Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Obok tematu
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor Psychopaci są wśród nas...? ;)
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 04-12-2014 10:37
Interesujące...

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,s,1,wid,17077353,martykul.html


Świat nie jest czarno-biały...
... chociaż chwilami tak się nam wydaje.

Jest kolorowy!!! smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 17-12-2017 23:50
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
brzydula
Użytkownik Postów: 4
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 05.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 06-12-2014 10:40
cześć, tak, rzeczywiście ciekawe, tylko te portale przeważnie nie piszą kszty prawdy.. trzeba mieć dystans.. nie wiem gdzie wstawić temat.. a mam problem, to STRES.. radzę sobie różnie.. dobrymi lekami jak np ***, który jest tani i skuteczny. potrafię się wtedy wyciszyć i uspokoić myśli ..
Edytowane przez Yorik dnia 13-12-2017 02:01
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 101
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-11-2017 20:28
Psychopaci, z definicji, nie żyją w udanych związkach, gdyż, po prostu, nie potrafią takowych stworzyć. Więź emocjonalna czy empatia to dla nich pojęcia obce. Nie są jest w stanie obdarzyć zaufaniem drugą osobę i znaleźć w niej oparcie. Kontakt z psychopatą, podczas robienia ekspertyz psychiatrycznych w postępowaniu karnym, przypomina rozmowę z pół-człowiekiem, pół-lodem. Psychopaci, rzecz jasna, wchodzą w różne relacje, w tym seksualne, lecz mają diametralnie odmienny pogląd na sprawy seksu niż osoby pozbawione psychopatycznego rysu.

Po pierwsze, zróbmy szybki przegląd najbardziej zatrważających cech charakteru psychopatów. Według kwestionariusza do diagnozowania osobowości antyspołecznej [Antisocial Personality Questionnaire (Blackburn & Fawcett, 1999) pierwotnego psychopatę wyróżnia: wrogość, ekstrawersja, pewność siebie, impulsywność, agresja oraz niski lub umiarkowany poziom lęku. Może dopuszczać się czynów karalnych, ale nie musi, co nie umniejsza faktu, że nieustająco krzywdzi innych i sieje spustoszenie w ich życiu. W kontekście relacji seksualnych cechy psychopatów stają się niezmiernie przykre.

Dla psychopaty seks nigdy nie jest przeżyciem emocjonalnym opartym na wzajemności

Na ogół uważa się, że seks to doświadczenie intymne, przepełnione uczuciami. Przypomnij sobie jakąkolwiek popularną balladę miłosną, zasłyszaną w radio, a zrozumiesz, co mam na myśli. Celine Dion, na przykład, śpiewa o idealnej miłości bez skazy, gdzie obydwie strony darzą się głębokim uczuciem i zaufaniem; jest ono tak silne, że kochają się aż do brzasku. Psychopata byłby ostatnią osobą na świecie, która mogłaby doświadczyć tak trwałej, niewzruszonej więzi, gdyż jest on nastawiony na zaspokajanie przede wszystkim swoich potrzeb r11; kosztem innych.

Jako że psychopaci nie żyją w romantycznych, opartych na wzajemności, współzależności i szacunku, związkach, siłą rzeczy również ich życie seksualne nie może być należyte. Psychopata to profesjonalista w uwodzeniu i zaciąganiu do łóżka. Podryw w ich wykonaniu to, rzecz jasna, w większym stopniu wyrachowana gra niż normalne, przepełnione emocjami zaloty, uwieńczone seksem.
Co kręci psychopatę?

Dla psychopaty siłą napędową w procesie uwodzenia jest poczucie władzy. W ich świecie cel uświęca środki. Jeśli wyczuje, że kobieta, z którą sypia, jest skłonna bezgranicznie mu zaufać lub ofiarować mu więcej pieniędzy, to w łóżku będzie dokonywać nieziemskich wyczynów, byleby ją oczarować. Niektóre moje klientki z podziwem opowiadają o niezwykłych umiejętnościach seksualnych swoich psychopatycznych partnerów. O co w tym wszystkim chodzi?

Niemalże całe zachowanie psychopaty to wystudiowana, mistrzowska gra. Trudno uwierzyć, że grają, kiedy mówią rprzepraszamr1; z odpowiednią, przekonywującą intonacją głosu, wzorując się na aktorze, który świetnie odegrał podobną scenę w filmie, czy wyznają miłość, jakby następnego dnia miał skończyć się świat, cytując słowa piosenki zasłyszanej w radio. I zawsze ubarwiają wszystko, co tylko się da, bo doskonale wiedzą, że pierwsze wrażenie, jakie wywrą na drugiej stronie, może zwabić ją do jego kryjówki. Z seksem jest podobnie.
Przykłady psychopatycznego zachowania:

Psychopata, który usiłuje wyczyścić konto bankowe bogatej, ale podatnej na manipulację osoby, zaoferuje jej seks zawsze i wszędzie r11; i to w najlepszym wydaniu r11; jeśli tylko pomoże mu to w osiągnięciu jego celu. Ten z kolei, który cierpi na nadpobudliwość seksualną, zwabi osobę uległą, aby wykorzystywać ją seksualnie do woli i w ten sposób rozładowywać swoją nieuporządkowaną, chorobliwą energię.
Rozwiązłość oraz niezliczone, krótkotrwałe związki

Psychopaci wikłają się w wiele przelotnych relacji seksualnych lub wchodzą w krótkotrwałe związki małżeńskie r11; obydwie skłonności znajdują się w kwestionariuszu do badania poziomu psychopatii autorstwa Roberta Harer17;a [Psychopathy Checklist r11; Revised (1991)]. Wyniki badań Ali and Chamorro-Premuzic (2010) wykazują pozytywną korelację pomiędzy psychopatią pierwotną i rozwiązłością, natomiast negatywną pomiędzy psychopatią i zaangażowaniem w związku.

