Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ leon_123

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 64
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,166
Najnowszy Użytkownik: Vanbahl
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
ku przestrodze
Zdradzony przez żonęMój przypadek niech będzie przestrogą jak nie należy postępować w związku, w którym jedno z dwojga małzonków dopuszcza się zdrady. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie i opinię, różny światopogląd czy priorytety, ale na moim błędzie będzie mógł przeanalizować swoją sytuację.
Moje małżenstwo trwało (formalnie trwa nadal) 18 lat z czego 8 lat to była moja samotna walka o ratowanie małżeństwa, zakończona moją klęską. Byliśmy zwykłym przeciętnym małżenstwem z 10 letnim stażem (i dziesięcioletnim synem). Ja zajmowałem się zapewnieniem bytu, a małżonka opieką nad dzieckiem, przy czym zaznaczam r11; to był jej wybór. Wszstko zacząło się od tego, że na dodatkowych zajęciach pozaszkolnych moja żona poznała tatę innego dziecka. Na począku jeszcze mi o nim opowiadała, jaki on fajny, elokwentny, ładnie gra na gitarze i takie tam. Ponieważ zawsze ufałem bezgranicznie malzonce, i uważałem, że ograniczanie swobód w małżeństwie nakazami, zakazami jest bez sensu bagatelizowałem całą sprawę, choć w środku ten ucisk koło serca (doswiadczeni wiedzą o czym piszę) dawał juz znać o sobie. Jednak byłem tak pewny poczucia swojej wartości, że to jakieś tam co najwyżej chwilowe zauroczenie. Tymbardziej, że planowaliśmy budowę domu i.....drugie dziecko. Jednak wcześniej moja cierpliwość się skończyła i odbyliśmy gwałtowną rozmowę r11; kłótnię. Prosiłem, aby skończyła tą znajomość, a ona na to że nie może, że mają tyle wspolnego, że on ma zone, dzieci, że porządny , ze o co mi chodzi, że do niczego nie doszło i nie dojdzie r11; że to taka przyjaźń r11; ja jednak widziałem już wtedy, że ten błysk w oku mojej żony, leci w inną stronę. Nawet wtedy zagroziłem rozwodem,ale oczywiście zostałem zagłaskany. Rozpoczęła się budowa domu i poczęła się córka. Nie muszę pisać tak wtedy wygląda życie. 24 godziny to było mało i tak trzy lata zleciały r11; w tym czasie moja zona ograniczyła kontakty z tym facetem, zresztą on miał swoje problemy (chorą żonę, która w końcu umarła). Myślałem, że wszystko wróciło do normy r11; był już ładny wymarzony domek parka dzieci, sadziło się drzewa i kwiaty w ogrodzie. A tu się okazało, że juz wtedy wdowiec korzystał z pocieszania mojej małżonki r11; nie wiem czy fizycznego (na prawdę nie wiem). Miałem już wtedy więcej czasu r11; zwłaszcza w zimie i zainteresowałem się bliżej co moja małżonka porabiała popołudniami poza domem. Nie musiałem się bardzo wysilać, aby to ustalić r11; od razu trafiłem w 10. Jak mnie zapewniała r11; to była tylko taka miłość bratniej duszy bez fizyczności. Że już z tym skończą, że to dlatego, że mnie w domu niebyło (spełniałem przecież wtedy nasze ?marzenia związane z domem r11; brakowało mi czasu na sen, a co dopiero na całą otoczkę małżeństwa). Ubłagała mnie wtedy, że skończy z nim, żebym dał jej czas, ze dzieci, itd. Nie będę tu opisywał co sie ze mną wtedy 5 lat temu działo r11; gdybym wtedy tu trafił może byłoby inaczej. Można powiedzieć, że wtedy showtime się rozpoczął r11; przeszli do podziemia. Pozory były tak zachowane, żonka milutka, w łóżku super, pyszne obiadki r11; myslałem, że naprawdę skończyła z nim, i się zmieniła a jak za kolejny rok się okazało, lepiej się tylko kamuflowali. I tu powinien nastapić koniec opowieści, ale 4 lata temu ubzdurałem sobie związek tylko dla dobra dzieci. Oczywiście po bardzo burzliwej kłótni, w którą wciągnąlem jeszcze gacha, ale on sięwycofał twierdząc że to nasz problem. Zawarliśmy jednak chory układ (biję sięteraz w piersi, bo sam się pod nim podpisałem). Zachowujemy pozory rdla dobra dziecir1;, tzn. żyjemy razem (śpimy, jemy,wypoczywamy), ale poza tym nic nas nie łączy. Nawet kłótni juz nie było. Uwierzcie mi, że żyłem w czymś takim 4 lata r11;koszmar, na pozór wszystko ok, piekna kochająca się rodzinka. A wsrodku poniżenie i brak szacunku do samego siebie, owszem widząc dzieci jak rosna nieswiadome niczego (no starszy to był już swiadomy od dłuzszego czasu r11; teraz się dowiedziałem) widziałem sens takiego życia. Nie będę tu opisywał jak to planowałem zakończyć (pewnie się domyślacie). Koniec końców nie wytrzymalismy tego oboje i się rozstajemy. Z tym, że ja jestem już wrakiem psychicznym. Trafiłem tu za późno przynajmniej o 4 lata 
Nawet piszę już o tym bez emocji. Domyślam się jakie gromy spadną tu na mnie, jaka będzie szydera. To jest tylko przestroga, gdyby ktoś chciał isć taką drogą jak ja r11; ona prowadzi do nikąd r11; czysta autodestrukcja. Zmarnowane osiem lat r11; z jednym wyjątkiem r11; szacun mojego syna, który jednak stwierdził, że nie było warto się aż tak poświęcać. (córka niestety zbyt mała, żeby zrozumieć r11; dla niej byłoby lepiej, abysmy się rozstali wcześniej).
Oby nikt tak marnie nie skończył - nie życzę tego nikomu r11; nawet swojej jeszcze małzonce.
Pozdrawiam,
franc
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
Gość: rekonstrukcja dnia marzec 21 2013 00:41:51
Jakie gromy? Jaka szydera?
Franc, walczyłeś stary do samego końca. Każdy kto kocha dzieciaki powinien Cię zrozumieć. Czy było warto aż tak się poświęcać? Czas to pokaże, a nie któreś z nas wycelowanym w Ciebie paluchem.
Doszedłeś do ściany, czas na w tył zwrot. Zregenerujesz się, tylko zacznij w to wierzyć. Człowiek to niesamowicie mocna istota, choć czasem to przeszkadza, bo chciałoby się paść i mieć już w końcu święty spokój. Masz dla kogo żyć, to i siłę znajdziesz. A z mózgiem i energią życiową można robić takie cuda, że w pale się nie mieścismiley. Jakoś jestem o Ciebie spokojna, a podobno mam dobrą intuicję.

