Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Mam ochotę zdradzić / Zdradzam / Zdradziłem(am)
Strona 8 z 11 << < 5 6 7 8 9 10 11 >
Autor RE: osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-06-2014 22:12
betrayed40
Uczepiłeś się jednego i resztę moich wypowiedzi pomijasz.
Powiedz, powiedz, powiedz...
Nie muszę się mu tłumaczyć bo ROZSTALIŚMY SIĘ!
1. Czy do Ciebie to dociera?

2. Powiedz proszę o co chodzi Ci z pytaniem czy dałam mu wybór? Wybór czego?

Walka o małżeństwo - ja nie chce o nie walczyć bo jestem przekonana że jeśli w przyszłości zdecyduję się na jakiś związek to nie będzie to na pewno mój obecny mąż. Jest dobrym człowiekiem ale niestety to nie wystarczy żeby stworzyć satysfakcjonujący związek dla obojga. No nie dla mnie przynajmniej.

Wolfie - nie koloryzuję.

betrayed40

Piszesz o moich dzieciach.

Porównajmy dwie sytuacje z punktu widzenia dzieci:

Obecnie dla nich nie zmieniło się nic.
Wracamy z pracy i jemy razem obiad.
Potem popołudnie jak zwykle, zabawa, podwórko, kolacja kąpiel i spać.
Wieczorem ja siedzę przy komputerze a Małżonek przed TV.
Idziemy spać o różnych porach, wstajemy o różnych, rano się mijamy.
Weekendy są daremne ale to już od chyba z 3 lat.
Mam wrażenie że mając świadomość że mamy z sobą spędzić dwa dni 24h na dobę powodowała spięcia np. w sobotę rano. Ja wkurzałam się że On nie ma cierpliwości, że od rana burczy i wiecznie coś mu nie pasuje, on zapewne też miał jakieś żale do mnie. I było tak że jego burczenie = moje wkurzenie = jego foch = mój foch = ciche dni które kończyły się w poniedziałek. Oczywiście wtedy mijaliśmy się w zamkniętych 4-ech ścianach i siedzieliśmy wkurzeni na siebie... Wtedy jeszcze się przejmowałam i starałam załagodzić sytuację, oboje się staraliśmy - tylko że to było właśnie staranie dla dzieci, bo co kolejny weekend przesiedzimy w domu z znudzonymi maluchami, więc robiliśmy, robiłam dobrą minę do złej gry i z uśmiechem na twarzy, żeby dzieciom było miło jechaliśmy na rower, albo gdzieś tam. Ale w środku radości z tego spędzania czasu nie było, tylko zmuszenie dla dzieci właśnie. Więc nie pisz mi że o nich nie myślę bo to jest właśnie GÓWNO PRAWDA.
Wg Twoich rad powinnam wtedy odejść, a nie zdradzić.
Czy wg Ciebie to jest takie proste, że nadchodzi ten dzień i nagle sobie mówisz - o to 3-ci zrypany weekend z kolei, odchodzę.
Albo - o 5-raz pomyślałam sobie że gdyby nie dzieci nie bylibyśmy razem - odchodzę, wyprowadzaj się!
W jakim Ty świecie żyjesz.
Wiesz ile ja ciągle miałam wątpliwości, myślisz że nie myślałam o tym?
Ile razy się zastanawiałam, kurde a może będzie lepiej?
ROZMAWIALIŚMY!
Mówiłam że mi dużo rzeczy nie odpowiada.
Nie wychodziłam z domu sama, no może raz na 3 miesiące jak już jakaś meega okazja była, panieński czy coś takiego.
Nie mogłam wypowiedzieć imienia jakiegoś faceta, znajomego - a już w ogóle jeśli On kogoś nie znał, bo momentalnie On się spinał i było pewne że do 3 godzin będzie foch, niby przez coś innego...
Nie było mowy o jakimś podwiezieniu np przez znajomego, rozmowie telefonicznej, no kurde nic.
Żeby było jasne, dotąd nie dałam mu żadnych powodów do zazdrości, byłam fair przez te lata.

Znowu się rozpisałam odchodząc od wątku. - dzieci

3. Powiesz mi - nie pomijaj tego pytania - jak powinno wyglądać rozstanie rodziców żeby jak najmniej je skrzywdzić? Jak?
Bo z Twojej wypowiedzi wynika że albo:

Powinnam zamknąć się w domu i uśmiechać do Ojca moich dzieci, wyłączyć swój mózg i nie tylko bo przecież jestem matką.
Nie mam prawa czuć potrzeby bliskości, nie mam prawa wymagać niczego więcej niż faceta który wraca z pracy, kładzie się przed TV, w weekend próbuje upić żeby zaliczyć bo inaczej nie da rady.