Rozwiązłość psychopatów nie wynika z ich umiłowania seksu. Chodzi w większym stopniu o umacnianie własnego ego, jeśli czują się odrzuceni, o dominację, albo po prostu nudę, którą często odczuwają. Dodatkowo, seks r11; w szczególności z kimś obcym r11; umożliwia im niewiarygodnie szybki dostęp do najbardziej intymnych i wrażliwych sfer drugiej osoby. Jako że psychopata ma swoją ofiarę nieustająco na oku, to jeśli postawi ją w trudnej, z emocjonalnego punktu widzenia, sytuacji, to uzyskuje nad nią większą przewagę. Na seksualne podchody psychopaty mogą być podatne osoby samotne, nawet jeśli instynkt podpowiada im, że ten nowo poznany koleś jest jakiś dziwny, albo że r11; jak to niekiedy bywa r11; rto jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwer1;.
Psychopata w barze, w restauracji albo w innym obleganym miejscu publicznym

Bary i restauracje w godzinach szczytu to szczególnie ulubione miejsca psychopatów do namierzania kolejnej ofiary. Pod wpływem alkoholu zarówno kobiety, jak i mężczyźni łatwiej stają się łupem dla psychopaty w jego niezwykle wyrachowanej strategii usidlania. Psychopata zwykle wysyła następujące sygnały, dzięki czemu można go łatwiej rozpoznać: nadmierne, wymuszone pochlebstwa, prośba o litość lub o współczucie, teksty o odczuwaniu głębokiej, duchowej więzi z ofiarą od pierwszej chwili poznania, nazbyt wczesne wypytywanie o kwestie osobiste po to, by wykryć u ofiary jej słabe, wrażliwe punkty.
Wyszukiwanie ofiar wśród osób samotnych, depresyjnych lub zagubionych emocjonalnie

Jedna z moich klientek, która poznała swojego psychopatycznego partnera w barze, powiedziała: rPrzyszło mi na myśl, że jest on trochę nazbyt natarczywy, ale pomyślałam, że być może to tylko wrażenie, wywołane przez moją wówczas olbrzymią samotnośćr1;. Psychopaci to eksperci w czytaniu normalnych ludzi, w odkrywaniu ich słabostek, bo to pozwala im na wpędzenie ich w pułapkę. Niezmiernie ważne jest ufanie własnym instynktom w momencie, gdy ktoś próbuje nas uwieść r11; zwłaszcza, jeśli mamy wrażenie, że prześladowca jest mocno zdeterminowany, żebyśmy z nim wyszli.
Porzucanie partnerów niczym bezużyteczne przedmioty

Sytuacja pomiędzy psychopatą i jego ofiarą jest równie skomplikowana jak okoliczności, w jakich znajduje się maltretowana kobieta, tkwiąca w związku z agresywnym chłopakiem lub mężem. Ofiary często utrzymują relację z psychopatami znacznie dłużej niż by tego chciały, wskutek intensywnego prania mózgu, jakiemu zostały poddane, które głęboko podkopało poczucie ich własnej wartości r11; na przykład poprzez izolowanie od rodziny i przyjaciół lub krytykowanie przy każdej, nadarzającej się okazji. Pokrzywdzone szukają pomocy psychologicznej zwykle dopiero wtedy, gdy psychopata je zostawia. To, co jest dla nich najbardziej druzgocące, to sposób, w jaki zostały porzucone r11; lekceważący i poniżający.
Proces uzdrowienia po rozpadzie związku z psychopatą

Wielu osobom jest trudno pojąć, jak można, ot tak po prostu, bezdusznie i bezwzględnie porzucić partnera. Uzdrowienie po rozpadzie związku z psychopatą zwykle wymaga od ofiary zrozumienia, z kim tak naprawdę miała do czynienia. Poznania całkowicie unikalnego psychologicznego profilu psychopaty i jego wybitnie odmiennych potrzeb. W skrócie tego, że jego emocjonalne potrzeby sprowadzają się do pielęgnowania własnego, rozbuchanego ego, kosztem innych i że pojęcie wzajemności czy obopólności jest im obce.

