Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 61
Użytkownicy Online: poczciwy, normalnyfacet

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,384
Najnowszy Użytkownik: BylamTu
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
tak bardzo boli
witam wszystkich...czytam Was od kilku tygodni i zbieram sie w sobie zeby opisac moja historie ktora jest dluga, pelna bolu i rozpaczy. Jestem (jeszcze)mezatka z 12 letnim stazem. Z mezem znamy sie od szkoly podst. Pozniej nasze drogi sie rozeszly a w 97 r. zaczelismy byc parą. Od poczatku wiedzialam ze ma powodzenie u dziewczyn, mial ich sporo i jego znajomi dziwili sie ze ze mną to coś dłuższego. Powinnam wiec sobie pluć w brode ze zwiazalam sie z kims takim. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to ze wierzyłam ze milosc pokona wszystko. Tym bardziej ze na poczatku jak to zwykle bywa, nie dawal mi zadnych powodów do niepokoju. Z czasem moje zaangazowanie rosło, po 2 latach wiedzialam ze jestesmy sobie przeznaczeni. Jednk on niebardzo spieszyl sie z malzenstwem (chodzilismy 7 lat). Dziwilo mnie to ale czekalam. W koncu niejako wymoglam na nim: albo slub albo rozstanie. Przyszedl z pierscionkiem, potem byl slub. Wczesniej juz byly jakies zgrzyty, on swoje towarzystwo mial ja swoje. Powinnam sie wtedy naprawde zastanowic nad tym ze lubi zabawy, napic sie..Ale jak w wielu przypadkach, bylam slepa i ufna...ze przeciez on by mi tego nie zrobil. Byly miedzy nami chwile szczescia i to uspilo moja czujnosc, mialam wrazenie ze mnie naprawde kocha. Tak wiec slub a potem to juz rownia pochyla...zaczal znikac na noce, czas poswiecal kolegom (czytaj pannom ale o tym nie wiedzialam). zaczely sie klotnie, moj placz, etc...Nie wiedzialam o co kaman choc domyslałam sie. On mi wciskal kit ze mam jakies obsesje, ze jestem wariatką i wymyślam. W koncu wyladowalam w szpitalu z kolką nerkową co wywołało silny stres. Nawet po tym nie zmienil sie wiec którejś soboty nie zdzierżylam i go wyrzuciłam z domu. Poszedl do tesciow a potem w długą. Docieraly do mnie rozne info. ze swietnie sie bawi a tesciowie do mnie mieli pretensje ze wyrzucilam go z domu nie bacząc na powody ktore mnie do tego skloniły. Minelo 6 miesiecy, mialam w tym czasie romans z jego "najlepszym" kumplem. Wiedzialam ze razem sie bawią ale postanowilam ze choc w taki sposob sie zemszcze. Oczywiscie nic mi to nie pomoglo, ani troche nie poczulam sie lepiej wiec po miesiacu to zakonczylam. Po ok. 5 mies. okazalo sie ze mam guza w piersi, bylo bardzo prawdopodobne ze zlosliwego. Dowiedzial sie jakos i zaczal bywac u mnie, szukac kontaktu. Zlamałam sie i wciaz go kochalam. Guz okazal sie niezlosliwy a my sie pogodzilismy nie wyjasniajc sobie niczego, nie omawiajac niczego. Zamietlismy po prostu pod dywan i tyle. To byl ogromny błąd. Teraz to wiem ale wtedy wydawalo sie ze lepiej o tym nie mowic. Wyjechalismy za granicę na 7 lat. Bylo dobrze (tak mi sie wydawało). Przez pierwsze 4 lata splacalismy jego długi a ja glupia nawet nie z bardzo wnikalam za co te dlugi. Po prostu jak ta naiwna gęś harowałam ciezko naprawde bardzo ciezko i splacalam. Po 7 latach okazalo sie ze mam szanse na dobra prace w Pl i skorzystalam z niej. Wrocilam a on tam zostal przez rok. Potem tez wrocil, znalazl prace. I wtedy sie zaczelo to samo co bylo pare lat wstecz. Znikanie, awantury, wyzywanie. Nie wiedzialam skad u niego taka agresja. Nie bylo rekoczynow ale wyzwiska, ignorowanie mnie, jego nerwowsc. Wszelkie proby rozmow spełzaly na niczym. Miotalam sie, plakalam prosilam i wszystko na nic. W przeciagu kolejnych 3 lat stalam sie wrakiem emocjonalnym, moja ocena swojej wartosci byla rowna zeru. W koncu w maju 2015 zaczelam szperac i wyszperalam. Straszne rzeczy, Boze moj tak straszne ze nawet teraz mam ciarki na sama mysl.Otoz moj kochany maz mial romans z k...a ktora pracuje w bur...u. Trwalo