Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 162 z 219 << < 159 160 161 162 163 164 165 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
gosiaczek
Użytkownik Postów: 34
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 11.02.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-11-2008 16:23
Miriam, ja tez nie umiałam - tak mi sie wydawało- życ bez niego. Też odzszedł, mieszka z nia. Powiem tak, mozna bez nich zyc jak zrozumiesz z kim mieszkalas tyle lat. Oczy sie otworza i poczujesz wolnośc, czystość i odetchniesz z ulgą dobrze ze dzisiaj odszedł a nie wtedy kiedy będziesz stara, może potrzebujaca pomocy od tej drugiej osoby, myslisz ze przy takim kimś można spokojnie przeżyć starość i czuć się bezpiecznie? Ja też chciałam dożyć z nim do końca. Dziś wierzę w to ,że dobrze zrobiłam. Mam spokój i dziecko ma ciszę. A on? No może kiedys zrozumie co nam zrobił i oby córka chciała mu wybaczyć. Niech już się dzisiaj o to zacznie modlic!
12552337 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-01-2019 00:47
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-11-2008 18:17
gosiamb

No właśnie, żeby zrozumieli co nam zrobili. Kto to wie? Czas, czas, czas, on może to zweryfikować.




This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
betikk
Użytkownik Postów: 40
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 18.11.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-11-2008 12:37
Witam,
przyjaciółka poradziła mi, żebym zajrzała na tą stronę, bo jak poczytam, jak inni radzą sobie z problemami po zdradzie to będzie mi chociać troche lżej. No więc postanowiłam zajrzeć, poczytałam, a dzisiaj zdecydowałam się napisać. 3 tygodnie temu dowiedziałam się o zdradzie męża, zresztą juz drugiej, pierwsza była 3 lata temu, ale wtedy wybaczyłam, bo żałował, prosił, przysięgał, że już nigdy więcej. A ja oczywiście bardzo go kochałam, więc chociaż było mi potwornie cięzko postanowiłam wykonać trudną pracę nad sobą i wybaczyć, mimo, że zapomnieć nie umiałam. On też się starał, było dobrze, przynajmniej tak mi się wydawało. Zaczęliśmy starać się o dziecko, nawet z jego inicjatywy, jeszcze kilka miesięcy temu, również kilka miesięcy temu otworzyliśmy razem firmę, zaciągnęliśmy na to trochę kredytów, było ciężko to wszystko spłacać i jest nadal, ale ja wierzyłam, ze potrzeba trochę czasu i wszystko się ułoży tylko trzeba cierpliwości, wytrwałości i cięzkiej pracy. On chyba nie umiał tak mysleć, bo okazało się, że prawdopodobnie ok miesiąca potem nawiązał przez internet kontakt z jakąś koleżanką z dzieciństwa, zaczęli się spotykać. Przez 4 miesiace oszukiwał mnie, ja miałam czasami jakieś podejrzenia szczególnie nauczona poprzednimi doświadczeniami, ale cały czas oszukiwałam samą siebie, tłumaczyłam sobie, że to niemozliwe, bo przecież przysięgał, że nigdy więcej, że mnie kocha....Potem już chyba zaczęło go męczyć to oszukiwanie i jego zachowanie zaczęło być ewidentne, ja cierpiałam, zle nie miałam dowodu, aż wreszcie sam się przyznał, powiedział, że chce rozwodu, bo nie jest szczęśliwy....Siłą wyciągnęłam z niego szczątki informacji, kto to, jak długo i dlaczego, nie chciał rozmawiać, jak zwykle zresztą, tchórz....Powiedział, ze się na razie nie wyprowadzi, bo nie ma gdzie, a ja nie mam prawa wyrzucić go z naszego współnego mieszkania. Ta jego szmata też jest w związku ( zapominałam dodać, ze my jesteśmy małżeństwem 12 lat ), jesteśy po 30-tce. Ona nie ma ślubu, ale za to ma 2 małych dzieci. Jej facet tez jest załamany. Oboje cierpimy, podczas gdy oni planują swoją wspólną przyszłość nie zważając na nasze uczucia i przede wszystkim uczucia tych dzieci, którym własna matka odbiera ojca i niszczy przyszłość. To jest koszmar i tak bardzo nierealny, że nawet trudno mi sobie wyobrazić, że tak mozna postapić. Oboje z tym facetem mamy wrażenie, że coś ich opętało, nie słuchają nikogo, żadnych tłumaczeń, brną w coś, co im się wydaje teraz piękne i wyjatkowe, nie myślać, co będzie, kiedy zderzą sie z rzeczywistościa i prozą życia. A ja....? Cierpię powornie, takiego bólu nie przezyłam wtedy, pierwszym razem, teraz boli dużo bardziej, bo wtedy zaufałam, wybaczyłam i ponownie zostałam skrzywdzona. Poza tym tym razem on nie chce rozmów, tłumaczeń, powrotu, wybaczania, chce odejść i niedługo to chyba nastapi. Ja tak potwornie boję się samotności, nie umiem żyć sama, zawsze byłam z nim, dla niego. Wydawało mi się, że jestem fajnym człowiekiem, a teraz czuję sie jako zero - porzucone, upokorzone, zdeptane, nie warte tego, żeby je kochać. Wszyscy pytają tutaj, jak sobie dac radę z własnymi uczuciami, jak przestac kochać tego drania pomimo tylu krzywd i uwierzyc, że jeszcze będzie pięknie...? Ja też tego nie wiem....Mam wsparcie przyjaciół i rodziny, nawet jego rodziny, która też uważa, że popełnia wielki błąd, ale co z tego.....Mojego bólu nic nie zmieni....Naprawde nie wiem, jak teraz życ, jak spędzam samotne weekendy w czterech ścianach, za oknem listopad, to wyć mi się chce....A będzie jeszcze gorzej...smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-11-2008 13:21
Beti witam, jakbym czytała własną historię...druga zdrada, też dałam szansę, wybaczyłam, ten sam schemat, oszukiwanie, druga kobieta, te same obawy... i dramat dwóch rodzin, dzieci...

