Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Mam ochotę zdradzić / Zdradzam / Zdradziłem(am)
Strona 6 z 11 << < 3 4 5 6 7 8 9 > >>
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-07-2014 19:40
A może przyda się Wam, Panie i Panowie, kilka linków i cytatów do przedyskutowania...? smiley

Philianizm ( philianism ) r11; (od gr. philia) określenie odnoszące się do praktyki (lub chęci praktykowania) jednoczesnego pozostawania przez osobę (philianistkę, philianistę) w więcej niż jednej relacji miłości przyjacielskiej lub innych relacjach miłosnych, których elementem wspólnym jest występowanie między osobami je tworzącymi przyjaźni.

Philianizm zawiera w sobie wiele zjawisk charakterystycznych dla poliamorii, przy czym cechą wspólną poszczególnych relacji miłosnych w ramach philianizmu jest przyjaźń. W sferze seksualnej poszczególne relacje wykazują najczęściej cechy związku otwartego, choć mogą być to też relacje opisywane przez miłość platoniczną r11; zatem wolne od sfery erotyki. W swoich związkach philianistki/philianiści kładą nacisk na: etykę wynikającą z przyjaźni, na trwałość relacji - aktywność w pokonywaniu problemów relacyjnych w tym komunikacyjnych (dążenie do tego by były to relacje satysfakcjonujące) przy jednoczesnym zachowaniu, poszanowaniu autonomii poszczególnych osób (w tym singli, singielek) tworzących taką strukturę (sieć relacji r11; sieć przyjaciół) i w odróżnieniu od niektórych rodzajów związków poliamorycznych istnieje tu pełna swoboda wchodzenia w nowe relacje r11; nie wymaga to (odrębnego) przyzwolenia pozostałych osób w takiej strukturze już będących (wynika to z ogólnych zasad przyjaźni). Jednak przy zachowaniu jawności r11; co w związkach konsensualnie niemonogamicznych (w tym poliamorycznych) r11; jest wartością fundamentalną, zawiera się w tym również sytuacja, kiedy któraś z osób wyrazi wolę (świadomie, wprost i dobrowolnie), by nie informować jej o tego typu faktach, mając jednocześnie świadomość co do poliamorycznej natury partnera/partnerki i możliwości jej realizacji (np. związki "mono-poli"smiley.

www.philianizm.pl



Świat nie jest czarno-biały...
... chociaż chwilami tak się nam wydaje.

Jest kolorowy!!! smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 20-09-2018 15:04
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
wolfie
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 325
Przyjaciel

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 4

Data rejestracji: 16.03.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-07-2014 19:43
Nie będę się powtarzał, bo Yorik dość trafnie to wszystko ujął. Odniosę się tylko do czego innego.

betrayed40 napisał/a:
Wychowywanie niepełnosprawnych dzieci też w nich nie leży. Podobnie opieka nad starcami jednak opiekujemy się jednymi i drugimi.


No cóż, opiekujemy się nimi, tak jak i ratujemy wcześniaki, leczymy coraz więcej chorób. Bo tak jesteśmy uwarunkowani kulturowo, tak samo jest z monogamią, to uwarunkowanie kulturowe. Ratowanie wcześniaków i bardzo chorych, szczególnie na choroby przekazywane genetycznie, a do tego pozwolenie na rozmnażanie tym uratowanym, to niestety z punktu widzenia gatunku działanie na własną szkodę. Nikt tego głośno nie powie, bo zaraz reszta go zadziobie, ale takie są fakty. Natura jest tak urządzona, że przetrwają najsilniejsze jednostki.

betrayed40 napisał/a:Podobnie jak nie akceptuję gendera.


Możesz go sobie akceptować lub nie, najwidoczniej nie wiesz co to jest. smiley Prawda jest taka, że jesteś tym strasznym genderem przesiąknięty do szpiku kości, wpajali Ci go Twoi rodzice, a Ty wpajasz go swoim dzieciom smiley


W życiu trzeba być jak kaczka, nad wodą niby nic, a pod woda nóżki pracują.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-07-2014 19:46
Wywiad z Elżbietą Dzikowską - podróżniczką, pisarką, fotografką, autorką wielu filmów, programów telewizyjnych i radiowych.

Miałam dwóch bardzo dobrych mężów. Nasze układy były partnerskie. Szanowaliśmy się, mieliśmy do siebie zaufanie i pozwalaliśmy sobie na realizowanie marzeń, razem i osobno.

Pierwszym był dziennikarz Andrzej Dzikowski. Drugim - podróżnik, filmowiec i pisarz Tony Halik. Z Dzikowskim spędziłam 17 lat. Opuściłam go dla Tony'ego.


"Ty miałaś wtedy męża, Tony - pochodzącą z Francji żonę Pierrette i syna Ozanę. Jak rozwiązaliście ten problem?