to ok 6 miesiecy. Robil to bez zabezpieczenia, czujecie? Bylo tak poniewaz on nie moze miec dzieci. A ja glupia jak wyszlo ze nie moze i sie tym gryzie to go jeszcze pocieszalam, mowilam ze wazne ze mamy siebie, nie mozemy miec dzieci? trudno. Ha o ja naiwna. Stara baba a taaka glupia! No wiec wyszlo szydlo z wora on sie nie przyznawal na poczatku, potem wciskal mi kit ze tylko sie calowali..haha..dobre. Az w koncu si przyznal. W miedzyczasie jego "najlepszy" przyjaciel uswiadomił mnie z kim ja zyje. Ze byly tez inne, ze sprowadzal je do domu( jak wyjezdzalam czasem na weekend do rodzicow), ze razem uprawiali seks z tym jego kumplem u nas w domu! Boze moj, a ja sie zastanawialam czemu sasiedzi tak dziwnie na mnie patrzą. Powiedzial mi tez ten jego kumpel ze maż bierze dopalacze! Ze jest uzalezniony i wogolee....az ciezko mi pisac nawet teraz po 6 miesiacach odkąd wiem. Potem byla moja walka o niego. Poszedl na terapie dla nalogowców, ja poszlam do psychologa i psychiatry po tabletki. Do dzis je biore. Bylismy nawet na wczasach, bylo w miare dobrze procz incydentu jednego kiedy to sie upila i zrobilam mu awanture. Wrocilismy z wczasow, minely 2 tyg. a ona znow przestal sie starac, znow stal sie daleki jakis, obcy. Wczesniej tez nie bardzo sie staral to Ja chcialam chyba za nas dwoje. Wiec tak mnie zmanipulowal ze ustalilismy niby razem ze sie wyprowadzi na 2 tyg. Teraz wiem ze on sie chcial wyprowadzicc. Tak wiec wyniosł sie ale widywalismy sie czasami, ja tesknilam, zaczelam mu znowu ufac. Tym bardziej ze caly czas mowil ze to po dopalaczach mu sie tak dzialo z tymi babami. A ja mu uwierzyłam. Az nadszedl pamietny dzien kiedy to mial wrocic ddo domu i poszlam na dzialkę (mieszkal tam),i co zastalam? jego i jakas k...e, czujecie? Myslalam ze serce mi peknie. I nawet wtedy w takim momencie chcialam jeszcze to ratowac! Rozum mi odebralo calkowicie. Tak sie poniżyc! Ale on juz nie chcial. Powiedzial ze on taki jest ze z nim nigdy nie bede szczesliwa etc...Caly czas mialam nadzieje z esie opamieta. Przeciez byl calym moim swiatem. Wyprowadzil sie na dobre do kolegi, wzial wszystkie swoje rzeczy, mieszkanie przepisal na mnie( to mieszkanie dostalismy od moich rodzicow) A gdy probowalam sie z nim skontaktowac to reagowal nerwami. Po prostu wstyd i jeszcze raz wstyd mi ze tak sie ponizalam, blagalam. Upodlilam sie do maksimum a on i tak ma mnie gdzies. Jego rodzina wie o wszystkim ale teraz maja z nim kontakt, pomagają mu. Moi rodzice tez wiedza choc nie o wszystkim boby im serce pekło. Mam wsparcie u nich ale co z tego. Mija juz 4 miesiąc mojego dramatu a ja wciaz nie moge sobie z tym poradzic. Z tym ze mnie olał, ze nie chce juz byc ze mna. To moja tragedia. Sa dnie kiedy mysle ze dobrze sie stalo ze go nie ma. Ale wiekszosc jest takich ze oddalabym wszystko zeby wrocil. Wiem, jestem durna i tyle. Nie mam pojecia jak sobie z tym poradzic, staram sie sluchac Was, Waszych rad i nie kontaktuje sie z nim ani jego rodziną. Ale to takie trudne. Tym bardziej ze mamy psa ktorego on kocha i raz w miesiacu prosi mnie zebym mu go dala na tydzien, dwa. Teraz tez jest z nim i pewnie z ta swoja...albo swoimi bo tak wiele ich bylo. Czy on kiedys za to zaplaci, za to wszystko co zrobil? Mam nadzieje ze tak bedzie. Bo wiem ze nas juz nie ma i nigdy nie bedzie. Mnie boli a on sie bawi. Jakie to niesprawiedliwe. Jesli ktos ma jakas rade dla mnie to prosze, piszcie...bo nie wiem ile potrwa jeszcze ta beznadzieja która czuje..i ta moja głupota. Kazda normalna kobieta nawet by na niego nie splunęla po tym wszystkim a ja...a ja kurna jeszcze za nim tesknie a raczej za wyobrazeniem o nim. Ludzie, pomozcie
Komentarze
Strona 1 z 10 1 2 3 4 > >>
flower dnia styczeń 02 2016 10:21:11
dodam jeszcze ze schudlam 11 kg. nie moglam nic jesc przez miesiac, mam lęki, nie wiem dlaczego mimo brania antydepresantów

