Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Mam ochotę zdradzić / Zdradzam / Zdradziłem(am)
Strona 7 z 11 << < 4 5 6 7 8 9 10 > >>
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3829


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 12:43
B40,
Widzisz Yorik dla mnie intymność to całokształt nie tylko seks nie osiąganie orgazmów, ale wszystko spojrzenia gesty sposób rozmowy coś, co zastrzegasz dla jednej osoby.


Widzę. Ale wciąż nie wiem, czym jest dla Ciebie intymność?
To bliskość, coś bardzo osobistego czy seksualność?

Ale intymność to nie wyłączność. Można mieć z kimś bardzo intymne relacje, zupełnie bez wyłączności.
Skąd się bierze to zastrzeżenie o wyłączności? Czy nie z oszukiwania siebie, że jesteśmy tak wyjątkowi, że mamy z kimś coś wyjątkowego, niepowtarzalnego na wyłączność? Wtedy czujemy się bardziej wartościowi, inni niż wszyscy?
Mało tego. Niektórzy myślą, że są tak wspaniali i wyjątkowi, że coś możliwe jest tylko z nimi jednymi jedynymi na świecie, z kimś innym to już nie, lub będzie gorszej jakości. Gdy przekonają się, że jest inaczej to jest masakra.

To samo, co z bliskością.
Znowu bardzo zawężona domyślna interpretacja. Wyeksponowana jedna składowa, której nawet w intymności być nie musi.
Mówiąc intymność pierwszym skojarzeniem są narządy płciowe lub nawet seks. Intymne dla niektórych to nawet delikatne określenie erotyczności lub seksualności.
Mamy: bieliznę intymną, infekcje intymne, fryzury intymne, żele intymne, części lub miejsca intymne, zdrowie intymne, sytuacje intymne, rozmowy intymne, sprawy intymne, depilacje intymną itdr30;.
No o czym to świadczy?
O tym, że nawet w pojęciach ludzie sprowadzają wszystko do jednego.
Intymność jest oczywiście składnikiem miłości i więzi, ale to nie tylko seksualność, a na pewno nie wyłączność.

A odpowiednie: wygląd, spojrzenia, gesty, rozmowy, dotyk itdr30;to bodźce pozwalające wejść w czyjąś sferę osobistą (intymną). To fizjologia.

Tak na marginesie. Za odczuwanie bliskości i przywiązania do kogoś u kobiet odpowiedzialna jest indukcja oksytocyny. Kiedy jest spektakularna? Przy porodzie, karmieniu piersią i orgazmie.
Jakie są tego implikacje? Upraszczając. Chcesz przywiązać do siebie kobietę, która będzie czuła z Tobą bliskość, dostarczaj jej dużo mocnych orgazmów, co by oksytocynka nie spadła.
I prowokacyjnie. Czy odczuwanie większej bliskości i przywiązania do potomstwa z jednoczesnym odsunięciem partnera nie jest zdradą? Niektóre kobiety mają potem problem z emocjonalnym powrotem do tego samego partnera. To już nie jest to samo. Czy nie łatwiej coś zaindukować komuś nowemu?

Gdybyśmy ograniczyli się do orgazmów wystarczył by wypad do burdelu smiley

Za drogo smiley

(łapiesz mnie za słówka Yoriku smiley )

Żeby nie wystraszyć na wstępie, zanim złapie się za coś konkretnego, od czegoś trzeba zacząć.

Każda z tych kultur padła.

Bo każda kultura kiedyś pada. Taka jest kolej rzeczy. Są realne czynniki, które mają na to wpływ.
A gdzie pokazanie zależności między czynnikiem akceptacji rozwiązłości a upadkiem kultury?
Gdzie przykład kultury bez akceptacji rozwiązłości, która nie padła?
Zresztą brak oficjalnej akceptacji niewiele w tym zakresie zmienia.

Yoriku nie żyjemy w Afryce.

No nie, dlatego to bardzo dobry przykład na to jak ogromny wpływ mają uwarunkowania kulturowe na przekonania i odczucia człowieka; Do tego stopnia, że to samo odczuwa się jako obrzydliwe lub fantastyczne, normalne lub nieakceptowane, wstydliwe lub nie, postrzegane, jako tragedia życiowa lub nie, obrazę godności lub zaszczyt i poważanie.. itdr30; i bardzo ciężko to zmienić.
Często wtłaczane od dziecka są niezgodne z naturą człowieka czy logiką, no i żyjemy w społeczeństwie hipokrytów.
Nie twierdzę, że nie jest to potrzebne, ale skrajności i bezkrytyczne łykanie wszystkiego jako prawdy objawionej przeważnie szkodzi.