Na początek powiem Ci to co po 8 mc zrozumiałam i co mam nadzieję Ci pomoże:

-potrafisz żyć bez niego nawet jeśli odejdzie

-jesteś więcej niż fajnym człowiekiem, jesteś wartościowa tylko on tego nie docenił bo
problem jest w nim a nie w Tobie,

są różne etapy po zdradzie jakie przechodzimy, szok, złość, żal, poczucie braku sensu życia i wielki smutek to teraz przezywasz ale uwierz mi bo wiem co przeszłam i wielu Ci tu to samo powie
zaniedługo poczujesz że masz wiele siły w sobie, nawet takiej do podjęcia decyzji aby wyrzucić go z domu o ile nadal będzie trwał w romansie, potrafisz podejmować decyzje tylko jeszcze nie ten czas,
mój mąż i jego ostatnia kochanka już od dawna wielką "miłość" przerobili w silną nienawiśćsmiley
i po ich planach nie został nawet ślad a ja trzymam teraz karty w ręku, nie jestem z tego powodu szczęśliwa ale tak to się często kończy...naturalne konsekwencje mąż musi ponieść, Twój tez poniesie, choćby relacje z dziecmi, które będą go winić, przyjdą na niego wyrzuty sumienia, nie ucieknie przed tym, na początku kochankom wszystko wydaje się takie piękne i proste jakby mieli po 16 lat:|

TY masz wsparcie rodziny, przyjaciół, masz dzieci, gdy opadną jego uniesienia hormonalne zobaczy jak niewiele mu pozostało, dlatego zdradzający tak często wracają i proszą o wybaczenie,
jeszcze trochę łez wylejesz ale każda zahartuje Twoje serce. Czy Wasze dzieci wiedza co się dzieje?


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Edytowane przez finka dnia 18-11-2008 13:22
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
betikk
Użytkownik Postów: 40
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 18.11.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-11-2008 14:59
Dziękuję za ciepłe słowa. Jeśli chodzi o dzieci, to niestety się ich nie doczekaliśmy, mimo prób, zabrakło czasu i cierpliwości mojemu mężowi, chociaż te starania trwały w sumie bardzo krótko. Moi przyjaciele powtarzają mi to co ty napisałaś, że to on ma problem, a nie ja, że nie jest mnie wart i nigdy nie był, że na pewno ułożę sobie życie bez niego, tylko kwestia czasu....Może się tak stanie, ale teraz tak trudno w to uwierzyć, bo za bardzo boli.

Co do decyzji o wyrzuceniu go z domu, nie będę musiała jej podejmować, bo on sam niedługo planuje wyprowadzkę, czeka tylko, aż jego kochanka ułoży swoje domowe sprawy, bo będą przeprowadzać się do jej mieszkania - on nie ma jej nic do zaproponowania od siebie, ma tylko to czego wspólnie się dorobliśmy, a ja zamierzam o to walczyć. Nie potrafię zrozumieć równiez tego, ze teraz w dużej mierze bedzie uzalezniony od jej decyzji i posunięć - wychodzi na to, że nie jest męzczyzną, żadnego honoru i ambicji.....I ja z kimś takim żyłam tyle lat i nadal kocham...koszmar...