Psychopata nigdy nie uszanuje uczuć ofiary, a w szczególności, jeśli zostałby poproszony o wzięcie odpowiedzialności za swoje kłamliwe i bezduszne zachowanie. Nie ma co liczyć na znaczącą, trwałą, pełną zrozumienia skruchę z jego strony, gdyż jak napisała Martha Stout w książce pt. rSocjopata w sąsiedztwier1;

https://pracownia4.wordpress.com/2015/01/25/jak-psychopaci-postrzegaja-seks-i-dlaczego-tak-sie-dzieje/
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 101
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 14-11-2017 02:04
Od zerwania minęło 8 miesięcy. Bloga zakładam trochę dlatego, że już jestem w stanie pisać o tym wszystkim bez ekstremalnych emocji, trochę po to, żeby już przestać truć o nim bliskim ludziom, a trochę też dlatego, że wiem, że tuż o zerwaniu tego typu blogi i książki były jedyną lekturą, na której byłam w stanie się skupić dłużej niż pięć minut. I one naprawdę, bez żadnej przesady, uratowały mi życie.

To prawda, że ze związku z psychopatą wychodzi się strasznie długo. Nie czuję się jeszcze zdrowa, mimo że minęło już parę miesięcy. Nadal mam oczy dookoła głowy, boję się nawet siedzieć tyłem do drzwi, wciąż jestem czujna. Kiepsko czuję się też fizycznie, jak po jakiejś potężnej chorobie w rodzaju nowotworu. Słaba jestem, mam problemy z sercem, często trudno mi zmusić się do jedzenia, bo organizm nadal uruchamia co i rusz tryb walki. Ale już na szczęście z dnia na dzień i tygodnia na tydzień chyba normalnieję.

Jak bym opisała te osiem miesięcy?

GODZINA ZERO - moment otwarcia oczu. Totalny koszmar, a zarazem nareszcie ulga. Koszmar, bo okazuje się, że facet, który pieprzył farmazony o miłości życia, kłamał, manipulował i nie był żadnym dobrym, ale zagubionym człowiekiem, tylko wyrachowanym graczem rujnującym ludziom życie do cna wyłącznie dla własnej rozrywki. A ulga - bo nareszcie scaliły się w jedno moje "dwa życia" - to, o którym trąbiła mi intuicja i wszyscy życzliwi ludzie oraz to, którego istnienie wmawiał mi psychopata, a które okazało się jedną wielką ściemą. Dialogi, z tamtych dni:

- Spaliście ze sobą?!!!
- Nie, co ty!
- To co to wszystko znaczy?!
- Nie wiem, to wariatka, ona mną manipuluje.
- Chcesz powiedzieć, że WYDAWAŁO JEJ SIĘ, że z tobą spała?!
- Bardzo możliwe, jej się różne rzeczy wydawały.

...po kilku dniach:

- To jednak spaliście ze sobą.
- Ja tego nie pamiętam. Byłem wtedy w strasznym stanie. Skoro ona tak twierdzi, to widocznie tak musiało być, ale ja kiedy myślę o tamtym czasie, mam przed oczami czarną dziurę. Pozostaje mi prosić cię o wybaczenie.

Noc, Kiedy Do Mnie Dotarło była totalnym koszmarem. Dzwoniłam wtedy do niego wrzeszcząc i płacząc, wypaliłam dwie paczki papierosów i wypiłam prawie półtora litra wina, nie spałam do rana, czekając na otwarcie sklepu i możliwość kupna kolejnej paczki fajek. To już był koniec złudzeń, ale zarazem początek kolejnej odsłony walki o życie. Niestety nie było tak jak w scenie z filmu "Holiday", kiedy Kate Winslet wygłasza słynną kwestię zaczynającą się od słów: "Jasper, you have never treated me right", a potem wyrzuca gościa z domu, skacze pod sufit i obwieszcza światu: "I've got life to start living!". Tzn. w sensie istotnym tak to rzeczywiście było, ale nie odbyło się w ciągu dwudziestu sekund, tylko trwało... nie wiem, ile potrwa, powiem, jak już poczuję, że to rzeczywiście za mną.

0 - 4 miesiąc: Faza Rozjechanego Jeża. Łzy skończyły się dość szybko, właściwie razem z końcem tego związku. Związku smiley WIĘZIENIA! Zaczęło się totalne odrętwienie. Ściana z niewidzialnej folii między mną a światem. Na niczym nie można się skupić, o niczym innym nie udaje się myśleć, a myślenie o tym, co się stało jest takim koszmarem, że chce się przestać istnieć, żeby przestać cierpieć. I tak dzień po dniu. Najgorzej, że nie da się jeść i spać. Po którejś nocy bez snu i nasileniu się problemów z sercem - w końcu psychiatra. Leki uspokajające i antydepresyjne na sen pomagają od razu, na nastrój chyba mniej, właściwie ogłuszają po prostu, ale w tym stanie to i tak wielka ulga. No i mogę jeść, a nawet mam wilczy apetyt i tyję, ale chrzanię to.

W tym samym czasie - stalking. Na maksa. Setki telefonów, maili, smsy, wizyty domowe, nagabywanie znajomych, przesyłki pocztowe, śledzenie w drodze do pracy, w końcu list samobójczy. Nie pierwszy, wiec tym razem nie potraktowałam go już poważnie. Tzn. potraktowałam, ale nie tak, jak by sobie tego życzył nadawca. Poszłam na policję.

