Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 6 z 17 << < 3 4 5 6 7 8 9 > >>
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
poczciwy
Użytkownik Postów: 51
Stały bywalec

Pomógł: 1

Data rejestracji: 25.08.17

Ten post został uznany za pomocny przez autora tematu
Ostrzeżenia:
Dodane dnia 09-11-2018 21:26
Małżeństwo to jedno - w zasadzie tylko formalność, a relacja to już zupełnie inna bajka nieważne czy będzie to małżeństwo, narzeczeństwo, konkubinat.
Ja uważam, że właśnie odpowiedź na to pytanie po zdradzie kim jesteśmy dla siebie jest najistotniejszym i zarazem najtrudniejszym; a właściwie kim byliśmy i kim chcielibyśmy być.
Nierzadko zdarza się, że nawet mimo szczerych chęci, dobrej woli, uczucia i oczekiwanej przez nas postawy zdradzającego, po pewnym czasie po prostu osoba zdradzona wycofuje się emocjonalnie z relacji i dzieje się tak mimowolnie. Zwyczajnie coś zostało utracone raz na zawsze i nic tego nie zmieni. Nie da się tego zastąpić, wypełnić.
Świadomość czasem przeszkadza...a raczej niekoniecznie zawsze pomaga...


"To ludzie ludziom zgotowali ten los.."
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 25-03-2019 15:34
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Rozalia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 85
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 30.08.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 09-11-2018 22:00
To nie definicja, to po prostu masz sposób. Każdy ma swój. Wy ratowaliscie małżeństwo, a my je przekresliliśmy. Tworzymy Nowy związek, bo tamto zostało przekreślone przez zdradę.

Post doklejony:
~nasz
Edytowane przez Rozalia dnia 09-11-2018 22:03
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Rozalia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 85
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 30.08.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 12-11-2018 08:39
Poczciwy,
Nierzadko zdarza się, że nawet mimo szczerych chęci, dobrej woli, uczucia i oczekiwanej przez nas postawy zdradzającego, po pewnym czasie po prostu osoba zdradzona wycofuje się emocjonalnie z relacji i dzieje się tak mimowolnie. Zwyczajnie coś zostało utracone raz na zawsze i nic tego nie zmieni. Nie da się tego zastąpić, wypełnić.
Świadomość czasem przeszkadza...a raczej niekoniecznie zawsze pomaga...

Te słowa odzwierciedlają to, co czasem dzieje się w mojej głowie. Myślę jednak, że tak do końca nie dzieje się to mimo naszej woli. My trochę pozwalamy na to wycofanie. Czasem z wygody, czasem że strachu przed kolejnym cierpieniem, a czasem z zupełnie innych powodów. Można z tym walczyć, to ciężka praca, tak jak praca nad sobą, ale się da.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Rozalia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 85
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 30.08.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-11-2018 22:58
Od wczoraj mam słaby czas.... głupia sprzeczka, ale przez takie sytuacje, zaczynam zauważać, że proza życia potrafi zniszczyć wszystko. Chyba mi się już nie chce. zaczynam wątpić we wszystko to, co napisałam i myślałam.... A może nie warto dawać szansy zdrajcy?? Ktoś z boku powie, czego chcesz kobieto, stara się, jest na każde zwołanie, gotuje, sprząta, opiekuje się dziećmi, zarabia...
Może Poczciwy ma rację, że "Nierzadko zdarza się, że nawet mimo szczerych chęci, dobrej woli, uczucia i oczekiwanej przez nas postawy zdradzającego, po pewnym czasie po prostu osoba zdradzona wycofuje się emocjonalnie z relacji i dzieje się tak mimowolnie. Zwyczajnie coś zostało utracone raz na zawsze i nic tego nie zmieni. Nie da się tego zastąpić, wypełnić."
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
poczciwy
Użytkownik Postów: 51
Stały bywalec