rudziutkie75 dnia styczeń 02 2016 14:32:07
flower Nie jesteś sama Ja walczę podobnie I nie wiem co mnie jeszcze trzyma w tym pseudo związku Może czekam na cud Może na to by dał mi czarno na białym że mnie nie chce że kogoś ma Nie umiem sama zrezygnować chociaż czuje że to I tak sensu nie ma Jestem pod ścianą Gdyby nie leki nie wiem jak by było Z. Stanowczej babki zostało tyle co kot napłakał Może masz ochotę na kontakt? Tak wiesz żeby się wygadać przerobić to ? Może wspólnie b było prościej? Bo kto zrozumie jak nie ten co tkwi w tym po uszy? Jak chcesz daj znać

Deleted_User dnia styczeń 02 2016 14:46:12
Dość ciekawy ten twój mąż.
Miałaś sporo czasu i okazji, by poznać się na swoim mężu. Uznałaś, że Twoja miłość jest wystarczającym usprawiedliwieniem. Jakże klasycznie Twoja historia się przedstawia. Toż to schemat jakich tu niemało. Niestety dość dla Ciebie nieprzyjemny i bolesny. Bardzo możliwe, że takim jeszcze długo będzie.
Dlaczego się tak dzieje? Wśród społeczeństwa pewien odsetek ludzi wykazuje się obniżonym poziomem empatii lub brakiem. Wśród alkoholików ten odsetek sięga do trzydziestu procent, wśród narkomanów (także dopalacze) jest to ponad połowa. Są to ludzie z różnego rodzaju zaburzeniami osobowości. Nie widzą swoich działań i ich skutków. Nie mają potrzeby za nie przepraszać, ani zmieniać się na lepsze. Są słabo reformowalni lub w ogóle. Piszesz, że ciężko Ci pogodzić się z reakcjami męża na Twoje wszystkie próby ratowania jego i małżeństwa. Niestety on taki jest i się raczej nie zmieni. Warto byś się z tym pogodziła, bo zniszczysz siebie do reszty.
Jesteś współuzależniona od swojego męża. Ciężko wyjść z takiego stanu, ale nie jest to niemożliwe. Dobry będzie blog i książka "moje dwie głowy". Poczytaj, pomyśl.