Wyrzucić Go z domu, powiedzieć: Mężu wiesz, nie kocham Cię, źle mi, nie byłabym z Tobą gdyby nie dzieci, w sumie żyjemy sobie już jakiś czas obok siebie, potrafimy się omijać ale cóż, nie wypada mieszkać razem, spadaj. I wtedy wg Ciebie mogłabym wyjść spotkać się ze znajomym, wypić z Nim kawę a potem uprawiać sex? - To dla moich dzieci wtedy byłoby OK?

Czy może mam być zakonnica do końca życia bo przecież mam dzieci??

4. Wyjaśnij mi to, bo nie rozumiem Twojego toku myślenia - w sensie dzieci i nasze rozstanie.

Patrzysz przez pryzmat zdradzonej osoby a nie obiektywnie oceniasz dobro moich dzieci.
Jesteś wściekły na mnie bo zrobiłam to samo co zrobiono Tobie - chcesz wzbudzić we mnie poczucie winy posługując się hasłem miłość do dzieci bo wiesz że to kobietę zaboli bardziej niż nazwanie puszczalską.
Gdyby nie dzieci to dawno mieszkałabym sama i nie męczyła się i nie udawała.

5. Wyjaśnij mi kiedy moja wypowiedź była sprzeczna bądź odbiegała od wcześniejszej?

Tak staram się wybielić bo mam w sobie poczucie winy że chcę od życia czegoś więcej. Tak właśnie zdaję sobię sprawę że jestem oceniana - facet jest dobry, nie pije, nie bije - cóż Ona chce?
No niestety chcę.
Dużo mnie kosztuje walka z samą sobą, i wiem że gdyby nie te zdrady to nie byłabym do końca przekonana że to na prawdę jest koniec.
Wiem że nie miałabym odwagi, pewnośći żeby zrobić tak jak się powinno - czyli rozstać się i być fair.
No niestety ale zapewne tkwiłabym nadal i uśmiechała się dalejsmiley

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: osądź
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-06-2018 01:46
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
wolfie
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 325
Przyjaciel

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 4

Data rejestracji: 16.03.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 08:40
Słowianka tutaj akurat myślę że większość nie tylko zdradzonych, ale w ogóle ludzi i pewnie psychologów zgodzi się z tym że lepiej, abyście po rozstaniu rozeszli się i zamieszkali osobno. Obecnie Tobie wydaje się że dla dzieci nic się nie zmieniło, a nawet polepszyło bo nie ma weekendowych spięć, ale mylisz się.

Powiedz, bo chyba to nie padło, czy Wasze dzieci wiedzą że żeście się "rozstali"? Zdają sobie z tego sprawę? Wydaje mi się że nie.

One z Was czerpią wzorce i rozumieją więcej niż Ci się wydaje. Za jakiś czas zrozumieją jeszcze więcej i będą bardzo zaskoczone, że matka zdradza dobrego ojca. Mało tego że ich świat runie w gruzach, to według nich Ty będziesz tą złą. Także zastanów się nad tym, bo pozorna poprawa atmosfery w domu jest dobra tylko dla Ciebie.


W życiu trzeba być jak kaczka, nad wodą niby nic, a pod woda nóżki pracują.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Annazalamana
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 423
Przyjaciel

Pomógł: 2

Data rejestracji: 27.10.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 11:40
Slowianka.. a ja mam jeszcze 1 pytanie.. Czy powołując dzieci na świat to kochałaś męża? Bo mnie jakoś się zdaje, iż zostając matką przede wszystkim ponosisz odpowiedzialność za nie.. za ich bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój..
I nie dążę tutaj do tego abyś koniecznie była z małżonkiem..


Wszyscy udają, że nie są szurnięci .. przez co łatwiej im dokuczaćsmiley
Ps. Z reguły 1 na 2 osoby zdradza..
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3210


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ten post został uznany za pomocny przez autora tematu
Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 13:22
Ach Słowianka,
On czuje się winny, dlatego chyba się tak zachowuje, wczoraj wyszedł z kolegami, ja byłam w domu a On wrócił z kwiatami...
Dzisiaj i wczoraj zaproponował wspólne wyjście ale ja odmówiłam.

