Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 171 z 219 << < 168 169 170 171 172 173 174 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 17-02-2010 07:57
...wraz ze spadkiem złych emocji dotyczących samej zdrady, uczucie też bledsze i takie "nijakie"...niestety. Coraz częściej zastanawiam się czy było warto...i jak dalej żyć z kimś, kto mimo tego samego zapachu, wydaje się czasem jakby obcy...
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-05-2019 02:45
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 17-02-2010 21:57
Jakich wiele te słowa

Coraz częściej zastanawiam się czy było warto...i jak dalej żyć z kimś, kto mimo tego samego zapachu, wydaje się czasem jakby obcy...


One mówią nam, że życie to ciągłe wybory miedzy jednym rozwiązaniem, a innym. Tak skonstruowane jest życie.

Nigdy nie dowiesz się czy dobrze wybrałeś nie dokonując żadnego wyboru. Zostawiając wszystko losowi to tak jakby się poddało. Takie życie jest wtedy zwykłą egzystencją. Nie kreuje naszej osobowości i nie rozwija nas. Zaczynamy się wtedy uwsteczniać.
Jeśli jednak dokonamy nie odpowiedniego wyboru to zawsze powinno się to potraktować jako kolejną naukę w życiu. A nauki nigdy nie za wiele. Bo ona hartuje naszego ducha i nas wzmacnia. Stajemy się przez to mądrzejsi i rozsądniejsi.
Przecież nie zamierzamy skrzywdzić siebie. A to daje nam poczucie, że nad następną naszą decyzją zastanowimy się z większą rozwagą i rozsądkiem. smiley


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-02-2010 12:52
Eva napisał/a:

Jeśli jednak dokonamy nie odpowiedniego wyboru to zawsze powinno się to potraktować jako kolejną naukę w życiu. A nauki nigdy nie za wiele. Bo ona hartuje naszego ducha i nas wzmacnia. Stajemy się przez to mądrzejsi i rozsądniejsi.
Przecież nie zamierzamy skrzywdzić siebie. A to daje nam poczucie, że nad następną naszą decyzją zastanowimy się z większą rozwagą i rozsądkiem. smiley


Tak, wiem, że każde doświadczenie uczy i hartuje...Z każdej, nawet porażki można wyciągnąć pozytywne wnioski...Nasuwa mi się jednak skojarzenie z porcelanową filiżanką, która mimo, że twarda i trudno ją zarysować, to jednocześnie jest krucha, spadając na posadzkę nie ma szans, żeby pozostała nie uszczerbiona...
Wiem, że jestem silniejsza, tylko skąd to poczucie osłabienia ? Wszak siła i słabość zupełnie się wykluczają ...
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
guga
Użytkownik Postów: 11
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 25.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-02-2010 20:03
Eva napisał/a:
Jakich wiele te słowa

[quote]Coraz częściej zastanawiam się czy było warto...i jak dalej żyć z kimś, kto mimo tego samego zapachu, wydaje się czasem jakby obcy...


