Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Mam ochotę zdradzić / Zdradzam / Zdradziłem(am)
Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
Autor osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 14-06-2014 23:50
Jak zacząć? Może najpierw witamsmiley
Jestem z moim mężem ok.10 lat
Najpierw sielanka, motyle wiadomo...
Decyzja o dziecku, potem drugie, było nam ze sobą dobrze, jest dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, dobrym mężem. Ale ja go nie kocham.
Poznaliśmy się bardzo młodo, szybko też podjęliśmy decyzję o założeniu rodziny i nie żałuję, mamy dwójkę wspaniałych dzieci, jesteśmy wciąż młodzi, całe życie przed nami - właśnie, tu miałam dylemat, co zrobić z tą resztą życia...
Co nas dzieli?
Wykształcenie, praca. On pracuje jako robotnik, nie bardzo możemy porozmawiać na jakiś temat oprócz dzieci itp... Ja pracuję w większej firmie, rozwijam się, uczę, poznaję ludzi i widzę że można żyć inaczej niż my.
On jest domatorem, telewizor to jego hobby. Spędzanie naszego wolnego czasu wyglądało tak że on TV a ja laptop i spać. W weekend spacer i tak leciały lata.
Potrzebuję czegoś więcej, dusiłam się tak żyjąc, w pewnym momencie stwierdziłam że nie chcę obudzić się za kilkanaście lat i płakać: czemu się zmuszam? Z jakiego powodu? Dużo osób odpowiedziałoby: dzieci.
Nie uważam żeby moje trwanie w nieszczęśliwym dla mnie związku miało uszczęśliwić moje dzieci, nie widzę w tym żadnego dla nich pozytywu? Sfrustrowana matka i przez to nerwowy ojciec, czujący że nie jest OK ale obje udający że nic się nie dzieje... Nie sądzę żeby tak miało wyglądać szczęście naszych dzieci.
Kolejną kwestię poruszę zanim napiszecie:
ROZMAWIALIŚMY
nie raz, nie dwa
Mówiłam mu że nudzę się, że można robić coś innego niż leżeć na kanapie, że chcę czegoś więcej od życia i od niego.
Przytakiwał, zgadzał się i po rozmowie zdarzyło się że zaproponował przejażdżkę rowerową, albo zoo - i już, problem z głowy - wg Niegosmiley
Weekendy wyglądały tak że widząc moje narastające napięcie proponował spacersmiley i jużsmiley
Myślę że napiszecie że sama też mogłam coś zaproponować, i proponowałam, były dwie opcje:
1. Tysiąc powodów: nie, bo...
2. Jego reakcja, ciężko mi to opisać, przykładowo: może pojedziemy tam i tam? On: co? w taką pogodę, o której? a co z dziećmi?
Chodzi o to że każda moja propozycja była tak zasypana milionem problemów ( bezpodstawnych ) i jego reakcja była tak negatywna że nawet jak odpowiedziałam na te "problemy" - i okazywało się że ich nie ma to sama po takiej reakcji traciłam ochotę na cokolwiek.
Powiedziałam mu o tym kiedyś to się zaczął hamować i już tak od razu nie negował ale i tak widziałam że mu się nie chce i że siedziałby w domu...
Po czasie już nawet ja przestałam inicjować cokolwiek bo co to za przyjemność robić coś z kimś na siłę...
Później był czas że miałam wszystko gdzieś i stwierdziłam że ja więcej nic nie zaproponuję, oczywiście nawet wakacje musiałam wymyślić, załatwić ja bo inaczej nawet byśmy nigdzie na urlop nie pojechali...
Stwierdziłam że skoro on lubi siedzieć w domu a ja nie, to niech on siedzi a ja nie.
I wychodziłam z ekipą z pracy, oczywiście wtedy były fochy że wychodzę bez niego. Ale ja już wtedy nie przejmowałam się fochami. Teraz po czasie wydaje mi się że chciałam nim potrząsnąć i sobą, żeby coś się stało, żeby przestać w końcu grać w miarę udany związek...
Atmosfera między nami była coraz bardziej napięta, ja czułam już dłuuugo że nie spędzę z nim reszty życia, że nie dam rady udawać ale nie miałam odwagi, motywu, powodu żeby zrobić jakiś krok... Rozmowy już były i nic nie dały.
Do tematu tego forum...
Impreza, koledzy, koleżanki, knajpy a potem domówka...
Kolega którego znam dobrych kilka lat i od zawsze mi się podobał, a ja jemu ( żonaty ) Przez te lata spotykaliśmy się czasem na imprezach i czuć było chemię zawsze, oprócz tego miłe rozmowy, bardzo delikatny flirt, bardzo delikatny...
Wiedziałam że zdradzę, planowałam to i chciałam, nie był to pijacki wybryk, nie wiem czy była to w sumie zdrada, różne definicje. Poszliśmy jak para nastolatków do łazienki i wpiliśmy się w swoje usta... Chwila całowania, trochę się podotykaliśmy, potem drugi raz ale zaczęło się robić bardzo gorąco, w mieszkaniu była reszta znajomych, nie chciałam żeby gadali więc kazałam mu wyjść...
Na tej samej imprezie, ale o już nie moje plany tylko alkohol, całowałam się z drugim kolegą który odwoził mnie do domu ( był trzeźwy ) - tego nie planowałam i sama siebie zaskoczyłam, i on mnie zaskoczył.
