Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 98 z 219 << < 95 96 97 98 99 100 101 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 13:49
Bo uczucia mają w d..pie, to co mówi o nich logika. Nawet najwspanialsze "matematyczne wzory" na miłość - sypią się, gdy szaleją emocje. To są dwa różne światy - noc i dzień. Ale jak w symbolu Yin i Yang, jednym, bez odrobiny drugiego świata nie zmierzysz.


Desertus, masz rację w tym co piszesz. Uczucia, emocje, to żywioł ciężki do ogarnięcia i kontrolowania. Większość zdrad ma zapewne podłoże emocjonalne, bo z wyrachowania to się raczej kończy związek.
Tylko co to tak naprawdę znaczy? Czy warto opierać się na emocjach, które raz są takie a innym razem inne? Bo mi to się kojarzy z następującymi sytuacjami:
- impreza, kobieta wciąga w nozdrza zapach faceta z którym tańczy, zaczynają buzować emocje, jest nastrój, jego niski głos, tętno muzyki uderza do głowy
- pub, w kącie siedzi intrygująca kobieta, facet siedzący na stołku przy barze patrzy na nią, a ona zalotnie uśmiecha się i przekłada torebkę zwalniając miejsce naprzeciw siebie, przy stoliku
Czemu w takim razie, tyle osób tutaj , zdradzonych, ma pretensje do ŚWIADOMEJ części głowy osób, które je zdradziły. Czemu apelują do poczucia obowiązku, poczucia krzywdy, jaką się im wyrządza. Jeśli ktoś chce emocji, niech będzie KONSEKWENTNY i daje do kierowania się nimi prawo także drugiej osobie.

Desertus, tymczasem tak nie jest, dlaczego?
Bo kluczem jest "własna dupa". Jeśli to my, to nasze emocje, to ok, to wtedy będziemy się nimi kierować. Ale jeśli to druga strona, to już nie, tam nie ma prawa do emocji, chyba że skierowanych do nas samych (a z tym kierowaniem emocjami to tak jak wyżej napisałem). I wtedy cnotą staje się logiczne pojmowanie świata.

Desertus, ja nie zrobiłem niczego więcej, tylko rozciągnąłem tą logikę na całość. Człowiek ma czuć emocje i owszem. Ale ma wybierać rozumiem, nie emocją. I tak spróbowałem skonstruować związek. Masz emocję, nie możesz jej opanować? Przyjdź, powiedz, przekonaj. Jeśli tak ,proszę bardzo, chcę wiedzieć z kim i kiedy i kiedy wrócisz. Jeśli w efekcie staniesz się lepszym ,pełniejszym człowiekiem - proszę bardzo. Ale ja chcę o tym wiedzieć przed i wiedzieć dlaczego. Straszne?
Może nie takie straszne wcale, jak się o tym głębiej pomyśli. A może wręcz do tego nie dojdzie, bo co to za "zakazany owoc", który nie jest zakazany.
Edytowane przez bob-bob dnia 29-07-2008 13:51
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-05-2019 02:45
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
desertus
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 21
Małomówny

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.07.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 14:56
Bob - no i słusznie piszesz, szczególnie:
wybierać rozumiem, nie emocją

wszak emocje są złym doradcą, dlatego potrzebne jest spojrzenie "z boku"
ale dlaczego na tym forum, a nie u psychologa, co sobie sam nie radzi (nie tylko)?...

bo każdy z tych wspaniałych Ludzi na tym forum sam doświadczył bólu i poniżenia zdrady. Czuje a nie wie. Dlatego te wypowiedzi są z głębi serca. Można się z nimi nie zgadzać, ale nie sposób nie czuć.

ja chcę o tym wiedzieć przed i wiedzieć dlaczego

cenne (ba nięzbędne), ale samą myślą nie pojmiesz... trzeba odczuć, nie wystarczy usłyszeć czy naczytać się książek i przemyśleć. Najpierw trzeba poczuć.