Wieczorem proponuje mi alkohol, mając nadzieję na sex.

Możliwe, że czuje się winny, ale przede wszystkim ma jeszcze jakąś nadzieję, że wszystko się ułoży; Może czeka aż mu się kobieta, która poszła w tango wyszumi?. Myślę, że czuje się bezradny w tej beznadziei, a to są desperackie zabiegi; próbuje coś zrobić, aby poprawić sytuację. Ale po nagromadzeniu się wielkich żali, złości i po tylu rzeczach, które się wydarzyły. To są desperackie działania. Coś mi się nie wydaje, że zupełnie mu wszystko wisi.

Mnie ta sytuacja na prawdę męczy, chciałabym być sama, czuję się źle - nie z tego powodu że spotykam się z kimś innym tylko z powodu tego że muszę znosić tą udawaną ślepotę Męża.

No jak to, przecież podobno wszystko jasne, więc Ty nic udawać nie musisz. Widzisz, wewnętrznie czujesz, że nie jesteś w porządku; egoistycznie zadbałaś o siebie, wiesz o tym i coś jest nie tak.

Nie chcę żyć z Mężem bo Go nie kocham i męczę się z Nim.
My oficjalnie się rozstaliśmy, więc nie muszę się spowiadać co robię i z kim...On już nie ma prawa oczekiwać ode mnie wierności, ja też nie oczekuję od Niego niczego.

Wiesz, jakie to oklepane frazesy ?
Męczysz się, bo się odsuneliście od siebie, fajniej żyć z kimś, kto jest nam bliski;
Dziwne to wasze oficjalne rozstanie. Mam jakieś wrażenie, że to Ty je narzuciłaś męczac się w jakimś układzie. On się nie męczył?
Znalazłaś dość łatwe rozwiązanie, które w jakiś sposób Cię zadowala, ale żyjesz zewnętrzną huśtawką emocjonalną; stymulowaniem się co jakiś czas; póki masz jeszcze tyłek do użycia to jakoś to będzie; mimo, że będziesz chciała coraz większych emocji; Myślisz, że żyjesz pełnią życia zaspokajając pierwotne instynkty ?
To na tym życie wg Ciebie polega ?
Odkryłaś tajemnicę szczęścia?

Jest dobrym człowiekiem ale niestety to nie wystarczy żeby stworzyć satysfakcjonujący związek dla obojga. No nie dla mnie przynajmniej.

No własnie. A co Ci wystarczy, żeby stworzyć satysfakcjonujący związek ?
Potrafisz to dokładnie określić, czy posługujesz się ogólnikami, bo tak wygodnie ?

Nie mogłam wypowiedzieć imienia jakiegoś faceta, znajomego - a już w ogóle jeśli On kogoś nie znał, bo momentalnie On się spinał i było pewne że do 3 godzin będzie foch, niby przez coś innego...
Nie było mowy o jakimś podwiezieniu np przez znajomego, rozmowie telefonicznej, no kurde nic.

No kurde, teraz możesz wszystko, postawiłaś na swoim;
Zrobiłaś dokładnie to czego się obawiał. Nie reagował rozsądnie, zadziałało odwrotnie; ale bał się, że Ciebie utraci;

Ja wkurzałam się że On nie ma cierpliwości, że od rana burczy i wiecznie coś mu nie pasuje, on zapewne też miał jakieś żale do mnie. I było tak że jego burczenie = moje wkurzenie = jego foch = mój foch = ciche dni które kończyły się w poniedziałek.

Klasyczna spirala narastającego żalu, niezgodności wyobrażeń i oczekiwań; Dlaczego nie szukaliście pomocy widząc co się dzieje ? ? ?
Naprawdę dobry psycholog był wam bardzo potrzebny;
Zaległe żale uniomożliwiły wyjaśnienie tego co się działo; nabraliście automatycznych zachowań, które ciężko złamać;

Dużo mnie kosztuje walka z samą sobą, i wiem że gdyby nie te zdrady to nie byłabym do końca przekonana że to na prawdę jest koniec.