Przeżyłam zdradę, wybaczyłam, żyłam przez rok jaky w innym świecie. W domu z dzieckiem, a on z nią. Okłamywał mnie prawie codziennie, a ja wyłam w poduszkę. Przeklinałam się za tą miłość, a jednocześnie nie potrafiłam przestać kochać.
W końcu wyjechał służbowo, przyjeżdżał do domu na urlopy...między nami zaczynało jakby się układać. Doszło do tego, że zaczeliśmy znowu spać w jednym łóżku, sypiać ze sobą, znowu usłyszałam z jego ust kocham...
pewnego dnia okazało się, że jestem w ciąży...powiedziałam mu...
to chyba zburzyło jego plany z nią...bo zostałam zmieszana z błotem, zwyzywana. Doszlo nawet do tego, że powiedział mi, że dla ratowania związku celowo zaszłam w ciążę, potem zarzucal mi że kłamię, że nie jestem w ciąży. Przyjechał do domu, ciągle słyszałam, że on jest tu dla naszego 2 letniego synka, a nie dla mnie....że dziecko będzie miało wszystko, a ja go nie ochodzę...że zburzyłam jego plany...
wtedy pomogli mu i obcy ludzie, podtrzymywali na duchu, mowili że wszystko się ułoży...
okazało się, że mam problemy z ciążą (była to ciąża bliźniacza i jednen płód obumarł)...nie wiadomo było, czy drugi płód będzie się dobrze rozwijał...potem diagnoza ciąża zagrożona...
a on się zmieniał...łagodniał...zaczynał się starać...wrócił z wyjazdu służbowego...zaczynał dbać o mnie i o dom....
wtedy sobie pomyślałam, że tak miało po prostu być. Że to wszystko co przeżyłam to była jakaś próba dla mnie, próba od losu. A to, że się nie poddałam, nowe dziecko, to przeznaczenie.
Urodziło się nasze dziecko, mój mąż jest teraz wręcz mężem idealnym. Siedzi w domu, dba o mnie i o dzieci. Mamy wiele planów na przyszłość. Tylko...
a no właśnie tylko, ja zaczynam do wszystkiego wracać. Ostatnio doszło do tego, że znowu przeczytałam ich stare rozmowy na gg i ryczałam przy tym jak bóbr. W głowie mam jedno pytanie dlaczego on mi to zrobił i boję się tego, by nic takiego się nie powtórzyło. Boję się o siebie w tym sensie, ze nie wiem czy drugi raz dałabym sobie z tym radę. Jednocześnie nie mam żasnych podstaw do tego by twierdzić, że mój mąż coś kręci...
do tego brakuje mi czegoś w naszym związku, niby mówi, że mnie kocha...ale dla mnie te słowa są tylko słowami (co z tego, skoro kiedyś też mówił, a zdradzał mnie z tym babsztylem)...
staram się mu ponownie zaufać, ale niestety jest to bardzo trudne. Czasami wydaje mi się, że wręcz niemożliwe>
Niby mam to, o co przez tyle czasu walczyłam- męża, rodzinę...ale ciągle zadaję sobie pytanie czy ja jestem szczęśliwa ?? Czy o to mi chodziło ? Czy zawsze będę mimowolnie sprawdzała, gdzie jest jego telefon i czy nie bierze go ze sobą do wc?
Nie potrafię sobie z tym poradzić...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-02-2010 20:41
Gugo, powracanie do tego co się stało w tej sytuacji będzie oddalać Was od siebie,
wiem że niełatwo jest znów zaufać ale postaraj się patrzeć na to jak jest teraz między WAmi,
na jego starania i zachowanie,
wszelkie pretensje o przeszłość i wypominania zniszczą Wasz związek,
mężczyzna nie wytrzyma tego psychicznie gdy żona wraca w awanturach do zdrady,
wiem co piszę.
Napisałaś:

Niby mam to, o co przez tyle czasu walczyłam- męża, rodzinę...ale ciągle zadaję sobie pytanie czy ja jestem szczęśliwa ?? Czy o to mi chodziło ?


możesz być szczęśliwa jesli zostawisz przeszłość, szczęśliwa jako matka, szczęśliwa że Twoje dzieci są zdrowe, szczęśliwa w każdym nowym dniu,
nie myśl wciąż o tym co robi i co myśli Twój mąż, skup się bardziej na sobie i tym o czym TY myślisz, wypełniaj się codziennie dobrymi i pozytywnymi myślami,
może to brzmi trochę jak z poradnika pozytywnego myślenia ale działa,
uświadomienie sobie że nie muszę żyć w strachu co wymyśli mój małżonek bo jestem na tyle atrakcyjna i zaradna że poradzę sobie bez niego jesli się "zepsuje" daje duży psychiczny komfort,
jest tyle źródeł szczęscia że niekoniecznie trzeba je zawężać do osoby męża
a sprawdzanie go ... jest męczące i wciąż przypomina o jego winie
rozmawiajcie o wszystkim ale nie o zdradzie, o tym co czujecie, o drobiazgach, o zainteresowaniach, o tym co zbliża, jesli jest Ci bardzo trudno to przeskoczyć rozmowa z terapeutą/psychologiem może pomóc.