4 - 6 miesiąc - Skrzydła od Psiarni. Ten dzień był zarazem straszny, jak i piękny. Miarka się przebrała. Przełamałam strach i wstyd i pojechałam na komendę. Dwóch dwumetrowych gliniarzy i ja szczebiocząca do nich: "chciałam złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa". Po wyjściu z psiarni dostałam skrzydeł. Świat stojący do tej pory do góry nogami, zaczął wracać na swoje miejsce. I chociaż kręciło mi się od tego w głowie, a błędnik szalał, to zaczynałam powoli rozpoznawać dawne kształty, wzory i kolory. W symboliczny (ale i całkiem konkretny) sposób wyszłam z roli ofiary. Skończyły się rozkminki w rodzaju: "a czy miłość to, czy nie miłość?", a w to miejsce wyświetlił się paragraf numer 190a. Nie miłość, tylko przestępstwo. Nafaszerowanej Holiłudem romantyczce poleca się numer tego paragrafu zapamiętać.

Nie wiem, czy sajko dowiedział się o złożeniu przeze mnie zawiadomienia na policji, faktem jest, że przestał mnie nachodzić. Pisał nadal, ale już rzadziej. No i wtedy zaczęłam chyba przeżywać... żałobę po rozstaniu. Po początkowej euforii, odzyskaniu poczucia godności, nabraniu odrobiny nadziei na lepszą przyszłość, zaczęły przychodzić fazy totalnej, fizycznej wręcz tęsknoty. Plus gigantyczna wściekłość. I Bogu dzięki za nią, bo to ona dodawała mi siły i to dzięki niej udało mi się zachować konsekwencję i nie odzywać do gada. Nie mogę nie wspomnieć o książce "Moje dwie głowy" Mai Friedrich. Bez dwóch zdań, uratowała mi życie. Gdyby nie wpadła mi w ręce, prawdopodobnie jeszcze długo zastanawiałabym się, o co tu, do jasnej cholery, chodzi. A potem sto razy bym do niego wracała, sto razy uciekała, a w końcu została porzucona i prawdopodobnie wylądowała w psychiatryku na długo. O ile nie stałoby się coś jeszcze gorszego. Oprócz książki Mai, życie uratowali mi też bliscy - rodzina i przyjaciele. Ich ciepło, serdeczność, wsparcie w chwilach, kiedy czułam się jak ostatnia szmata, cierpliwość w pocieszaniu i wysłuchiwaniu po tysiąc razy tych samych historii zaczynających się od słów: "No ale jak on mógł?!". Pomógł mi też Pan Bóg


http://szczuryiwadery.blogspot.de/
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 101
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 16-11-2017 19:06
KAC PO PSYCHOPACIE

Udało Ci się. Uciekłaś. Wyczołgałaś się z pola bitwy, jesteś ciężko ranna i masz chyba gangrenę w nodze. No ale uratowałaś życie. Z początku przeżywasz euforię - radość, że dałaś radę, że potrafisz o siebie zawalczyć, że nie zgodziłaś się na poniewieranie, że rozpoznałaś wroga i potrafiłaś go pokonać. Później wracają złudzenia. Czy na pewno dobrze zrobiłaś, a może da się go wyleczyć, a może naprawdę jestem przewrażliwiona, a może poszli do lasu (proszę wyguglać stosowny dowcip o studni i Niemcach). Potem czytasz coraz więcej o zjawisku psychopatii - wypisz wymaluj, wszystko pasuje. Już nie masz ochoty wracać i "naprawiać związku", ale ogarnia Cię wściekłość i przerażenie. Jak on mógł, jak ja mogłam. Trwa to jakiś czas, międlisz w głowie te pytania, aż w końcu za którymś razem mówisz sobie: "no srak", trudno, jakoś widocznie mógł i ja też mogłam. Ale już nie mogę.

Zostawiasz przeszłość za sobą, już jej nie międlisz bez przerwy, ruszasz dalej. Obraz krzywdziciela powoli zaczyna zaczyna zacierać się w Twojej pamięci, emocje już Cię tak potwornie nie zżerają, zdrowiejesz. Cieszysz się momentami normalności tak, jakbyś ich nigdy wcześniej nie zaznała. Jara Cię spokojnie przespana noc, dobra kawa, ludzka życzliwość i nowa szminka. Wszystko przed Tobą, jesteś silną kobietą sukcesu i niestraszny Ci żaden wróg.

Myślisz, że tak już będzie zawsze, a tu jednak w pewnym momencie przychodzi KAC. Kac, jak to kac, ma objawy także fizyczne - boli Cię głowa, jest Ci słabo, śpisz bez przerwy, nic Ci się nie chce, najchętniej nie wychodziłabyś z domu już nigdy, drażni Cię hałas, ludzie, zwierzęta, rośliny, drobnoustroje, wszystko. Myślisz sobie: co jest, do cholery? Przecież jestem najsilniejszą kobietą świata, pokonałam wroga, pokonałam swoje słabości, a tu jakiś kolejny dół i nic mi w życiu nie smakuje? Skąd zatem kac?