flower dnia styczeń 02 2016 14:54:47
wiem ze jestem współuzależniona, zdazylam juz troche o tym poczytac. Pytanie, jak z tego g..a sie wydostac bo jak narazie to kompletna klapa..wychodze do znajomych, mam pracę niezle płatna, zapisalam sie na basen...ale nic mnie nie cieszy, caly czas ma go to w glowie i nie chce mnie opuscic..straszne to.
Do rudziutkie75: z checia z Toba pogadam, jak najbardziej. Tez nie dalam rady odejsc, wyrzucic drania choc 10 lat temu mi sie to udalo ale chyba bylam duzo silniejsza a teraz...teraz to kompletna porażka. Mimo ze mam (chyba) powodzenie u płci przeciwnej to moja samoocena jest na dnie.
Dzieki za rade, przymierzam sie do kupienia tej książki

Nox dnia styczeń 03 2016 12:22:29
...,, nie dalam rady odejsc, wyrzucic drania.."-więc całe szczęście że twój mąż mimo że drań okazał się mądrzejszy.Kolejny zresztą raz.
.., po 2 latach wiedzialam ze jestesmy sobie przeznaczeni...."-i przez kolejne 5 mimo ze dawał znaki że nie wszystko jest ok trwałaś w tym przekonaniu z czasem naciskając na sformalizowanie zwązku.Oczywiste jest że po 7 latach chciałaś deklaracji ale ...
Z jednej str piszesz,, nie moge sobie z tym poradzic. Z tym ze mnie olał, ze nie chce juz byc ze mna...."a z drugiej strony zastanawiasz się czy on zapłaci za to co zrobił.Za co? za to ze cały czas był sobą,wątpię
..,,Mija juz 4 miesiąc mojego dramatu a ja wciaz nie moge sobie z tym poradzic. ze nie chce już zemną być....-ale on chyba nigdy nie chciał być... z nikim.
To jest DOPIERO 4 miesiące /nie już!/dlatego o nim myślisz,dlatego ból jest świeży.
Masz świadomość że tęsknisz za fikcją? Wy nie byliscie dobrym małżeństwem,Ty chciałaś by tak było i nie chciałaś otworzyć oczu.Pomyliłaś się gdy myślałaś że /Twoja/miłość pokona wszystko.
Zostałaś w swoim domu,zmieniłaś coś czy wszystko zostało tak jak dawniej?
Jeżeli coś ,,jego"zostało, zapakuj i wynieś/.Zmień zasłony,przesuń kanapę,jak możesz wymień łóżko w sypialni,Zapakuj do pudeł albumy,płyty ze zdjęciami,-on pewnie nic nie potrzebował.
.. poszlam do psychologa i psychiatry po tabletki. Do dziś je biore...."podjęłaś jakąś terapię czy tylko faszerujesz się lekami?
Zapisałaś się na basen-super,ale staraj się zabezpieczyć sobie na początek kilka wieczorów w tygodniu by jak najmniej zostawać sama .To mogą być spotkania ze znajomymi ale nie wiem czy nie lepiej gdybyś weszła w nowe towarzystwo z którym nie da się rozmawiać o byłym.Weź pod uwagę jakieś zajęcia grupowe/kurs językowy,aerobik,taniec/Może masz jakiś zdolności które mogłabyś rozwijać?
Nie wiem jaki jest twój stosunek do dzieci ale dostałaś szansę na bycie mamą.
Może dzięki decyzji partnera uratowałaś swoje życie a z całą pewnością zdrowie.
Wiesz że niektóre choroby weneryczne są przez lata bezobjawowe?Wiedząc o tym ze partner się nie oszczędzał zrobiłaś wszystkie możliwe badania/+Aids/ ?
On się bawi a ty cierpisz?Każde z was robi to co chce.
A może to jest sposób na ,,karę"?Uporać się z bólem,zagospodarować sobie tydzień,wieczorem zmęczyć się fizycznie/przestawiać meble,biegać/ by spać bez prochów.Kupić nowe ciuchy,zmienić kolor włosów,umówić się na kawę z koleżanką,wyjść w karnawale potańczyć/nawet jak się nie chce/ Odżyć, a jak przyjdzie szansa na związek to przyjrzeć się jej i...skorzystać.Może uda się stworzyć pełną rodzinę.Wtedy ty będziesz się bawić a twój były wykończony balangami,seksem,prochami będzie patrzył na to kim się stałaś bez niego,jak sobie dobrze radzisz.