Pozdrawiam, rekonstrukcja.

Tulia dnia marzec 21 2013 05:31:48
czemu malzonka, Franc, nie chciala przez te cztery lata spac, odpoczywac, jesc ze swoim lubym? nie wydaje mi sie, zeby ona byla rownie chetna do poswiecen sie w imie dobra dzieci. kobiety sa nieco inaczej skonstruowane. gdyby sytuacja z kochankiem byla czysta, raz dwa by sie ta iluzoryczna sielanka rodzinna skonczyla. czemu ona zostala z Toba? finalizacja zwiazku z Toba jej nie w smak?

Deleted_User dnia marzec 21 2013 05:44:50
Masz rację Franc, Twoja historia powinna podziałać jak kubeł zimnej wody na niektóre głowy.Z długimi romansami jest jak z każdym nałogiem, albo się trzeźwieje i wraca do rzeczywistości albo pogrąża w niebyt. U Ciebie dawno temu już nie było co ratować ale szacunek za to,że próbowałeś.
Przykre jest to,że wszystko odbywało się Twoim kosztem i zapłaciłeś za to wysoką cenę.
Co do dzieci,tutaj potwierdza się kolejny raz to co wszyscy po czasie wiemy : one są bystrzejsze niż myślimy. Troszczymy się o nie ale często ignorujemy. Potem okazuje się,że już dawno przeczuwały co dzieje się z ich rodzicami. Wiem to na swoim przykładzie.
Twoje życie nie kończy się z chwilą rozwodu,przeciwnie jak sobie poukładasz w głowie wszystko od nowa,może być tylko lepiej.
Masz też wsparcie syna - to ważne. Córka zrozumie jak dorośnie.
wszystko przed Tobą ,powodzenia.