Wydaje mi się, że źródeł może być tu kilka. Po pierwsze - organizm po takiej walce potrzebuje naprawdę długiego czasu, żeby się zregenerować. Z początku o tym wiesz i obchodzisz się z nim jak z jajkiem. Po pewnym czasie jednak, gdy tylko poczujesz się trochę lepiej, a Twoje myśli będą w stanie skupić się chwilę dłużej na czymś niezwiązanym z tematem psychopaty, zapragniesz "nadrobić" stracony czas, odzyskać normalność i siebie. Możesz wtedy zacząć imprezować ponad miarę, pracować na poczwórnych obrotach bądź nagle postanowić rzucić wszystko i otworzyć firmę / wyjść za mąż za poznanego dzień wcześniej Latynosa. Jeśli przegniesz z tempem "odzyskiwania siebie", możesz z powrotem wpaść w doła. Twoja psychika po tak traumatycznym doświadczeniu, jak związek z psychopatą, jeszcze długo będzie odzyskiwać równowagę. Za tym idą także reakcje ciała. Ono nadal potrzebuje łagodnego traktowania, choć pozornie czujesz się już lepiej i nudzi Cię już życie pensjonariusza zakładu dla chorych na płuca emerytów. Namawiam jednak do stopniowego rzucania się w "wir życia" - ze świadomością, że organizm rekonwalescenta nie jest w szczytowej fazie swojej odporności.

Inna przyczyna spadku formy wynika ze spojrzenia trzeźwym okiem na bilans zysków i strat. Te ostatnie potrafią potężnie przytłoczyć. Myślę, że także i tutaj warto dać sobie czas na "pozbieranie się", zaakceptowanie faktu, że spotkała Cię ogromna krzywda, ale zarazem uświadomienie sobie, że uniknęłaś jeszcze gorszego nieszczęścia - tkwienia w tym g... do końca swoich dni. To oznacza, że masz potężny potencjał, który z pewnością nie raz jeszcze w życiu wykorzystasz. Tylko na razie odpocznij. Nie warto rozpoczynać kolejnej bitwy tuż po wygraniu poprzedniej. Najpierw leczenie ran pajęczyną i niedźwiedzim tłuszczem oraz picie pokrzepiających rosołów.

Spadek formy to także przejaw frustracji spowodowanej koniecznością chwilowego życia na niższych obrotach. Jeśli zawsze byłaś bardzo aktywna, żywa, radosna, wszędzie było Cię pełno, a po nieprzespanej nocy potrafiłaś jeszcze ogarnąć audyt w firmie, a wieczorem pójść na imprezę, stan, w którym nigdy tak naprawdę nie jesteś wypoczęta, niewiele rzeczy Cię cieszy, wyglądasz na 100 lat, a czujesz się na 200, faktycznie może być nieprzyjemny. Zaakceptuj jednak, że on naprawdę jest przejściowy. Tyle że "przejściowy" nie oznacza: "do pozbycia się w dwa tygodnie". Traumę po psychopacie podobno leczy się około roku, a nawet dwóch. Oczywiście z czasem nie jest ona już tak intensywna, jak na początku, jednak warto wiedzieć, że nawet pół roku po rozstaniu jesteśmy jeszcze osobami chorymi (związek z psychopatą potrafi wywołać PTSD, czyli zespół stresu pourazowego - taki sam jak ten przeżywany przez weteranów wojennych) i wymagamy traktowania nas (choćby przez nas same) z większą łagodnością.

Ostatnia przyczyna kaca wiąże się z ostatecznym porzuceniem nałogu. Długi czas po zakończeniu związku spędzamy przecież na wertowaniu kolejnych publikacji o zjawisku psychopatii. Jest to oczywiście konieczne i musi potrwać nawet parę miesięcy. Kiedy zaczniemy mieć tego tematu powyżej uszu, a wieści o tym, co słychać u naszego "eksa" nie będą w nas wywoływać już emocji, oznacza to, że zamknęłyśmy kolejny etap zdrowienia. Paradoksalnie jednak, mogą nie towarzyszyć temu pozytywne objawy, ale możemy nagle zmierzyć się z nudą, spadkiem energii czy poczuciem pustki. Dlaczego? Ano dlatego, że w trakcie wertowania publikacji, wciąż znajdowałyśmy się w klimacie emocjonalnym, jaki towarzyszy związkowi z psycholem - czyli utrzymywałyśmy w organizmie stan podwyższonej adrenaliny, od której najprawdopodobniej jesteśmy uzależnione. Nieprzyjemne objawy odstawienia chwilę potrwają, ale także i one miną z czasem. Znajdziemy zdrowsze źródła adrenaliny - takie, które nie zagrażają naszemu zdrowiu i nie naruszają szacunku do samych siebie. Ale to jest proces, który musi trochę potrwać. Podstawowa zasada - konsekwencja. I dużo cierpliwości do siebie smiley