Mam wrażenie, że oni żyją teraz w jakiejś bajce, opowiadaja sobie o swoim zyciu tylko tyle ile chca, a nie całą prawdę, a jak ta prawda dociera do nich z innych zródeł to w to nie wierzą - teraz jest chyba etap, kiedy czują się osaczeni przez cały zły swiat, który jest przeciwko nim i ich miłości i patrzą przez różowe okulary. Wszystkie problemy wydaja im sie teraz błahe, małe i do pokonania i sa przekonani, że wszystko się ułoży i bedzie piękny happy end...Za chwilę jednak przyjdzie proza życia - raty, rachunki, zmęczenie, 2 małych dzieci do opieki, dla niego obcych dzieci i ciekawe, czy romantyczne nastawienie do zycia przetrwa? Wszyscy twierdzą, że nie.....czas pokaże.....Ale ja chciałabym, żeby ta proza ich dopadła jak najszybciej, żeby oboje przekonali się, że życie to nie zabawa i bajka, ze jak jest cięzko to trzeba się starać i walczyć, a nie niszczyć życie wszystkim dookoła wierząc w jakieś bajki. Mam nadzieję, ze będą cierpieli i żałowali, tak jak teraz ja i ten porzucony męzczyzna...Bo myślę sobie, ze tylko wtedy, kiedy odczują na własnej skórze konsekwencje swojego postepowania być może czegoś się w życiu nauczą, zrozumieja - teraz zadne rozmowy, tłumaczenia do nich nie docierają, bo to przecież tylko teoria.

Teraz jest we mnie tyle sprzecznych uczuć. Kocham go i jednoczesnie nie mogę na niego patrzeć. Jestem na niego wściekła i jednoczesnie nawet mu współczuję, bo myslę, ze nie wie, co robi ze swoim zyciem. Czuję bół, żal, rozpacz i jednoczesnie chęć zemsty...A chciałam od zycia tylko miłości, spokoju i stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.
Mysłałam, że jestem dziwna z tymi swoimi uczuciami, bo przecież szanująca się kobieta po czymś takim powinna takiego drania i nieudacznika kopnąć w d....i się nie ogladać, a ja nie bardzo potrafię...Jak czytam to forum, to widzę, ze wiekszość osób tak czuje.

Wiem, że ta kobieta ma takie wymagania od życia, których on nie będzie w stanie spełnić, ma do tego trochę problemów psychicznych niby zaleczonych, ale nigdy nie wiadomo, jest zupełnym przeciwieństwem mnie, zarówno fizycznie jak i charakterologicznie, jeszcze ta dwójka dzieci - i on rzuca dla niej wszystko - mnie, rodzinę, która tego nie akceptuje, przyjaciół, których za chwilę straci - i nieczego nie chce słuchać. Boze, tak trudno to zrozumieć, dlaczego.....co się dzieje w ich głowach...

A twój mąż jednak zrozumiał swoje błędy? Jesteście razem?


Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-11-2008 15:24
Tak, Beti jesteśmy na razie niekiedy razem, częściej obok siebie.. trudno być blisko jak kiedyś, trudno o spontaniczność, nawet o śmiech, zwykłą rozmowę, planowanie czegokolwiek.
Cień tego co nas rozdzieliło jest wciąż między nami, mimo że byliśmy kiedyś nierozłączni, bliscy sobie i to sprawia że teraz trudno się rozstać i trudno nadal żyć razem ale są dzieci i one są teraz najważniejsze, swoje odczucia, swój żal, on wstyd musieliśmy odłożyć na bok.
Na szczęście na tyle odpowiedzialności za nie mężowi pozostało.
Mój mąż rozumie że to były błędy ale ... to nie rozwiązuje sytuacji, skoro pociąga go inne zycie i nowe przygody jak planować cokolwiek razem?
O to że proza życia dopadnie Twojego męża i tamta kobietę się nie martw, prędzej niż myślą,
skoro w dobrych małżeństwach to się zdarza to co dopiero w takim związku "zbudowanym" jak domek z kart na nieszczęściu innych...



niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Zykon
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 74
Stały bywalec

Miejscowość: Katowice
Pomógł: 0

Data rejestracji: 03.10.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-11-2008 15:58
Nie buduje się szczęścia nie nieszczęściu innych z znanych mi sytuacji zdradzający zawsze płacą za swoje czyny po kilku dniach, miesiącach, latach czy dekadach ale chyba tak to już jest zrobione. Czekam na dzień który to potwierdzi w przypadku mojej EX. Pozdrawiam.


Kocham (...) to słowo, najwięcej kłamliwe i kłamane.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 162 z 219 << < 159 160 161 162 163 164 165 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info