nic już nie jest takie jak dawniej...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 15:08
desertus, zgadzam się, przecież to forum jest dla zdradzonych, nie dla "potencjalnie zdradzonych w przyszłości". O zdradzie i jej otoczeniu nie da się wirtualnie rozmawiać, trzeba to samemu przerobić.

desertus, mówimy nie o tym, co czują ludzie zdradzeni. Tematem jest co mają robić później. Jak ratować, konstruować własne związki i to najczęsniej z ludźmi, którzy ich wcześniej zdradzili. Brnąć dalej w ten sam schemat to jest jak strzelać sobie samobója.
Wg mnie kolejna zdrada partnera będzie w tym momencie łatwiejsza, bo:
1. robi to kolejny raz
2. my go przyjęliśmy z powrotem, wybaczyliśmy
Co jak nie odpowiednie przedefiniowanie związku ma poprawić sytuację? Modlitwa? Zaufanie do kogoś, kto raz je zawiódł? Na czym oparłbyś sam taki związek?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
lila
Użytkownik Postów: 22
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 24.07.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 15:27
marta09876 napisał/a:
Lila, tłumaczenie Twojego męża dlaczego nie chce Was sprowadzić do siebie wydaje się być stekiem bzdur i tanich wykrętów. No chyba, że Twój mąż jest w niedorozwinięty umysłowo, ale skoro wyjechał do pracy do obcego kraju i jakoś sobie tam radzi to wydaje mi się , że nie jest. To tłumaczenie wygląda jak mydlenie Tobie oczu. I wg mnie te powody są nieprawdziwe. Warto zapytać o co chodzi? Mi się wydaje, że kogoś ma dlatego kręci. Ale tego nie wiem, bo wróżką nie jestem. Może warto byłoby,żebyś do niego pojechała sama na tydzień i zorientowała się jak jest naprawdę. Może takim papierkiem lakmusowym byłaby reakcja Twojego męża na propozycję Twojego krótkiego przyjazdu do niego (ucieszy się czy zacznie się wykręcać).


Witaj. Nie wiem czy wcześniej doczytałaś ale on nie zdradzał mnie tam, ale tu w Polsce. Nie wydaję mi się żeby tam kogoś miał. Tym bardziej że cały czas chce abym do niego przyjechała. Te jego tłumaczenia są logiczne tyle że ja po tym co mi zrobił nie bardzo mogę w nie uwierzyć. Nie myślę tak że skoro nas nie chce do siebie sprowadzić to tam kogoś ma. Bardziej mam takie myśli że chce być sam ponieważ chce o niej zapomnieć że potrzebuję czasu żeby "lizać" swoje rany. A to mnie też boli jak diabli. Może jestem dziwna ale bardziej mnie boli świadomość że może ją kochał niż to że uprawiał z nią sex. Boli mnie to że chce po tym wszystkim nadal żyć osobno. A jednocześnie ja nie chce żeby tu wrócił bo ona tu jest. I tak koło się zamyka...Chwilami nie widzę dobrego wyjścia. Niedługo jadę do niego i mam nadzieję że wtedy wszystko będzie prostrze. Muszę w to wierzyć bo inaczej będę się czuła coraz gorzej.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 15:42
bob-bob napisał/a: Człowiek ma czuć emocje i owszem. Ale ma wybierać rozumiem, nie emocją. I tak spróbowałem skonstruować związek. Masz emocję, nie możesz jej opanować? Przyjdź, powiedz, przekonaj. Jeśli tak ,proszę bardzo, chcę wiedzieć z kim i kiedy i kiedy wrócisz. Jeśli w efekcie staniesz się lepszym ,pełniejszym człowiekiem - proszę bardzo. Ale ja chcę o tym wiedzieć przed i wiedzieć dlaczego. Straszne?
Może nie takie straszne wcale, jak się o tym głębiej pomyśli. A może wręcz do tego nie dojdzie, bo co to za "zakazany owoc", który nie jest zakazany.