Pomógł: 1

Data rejestracji: 25.08.17

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-11-2018 23:10
Rozalia - dlatego niejednokrotnie każdy tutaj podkreśla to jak bardzo jest to trudne i dlaczego udaje się tylko nielicznym.
To pewnie też kwestia indywidualna, ale sam po sobie wiem, że czasem domagam się i oczekuję czegoś niemożliwego, łapię się na tym, chciałbym chyba zmienić jej charakter a to wykracza raczej poza możliwości.
Te wszystkie negatywne przeżycia powodują, że zaczynamy zaczynać dużo więcej wad naszej drugiej połówki niż dotychczas stąd chyba te wygórowane oczekiwania.
Zadaj sobie bardzo proste pytanie kontrolne, czy mając tę wiedzę, doświadczenie, które posiadasz w tej chwili wyszłabyś jeszcze raz za swojego męża? Ja czasem mam wrażenie, w tych gorszych chwilach, że to nie moja bajka, że się pomyliłem a zdrada tylko to odsłoniła.
Sama widzisz, że nie tylko Ty się zmagasz z tą sinusoidą emocji i samopoczucia każdego dnia. To chyba standard.


Post doklejony:
*zaczynamy dostrzegać
Edytowane przez poczciwy dnia 15-11-2018 23:10
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Rozalia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 85
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 30.08.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-11-2018 23:28
To pytanie kontrolne jest podchwytliwe smiley
Z jednej strony, pomimo, że pod ciemnym brązem moich włosów, jest siwizna, jestem trochę zgorzkniala, nerwowa i depresyjna, to cieszę się, że otworzyły mi się oczy i mam taką wiedzę i doświadczenie...
Z drugiej strony, mogłam sobie żyć w moim naiwnym świecie, że wszystko, co złe (czyt. Zdrady, romanse) są w serialach, a u nas nawet jak jest źle, to nic złego sesje nie wydarzy, bo przecież NAS to nie spotka!!


Jednak nie jest podchwytliwe.
Moja odpowiedź brzmi - nie.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Odbudowa związku po zdradzie, czy zdrajca ma jakieś prawa???
Kasiek83
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 4
Nowy