flower dnia styczeń 03 2016 12:53:00
dzieki za rady i otwarcie mi oczu na pewne sprawy. Oprocz tabletek, chodze na terapie dla wspóluzależnionych (AlAnon jednak pomaga mi to bo wiele tam wspolnych cech i doswiadczen innych ludzi). Terapia u psychologa na ktora chodzilam niestety raczej niewiele mi pomagała.
Wszystkie swoje rzeczy spakowal 2 mies. temu a resztę: plyty, ksiązki, itd...spakowalam ja i kazalam mu je zabrac co oczywiscie uczynił.
Staram sie zeby bylo zero kontaktu, jednak jak wspomnialam wczesniej mamy psa i niestety jak go jasnie wielmozny chce widziec to kontaktuje sie ze mna smsem. Ale to tyle. O nic nie pytam (on tez), nie utrzymuje kontaktów z jego rodzina. Jesli chodzi o badania to o ironio jasnie wielmozny jest honorowym dawcą krwi i ma je robione co miesiac. Nie jest oczywiscie dawcą z dobrego serca tylko jak zwykle ma w tym korzyść: 1 dzien wolnego w pracy. Wiem ze gdyby bylo cos nie tak mimo wszystko dalby mi znac. Ale dla pewnosci, sama tez je zrobie. Co do szansy na potomstwo, narazie wogole o tym nie mysle (a lata uciekaja, wszak 40tka to juz niemało). Jednak w stanie w jakim obecnie sie znajduje ani mi to przez glowe nie przechodzi. Nie twierdze ze tak bedzie zawsze jednak teraz jest jak jest.
W domu zostało po staremu. Nie zmieniam niczego bo w planach mam wyjazd latem za granicę. Staram sie wiec odkładac kazdy grosz choc jade do przyjaciol prawie rodziny ktorzy tam sa juz 28 lat i nie musze sie martwic o mieszk., prace, itd..
Dziekuje za wyłuszczenie czarno na bialym czegos czego sama chyba do siebie nie dopuszczalam. Wlasnie zamowilam ksiazke Moje dwie głowy i postanowilam wziac sie za siebie. Pewnie bedzie to trudne i czeka mnie troche wpadek jednak mam nadzieje ze czas okaze sie moim sprzymierzeńcem

Deleted_User dnia styczeń 03 2016 19:42:06
Z tym przechodzeniem do normalnego życia bywa różnie. Czas to tylko jeden z elementów całej układanki. Wspomaganie się terapiami u psychologów i al-anonem to dużo ważniejsza sprawa, jednak wszystko co tam usłyszysz musi dobrze trafić do Ciebie. Cały Twój związek był naznaczony takimi niespodziankami, że niejedna kobieta już dawno posłałaby w diabły takiego partnera. Ty jednak tkwiłaś dalej. Słowo współuzależnienie nie tłumaczy takiego zachowania do końca. Jest w Tobie coś takiego, co kazało Ci najpierw tego właśnie człowieka wybrać, prawie od początku być ślepą na jego "wady" i dopiero na końcu to właśnie jemu dać prawo do decydowaniu o końcu waszego małżeństwa. W tej Twojej historii brakło Ciebie . Zamiast tego był mąż i małżeństwo.
Prawie zawsze są przyczyny takiego postępowania, powiedziałbym zniewolenia. Znasz już przyczyny? Co tak mocno wpłynęło na Twoją osobowość? Czy to był Twój dom rodzinny? Gdzie w tej chwili jest Twoja rodzina, co mówią?