Komentarz doklejony:
Żona raczej nie chciała niczego ratować,to było czyste wyrachowanie i wygodnictwo.

Gość: milord dnia marzec 21 2013 08:42:16
Jesteś na początku nowej drogi życia Franc. Ale z różnych obserwacji myślę, że ten swąd poprzedniej drogi jeszcze długo się nie zakończy. Z różnych obserwacji wiem, że Twoja jeszcze póki co !tfu! żona jak otrzyma już swoją nagrodę w postaci kochasia > zatęskni za Tobą i będzie musiała też walczyć o szacunek dzieci, który u syna już nie istnieje. Nie daj sobie syna zabrać bo tak naprawdę z was obojga tylko Tobie na nim zależy. Życie toczy się czasami bardzo różnie > ale coś mi mówi, że Twoja jeszcze !tfu! żona zostanie w tym wszystkim sama bo jak pojawią się jakiekolwiek kłopoty (a pojawią się na 100%) > nikt nie poda jej ręki. Nawet Ci co sami lekko podchodzą do tego typu spraw. Wiesz kiedy to się zaczyna Franc? Wtedy gdy rodzic usłyszy od własnego dziecka "nienawidzę cię (tu wpisz sobie dowolną inwektywę)".

Yorik dnia marzec 21 2013 09:49:59
Zgodziłeś się na życie w układzie. To była decyzja wymuszona przez żonę a nie wynikająca z obopulnej potrzeby, więc masz uczucie poświęcenia się, braku szacunku.

Dostosowałeś się wbrew sobie. Inwestowałeś wciąż w coś, co Ci się nie zwróciło, a miałeś jednak taką nadzieję, bo pozory były duże.
Dobrze wiedziałeś, ze to tylko gra, a jednak się łudziłeś.
Nie znalazłeś sobie nikogo jako odskoczni, tylko wciąż przy niej trwałeś. To było jednak życie na minie, która musiała wybuchnąć.

Czy nie było warto się aż tak poświęcać ? Chyba nie do końca nie było. Masz teraz świadomość, że zrobiłeś co mogłeś, poszedłeś na ogromne ustępstwa, aby zachować funkcjonowanie rodziny.
Mogłeś się w tym układzie tylko inaczej ustawić. Tak, żeby być przygotowanym na koniec. Teraz go gorzej znosisz.
Raczej gdybyś rozstrzygnął ostro sprawę wcześniej, nie żył byś tyle czasu w niepewności jutra..

Zgadzam się z Milordem, że tylko z pozoru ślubna spada na cztery łapy, bo wydaje jej się, że w końcu będzie miała to co tyle lat było tak upragnione. Dlaczego nie dałeś jej tego od razu? Skoro nie była w stanie się określić, trzeba było zrobić to za nią z uwzględnieniem siebie.

Tulia dobrze zauważyła, że gdyby gość był takim rarytasem rekompensującym rodzinę, to już dawno by jej nie było.
Duże prawdopodobieństwo, że będzie chciała powrotu do tego co było, bo jeszcze nie wie ile traci. Naogół dociera dopiero po czasie, jak już nie ma odwrotu.

Teraz nie zastanawiaj się już, co by było gdyby. Czemu twierdzisz, że tak marnie kończysz, że zmarnowane 8 lat ?
No tak, mogłeś przez ten czas wygrzewać się na jakiejś wyspie z młodymi pięknymi latynoskami, nie pomyślałem smiley
A niby czemu ma być na to za późno ?
Masz następne wyzwania, więc nie marnuj czasu na przeszłość.
Często zamknięcie jednych drzwi umożliwia otwarcie następnych, bo masz nowy układ. Czy z niego skorzystasz czy nie, zależy od Ciebie.

4138 dnia marzec 21 2013 10:04:39
<<<Dostosowałeś się wbrew sobie>>> mysle,ze ten blad popelnil kazdy z nas
Franc nie badz dla siebie zbyt surowy,masz zycie przed soba i sporo dobrego tam na Ciebie czeka.Zakoncz ten rozdzial i idz dalej.

