Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 100 z 219 << < 97 98 99 100 101 102 103 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 10:59
Ostatnio na forum jest dużo ostrych i stanowczych wypowiedzi "znawców" na temat bezsensowności dawania szans zdradzającym i braku podstaw do istnienia związku nadal po przeżyciu zdrady...
wolę być w tej materii badaczem niż teoretykiem
będąc w opozycji napisze co u mnie w takim eksperymentalnym związku skazanym na "na starty" ..

minął 110 dzień od zakończenia romansu mojego męża

..

ale przenieśmy się trochę w czasie...(kto nie lubi science- fiction z przymrużeniem oka niech dalej lepiej nie czyta)



***

gdy spotkaliśmy się pierwszy raz zaiskrzyło, prawie namacalnie odczuliśmy silne przyciąganie i ciekawość siebie, po bliższym poznaniu swoich osobowości połączyła nas wspólna pasja odkrywcza,
jak dwoje szalonych badaczy po wielu eksperymentach i poszukiwaniach odkryliśmy i doświadczyliśmy rzadkiego zjawiska nieczęsto występującego w przyrodzie,

niektórzy tylko słyszeli o tym, niektórzy spotkali je na krótko zanim zniknęło, wielu naukowców z całego świata dało by majątek za odnalezienie tego okazu,
ogólnie przyjęta nazwa tego niezwykłego zjawiska to :"miłość"

jej cechą szczególną było to że miała wpływ na nasz umysł, emocje i poziom hormonów,
zachowując jednak mozliwośc podejmowania przez nas samodzielnych decyzji
oddziaływanie na nasze organizmy przez nią było najsilniejsze gdy byliśmy blisko siebie, w harmonii ciał i umysłów,
utrzymanie jej wymagało jednak zaangażowania się każdego z nas dla drugiego w wielu aspektach,
warto było to uczynić bo każde dostawało jeszcze więcej niż oddało,
miłość zwielokrotniała wszystko gdy podsycaliśmy jej ogień,
było to tak fascynujące odkrycie że postanowiliśmy poświęcić życie na wspólne badanie i przezywanie razem tego zjawiska,

działanie miłości było jednak zmienne i wprost proporcjonalne do naszych własnych uczuć i emocji,
obserwowaliśmy jak rozwija się, ewoluuje, nabiera sił i kolorów
zmienia nas, zakrywa to co ułomne, wydobywa na światło dzienne nasze najpiękniejsze cechy
żarzy się jasnym i czystym płomieniem,
sprawia że patrzymy na siebie łagodniej, chcemy uszczęśliwiać się nawzajem,
wiąże nas w jedno,

następnym odkryciem było to że na jej wpływ miały również czynniki zewnętrzne i działania niekorzystnych, patogennych wirusów...
z większością nich dawała sobie świetnie radę, gdy tylko zbliżał się za blisko, spalał się bo siła ognia była silna,

niekiedy ogień miłości przygasał, wtedy zawsze odczuwaliśmy to naszym złym samopoczuciem i w dziwny sposób trudniej było nam się porozumieć,
prawidłowością było to że ogień przygasał dopiero wtedy gdy jedno z nas dawało mniej drugiemu i spełniało tylko własne zachcianki, myśląc egoistycznie,

nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze że gdy ogień przygasa i oddalamy się zbyt daleko od siebie, niekorzystne czynniki zewnętrzne mają wiekszą możliwość przeniknąć w nasz krwioobieg i dotrzeć do serca, do mózgu, zatruć i zmienić nasze pragnienia, ale wydawało się to tak mało prawdopodobne że tego czynnika nie braliśmy prawie wogóle pod uwagę i to był, jak się okaże dalej, nasz wielki błąd,

wirus szkodzący miłości to nie jest człowiek,to rodzaj emocji,które chcą dominować, sterować i manipulować dając w zamian chwilowe poczucie euforii,
wirus jak to wirus po skończonej zabawie niszczy nosiciela i wszystko dookoła,

doświadczyliśmy tego zniszczenia, próbówki aż bulgotały od nadmiaru substancji, które były wynikiem nieprawidłowych reakcji chemicznych w naszych organizmach,

straciliśmy wiele sprzetu, badawczego...wspólny dorobek naukowy, któremu poświęciliśmy tyle sił i lat legł w gruzach...siedzieliśmy na tych resztkach szkła, poranieni,
zrezygnowani i osłabieni...z jedynej ocalałej próbówki wydobywal się delikatny, mieniący się
pył, spadł na żarzący się palnik i zajaśniał malutkim płomyczkiem,

odruchowo zerwaliśmy się aby uchronić naszą miłość...
wiemy czego potrzebuje aby jej ogień mógł nas znów ogrzewać
chcemy oboje wznowić naszą pracę badawczą bo jest szansa że tym razem ten eksperyment sie uda,

podoba mi się ten tekst z Wikipedii:

"Eksperymenty wykonuje się w celu potwierdzenia lub sfalsyfikowania określonej teorii. Teoria z jednej strony określa ściśle warunki eksperymentu a z drugiej nadaje sens poczynionej w wyniku eksperymentu obserwacji i w ogóle decyduje, co w danym eksperymencie jest właściwą obserwacją, a co tylko nieistotnym jego zakłóceniem. Jak twierdził Immanuel Kant eksperyment jest swojego rodzaju pytaniem jakie teoria zadaje naturze.

Nauki przyrodnicze rozwijają się głównie poprzez świadome eksperymenty, spora część wiedzy tych nauk pochodzi też z bezpośrednich obserwacji zjawisk zachodzących naturalnie. "

czekam na pożarcie smileysmiley


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Edytowane przez finka dnia 30-07-2008 11:00
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 21-03-2019 01:15
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
rise
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 351
Przyjaciel

Miejscowość: Jelenia Góra
Pomógł: 0

Data rejestracji: 20.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 11:06
Finka - ja Ciebie na pewno nie będę pożerał smiley Tak jak mówisz - niektórzy mają bardzo dobre przygotowanie teoretyczne i działają na zasadzie: "Operacja się udała, ale pacjent zmarł". ten pacjent to u nich "miłość".

Ja wolę takie doświadczenia jak Twoje - zresztą z chemii zawsze byłem dobry, mimo, że do niejednego wybuchu w laboratorium doprowadziłem.. smiley


True Till Death
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 11:41
Wydaje mi się, że zostałem wywołany do tablicy smiley

Rise, jeśli o mnie chodzi nie mam przygotowania teoretycznego. Mam za sobą długi, 8-letni związek z różnymi fazami, w końcówce zdradą mojej ex, wyciąganiem ręki, wybaczeniem, kolejną zdradą, rozstaniem, otrzymaniem od niej informacji w czym rzecz, dokładną analizą tych 8 lat, wyciąganiem wniosków, wprowadzaniem przemyśleń z tych wniosków w kolejnym związku, nowych rzeczy, które pozyskałem w efekcie tego, że związek wszedł na wyżyny, że stał się partnerski, z rozmów z okresu ponad 2 lat z moją kobietą, z jej doświadczeń ze swojego wcześniejszego związku, gdzie także była tą poszkodowaną, i to też nie jeden raz.
Nie potrafię nazwać tego teorią.

Napiszę tak, bardzo spokojnie i bardzo subiektywnie. Finko, Rise, różnimy się celami. I z tego względu nie mamy szansy się porozumieć. Nie w tej aktualnej czasoprzestrzeni. smiley
Jest jeden, dwa elementy, które Wy umieszczacie po stronie przyczyn, a ja celów.
I jedna rzecz, którą ja widzę jako sposób, a Wy jako cel.

Pierwszą rzeczą, którą mam na myśli jest miłość (i też szczęście własne wynikające z tej miłości).
Drugą jest właściwy partner.

W związku z tym, że różnimy się co do założeń i celów, argumentacja sposobu działania nie ma sensu.

Cieszę się waszym optymizmem, to się aż czuje i trochę szkoda mi naszych dyskusji z okresu "przed", byliście obydwoje bardziej realni smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
rise
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 351
Przyjaciel

Miejscowość: Jelenia Góra
Pomógł: 0

Data rejestracji: 20.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 11:57
Bob my dalej jesteśmy realni smiley Dla upewnienia od czasu do czasu szczypię siebie w rękę i sprawdzam czy to nie sen. Dyskusje natomiast chyba nie umarły...

Trochę jednak udało mi się Tobie dopiec, ale nie traktuj tego jako zgryźliwość. Po prostu czasami starałeś się nas trochę zniechęcić do wybranej przez nas ścieżki. Co byś mi teraz nie powiedział, to wiem, że nie masz wiary w to co ja i Finka - czyli w możliwość odbudowy szczęśliwego i partnerskiego związku po dramacie zwanego zdradą.

Zresztą sam to niejednokrotnie zauważyłeś, że ja tej pewności też nie miałem. W moich pierwszych postach było bardzo dużo znaków zapytania, teraz częściej zdania kończę kropką. Czego i innym życzę.