O gender nie mam zdania, stanowczo za mało wiem, a istoty philianizmu to chyba nie jestem w stanie rozumieć. Najwyższą wartością jest przyjaźń, czy jak? coś jak u hipisów, ale tam była podobno miłość;..


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 03-04-2020 01:50
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
wolfie
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 325
Przyjaciel

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 4

Data rejestracji: 16.03.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 14:34
rekonstrukcja napisał/a:
Eh Wolfie, stanowczo przeceniasz zarówno wpływ, jak i środowisko smiley.


To się zaraz okaże smiley

rekonstrukcja napisał/a:Tak się składa, że rozumiem doskonale , iż ludzie mają różne potrzeby w życiu. Daleka jestem od szydzenia , czy wydziwiania na temat tych, którzy uznali, że nie chcą się zamykać w związkach, bo wolą otwarte układy.


Już tutaj zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony mówisz że jesteś tolerancyjna, a z drugiej strony odmawiasz im prawa do nazywania ich związków związkami, tylko układami. Co już w odbiorze brzmi jak to gorsze.

rekonstrukcja napisał/a:Natomiast nie rozumiem, dlaczego tak się upierają przy nazywaniu tych układów i konstelacji towarzyskich związkami.


A czym się różni ich układ, od Twojego układu?
Jakbyś na przykład chodziła w burce, to nie byłoby dla Ciebie niczym dziwnym że Twój mąż, ma inne żony. A więc jak mówiłem, uwarunkowanie kulturowe.

rekonstrukcja napisał/a:Wiesz, ja chleb kupuję tam , gdzie w danym momencie sprzedają taki, który mi pod różnymi względami odpowiada, a nie tam gdzie chodził mój pradziad , bądź uczęszcza moja przyjaciółka.


Jak sama widzisz, tak Ci się tylko wydaje smiley
Owszem masz wolną wolę, wybór itd, ale niestety Ciężko byłoby Ci teraz przestać mówić po polsku, być może przestać wierzyć w boga, czy mieć związek poligamiczny, bo tak zostałaś wychowana i taka jest powszechnie obowiązująca norma w środowisku w którym mieszkasz.

rekonstrukcja napisał/a:Zatem nie kieruję się miłością do ekspedientki tylko miłością do chleba.


A powiedz mi jakie możesz mieć pojęcie o chlebie, którego nawet nie spróbowałaś? ;P


W życiu trzeba być jak kaczka, nad wodą niby nic, a pod woda nóżki pracują.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 15:31
Z tego, co przeczytałam o philianizmie, to polega on na bliskich relacjach emocjonalnych z wieloma osobami... niekoniecznie relacjach seksualnych... choć ten aspekt też może wchodzić w grę i... teoretycznie wszyscy obecni w tym związku/układzie smiley ludzie wyrażają zgodę na taką emocjonalną (i czasami fizyczną) bliskość i nie okazują zazdrości...
Brzmi interesująco... jak egzotyczny gatunek chleba, którego jeszcze nie spróbowałam... smiley
Ale jak to działa w rzeczywistości - nie mam pojęcia...
Być może... jak w przypadku komunizmu... idea piękna, ale w praktyce kiepsko działa, bo... ludzie nie są idealni...?

Czy takie bliskie relacje między ludźmi należałoby nazwać przyjaźnią. czy miłością...? To chyba znowu kwestia definicji...
Gdzie leży granica między przyjaźnią a miłością...? W nasileniu emocji...?
Czy to po prostu różnica ilościowa...?
Czy może jest to zupełnie inne uczucie...?
Czy różnica leży w seksie...? Chyba nie...
Bo chyba (?) możliwa jest miłość bez seksu...
Może rzeczywiście bliską przyjaźń można nazwać miłością...?

Jeszcze inną kwestią jest trwałość takich emocji...
Czy jesteśmy w stanie zadeklarować, że kochać/przyjaźnić się będziemy zawsze... dopóki śmierć nas nie rozłączy...?


Świat nie jest czarno-biały...
... chociaż chwilami tak się nam wydaje.

Jest kolorowy!!! smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
rekonstrukcja
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 2312
Redaktor

Miejscowość: Twój Komputer
Pomógł: 5

Data rejestracji: 12.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 16:09
Już tutaj zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony mówisz że jesteś tolerancyjna, a z drugiej strony odmawiasz im prawa do nazywania ich związków związkami, tylko układami. Co już w odbiorze brzmi jak to gorsze.