Bob myślę że Twoje przeżycia związane ze zdradą w poprzednim związku skłoniły Cię do wypracowania metod i działań, które mają chronić Twój nowy związek...próbujesz mieć kontrolę...nad emocjami partnerki i swoimi,
jak sądzę daje Ci to jakieś poczucie bezpieczeństwa, pewnego rodzaju pewność że tamto już się nie powtórzy a przynajmniej nie w ten sposób,

wybacz za moją nieudolną próbę analizy Twoich motywacji i mechanizmów, które stosujesz w swoim związku,
przyznaję że może jest to dobry sposób dla Ciebie, całkiem możliwe że sprawdza się i może być stosowany przez innych,

ja powiedziałam mężowi że łatwiej byłoby mi i jemu a nawet może by do tego nie doszło,
gdybym dowiedziała się od niego na początku,zanim doszło do romansu że ona mu się podoba, flirtują,mają ochotę na sex...
miałam kilka okazji dowiedzieć sie od niego o wszystkim, chyba podświadomie nawet chciał dać mi jakieś sygnały że coś się dzieje bo pamiętam jak pokazał mi ją na samym początku romansu na NK?
po co? pamiętam gdy spojrzałam na jej zdjęcie stwierdziłam głośno że nie martwię się bo ta nowa asystentka jest kompletnie nie w jego guście...a on się zaczerwienił co do niego niepodobne, żartowałam sobie wtedy widząc to że chyba coś jest między nimi, nawet nie pisnął
zmienił temat...uwierzyłam,
o naiwności..

Bob to nie jest straszne wiedzieć przed, z kim i jakie emocje kierują partnerem ale to jednak chyba utopia, mąż zapewnia mnie teraz że będzie mi mówił o każdym niebezpiecznym przypadku od razu gdy pojawią się kochane emocje, ok, miło..


pewnie prawdą jest że najłatwiej skończyć coś w swojej głowie zanim się zacznie, tajemnica "zakazanego owocu"dodaje ciekawości i pikanterii, kusi...nikt z nas nie jest od tego wolny
ok, przyznam rację Bobowi bo mam(o dziwosmiley) takie samo zdanie na ten temat:

wybierać rozumem a nie emocją

kilka razy udało mi się to zobaczymy jak tym razem mi pójdzie


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 16:05
Finko, za bardzo poważnie to próbujesz analizować. Tu nie chodzi o kontrolę, bez sensu jest być policjantem.

Bob myślę że Twoje przeżycia związane ze zdradą w poprzednim związku skłoniły Cię do wypracowania metod i działań, które mają chronić Twój nowy związek...próbujesz mieć kontrolę...nad emocjami partnerki i swoimi,
jak sądzę daje Ci to jakieś poczucie bezpieczeństwa, pewnego rodzaju pewność że tamto już się nie powtórzy a przynajmniej nie w ten sposób,


W mojej filozofii chodzi tak naprawdę o wykrycie w porę oddalania się od siebie. Zakładam, że obowiązuje kolejność:
odsuwanie się od siebie -> powstanie obszaru pustki -> i wreszcie "zagospodarowanie"

Co przyczynia się do odsuwania się? Niestety codzienność. Zbyt duży obszar indywidualnego JA w związku. Nie dzielenie się problemami. Wg mnie, wszystkimi problemami, bo nie wiadomo który stanie się tym istotnym, dużym problemem.
Niby wszystko pojedynczo zwykłe rzeczy, ale chodzi o jakąś systematykę, żeby tu nie było dobrej woli ,która jest raz, a innym razem nie ma, ale wypracowanie zasad. Żeby nie było "pilnowacza", tylko bardziej mechanizm. Trochę tak jak z tym co pisałem już kiedyś, z zasadą nie wychodzenia z pokoju podczas sprzeczki. Coś, czego się pilnuje pomimo emocji. Rozumiesz?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 17:56
może się zdziwisz ale rozumiemsmiley


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 98 z 219 << < 95 96 97 98 99 100 101 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info