True Till Death
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 12:00
Finka , Rise no coz nic innego mi nie pozostalo jak dolączyc do was .Próbujemy .Oboje .Jak do wszystkiego i do takiej decyzji trzeba dojrzec .....te cztery dni tylko razem otworzylo nam oczy a moze zauwazylismy te probowke jedna jedyna nie ztluczona ....smiley


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 12:37
Trochę jednak udało mi się Tobie dopiec, ale nie traktuj tego jako zgryźliwość.


Rise, może Cię zaskoczę, ale jestem na tym forum głównie dlatego, że mnie ono rozwija. Jest tu trochę osób do wymiany poglądów, a to bardzo pcha do przodu.
Napiszę nawet więcej, kilka spraw w moim aktualnym związku udało się rozwiązać także dzięki forum.
Więc jeśli zakładasz, że czerpię przyjemność z głoszenia "jedynie słusznej prawdy" to nie tak jest. Dla mnie przyjemne jest zderzanie poglądów. Bez względu na efekt, moje nie musi być na wierzchu. Przyjemne jest to, że potem wiem więcej.

Po prostu czasami starałeś się nas trochę zniechęcić do wybranej przez nas ścieżki.


Nie zniechęcić, postawić pytania, które mam w głowie. Po to, żeby otrzymać odpowiedź. Każde samo wybiera swoją ścieżkę, bez względu na to co ja czy Ty tutaj napiszemy.

Co byś mi teraz nie powiedział, to wiem, że nie masz wiary w to co ja i Finka - czyli w możliwość odbudowy szczęśliwego i partnerskiego związku po dramacie zwanego zdradą.


Rise, napiszę Ci więcej. Ja wcale nie posługuję się wiarą w żadnym aspekcie życia. Nauczyłem się posługiwać się konkretem. I w miarę trzeźwo, na ile się da, oceniać sytuację. Tak jak pisałem tutaj kiedyś kawałek swojej historii, ja po pierwszym spotkaniu z moją kobietą byłem przekonany, że nic z tego nie wyjdzie. Bo tak mi się fakty złożyły. Ja nawet nie próbowałem wierzyć, zakładać. Po prostu wyszło mi, że nic z tego nie będzie. Niezależnie że chciałem, żeby było. Po drugim spotkaniu, kiedy sprawy mocno przyspieszyły, ja leżąc w nocy w łóżku wtedy dopiero "pojechałem" i zakochałem się. Wtedy, kiedy miałem jasny pogląd na sprawę, jak jest i że mi się nic nie wydaje. I następnego dnia po tej nieprzespanej nocy pojechałem do niej o 6 rano i powiedziałem, że się zakochałem w niej.
Ja reprezentuję po prostu trochę odmienny sposób działania.

Odnosząc to do zdrady, to tak, ja chciałem odbudowywać. Ale nie było wskazówek na to, żeby mogło to zakończyć się sukcesem. Za pierwszą zdradą i owszem, samo to, że była pierwszą (chyba) dawało szansę. Ale po drugiej już tak myśleć nie mogłem.
Moja wiara Rise niczego by tu nie zmieniła, pewnie po prostu przeciągnął bym to na siłę kilka miesięcy do kolejnego dużego kryzysu. Owszem, wierzę w jedną rzecz, że jeśli usunie się przyczynę problemu, to wtedy warto próbować. Ale tej przyczyny bez pomocy drugiej osoby, jej otwarcia, chęci współpracy, to raczej się nie da znaleźć.
Edytowane przez bob-bob dnia 30-07-2008 12:59
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
rise
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 351
Przyjaciel

Miejscowość: Jelenia Góra
Pomógł: 0

Data rejestracji: 20.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 30-07-2008 12:48
Z jednym się zgadzam z Tobą w 100% - forum rozwija i to bardzo mocno. Zdarzenie poglądów, sytuacji, charakterów.. wszystko na raz. Mam wrażenie, że widzę szerzej i dalej. Mam swoje doświadczenia i jednocześnie czerpię z doświadczeń innych. Mam nadzieję, że ktoś choć trochę zaczerpnie z moich...

Bob - moja wiara nie jest wiarą ślepą. Gdybym nie widział jakiegoś światełka, jakiegoś punktu zaczepienia też bym nie brnął. Udało mi się z małego konkretu zrobić duży. Też się zakochałem, tyle, że po raz drugi w tej samej kobiecie. Też mam jasny pogląd na tą sprawę, powiem więcej - nigdy dotąd nie byłem tak pewny tego co czuję i nigdy nie miałem tak jasnego celu.


True Till Death
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 100 z 219 << < 97 98 99 100 101 102 103 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info