http://szczuryiwadery.blogspot.de/2016/01/

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 101
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-11-2017 22:00
Są ludzie, ktorzy tak bardzo nienawidzą siebie, że postanawiają przestać być....ludźmi. To olbrzymia niedojrzałość emocjonalna i dowód nieprzepracowania pewnych doswiadczeń. Ludzi takich cechuje brak umiejętnosci wyciągania wnioskow z poniesionych konsekwencji. Żrodła wlasnych frustracji i kompleksów spowodowanych niepowodzeniami w relacjach interpersonalnych odreagowują na otoczeniu i ....sobie. Zazwyczaj substancjami psychoaktywnymi (alkohol, narkotyki). Bardzo czesto mają radykalne poglądy, zostają fanatykami, kierują sie odrealnioną skrajną ideologią by mieć zawsze adwersarzy do toczenia wojen z przeciwnikami swojego sposobu myslenia. Jest to dla nich źródło adrenaliny, której potrzebują.
Są egoistami. Skupiają sie na swoich potrzebach. Przyczyną tego jest wlaśnie niechec do samego siebire Sprawia ona, że odczuwają coś w rodzaju wewnetrznego ciernia. On rani nie tylko ich, ale tez tych, którzy odważą się do niego zbliżyć. Wynajdują pasje, z ktorych czynią sens życia by wypełnic pustkę. Swoje życie sprowadzają do popędów. Plytkich, krotkich, ale silnych emocji. Popadają w nałogi. Uzależniają sie. Od rzeczy. Czynnosci. Z zewnątrz nie są nudnymi ludźmi. Wręcz przeciwnie. Każdy wypity kieliszek, butelka piwa, kazda wygrana, nowy zakup, nowa ryzykowna sytuacja, przypadkowy seks to strzal endorfin, serotoniny. Ich celem jest stymulowanie mechanizmu nagrody. Odczuwanie szczęścia. Mechanizm nagrody jest stale wewnętrznie stymulowany jedynie w jednej sytuacji - poczuciu własnej wartości i relacji wzajemnej milosci. Ludzie ze zniszczonym poczuciem wlasnej wartosci są zewnatrzsterowni. Potrzebują bodźców z zewnatrz, by choc przez chwilę odczuwać stan szczescia. Nie potrafią uczynic źródła szczęścia z poczucia własnej wartości i relacji uczuciowej, bo sami je sobie rujnują. Traktując ludzi źle. Karmią się nienawiścią, uprzedzeniami, destrukcją. Im więcej wysyłają złej energii tym bardziej ona do nich wraca. To jest przyczyna dlaczego sami siebie postrzegają jako przegranych. Bo na skutek swoich działań nie uwzględniających odczuc i uczuć drugiego człowieka doznają regularnie odtrącenia. I są samotni. Ale przez to też usprawiedliwiają wszystkie kolejne negatywne zachowania. "Zawsze taki byłem". "Jestem frajerem" "zawsze bylem odtrącany". Jakość życia zależy od sposobu myślenia. Kiedy myśli się o sobie dobrze i chce się być dobrym, przyzwoitym człowiekiem świadomie odcina się od negatywnych zachowań. Otwiera na drugiego czlowieka. Relacje miedzyludzkie to system naczyń połaczonych. Odwrotnie dzieje sie kiedy o sobie samym ma sie zle zdanie. Takie myslenie o sobie prowokuje, motywuje albo usprawiedliwia zachowania, ktore prędzej czy później odbiją sie negatywnie na niechęci do siebie. Tacy samotni na wlasne życzenie ludzie pragną miłości. Ale ich własnie najtrudniej kochać.
Tak bardzo nie wierzą, że na nią zasługują, że traktują ją jak pięknego ptaka, ktory pojawil sie na chwile.
Mają wrażliwosc na wewnętrzne piekno: ciepło, dobroć, wrażliwośc, wspolodczuwanie, troskę, serdecznosc. I mają ich głód. Bo im samym tego brakuje. To ich najwiekszy deficyt.
Obdarowani plomiennym uczuciem nie wierzą, ze moglo ich to spotkać. Silą rzeczy nie angażują się. Raniąc niemiłosiernie kogoś, komu pozwolili sie pokochac. Objawia sie to brakiem wzajemnosci, determinacji, współodczuwania.
Ewentualnych przyczyn odrzucenia nie upatrują w sobie. To zrujnowaloby ich ego. Szukają winy w otoczeniu, czesto zakladając urojoną niewiernosc parntera ("skoro odchodzi pewnie jest ktos inny"smiley.
Łatwo się domyślić, że niesprzątany dom w bajce o rannym ptaku to metafora sumienia gospodarza. To ono wciąż zaśmiecane jest żródłem frustracjir30;.
Kręcą się na karuzeli własnych lęków i braku wiary w bycie człowiekiem, który zasługuje na miłość. Swój świat zbudowali w oparciu o coś, co nazwę mechanizmami obronnymi szczęścia. Sa to zachowania destrukcyjne. Krzywdzące. Słabości. Jest ich wiele. Niektore wynikają z trwałych deficytów osobowiści . Inne to wyuczone postawy w obronie sumienia i ego przed konsekwencjami własnej głupoty, słabości i bezmyślności.
Należą do nich:
- brak zaangażowania uczuciowego (chlód), obojetnosc
- egoizm, skupienie na wlasnych potrzebach
- alkoholizm, narkotyki
- wyznawanie ideologii opartych o nienawiść
- zdrady, niewierność
- agresja , przemoc
- brak empatii
- brak szacunku do ludzi
- tchórzostwo i brak odpowiedzialnosci
- klamstwa i manipulacje
- pogarda, brak tolerancji dla osob o innych pogladach (tolerancja nie jest tożsama z akceptacją i aprobatą!)
Ktos, kto posiada te cechy (oby nie wszystkie na raz!) nigdy nie bedzie szczesliwy.
Jeśli trafilas/es na kogos takiego kto nie potrafił docenić Twojego uczucia zastanów sie, czy nie byłaś/eś z kims kto po prostu sam sobie nie daje prawa byc szczęsliwym. Kto nie kocha sam siebie. Twoja miłość nic nie zmieni. Ty wciąz jesteą raniony/a. Nic nie zmienisz dopóki on/ona nie pokocha sam siebie. Nie rozpadnie się i nie zbuduje na nowo.