Wolfi , nikomu nic odmawiam. W mojej opinii jest to układ, a nie związek. I nie dlatego, że to coś gorszego, czy lepszego , bo o jakości jednego czy drugiego przesądzają inne parametry . Ktoś otwiera spółką z o.o., kto inny spółkę sc i co ? Nazewnictwo decyduje o ich jakości ? Nie , prawda ? Natomiast przy wyborze każdej z tych opcji, trzeba się solidnie zastanowić nad tym, czym dysponujemy, co chcemy uzyskać, jakie są potencjalne możliwości oraz ograniczenia i w co się , kolokwialnie mówiąc, pakujemy. Mam nadzieję, że tym razem udało mi się jakoś wytłumaczyć na czym polega dla mnie różnica.


Post doklejony:
A powiedz mi jakie możesz mieć pojęcie o chlebie, którego nawet nie spróbowałaś? ;P


Po pierwsze , skąd wiesz czy nie ? smiley

Po drugie , trochę zabawne to , co napisałeś , bo idąc tą drogą myślową każdy z nas powinien się posprawdzać w relacjach homoseksualnych , biseksualnych, z osobami nieletnimi, z osobami starszymi o parę dekad, w trójkątach, kwadratach , z psami , z kotami, z owcami, końmi , etc , etc, żeby gdzieś tam na końcu życia wiedzieć jakie tak naprawdę ma potrzeby i czy czasem uwarunkowania środowiskowe i wszelkie inne , nie zdeterminowały i nie zamknęły drogi do szczęścia. .
Edytowane przez rekonstrukcja dnia 23-07-2014 16:26
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3829


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 18:29
Marta,
Jeszcze inną kwestią jest trwałość takich emocji...
Czy jesteśmy w stanie zadeklarować, że kochać/przyjaźnić się będziemy zawsze... dopóki śmierć nas nie rozłączy...?

To jest właśnie jeden z największych kitów, w który ludzie nie wiadomo czemu chcą bardzo wierzyć, choć prawdopodobieństwo bliskie zera.
W swej krótkowzroczności i braku refleksji zadeklarować oczywiście jesteśmy w stanie, zwłaszcza jak zauroczenie rozum odbierze smiley
Z bajek powinno wyrastać się zaraz po podstawówce, mniej rozczarowań by było smiley


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 18:36
Zgodzimy się chyba co do tego, że nie trzeba wejść w relację homoseksualną, związek z osobą starszą, czy młodszą o 20-30 lat... nie trzeba chodzić w burce... zawrzeć aranżowanego małżeństwa, czy żyć w poligamicznym lub poliamorycznym związku... żeby pozwolić innym ludziom takich wyborów dokonywać.

Bo jeśli ci ludzie są dorośli i dzieje się to zgodnie z ich wolą, nikt nie jest krzywdzony... to w moim przekonaniu mają po prostu prawo do szukania swojej własnej drogi do szczęścia... smiley

Wolfi,

Nie powiesz chyba, że Ty jesteś zupełnie wolny od wpływu kultury, w której się wychowałeś...? smiley

Post doklejony:
Yorik,

A mi się wydaje, że gdyby ludzie się nie ranili, nie krzywdzili, albo skutecznie rozwiązywali wszelkie konflikty... to naprawdę silne przyjacielskie emocje powinny przetrwać latami...
Nawet jeśli zmieniają swoją formę... ludzie okresowo oddalają się i zbliżają, to wspólne wspomnienia chyba mogą łączyć... podobne spojrzenie na świat, które potwierdziło się w latach przyjaźni, czy związku... nie powinno zniknąć...

Kilka dni temu rozmawiałam na Skypie z przyjaciółką, która wyemigrowała, a z którą łączą mnie wspólne przeżycia z czasów, kiedy miałyśmy po 13-18 lat.
Nie miałyśmy kontaktu przez ostatni rok, a w niedzielę rozmawiałyśmy przez 1,5 godziny smiley i chyba mogłabym z Nią z przyjemnością przegadać kilka dni, gdyby bilety za ocean były tańsze... smiley

Edytowane przez Marta74 dnia 23-07-2014 18:52
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3829


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 19:12
Tak, są tacy ludzie z którymi można spotkać się po 10 latach i ma się wrażenie, że nie widziało się ich miesiąc. To kwestia podpasowania sobie, podobnych doświadczeń, wychowania, wiedzy, podejścia do życia.. itd..;


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia

Edytowane przez Yorik dnia 23-07-2014 19:13
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 7 z 11 << < 4 5 6 7 8 9 10 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info