Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Obok tematu
Strona 16 z 48 << < 13 14 15 16 17 18 19 > >>
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-08-2012 21:02
Cień


Jest mi w drzew cieniu jak w kamiennej wnęce
Smutnym posągom: swojsko i zacisznie...
Czego żądają załamane ręce?
Spokoju, liści dokoła - nic więcej.




Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Z wierszem...przez życie
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 25-06-2019 19:30
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 31-08-2012 08:39
Adam Zagajewski /polski kandydat do Nobla chyba od kilku lat/



WIERSZE WYBRANE

Brama



Czy kochasz słowa tak jak nieśmiały czarodziej kocha chwilę ciszy -

już po występie, kiedy jest sam w pustej szatni, w której

płonie smolistym, tłustym płomieniem żółta świeca?

Jaka miłość dozwoli ci pchnąć ciężką bramę, tak żebyś znowu

poczuł zapach tego drewna i rdzawy smak wody z archaicznej studni,

i żebyś raz jeszcze ujrzał wysoką gruszę, dumną matronę, która w jesieni

arystokratycznie oddawała nam swe doskonałe w kształcie owoce,

poczym niemo pogrążała się w rozpatrywaniu nieszczęść zimy.

Tuż obok dymił obojętny komin fabryki i milczało brzydkie miasto,

ale w ogrodach głęboko pod cegłami pracowała niestrudzona ziemia,

nasza czarna pamięć i przepastna spiżarnia umarłych, dobra ziemia.



Jakiej odwagi trzeba, żeby pchnąć ciężką bramę,

jakiej odwagi, żeby zobaczyć was wszystkich znowu

zebranych w jednym pokoju pod gotycką lampą -

mama nieuważnie czyta gazetę, ćmy uderzają o szybę,

nic się nie dzieje, nic, zaledwie wieczór, modlitwa; czekamy...

Tylko raz żyliśmy.





Ciepły deszcz



Wieczorem, w obcym mieście, szedłem

ulicą, która nie miała imienia.

Coraz głębiej zanurzałem się w obcość,

w gęstą wiosnę, po stopniach kamiennych.

Padał ciepły deszcz i ptaki śpiewały

cicho; czułość była w ich głosach dalekich.

Syreny statków płakały w porcie,

żegnając się z ziemią znajomą.

W otwartych szeroko oknach kamienic

stały postaci ze snów moich i twoich,

i wiedziałem, że idę w przyszłość, w epokę

minioną, jak pielgrzym do Rzymu.





Cisza



Nawet w wielkim mieście zapada

niekiedy cisza i słychać, jak po

chodniku, pchane przez wiatr,

przesuwają się zeszłoroczne liście,

w ich nie kończącej się wędrówce

ku zniszczeniu.







Czy chcesz płakać



Przechodziłem pod namiotami drzew

i krople deszczu dosięgały mnie niekiedy,

jakby pytając:

czy chcesz cierpieć?

Czy chcesz płakać?

Powietrze było wilgotne,

Liście błyszczące,

zapach wiosny i nieszczęścia
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 06-09-2012 21:43
Adam Zagajewski
Starszemu bratu


Z jakim spokojem idziemy
przez dni i miesiące,
jak cicho śpiewamy czarną kołysankę,
jak łatwo wilki porywają naszych braci,
jak lekko oddycha śmierć,
jak szybko
płyną okręty
w tętnicach.
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 07-09-2012 19:39
Rozmowa w bibliotece

Weź mnie stąd, z górnej półki, zza szkła biblioteki,
Wyjmij z opraw skórzanych i wyprowadź z ksiąg.
Chcę wrócić, jak emigrant, z podróży dalekiej,
Z papieru, z martwych liter, żywy, do twych rąk.

Zawołaj mnie po prostu, imię moje wymów,
Gorącym głosem roztrąć szkielety mych słów,
Wyprowadź mnie z tych książek, uwolnij mnie z rymów
I z potrzasku oswobódź zatrzaśniętych strof.

Chcę iść ulicą nocną pod dawne twe okno,
Gdzie ongi przez rolety twój wzywał mnie cień,
Raz jeszcze być samotny tą nocą samotną
I jeszcze raz szczęśliwy obudzić się w dzień.

Nie umieć nazwać oczu twych ani postaci,
Ani smutku wysłowić w zawiłości zdań,
Naprawdę czuć, że jeśli się ciebie utraci,
Rozpacz słów nie wykrztusi przez ściśniętą krtań.

Naprawdę wrócić w ciemność, przez którą ogromem
Powietrze ślepych natchnień, jak huragan, szło.
O szczęście, uderz we mnie wielkim niewiadomem,
Zniszcz książki bezrozumne, rozbij zimne szkło!



Kazimierz Wierzyński


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-09-2012 22:53
Podwaliny

Budowałem na piasku
I zawaliło się.
Budowałem na skale
I zawaliło się.
Teraz budując, zacznę
Od dymu z komina.


Niebo w nocy

Noc czarna, srebrna noc.
Świat nieskończony
W czasie i przestrzeni.
Pośrodku Droga Mleczna.
Któż po niej przechodzi?
To przechodzi ludzkie pojęcie.
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 09-09-2012 19:14
Nie trzeba być Komnatą...


Nie trzeba być Komnatą - aby w nas straszyło -
Lub nawiedzonym Domem -
Nie ma Wnętrz straszniejszych niż Mózgu
Korytarze kryjome -

Ileż bezpieczniej - o Północy
Ujrzeć Upiora przed sobą -
Niż spojrzeć w twarz własnym - wewnętrznym -
Pustkom i Chłodom.

Prościej gnać przez widmowe Opactwo,
Gdy hurgot Głazów nas goni -
Niż stanąć z sobą do walki -
Bez Broni -

Własne Ja - gdy się zaczai
Za Samym Sobą -
Przerazi bardziej niż Morderca
W pokoju obok.

Ciało - wyciąga Rewolwer -
Drzwi ryglują trzęsące się ręce -
Przeoczając potężniejsze widmo -
Lub nawet Więcej -



Emily Dickinson
Tłum. Stanisław Barańczak


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Z wierszem...przez życie
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-09-2012 22:26
Zdradzeni kochankowie i przez wielu to wydrwieni.
Niosą siebie jak głośną ranę.Czy w nikim tu nadziei?
Są obolałymi ciemnymi na przestwór nieba Bogami
I wymyślają Bogów dla siebie-i tych nad nami.



I nazywają zatoki wyspy w odwrocie.Mrocznego lasu sny.
Gwiazdy,śnieżynki białe,zbłąkane i zbyt ciężkie,gdy
Drapieżne zło i kłamstwo w bezgłośnym skoku pośród drzew
Dopada i gryzie.Przemienia do szpiku Ciebie i mnie?


Lecz nie wierz temu...Jest ciepły brzeg i echo z oddali
Pokora losu,mknącego dziś z dzikim nurtem i kaskadę fali
I nawet gdybyś,jak biedny Ikar,upadł pod jakieś stopy
Musisz wciąż nadzieję dawać i brać-nad tym się pochyl.



Marek Sienkiewicz


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 16 z 48 << < 13 14 15 16 17 18 19 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info