https://siekieryszplikiogien.blogspot.de/2016/10/

Post doklejony:
Po czym poznać, że twój partner to psychopata


Wiele osób twierdzi, że ich byli partnerzy to psychopaci, ale co należy zrobić w sytuacji, kiedy twój mąż naprawdę okazuje się jednym z nich? Pisarka Jen Waite odpowiada na to pytanie w swojej nowej książce A Beautiful, Terrible Thing (Piękna, straszna rzecz). Przez kilka lat jej życie przypominało bajkę: była aktorką i modelką, mieszkała w Nowym Jorku ze swoim czarującym mężem, ukochanym pasierbem i malutkim dzieckiem. Jednak miesiąc po porodzie Waite odkryła, że przez cały okres trwania ciąży jej mąż miał romans. Jak twierdzi Waite, podczas jej porodu wielokrotnie rozmawiał przez telefon ze swoją kochanką, a płatny urlop ojcowski wykorzystał na schadzki ze swoją młodą rprzyjaciółką".

Dowody zdrady męża zbierała przez kilka miesięcy. Zgłębiając jego kłamstwa, odkryła, że mężczyzna, za którego wyszła, cierpiał na zadziwiająco częstą przypadłość: był psychopatą, kimś, kto kłamie bez wyrzutów sumienia i odmawia wzięcia odpowiedzialności za własne czyny (albo wręcz nie uważa ich za nic złego).

Według artykułu w rPsychology Today" rpsychopatia jest jednym z najtrudniejszych do wykrycia zaburzeń psychopatologicznych. Psychopata może wydawać się zupełnie normalny, nawet wręcz czarujący. Jednak w rzeczywistości w ogóle nie ma sumienia i empatii, przez co manipuluje ludźmi, bywa absolutnie nieprzewidywalny i często (chociaż oczywiście nie zawsze) popełnia przestępstwa". Chociaż ludzie najczęściej utożsamia psychopatów z brutalnymi przestępcami lub seryjnymi mordercami, większość z nich żyje między nami i nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Neurobiolog Kent A. Kiehl uważa, że mniej więcej jedna na 150 osób zalicza się do tej kategorii.

W swojej książce Waite opowiada o rozpadzie swojego małżeństwa oraz o tym, w jaki sposób uporała się z konsekwencjami poślubienia prawdziwego psychopaty. Podczas rozmowy telefonicznej podzieliła się kilkoma radami, jak zauważyć, że twoja druga połówka ma psychopatyczne skłonności.

Broadly: Jakie są oznaki tego, że osobą, z którą się spotykasz, może być psychopatą?
Jen Waite: Już na samym początku związku pojawiają się pewne charakterystyczne sygnały ostrzegawcze. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że najpowszechniejsze jest coś, co nazywam: rmiłosnym bombardowaniem": nieustanny zalew pochlebstw, uwagi i wspólnego spędzania czasu. Na początku wydaje się to trochę przytłaczające, ale wkrótce człowiek się do tego przyzwyczaja. To trochę jak narkotyk r11; po pewnym czasie potrzebujesz swojej dziennej dawki. Czujesz się adorowana, jak centrum wszechświata, zupełnie, jakbyś była w filmie. Warto jednak spojrzeć na z boku i zastanowić się przez chwilę, czy naprawdę powinnaś czuć tak silne emocje po zaledwie kilku tygodniach. To ważny sygnał.

Na co należy jeszcze zwrócić uwagę?
Inną rzeczą, której doświadczyłam na własnej skórze, to granie na litość, wymyślanie różnych rzewnych historyjek. Możesz zauważyć, że działania psychopatów nie zawsze są zgodne z ich słowami, ale kiedy zwrócisz im na to uwagę, w odpowiedzi usłyszysz jakąś smutną historię, która w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z tym, o co ich oskarżasz. To narzędzie, którego używają, aby zrobiło się ci ich żal. Nagle to oni stają się ofiarami i zupełnie odwracają role w rozmowie. Mój były mąż często to robił. Oni w pewien sposób żerują na empatii i poczuciu winy, które od razu zaczyna odczuwać normalna osoba.

Czy powtarzają pewne schematy zachowań?
Postaraj się być jak najbardziej obiektywna i dowiedz się jak najwięcej o ich przeszłości. Związki wielu psychopatów są dokładnie takie same, ponieważ ciągle powtarzają pewien schemat zachowań. Jeśli rzekomo mają dużo rszalonych" byłych, w ich życiu pojawiło się wiele osób, od których nagle się kompletnie odcięli, z rodziną nie są w dobrych kontaktach i z praktycznie z nikim się nie przyjaźnią, najprawdopodobniej skaczą z osoby na osobę, po drodze niszcząc te relacje.