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Edytowane przez finka dnia 24-02-2010 20:42
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
grazia1
Użytkownik Postów: 24
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 15.02.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 01-03-2010 20:40
Zgadzam się z Finką - wracanie do zdrady nie pomaga, ani nam ani tym, którym to wypominamy. Łatwo powiedzieć, trudno zrobić.
Ja wiele razy obiecywałam sobie więcej nie wypominać, ale wystarczy jedno nieopatrzne słowo, gesy mojego męża i ..... jestem okropna.
Nie wiem czy przez to nie zmarnowałam szansy na uratowanie mojego małżeństwa.
Czasami wydaje mi się, że TAK, czasami ma nadzieje, że NIE.
Jak to jest, że nam zranionym poleca się pomoc psychologa a ci co zdradzali uważają że są ok i nie chcą słyszeć o rozmowie z psychologiem bo przecież oni problemu nie mają.
To dlaczego to robili/robią?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bordowa08
Użytkownik Postów: 5
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 26.02.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 04-03-2010 07:43
Witam wszystkich, jestem tu nowa, niestety.
Ja też chcę zacząć wszystko od początku. miesiąc temu dowiedziałam, że mój mąż zdradził mnie piewszy raz 7 lat temu. Jesteśmy małżeństwem od 13 lat i mamy 5 letnią córeczkę. W naszym małżeństwie było nienajlepiej. Podczas problemów ja najczęściej się wycofywałam i milczałam. Moje potrzeby łóżkowe też były mniejsze co niestety na pewno było przyczyną zdrady.Z tą pierwszą kochanką zerwał bo męczyła go ta cała sytuacja i jednak stwierdził że chce być ze mną. Oczywiście nie powiedział mi tego. Potem byłam w ciąży, urodziłam dzieco i zapewniał mnie że było dobrze ale w chwilach kiedy milczałam i nie chciałam się z nim kochać szukał kobiet i proponował im żeby się z nim przespały. Niestety nie złowił żadnej zdobyczy aż do stycznia tego roku. Znowu było między nami żle. Nie umieliśmy ze sobą rozmawiać, sex tylko czasami. Wkońcu coś pękło i usiedliśmy do rozmowy. Mąż powiedział mi o wszystkim . Najpierw że właśnie z kimś jest (mężatka z dziećmi) ale jest to chyba miłość erotyczna - ja go zaniedbywałam. W sumie 2 kochanki i 5 propozycji, które składał kobietom. Powiedziałże to były tylko te chwile kiedy oddalaliśmy się od siebie. Kiedy było dobrze nie szukał nikogo. Jajpierw chciał rozwodu ale po wielu godzinach rozmowy stwierdził że chce być jednak ze mną. Wiem że jego miłośc dawno wygasła, nie zapewnia mnie że jednak mnie kocha tylko że chce nauczyć się nas kochać ( mnie i córkę) czuje ulgę że powiedział mi o wszystkim. Zerwał z kochanką i niechce mnie zdradzać. Wie że mnie skrzywdził ale też wie że w tamtych chwilach czuł się samotny i dlatego szukał. Czuję się oszukiwana przez 7 lat strasznie to przeżywam a wiem że rozdrapywanie ran i ciągły płacz w jego obecności tylko pogorszy sytuację. Nie potrafie poradzić sobie z bólem, stresem, nie jem nie śpię ale cholera kocham go i chcę spróbować może się uda coś z tych zgliszczy odbudować Z drugirj strony wiem że gdybym powiedziała mu że jednak odchodzę to nie nie próbował by mnie zatrzymać. On twierdzi że tacy są faceci i sex jest dla nich bardzo ważny. że jego kochanka też nie dogaduje się w tych sprawach z mężem i on też nie chce się z nią kochać tak często jak ona. ( może ją też zdradza)A miało być tak pięknie - zastanawialiśmy się nad drugim dzieckiem, budujemy dom. Nie wiem czy strach i ból który czuję uda mi się przezwyciężyć. momentami wydaje mi się że gdybym zdradziła potrafiłabym to wszystko zrozumieć. Cierpię strasznie. Nie mam się komu wypłakać wszystko tłamszę w sobie i potrzebuję pomocy!!!!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 171 z 219 << < 168 169 170 171 172 173 174 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info