Aż dziwne że to widzisz ?
Ha, ha;....przecież to proste jak budowa cepa; te emocje, ktre łaczą przekierowałaś na zewnątrz, liczysz się głównie TY, a związek to również ofiary i poświęcenia na rzecz drugiej osoby. Musi być w tym jakaś równowaga, To także zobowiązania i odpowiedzialność za innych, nie tylko za siebie.
Czy to co się stało to nie wpadanie w skrajności?; na zasadzie, teraz sobie odbije..;

No niestety ale zapewne tkwiłabym nadal i uśmiechała się dalej

Czyli była byś szczęśliwa poświęcając się dla wyższych celów..smiley
Niestety poszło Ci w drugą stronę, bo posmakowałaś..i chyba już odwrotu nie ma..;smiley

Tak staram się wybielić bo mam w sobie poczucie winy że chcę od życia czegoś więcej. Tak właśnie zdaję sobię sprawę że jestem oceniana - facet jest dobry, nie pije, nie bije - cóż Ona chce?
No niestety chcę.

No niestety, to odwieczne pytanie chyba każdego.
Na ile można z siebie zrezygnować a na ile realizować się egoistycznie ?;
Myślisz, że po takim wyborze, będziesz jeszcze potrafiła stworzyć jakiś związek ? myślę, że tak samo się skończy..

Mówisz, że nie rozwalasz rodziny? To ciekawe...;
Aż się prosi zapytać cię, jakie masz wzorce i definicję rodziny smiley
Naprawdę myślisz, że wyprowadzając realizację swoich potrzeb zupełnie na zewnątrz, nie żyjąc ze sobą tworzycie rodzinę ?

Masz jakieś konkretne cele w życiu, czy tylko sie bawić ?
Nie czytałem całości, ile masz lat ?
Można zaryzykować, że nie wyszumiałaś się za młodu i teraz amerykę odkryłaś. Odkryłaś, że jesteś kobietą ? Niektóre tak mają;

Myślę, że Ty nie wiesz, czego tak naprawdę od życia chcesz; chcesz czegoś więcej...;
Czegoś?....czyli czego i ile więcej ?
Masz jakieś sensowne cele w życiu, które realizujesz, czy tylko zabawa z facetami Ci w głowie ? Skoro zmieniasz, to nie trafiłaś jeszcze na takiego, który by Ci pasował; czy zmiany same w sobie są istotą rzeczy ?

Oczywiście masz rację, osoby zranione bardzo subiektywnie patrzą na świat, mają alergię na cierpienie, chcą przed tym ustrzec innych i zbyt emocjonalnie podchodzą do wszystkiego przez co klepią czasami głupoty bez zastanowienia, ale chcą dobrze;

Twoja droga i postrzeganie świata jest niestety schematyczne, nie jesteś jedyna, Twoje odczucia nie są niczym nadzwyczajnym i wyjątkowym, oczywiście jak na nastolatkę emocjonalną przystało smiley


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
wolfie
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 325
Przyjaciel

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 4

Data rejestracji: 16.03.12

Ten post został uznany za pomocny przez autora tematu
Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 13:41
Yorik napisał/a:
No własnie. A co Ci wystarczy, żeby stworzyć satysfakcjonujący związek ?


Akurat to napisała dość wyraźnie. Oczekiwała że będzie mieć równorzędnego partnera, męża, wsparcie, a nie bezwolnego kanapowego misia.

Mam wrażenie że Słowianka miota się w swoich uczuciach, zastanawiam się tylko czy z tego powodu że nadal mieszkają ze sobą i to powoduje jakiś dyskomfort, czy dlatego że mniej lub bardziej podświadomie czeka, aż jej mąż w końcu podniesie się z kanapy, ryknie, sprowadzi do parteru i zrobi z nią porządek pokazując że jest facetem i wtedy wróci wszystko do normy.


W życiu trzeba być jak kaczka, nad wodą niby nic, a pod woda nóżki pracują.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 17:21
Annazalamana napisał/a:
Slowianka.. a ja mam jeszcze 1 pytanie.. Czy powołując dzieci na świat to kochałaś męża? Bo mnie jakoś się zdaje, iż zostając matką przede wszystkim ponosisz odpowiedzialność za nie.. za ich bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój..
I nie dążę tutaj do tego abyś koniecznie była z małżonkiem..


nie wiedzą
Mają po kilka lat, ten młodszy jeszcze nie rozumie za wiele a starszy, cóż nie wiem co mam mu powiedzieć, że mama i tata już się nie kochają i przestaną mieszkać ze sobą...?
Nie potrafię;/ Nie wyobrażam sobie tego.

Nie wiem co mam robić i jak, nie wiem jak rozwiązać tą sytuację bo nie widzę wyjścia które byłoby pozytywne.

