Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 191 z 219 << < 188 189 190 191 192 193 194 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-10-2011 09:12
alex27 - mam to samo: wszystko rozumiem, wszystko wiem, ale nadal światełko nadziei się tli... wiem, że powinnam odpuścić, nie jemu, odpuścić dla siebie, ruszyć z miejsca, zrobić mały krok... jakiś tam mały kroczek zrobiłam, ale nie ze swojej własnej woli, z przymuszenia, bo nie miałam wyjścia - mówię tu o wyprowadzce, o stworzeniu sobie własnego miejsca - u rodziców - o wizycie u lekarza, u adwokata... ale to wszystko są decyzję, które musiałam podjąć, a nie decyzje, które chciałam podjąć...
dzisiaj mijają 3 tygodnie jak została sama... ciągle czytam sms-y, maile, oglądam zdjęcia, które jeszcze miesiąc temu miały inny wymiar...
dzisiaj nie mam nic, tylko te wspomnienia...
i nie potrafię dalej uwierzyć, że życie się nie kończy na moim mężu, skończyło się, a ja nadal nie chcę w to uwierzyć...
tak żyje przeszłością, tak stoję w miejscu, tak nie potrafię sobie poradzić, mimo tego, że myślałam, że kilka momentów kiedy chciałam myśleć, że mogę dumnie przez to przejść, że jestem silna, że dam radę, było.
kilka momentów, kiedy wraca poczucie krzywdy i mała złość... a cała reszta to ogromny żal, smutek, tęsknota, miłość i poczucie zmarnowanego życia, zmarnowanej mojej miłości, pustka...



This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-05-2019 02:38
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
pskow
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 2

Data rejestracji: 24.08.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-10-2011 00:44
Napiszę Wam jaka jest prawda. Mam kumpla, którego zostawiła żona. Oj się biedak męczył. Współczułem mu jak diabli. Rozważałem jego samotność do końca życia. To było uczucie jak koszmarnego snu. Niby tak się powinno, ale czy tak się da? Teraz ma kobietę i dobrze mu jest. Wcale go od tego sposobu rozwiązania problemu nie odżegnywałem, mało tego, cieszyłem się jak widziałem u niego ulgę i coś na kształt nowej miłości.
Jestem niekonsekwentny. Niedobrze. Tak jak bym sobie myślał, że nie sposób być samemu do końca życia. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było dość powszechne trwanie może nie tyle w wierności, bo tego nie wiemy, ale w samotnym oczekiwaniu. Na co? Chyba na śmierć. Ale był szacunek do tych ludzi. A teraz? Teraz jakbyśmy nie rozumieli czym jest miłość. Takie mam wrażenie. Rozmieniamy ją na drobne przyjemności, frajdę życia.
Nie wiem jak ja bym się zachował w Waszej sytuacji. Ulga w cierpieniu jest w Waszym zasięgu. Bo tak jak opuścili Was mężczyźni, tak inni są opuszczani i oni chętnie być może do Was się przykleją. Ale czy takie ich/Wasze bolesne doświadczenie daje jakąś gwarancję na lepszy związek, na szczęście, na miłość? Nie wiem. Moim zdaniem nie do końca.

Moja żona mówi mi teraz, że jak odejdę to nie zechce już nikogo innego. Żaden mężczyzna w jej życiu absolutnie nie zaistnieje. W świetle tego co napisałem powyżej powinienem stwierdzić, że to nieprawda, że to po prostu nie możliwe we współczesnym świecie. Ale jeśli to nie prawda to jak mam ją chcieć? Jeśli mam jej wybaczyć muszę wierzyć w Jej poświęcenie. A ja nie wiem czy dam radę z nią być. Może ja odejdę. I też myślę, że byłbym sam. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek innej kobiety niż Ona. A może Ona jednak nie wytrzyma z takim zgorzkniałym cierpiętnikiem? Odejdzie? Gdybym miął perspektywę nowej miłości być może prędzej bym odszedł. Nie mam, nie wyobrażam sobie i oczekuję tego samego.
Czyli kolejna próba wejścia do tej samej rzeki? Tylko my dla siebie na wieki? Miłość - dajemy jej szansę.

Zaraz. Przecież nie w dzisiejszym społeczeństwie! Przecież ktoś kto kocha na poważnie i do końca życia to dureń i frajer!

Kim wobec tego są ci, którzy zawierają nowe małżeństwa? Pozorantami?
Dzisiejszy świat jest bardzo niekonsekwentny. Chciałbym być konsekwentny wobec siebie, ale czy mam prawo polecać konsekwencję innym?
Nie wiem. Czy będę miał prawo polecać konsekwencję własnym dzieciom?
Czy wogóle będzie jeszcze co polecać?


Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
ThisIsMe
Użytkownik Postów: 167
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 03.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-10-2011 08:41
wiesz co pskow..tak Cię czytam i dłużej nie zdzierżę, bez zabrania głosu...
otóż: gdzieś napisałeś, że rozwód, to też zdrada, teraz stawiasz pytanie , czy ci co wchodzą w nowe małżeństwo to pozoranci...generalnie, odnoszę wrażenie, że jedyna słuszna droga, to wybaczyć ratować co się da-ot taki nasz krzyż...a to wszystko wielka kupa
nie uważam, żebym zdradziła rozwodzącą się
z dzika rozkoszą zakocham się na nowo, może jak będę miała taką wizję to wejdę w małżeństwo itd, itp....
.bo takie jest życie, jak mawiali starożytni: show must go on, a jeszcze bardziej starożytni: nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem....Mój świat , moje reguły - Twój świat, Twoje reguły, i jest ok, tylko te pseudofilozoficzne dywagacje, naprawdę mogą doprowadzić co słabszych do załamki, a już na pewno nic nie ułatwiają. moja prośba: miarkuj się Facet smiley i niech Ci dobrze w życiu będzie, czego naprawdę ci szczerze życzę. moja wypowiedź, nie jest wejściem w dyskusję, raczej komentarzem. Pozdrawiam gorąco z zimnej Łódki. P.S. tak miłość to przyjemność, to frajda i sens życia....hedonizm? tak, ok...zasługujemy na to, my poranieni!