Co byś doradziła ludziom, którzy są w związku z psychopatą albo wciąż utrzymują z nim kontakt?
To bardzo skomplikowane, ponieważ w ogóle nie przypomina to normalnego zerwania. Psychopata żeruje na cudzych tragediach i będzie chciał cię jak najbardziej unieszczęśliwić. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo pomaga bycie naprawdę nudnym. Nie odpowiadaj na dramatyczne wiadomości, które z pewnością zaczniesz dostawać. To bardzo nieprzyjemne, nie będę kłamać.
Czy rozmawiając z ludźmi o psychopatach, zauważasz, że istnieją na ich temat jakieś błędne założenia?
Sporo osób nie wie, że wielu z nich może wydawać się zupełnie normalnymi osobami: sympatycznymi, czarującymi i atrakcyjnymi. Nie wszyscy są seryjnymi mordercami, mimo że większość z nas właśnie tak wyobraża sobie typowego psychopatę. Rzeczywiście, wielu seryjnych morderców jest psychopatami, ale pośród nas chodzi wiele osób z podobnymi skłonnościami, tylko ich po prostu nie kręci mordowanie innych. Nie, oni wolą niszczyć innych emocjonalnie lub finansowo. Niekoniecznie zabijają ludzi, ale z pewnością rujnują im życie.

Jeśli jesteś obecnie w związku z osobą, którą podejrzewasz o psychopatię lub zdarzyło ci się to w przeszłości, więcej informacji możesz znaleźć na stronie internetowej Waite .
Edytowane przez Hestia dnia 30-11-2017 22:10
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychopaci są wśród nas...? ;)
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 101
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 02.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 09-12-2017 01:04
Jak ustrzec się przed psychopatą?

Po pierwsze nie dajmy się zwieść pozornemu nadzwyczajnemu urokowi osobistemu.

Po drugie sprawdzajmy, czy historie opowiadane przez osobę trzymają się kupy, bo jak pisałam w poprzednich moich notkach, psychopaci gubią się często w swoich kłamstwach.

Po trzecie brak lęku można czasami odebrać jako odwagę, jest to szczególnie ważne w przypadku kobiet, którym może zaimponować taki nieustraszony, męski osobnik.



Po czwarte psychopaci bardzo często nadużywają alkoholu i nietypowo się po nim zachowują, np. stają się agresywni (a może alkohol to przyczyna jakiegoś upośledzenia mózgu, a co za tym idzie psychopatii?).

Po piąte psychopaci uwielbiają niebezpieczne, pełne mocnych wrażeń sytuacje, często łamią prawo.

Po szóste, mimo przeciętnej inteligencji mieli trudności ze skończeniem szkoły lub z utrzymaniem lub podjęciem stałej pracy.

Po siódme psychopaci dużo mówią, przeskakują z tematu na temat, są bardzo elokwentni, opowiadają niesamowite historie a przy tym ich ruchy są jakby teatralne i wyuczone, jakby odgrywali cudze emocje.

Po ósme bardzo często (z powodu deficytu lęku) przekraczają w trakcie rozmowy przestrzeń osobistą rozmówcy. Za bardzo się przybliżają, patrzą się nieustannie w oczy, mają "przeszywające spojrzenie".

Pewnie niektórzy zauważyli, że wzór człowieka proponowany przez media, pop-kulturę to właśnie taki psychopata - no, może w mniej skrajnej wersji.

Skłonność do ryzyka bierzemy za akty odwagi, mówimy, że ktoś taki jest "szalony". Modne jest tez nieprzejmowanie się niczym i nikim, takie luzactwo.

Jest też moda na "zdrowy egoizm" cokolwiek to pojęcie oznacza, mnie nie przekonuje.

Kłamstwa, skłonność do manipulacji uważane są za zdolność do przekonywania innych, dobre umiejętności wywierania wpływu itd.

"Życie chwilą", hedonistyczne podejście do życia bez względu na skutki też jest obecnie modne i jest to styl życia psychopatów. Liczne, krótkotrwałe związki seksualne bez żadnego zaangażowania emocjonalnego to dzisiaj symbol wyzwolenia i bycia "cool".

Kombinatorstwo, kłamstwa, przekupstwa itd. niektórzy nazywają "zaradnością życiową". Tak więc nasza kultura promuję typ psychopaty, pełno jest tego zresztą w filmach czy grach komputerowych. Jeśli odebranie komuś życia (nawet w świecie wirtualnym) sprawia komuś kupę radości i śmiechu to chyba już jest coś bardzo nie tak.

A przecież niemal wszyscy uwielbiają filmy Tarantino, w których zabicie człowieka jest jak pójście do sklepu. Zatem z niebezpiecznych, bezwzględnych ludzi bez sumienia robi się bohaterów. Nic dziwnego, że stają się oni idolami w prawdziwym życiu. Ja tam nie szukam tych "doskonałych" nieustraszonych "bohaterów".

A poddenerwowani, speszeni chłopcy na randkach wydawali mi się zawsze bardzo słodcy i bardzo ludzcysmiley. No, chyba że któryś z nich też był psychopatą i udawał takiego bo mnie wyczułsmiley

http://psychika.net/2009/01/jak-ustrzec-sie-przed-psychopata.html
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info