Gość: milord dnia marzec 21 2013 11:28:47
Widziałem już jak zdradzacze z podkulonymi penisami i zasznurowanymi... tymi... noooo... Starali się wrócić i po 10 latach. Jak tam gdzieś w ich idealnym życiu wszystko zaczyna się rypać. Jak starają się cokolwiek zrobić by dawne wróciło > a pierwsze co ich spotyka to > spier... na drzewosmiley Wtedy odgrywają rolę skrzywdzonych przez los przerzucając winę na wszystko dookoła. Nawet na zwierzęta domowe. To jest cena jaką płacą. Nikt nie chce mieć z nimi do czynienia lub się nimi pobawić chwilę. Myślę , że tak powinno zostać. A jedyne na co powinieneś się uodpornić Franc to to co napisałem powyżej. Nigdy nie podawaj ręki suce, o której wiesz, że może użreć. I niech Ci nie przyjdzie do głowy kiedykolwiek jakakolwiek litość względem niej.

Deleted_User dnia marzec 21 2013 11:45:20
franc,
ode mnie szacun.
Zrobiłeś co uważałeś za słuszne w tamtym momencie. A że małżonka wysyłała sprzeczne sygnały, nie jest dziwne, że dałeś się zamotać odrobinkę, wszak ty miałeś dobre intencje, ona wprost przeciwnie.
Zysk - jesteś daleko bogatszy o wiedzę i doświadczenie, pogodzony ze zmianą w scenariuszu, wiesz, czego nie wiedziełeś 8 lat temu.
Ta wiedza jest bezcenna.
Zacznij nowy rozdział w swoim życiu, odetnij się od przygnębiającej cię przeszłości i zechciej na życie spojrzeć nieco bardziej optymistycznie.
Jedno jest absolutnie pewne, że twojej żonie nie możesz zaufać już NIGDY.

Deleted_User dnia marzec 21 2013 15:32:49
franc , mysle ze mnie czeka to samo jestem obecnie w identycznym ukladzie. I niestety wiem jak Ty ze moja kochana kiedys zona spotyka i kontaktuje sie z nim .Rece opadaja ze to wszystko dzieje sie identycznie u wszystkich . U mnie jak i u Ciebie zostalem tylko dla dzieci . Ale pewnego dnia wiem ze to nastapi -odejde a znajac zycie on nie bedzie z moja kiedys kochana zona. Wezmie co mu daje i poszuka mlodszej .HIHIHIHIHIHIHI pozdrawiam mechanik

rogacz76 dnia marzec 21 2013 16:26:54
mechanik
Jako syn tego co zdradził powiem Ci tak
Nie warto zostawać dla dzieci.Szczerze.To jest gorsze niż miałbyś być tzw.dochodzącym ojcem.
Dzieci i tak będą Twoje bez wględu na to czy będziecie razem czy osobno.Jak odejdziesz od żony nauczysz dzieci bardzo ważnej rzeczy
Szacunku do samego siebie.

Komentarz doklejony:
Kto wie.Może gdybyś odszedł na samym początku to żonę by olśniło i życie potoczyłoby się innaczej.
Choć z drugiej strony Nigdy nie jest na to za późno.Prawda?

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Jak zerwać
www.zrywamy.com
Ku przestrodze, dla księżniczek
Zdradziłam - ku przestrodze!
ku przestrodze
Długa historia głupiej, naiwnej baby... KU PRZESTRODZE!
Ku przestrodze... a może bardziej wypalona
Ku przestrodze
Zdradziłam - ku przestrodze dla zazdrośników
Ku przestrodze... Nie wolno wybaczać! Nie wolno dawać 2 szansy!
Ku przestrodze czyli w porę się wycofać.
ku przestrodze ???
Ku przestrodze...
Cykl życia... ku przestrodze
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zdrada
Mąż zdradził i twier...
Nie wiem co robić
zdrada tuż po roczni...
Zdrada po 10 latach ...
rozpadam się
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Proszę o radę
Niewierna
Co dalej?
niekończąca się hist...
Zdrada po 17 latach ...
Zdrada Narzeczonego
Czy to już zdrada??
Zdrada emocjonalna a...
Intercyza,umowny pod...
Zdrada
To już koniec małżeń...
Zdrada na stare lata ;)
po 35 latach - mąż s...
Co dalej robic
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info