoje poczucie szczęścia. Jesteś jedyną osobą zdolną do swojej przemiany.

Deleted_User dnia czerwiec 08 2016 08:49:27
Apologises, idealnie ująłeś to, co dzieje się z zaburzoną osobą: są uczucia, są emocje, ktore potrafi wywołać jedno słowo, czy sytuacja - dla kogoś innego zupełnie neutralna - a dla tej osoby urasta do rozmiarów tragedii. I rozpętuje się piekło... Co gorsza taki ktoś sam nie wie, o co właściwie mu chodzi, bo zazwyczaj problemem nie jest dana sytuacja, a wszystkie podobne, jakie miały miejsce w przeszłości: przeliczcie to przez lat 20, 30, 40, a może wtedy łatwiej bedzie zrozumieć, jak trudno komuś takiemu zapanować nad sobą, gdy zacznie się ten ogrom emocji z niego wylewać smiley
To samo dotyczy sexu: wystarczy niewłaściwe słowo, albo gest, albo nawet niewłaściwy moment, żeby wywołać panikę czy wręcz agresję.
A jeśli dojdą do tego problemy biorące swój początek w domu rodzinnym - nawet uświadomione, ale nieprzepracowane na terapii, to mimo najlepszych chęci partner nie jest w stanie tych emocjonalnych ran uleczyć smiley

Komentarz doklejony:
Sufitnagłowie, w tym tuleniu się przed snem nie ma żadnego paradoksu - tym, czego człowiek z zaburzeniami najbardziej pragnie, to, by ktoś go uratował, sprawił, by wreszcie poczuł się w pełni bezpiecznie. Tylko potem okazuje się, że ten "rycerz na białym koniu" nie bardzo wie, o co chodzi, a jeszcze sam ma jakiś problem. Bo zazwyczaj tak się ludzie dobierają, niestety. I jedno chce naprawić drugie, żeby wreszcie być w pełni szczęśliwe. A to nie tędy droga...
Apologises napisał, że pracować można tylko nad sobą. I to jest jedyna pewna rzecz w tej sytuacji: nie przepracujesz problemów za kogoś. Możesz natomiast pracować nad sobą, swoim poczuciem własnej wartości i ewentualnymi problemami, żeby w przyszłości takich osób nie przyciągać

Strona 1 z 7 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Związek Żołnieży Wojska Polskiego
zzwp-kolo24.bulok.info
Zdrada - po prostu sie stalo
stalo się...
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Kiedy to nastąpi
Nie ma nic gorszego ...
My story...
14 lat minelo...
Jutro koncze - szesc...
Zdrada, ciąża, zemsta?
Co dalej....
Miesiąc szczęśliwego...
Historia jak z telen...
Zdradzona / martyna9334
Łan kozie death czyl...
dlaczego ja?
Byłem naiwny
Czy są tu jakieś poz...
Nie ma innej drogi
nie umie z tego wyjść
Wciąż razem
Może warto wybaczyć?...
Odszedł do mojej sio...
Scops - dwa lata po ...
Zdrada
Zdradzony przez dzie...
Zdrada na stare lata ;)
Refleksje przed Rozw...
Zdrada nie zdrada
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

NowaJa
15/12 10:42
34 kroki są mi pomocne dopiero teraz w obliczu rozstania i utrzymania się na obranej ścieżce- wcześniej były niepomocne. Dlatego- fajnie- dzięki smiley

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info