Powiedział mi że od dawna mu się podobam, dużo rozmawialiśmy i jak mnie odwoził to jakoś tak mnie ujął swoją gadką + alkohol + posmakowanie innego faceta ale bardzo krótko, że wzięło mnie bardzo na amory i całowaliśmy się w aucie i dotykaliśmy ale bez seksu. Tym razem on przestał, powiedział mi że nie chce żebym to zrobiła po pijaku, że jak będę zdecydowana na trzeźwo to on jest za - ale nie dziś...
Zdecydowałam się.
Spotkaliśmy się kilka razy i były pocałunki.
W domu zaraz na drugi dzień po tej pamiętnej imprezie, wiem że Mąż wiedział, czuł - a ja nie starałam się udawać że to nieprawda, napięcie było straszne.
Mieliśmy imprezę rodzinną i jak dzieci już odwieźliśmy do domu, były pod opieką mojej mamy to upiłam się i wydaje mi się na 99% ( niestety prawie urwał mi się film ) że powiedziałam mu że go zdradziłam.
Spojrzał na mnie tak jak nigdy, widziałam obrzydzenie w Jego oczach i wściekłość ale nic nie zrobił, rano zapytał czy pamiętam wczorajszy wieczór, odpowiedziałam zgodnie z prawdą że nie jestem pewna, i koniec tematu, nie zapytał o nic.
Zaczęłam umawiać się z tym drugim z którym całowałam się w aucie, nazwijmy go N.
Wychodziłam kiedyś na spotkanie z Nim, odpieprzyłam się jak powinnam na randkę, moja mama widząc mnie tak ładnie "zrobioną" zapytała żartem czy idę na podryw, ja na to że tak, ona zapytała czy Mąż mi tak pozwala ( on słyszał całą rozmowę ), wtrącił się wtedy że za niedługo chyba będzie musiał mi "zabronić"
Ja odpowiedziałam tylko że jak komuś nie pasuje to nikt nikogo na siłę nie trzyma i wyszłam.
Jestem okropna, wiem - ale chciałam w końcu żeby pękło...
Spotykaliśmy się kilka razy + wspólne imprezy, fajnie było.
On nie chce odchodzić od dziewczyny ale chce odskoczni i ją ma we mnie.
Ja potrzebowałam chyba konkretnego kopa żeby zakończyć małżeństwo i tak się stało.
W końcu po jakimś miesiącu porozmawialiśmy ( z Mężem )
Powiedziałam mu że wtedy całowałam się z innym, powiedziałam mu że go nie kocham, że wiem na 100% że nie chcę z nim być i gdyby nie dzieci to bym nie była 9 tak w skrócie )
On po pierwszej złości, po rozmowie na temat tego co nas różni stwierdził że to Jego wina - że mówiłam mu że jestem nieszczęśliwa i mówiłam co mi nie pasuje a on to olał i cytuję "z****ił"
Kilka dni potrzebował na przemyślenie sytuacji, porozmawialiśmy znowu...
Ustaliliśmy że oficjalnie rozstajemy się ale na razie mieszkamy z sobą.
Ja nie potrzebuję jego wyprowadzki, on też nie chce się wyprowadzić.
Atmosfera między nami się oczyściła, rozmawiamy z sobą normalnie, jest miło i sympatycznie. Ja wychodzę sama, on też, tylko że on sporo mniej.
Nie powiedziałam mu całej prawdy, wie tylko o tej jednej imprezie, domyśla się że nie jestem niewinna jak wychodzę ale nie wie że mam romans z tym N.
Ostatnio jest jeszcze ciekawiej bo ten z którym całowałam się najpierw nazwijmy go S. zaproponował mi spotkanie schadzkę.
Jesteśmy na etapie planowania.
Podsumowując, mieszkam z mężem z którym się rozstałam ale ukrywam to że umawiam się z innymi. Żyjemy jak starzy dobrzy przyjaciele, niczego od siebie nie oczekujemy i jest między nami OK.
Rodzina, przyjaciele są już poinformowani że rozstajemy się.
Spotykam się z N. i planuję z S.
Mam zamiar korzystać z życia i spotykać się z innymi facetami bez zobowiązań, randka, sex, bez poszukiwania partnera życiowego nowego.
Sama siebie szokuję swoim zachowaniem, przez 10 lat związku z Mężem nie pozwoliłam sobie na żadną intymność z innym facetem a teraz?
Całkowicie zmienił się mój pogląd na świat, życie.
Uważam że należy robić tak aby być szczęśliwym. Dlaczego ze względu na to że Mąż jest dobry, nie bije, nie pije, mam zagłuszać siebie i swoje pragnienia? Dlaczego jego szczęście ma być ważniejsze niż moje?
Uważam na dzień dzisiejszy taki układ dla mnie idealny.
Mam męża który pomaga, zajmuje się dziećmi, wspomaga finansowo.
Mam kochanka N. który daje ****isty sex, ciekawe rozmowy i adrenalinę.
Kochanek N. ma odskocznię od codzienności, atrakcyjną kochankę i adrenalinę którą uwielbia.
Kochanek przyszły S. sądzę że będzie miał cudowny sex ze mną i poczucie że zdobył piękną i inteligentną kobietę na widok której 90% facetów ślinka leci - bo tak jestsmiley
A na przyszłość jak dzieci podrosną to może zdecyduję się na jakiś nowy związek bardziej normalny - ale wtedy musi to być facet który będzie w stanie zapewnić mi i moim dzieciom odpowiedni status. Ale to daleko daleko wybiegam w przyszłość...
Ciekawa jestem Waszych przemyśleń na temat mojej sytuacji... Czy ktoś jeszcze nie śpi?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: osądź
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 04-08-2020 20:45
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:00
Mam męża który pomaga, zajmuje się dziećmi, wspomaga finansowo.