Deleted_User dnia styczeń 03 2016 21:24:47
Dobry psycholog i terapia smiley Polecam. Szukałam pomocy w różnych miejscach. Męczyłam się strasznie. Momentami miała wrażenie, że już tego nie wytrzymam.I z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że najbardziej pomógł mi starannie wybrany psycholog. Taki, który budził moja sympatię, zaufanie, a i miał opinie bardzo dobrego specjalisty smiley Dzisiaj po prawie dwóch latach nie czuje żadnego bólu i co więcej , gdyby znów przydarzyła się w moim życiu zdrada, teraz wiem jak należy ja przyjąć, jak sobie poradzić, a co najważniejsze mam siłę aby odejść w każdym momencie bez bólu, bez sentymentu, z pełnym zrozumieniem.

flower dnia styczeń 04 2016 06:26:36
do aplogises: tez chcialabym wiedziec gdzie jest przyczyna takiego mojego zachowania ale nie mam pojecia, nie wiem dlaczego w tym tkwiłam tak dlugo i szczerze: przeraża mnie to. Moi rodzice nie chca znac mojego meza, choc wiedza tylko ze mnie zdradził, nic wiecej a mimo to mama od razu powiedziala ze nawet gdybysmy kiedys wrocili do siebie to ona nie chce juz go wiecej widziec, zabral mi ( a moze sama sobie zabralam) najlepsze lata, cala mlodosc i szanse na dziecko. No nie chca o nim nawet slyszec.
I prawda jest ze moje zycie to byl maz i malzenstwo, skupilam sie na tym i tylko na tym, nie dbając wogole o siebie, jakby mnie samej nie bylo...a teraz, teraz czuje sie jakby mi ktos zabrał wszystko co mialo sens. Mialam kiedys zainteresowania, cwiczylam wsch. szt. walki, lubie taniec ( nawet kolega chce sie ze mna wybrac)...ale teraz wogole mnie to nie cieszy, juz chyba lata wstecz stracilam zainteresowanie. Jakbym cala swoja uwage poswiecila mezowi, jakby ktos zabral mi moja osobowosc...nie potrafie tego tak wytlumaczyc, no po prostu katastrofa. Przyjaciolka mowi ze kiedys...dawno..temu bylam zupelnie inna osoba, pewna siebie, rozesmiana no dusza towarzystwa a teraz stłamszona, przygaszona, smutna..
Dziekuje za porady i zainteresowanie ktore mi okazujecie, to dla mnie bardzo wazne.
Przypuszczam ze terapia potrafi zdzialac cuda, ale teraz wydaje mi sie po prostu niemozliwe ze mozna wyjsc z takiego dna

Deleted_User dnia styczeń 04 2016 07:50:57
Typowy wampir emocjonalny. Brał i brał, ile mógł! A, jak widać, byłaś dla niego treściwą pożywką! A, kiedy wyssał wszystko, pozostawił wydmuszkę...
Niczego nie żałuj. Nie żałuj straconych lat. Ciesz się, że się ocknęłaś z tego zamroczenia. Bo to mogło nigdy nie nastąpić! Wiesz, ile kobiet tkwi w gie po uszy i nie potrafi wyleźć? Najważniejsze masz za sobą! Ty wyszłaś! Nie roztrząsaj, nie analizuj, to nic już nie da, a, jedynie, frustruje. Nie ma go w Twoim życiu!
To, co przez lata było przyczyną cierpienia- odeszło. Ciesz się dziwczyno, tańcz na ulicy, bo wygrałaś życie! Jeszcze ciągnie się za Tobą to pioruńskie uzależnienie, ale to minie! Ty się módl, by to bydlę nie zechciało wrócić! Czwarty miesiąc od rozstania to bardzo trudny okres. Dobrze pamiętam, gdy wtedy zatraciłam się w poczuciu krzywdy i pytałam, jak można takim być? Wszystko minie. Zapewniam Cię, że Twój trudny czas też.
Tak myślę, czy te prochy są Ci potrzebne. Czy nie powinnaś stopniowo z nich wychodzić. Nie jestem psychiatrą, piszę jedynie z własnego doświadczenia. Coś tam brałam przez pół roku, ale nie czułam się sobą. Buntowałam się, że jakaś chemia ma mną sterować. Kiedy odstawiłam, poczułam, jakby ktoś przetarł zaparowaną szybę. Zaczęłam żywiej reagować, bardziej czuć, z pełną jasnością, to dobre, ale i to złe. Ale byłam sobą! Może to tylko tak sobie ułożyłam w głowie, nie wiem. Ale uważam, że szkoda czasu na ogłupiacze. Ale, powtarzam, nie jestem ekspertem. Pogadaj z psychiatrą. Bo te Twoje leki jakby nie spełniały przypisanej im rolismiley
Najważniejsze, że wyrwałaś się z tej matni. Pytasz, czy on kiedyś za to wszystko zapłaci. Cierpliwości. On już płaci. Za dwa, trzy lata będzie nikim. Ale, gdy się o tym dowiesz, będziesz już w innym miejscu życia i zupełnie Cię to nie będzie obchodzić. Zobaczysz, że tak się stanie.
Ty staraj się żyć spokojnie, bez szaleństw, bez zrywów, jeśli masz dom, jeśli możesz się sama utrzymać, doceń ten komfort. Nie rób nic na siłę. Ukojenie duszy potrzebuje czasu.
Jak z rozwodem, bo nie doczytałam?