Albo się rozstaniemy i skończę te nieprzyjemności które są dla nas albo będę udawać dla dzieci. Nie widzę dobrego wyjścia, chyba go nie ma.

Post doklejony:
Annazalamana napisał/a:
Slowianka.. a ja mam jeszcze 1 pytanie.. Czy powołując dzieci na świat to kochałaś męża? Bo mnie jakoś się zdaje, iż zostając matką przede wszystkim ponosisz odpowiedzialność za nie.. za ich bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój..
I nie dążę tutaj do tego abyś koniecznie była z małżonkiem..


Przy pierwszym kochałam, przy drugim już było nie tak dobrze ale nie sądziłąm też że będzie tak źle. Zdecydowaliśmy się świadomie ale po czasie wydaje mi się że jak starszy podrastał i przestawał być bardzo "absorbujący" to zaczynało się myślenie takie jak jest teraz tylko nie zdążyło urosnąć do tego poziomu co teraz. Wydaje mi się że zaczynałam odczuwać tą, nie wiem jak to nazwać - stagnację, poczucie że nic nie ma, nie ma co z sobą (ja i Mąż) robić, a ciąża jest bardzo emocjonująca, i wczesne macierzyństwo też i tu chyba z tego braku, nie wiem miłości, emocji chciałam drugie dziecko, wiem że to oczywiście nie jest powód aby decydować się na dziecko ale szczerze tak chyba było...

Tak ponoszę za Nie odpowiedzialność.
Nie koniecznie była z małżonkiem więc jak powinnam się dzisiaj, teraz zachować wg Ciebie?
Edytowane przez slowianka dnia 24-06-2014 17:27
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3210


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-06-2014 17:40
wolfie napisał/a:
Akurat to napisała dość wyraźnie. Oczekiwała że będzie mieć równorzędnego partnera, męża, wsparcie, a nie bezwolnego kanapowego misia.


Bez przesady. Oczekiwania wobec kogoś to można mieć, mogą się pojawiać, zanikać, mogą się zmieniać, tak jak kaprysy.
Gorzej jest z oczekiwaniami względem siebie, prawda Słowianko ?

Rozumiem, że ślub na ogół bierze się w pomroczności jasnej, bardziej ze swoimi oczekiwaniami i wyobrażeniami niż stanem faktycznym, ale za wspierającego LWA to chyba nie wychodziła ?
A jeśli tak było, to tylko dowód, że przy takiej kobiecie to spokojnie tylko na kanapie posiedzieć można, żeby się nie denerwować..;

No tak, pewnie ją oszukał, bo myślała, że będzie inaczej...i to oczywiście głównie jego wina......z drobnym jej idziałem.; przestała być królewną i miłość się skończyła; a każdy nowy wykazuje zaangażowanie, przynajmniej na początku smiley Dzięki temu cały czas można być królewną, póki chętni będą smiley

Zresztą miała trochę czasu żeby go sobie wychować. Najłatwiej tylko psy na kimś wieszać;..smiley
Teraz zamiast kanapowego misia trzeba by jej awanturnika pijaczynę, co by po kątach rozstawił, du-psko przetrzepał, to by misia po stopach całowała, że tak grzecznie siedzi i TV ogląda smiley

To nie jest czasami wycofanie się na z góry upatrzone pozycje, gdy z babą nie da się żyć, która wiecznie ma tylko pretensje i oczekiwania w jedną stronę?
Jest tak popaprana, że trzeba ją upić, żeby majtki ściągnęła, no ludzie...: jeszcze żebraka seksualnego z niego zrobiła..., upokarzała go pewnie na kazdym krokusmiley

Nie wiadomo w jakim stopniu to schemat po nagłym oświeceniu. Wiadomo, że na ogół kobiety, które broją swoich partnerów widzą w bardzo ciemnych barwach, cechy pozytywne niby są, ale są nie ważne, bo do koncepcji nie pasują; No niby nic mu nie brakuje, ale nie ma tego czegoś, co mają inni, a tylko swoją obecnością denerwują, żadna ich inicjatywa się nie podoba itd...; Tak to działa;

Misio by tu nam naświetlił parę spraw, coś mi się wydaje smiley
Chciała iść w cug, to poszła, a teraz ideologię uprawia, żeby to jakoś wyglądało, że inaczej się nie dało smiley


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 8 z 11 << < 5 6 7 8 9 10 11 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info