Na razie masz.. A co jak mąż zmieni zdanie i wystąpi o rozwód z Twojej winy. Może juz ma zebrane dowody? Bierzesz to pod uwagę?

Czy twój mąż długo wytrzyma jako niania i bankomat? Myślę że niedługo coś w nim pęknie. I co wtedy.

A jeżeli się zakocha i odejdzie?

Stąpasz po cienkim lodzie. Jeżeli twój mąż to akceptuje , to ok wasz wybór. Ale jeżeli przestanie jesteś w stanie udźwignąć konsekwencje swoich decyzji ?


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:15
Jestem świadoma tego że prędzej czy później odejdzie.
Finansowo: jak podejmowałam decyzję o rozmowie i wyznaniu prawdy to miałam prawie wręczone wypowiedzenie w pracy, wiedziałam że mogę mieć mniejszy dochód ale mimo tego nie chciałam dłużej kłamać.
W pracy jednak zostałam, zarabiam więcej niż Mąż, więc on mnie tylko "wspomaga" - nie utrzymuje. Finansowo dam sobie radę jeśli odejdzie,
Zastanawiałam się dużo nad konsekwencjami i jestem ich świadoma, jestem świadoma tego o czym piszesz.
Mimo tego wiem że on nie jest mężczyzną z którym chcę być, wolę być sama i mieć trudniej, przynajmniej na dzień dzisiejszy tak myślę.
Mam świadomość że może tak myślę bo to jeszcze nie nastąpiło.
Jestem gotowa aby się o tym przekonać, zdaję sobie sprawę że MOGĘ żałować, nie jestem jednak w stanie dłużej udawać.
Wiem też że nie ma innego sposobu na przekonanie się czy będę żałować niż spróbować.
Jeśli nie spróbuję to jestem pewna że będę żałować.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:26
A dlaczego nie składacie o rozwód bądź separację?


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:33
po co?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:43
Być może kiedyś będziecie chcieli ułożyć sobie życie z innymi osobami i taki stan zawieszenia nieuregulowany prawnie może być niewygodny.

Jeżeli taki stan wam odpowiada to ok. Określiliście na jaki okres czasu , bądź do kiedy będziecie trwać w takim układzie?


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: osądź
slowianka
Użytkownik Postów: 23
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.06.14

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 15-06-2014 00:45
Jak nastąpi te kiedyś to wtedy będziemy prawnie regulować, nie nie określiliśmy konkretnego czasu
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info