It's times like these I learn to live again;
it's times like these I give and give again;
it's times like these I learn to love again
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
pskow
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 2

Data rejestracji: 24.08.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-10-2011 10:14
@ThisIsMe, tylko jedno sprostowanie. Miąłem na myśli nie nowe, kolejne małżeństwo, lecz początek pierwszego. W tym znaczeniu nowe smiley.
O to mi chodziło. Chyba duża różnica. Nie?



Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Katarinka31
Użytkownik Postów: 2
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 28.10.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-10-2011 19:24
Witajcie.
Nie myślałam, ze napisze kiedys na takim forum, ale musze gdzies sie wygadac bo zwariuje!!!!!
Mam 34 lata i życie mi tak daje w kosc, że powoli wysiadam psychicznie, ale od początku....
15 lat temu wyszłam za mąż, moja wielka miłośc. Po 4 latach została tylko 4 letnia ówczas córka ( teraz 15 lat). Oki, moze bylismy mlodzi, niedojrzali itp. Nie powiem bylam zalamana ale mloda, rzucilam sie w wir pracy i zapomnialam powoli.... Zajelam sie pracą, wychowaniem córki, musialam sobie radzic, choc uwierzcie nie bylo łatwo.
6 lat temu spotkalam starego znajomego, fajnie sie rozmawialo, wspólne tematy, było fajnie. Powoli zostalismy parą. Po roku wprowadzilam sie do niego. Zaczelo byc zle....
On lubil wypic, nie jestem osobą która ma coś przeciwko, ale wszystko ma swoje granice. Po alkoholu wychodzil z domu, jezdzil do swojej bylej zony, przywozil panienki z .... ( nawet nie mysle skąd) z którymi pił i szedl spac. Ja je wywalałam, on nic nie pamietał. Po kolejnej takiej akcji wyprowadzilam sie z córką do domu mojej mamy. Niestety wróciłam po tygodniu...
Lepiej było przez tydzien, pózniej sytuacja sie powtarzala i tak 4 krotnie.Nie bede sie rozpisywac i Was zanudzac, ale doszło do tego ze uderzyl mnie i w srodku nocy kazal sie mi wynosic. Wynioslam sie i przez 3 miesiace nie mielismy kontaktu. Tesknilam.....
Wreszcie w lipcu 2010r moglam wreszcie kupic mieszkanie. Mój ex, mi pomagal w remoncie, dokladal sie do mebli,mowil ze sie zmienil, ze teraz bedzie z nami itp itp. Zaszlam w ciąze, cieszylam sie, ale czar prysnął. Przyjezdzal do nas raz na dwa tygodnie. Myslalam ze po urodzeniu to sie zmieni. Córcia urodzila sie w maju. Cieszyl sie, zaczal przyjezdzac, ba nawet zamieszkal z nami.... Bylo fajnie, uwierzylam....
Tydzien temu powiedzial ze nie przyjedzie, bo musi zostac w domu. Rano juz wiedzialam ze byl w bur....., ze byl nachlany jak swinia, ze rano przyjechala do niego byla zona. Poprostu szok, przezylam szok!!!!! Dlaczego sie łudziłam????? Nie chce byc z nim, a jednoczesnie nie umiem byc sama.... Co to sie dzieje??????? O co tu chodzi?????? Czy to ja wpadłam w jakies uzaleznienie????????
Jedno wielkie kłębisko nerwów ze mnie, a w domku mam maluśka istotkę i 15 letnia córkę, która tez wymaga mojej uwagi. Nie daje rady!!!!!!!!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-10-2011 21:50
Lepiej było przez tydzien, pózniej sytuacja sie powtarzala i tak 4 krotnie


Twój mąż to recydywista, a tacy zazwyczaj się nie zmieniają...Pora w końcu, Katarinko31, zdać sobie z tego sprawę i definitywnie odejść od niego. Nie umiesz być bez niego ? Oczywiście , że potrafisz, przecież nie jest Ci ani tlenem, ani pożywieniem...Nie odchodzisz, bo nie chcesz...
Pomyśl może o dzieciach...Co im fundujesz ? Chcesz, by uczyły się patologii i powielały zaobserwowane w domu wzorce ?



This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Katarinka31
Użytkownik Postów: 2
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 28.10.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-10-2011 16:12
Uwierzcie mi ze chcę odejść. Zrobiłam już ten pierwszy milowy krok kupując mieszkanie i mieszkam w nim sama z dziećmi. Zrobiiłam to dla nich , żeby nie widziały , nie słyszały....
Poprostu miałam nadzieję że się poprawi, że będzie lepiej. Wem, że nie ma już sensu, tylko jak przestać myśleć, jak zacząc od nowa, jak powiedzieć o tym rodzinie....
Dam radę-ja to wiem, tylko ile czasu minie zanim sie ogarnę?????
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 191 z 219 << < 188 189 190 191 192 193 194 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info