Miejscowość: Niemamiejsca
Pomógł: 0

Data rejestracji: 16.11.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 16-11-2018 23:37
Zostałam zdradzona 2 razy,ile naprawdę to wie tylko Bóg.Jestesmy z mężem 18lat para,6lat małżeństwem z 2 dzieci.Maz jest moim pierwszym chłopakiem i nigdy się to nie zmieniło, jestem wierna, nigdy nie spojrzałam na innego faceta w "ten"sposób, nie wychodzę nawet nigdy nie byłam sama nigdzie z koleżanką,siedze w domu chowam dzieci,Pierwsza10lat temu przeżyłam ciężko,samoocena spadła do -0, nie czuje aby na dzień dzisiejszy podskoczyła wyżej czuję się jak nikt.Sam mi o tym powiedział po 2 latach, gdyż "żyć z tym nie umiał". Zrzucił z siebie ciężar, który ja teraz będę dźwigać do końca.Tlumaczenie, kontrakt,brak mnie, odległość,alkohol, koledzy,dom publiczny, chęć sprubowania z innymi, wybrał sobie dwie Panie prostytutki. Nie mogłam się pozbierać,psycholog mi mówiła że skoro zrobił to raz to zrobi kolejny, nie wróciłam do psychologa nie wierzyłam jej.Wpatrzona w męża starającego się odbudować moje zaufanie wierzyłam tylko jemu teraz stwierdze głupia i naiwna nastolatka byłam.Jakos ukoił moje serce, dogadaliśmy się, urodziłam córkę, sytuacja zmusiła na kolejny wyjazd za granicę.Pozwolilam, przeciez wierzyłam w niego jak w Boga.Po czasie wyczułam jego niechęć, zimno, chamskie odzywki i splawianie mnie przy każdym pytaniu o cokolwiek,rzadko dzwonił pisał jeszcze rzadziej.Czulam że coś się święci przeciez już raz to przeszłam.Wrocil do domu i odczytałam sms od "niej" że tęskni.Wybielal się jak mógł,kota ogonem"jakim prawem przeczytałam jego SMS"to był temat nr 1.Po czasie się przyznał,że skoro wiecznie dochodziłam, oskarżałam go,weszyłam,szukałam,nagadywalam o zdradzie to poszedł i zdradził z koleżanką z pracy, dodał że trzeźwy nie był.Dla mnie żadne wytłumaczenie alkohol żadne!Moje życie się skończyło tamtego dnia, myślałam że tego nie przetrwam ale jestem.Minely 2 lata od ostatniej zdrady, czuję się tak samo jak wtedy gdy się dowiedziałam.Byc może dlatego że wsparcia miałam mało od męża, uwazal że musi kochance wyjaśniać dlaczego tam już nie wróci niż cokolwiek wyjaśnić mi,jego kochanka mnie gnębiła smsami opisywała nawet ich sytuację łóżkowe nie mogę tego wyrzucić z głowy.W łóżkowych sprawach krępuje się ,przed oczami mam ich,i te opisy co robili nie potrafię o tym zapomnieć.Jakos sobie radzę, mamy drugie dziecko,mąż dalej wyjeżdża za granicę niby jest wporzadku.Ostatnio znów poczułam się jak wtedy,od razu reakcja,mąż kazał mi iść do psychologa że jestem chora,wmawiam sobie, męczę go, niszczę małżeństwo przez brak zaufania.Zaczelam dostawać wiadomości od anonima byly i groźby że mnie mąż rzuci,co on tam nie wyprawia itd.Dwu krotnie zmieniałam numer bo końca nie było.Zaczely się kłótnie,nie domowienia, zgrzyty bo przecież mam wierzyć mężowi.Sprawdzilam go weszłam mu na fc i bum jest kolejna wybranka.Oczywiscie się wyparł, jestem chora mam iść do psychologa, niszczę małżeństwo on odejdzie jak nie przestanę. Nie przestałam drazylam aż się przyznał.Zapisal się do portalu randkowego i znalazl spowiedniczke której opowiedział całe nasze życie,jak mu źle po zdradach,jak żona go męczy i sprawdza, szukał pocieszenia i dowartościowania jak twierdzi.Czesto komplementuje męża, jeszcze częściej wyznaję miłość chce żeby o tym pamiętal cały czas, boję się każdego słowa, gestu że on poleci do innej, jestem zawsze i o każdej porze dla niego, nie uważam że to był powód aby szukać spowiedniczki.On szukał kolejnej panienki i miało się nie wydać,teraz przechodzę piekło bo doszłam prawdy.Kolejna mnie gnębi smsami, wcześniejsze anonimy były właśnie od niej.Do niczego niby nie doszło nie znają się osobiście,i mąż ma do mnie pretensje dlaczego zniszczyłam relację między nimi! Nawet mnie nie broni nie zwróci uwagi jej żeby przestała ubliżać mi i dzieciom.Ona zaklada konta fikcyjne i na fc mi piszę.Maz mipowiedział że- ją na mnie nasłał żeby mi "pocisneła"trochę zebym ja coś wkoncu zrozumiała.Ale co mam zrozumieć?Jakim trzeba być człowiekiem żeby doprowadzić do takiej sytuacji, nie mieć za krzty poczucia winy,zero wsparcia,gdy idę do niego na żale nie chce że mną rozmawiać,rozlancza rozmowy,straszy rozwodem jeżeli nie zaczne mu ufać kiedy on nie robi nic żebym zaczęła przynajmniej wierzyć.Ja myślałam że miłość wszystko zwycięży, ale ja nie mam sił.Co to będzie,ile jeszcze będzie nie wiem, czas pokaże narazie zbieram się z ziemi po kolejnym kopniaku sama jak pies:-(


Kasia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 6 z 17 << < 3 4 5 6 7 8 9 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info