Komentarz doklejony:
Kupiłaś książkę? To czytaj. A, jak skończysz, to czytaj jeszcze raz. I jeszcze. Podkreślaj to, co dotyczy jego. I Ciebie. Wstaw sobie w miejsce słowa psychopata, imię Twojego gada. Pasuje, co?
Czytaj o fazach alkoholizmu. Dopasuj gada do określonej fazy. Ile mu brakuje do dna? Niewiele, prawda? A, bez Twojego głaskania, poleci w dół dużo szybciej. Rozumiem, sprawy materialne uregulowane? Nie ma obawy, że pociągnie Cię za sobą? Ty się nie użalaj, kwiatuszku, na sobą, tylko kombinuj, by całkowicie uniezależnić się od niego bytowo. Bo może Ci gad namieszać. Już nie będę Ci pisać, jak Twoja sytuacja przypomina mi moją, ale napiszę Ci tylko, że tam, gdzie alkohol, tam syf. I trzeba wiać! I nie oglądać za siebie! Poszerzaj swoją wiedzę; to bardzo pomaga. Ty w ogóle nie miałaś na to wszystko wpływu. Wdepnęłaś, jak wiele kobiet, w gowno. Ale wyszłaś! I biada, jak wrócisz do smrodu! Jedyne teraz, co Ci pozostało, to posprzątać po gownie, bo Cię trochę bydlę pomazało!
Ale ochlapanie łapek nie wystarczy, musisz oczyścić wszystko! Cała Ty i całe Twoje otoczenie! Nie ma być śladu po nim!
I Bogu dziękuj! Wie, co robi!
smiley

Strona 1 z 10 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zdrada emocjonalna boli tak samo
Jest mi siebie tak bardzo żal..
To bardzo boli
bardzo boli
Jak bardzo można komuś nie ufać?
niby tylko emocjonalna a boli - rok po
bardzo boli
Zdrada jak zdrada-ale jak boli :/!
rok po i dalej boli jakby to było wczoraj
Jak to boli
zostalam zdradzona i to bardzo boli
Zdrada , Bardzo proszę o szybką radę
Zdrada boli
tak bardzo chcę znać prawdę...
Dlaczego zdrada tak boli?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Moja żona kilkakrotn...
Ma innego jestem nap...
podła kochanka
Czy zemsta i zniszcz...
Zdradziła mnie z Kuz...
Najlepszy przyjaciel...
Zalamana
rok po zdradzie nie ...
42 lata razem, kogoś...
nie wierny partner i...
Zdrada - brak juz siły
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy po raz kolejny s...
Badoo
Jestem kochankiem
Już nie zaufam żadne...
Recydywa, co robić d...
Jak wrocic do swiata...
Zabił mnie ...
Jak mam to odebrac?
Dowiedziałem się kil...
Kłamstwa
Zona pod przykrywką
Nóż w sercu
Nie daje rady
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
01/04 20:50
https://www.youtube.com/c
hannel/UC9Jc30vlzRL367GWh
D9erVA/videos


Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info