Uczciwie powiedziałam o tym mężowi. A potem napisałam list do Tony'ego, że może przyjeżdżać z Meksyku do mnie, do Warszawy. I przyjechał! Dzikowski urządził kolację, żeby poznać swego następcę. Był wyśmienitym kucharzem, a tego wieczoru postarał się szczególnie. Były polskie dania: czerwony barszcz, który Tony bardzo lubił, pierogi z mięsem, kapustą i grzybami, sernik, wino. Obaj panowie byli nieco spięci, ale zachowywali się wobec siebie elegancko. Mnie było najtrudniej. Wkrótce Dzikowski ożenił się z inną kobietą. Pierrette została w Meksyku, Tony do końca życia ją wspomagał. Ozana do nas przyjeżdżał, najpierw sam, potem z rodziną. Do dziś mamy dobry kontakt."


"Często powtarzasz, że świat jest spójny, a pewne motywy i zjawiska powtarzają się pod różnymi szerokościami geograficznymi.

Im więcej podróżuję, tym bardziej jestem o tym przekonana. Zgodnie z teorią konwergencji podobne warunki dają podobne rezultaty - pokrewne ornamenty ujrzymy w Chinach, Ekwadorze, Peru, Meksyku A ludzie są tacy sami pod każdą szerokością geograficzną, przyświecają im podobne moralne zasady.

Choć zdarzają się wyjątki, jak choćby chińskie plemię Mosuo. Małżeństwa są tam na przychodne - dopóki kobieta kocha, mężczyzna ma prawo spędzać z nią noce. Rano musi ją opuścić. Dzieci mieszkają z matką i babcią, tatę nazywają wujkiem. U Mosuo to kobiety rządzą, są też bardzo pracowite. A faceci eleganccy, ale leniwi - grają w madżonga i piją alkoholowe eliksiry. Co najwyżej są cieślami."


http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,16331972,Elzbieta_Dzikowska__Tony_Halik_spelnial_moje_podroznicze.html



Post doklejony:
I jeszcze kilka cytatów z artykułów o najróżniejszych wzorcach kulturowych...

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,16179555,Sto_lat_po_odkryciu_Bronislawa_Malinowskiego__Seks.html

W znanej adeptom nauk społecznych na całym świecie Omarakanie, wsi, w której dziś mieszka 200 osób, a którą rozsławił Bronisław Malinowski - co do tego mieszkańcy nie mieli wątpliwości. Dał początek famie Kiriwiny jako Wyspy Miłości słynącej ze swobody seksualnej. I z braku ciągu przyczynowo-skutkowego seks - ciąża - dziecko.


We wsi na plaży dorastał, uczył się ogrodnictwa, rybołówstwa i magii miłości. Na potwierdzenie skuteczności miał liczby - 20 dziewczyn zanim po raz pierwszy się ożenił, co było dla niego powodem do dumy.

Tylko że takim wynikiem jego ojciec czy dziadek byliby pewnie zawstydzeni. Tyle to w jedną dożynkową noc można zaliczyć, w jedno święto milamala, a nie przez wszystkie nastoletnie lata - parsknęliby. Milamala to tradycyjny okres rozpasania, swobody seksualnej i obżarstwa. Małżonkowie dawali sobie dyspensę od wierności (bo w małżeństwie swoboda nawet na Trobriandach ogranicza się do współmałżonka), chłopcy legalnie gwałcili dziewczęta, dziewczęta gwałciły chłopców.


Mosco żenił się nie raz, ale dwa razy. Pierwszą żonę zostawił, kiedy ich córka miała ze trzy miesiące, bo żonę interesowało tylko "proszenie o betel", co na Trobriandach jest równoznaczne z proponowaniem seksu. Z drugą żoną był jeszcze krócej - coś między nimi nie grało. Pech chciał, że w końcu pokochał córkę naczelnego wodza. Pech, że mężatkę. Pech, że Barbara jest siostrą jego brata. Inaczej: brat Mosco jest również bratem Barbary. To już największy z pechów. W czasach Malinowskiego honorowym wyjściem z tej sytuacji byłoby samobójstwo obojga - Barbary i Mosco.


Zaślubiny zostały oficjalnie zatwierdzone. Barbara i Mosco wreszcie mogli zjeść wspólny posiłek. Kochankowie nie mogą razem jeść - to tak nieprzyzwoite jak w Polsce namiętne całowanie się w zatłoczonym tramwaju. Małżonkowie mogą razem jeść, ale nie mogą: trzymać się publicznie za ręce, dawać sobie buziaków, w ogóle publicznie się dotykać. Malinowski wspominał, że czułość publicznie mogli sobie okazywać, jedynie iskając wszy, ale nie widziałam, żeby ten zwyczaj przetrwał do naszych czasów.


Link do tekstu o poliandrii w Nepalu... choć akurat ten tekst mnie nie powalił...

http://www.kobieta.pl/styl-zycia/podroze/zobacz/artykul/nepal-gdy-kobieta-ma-wielu-mezow/

I na koniec... ta niepokojąca Skandynawia... smiley
smiley

Tym niemniej różne formy małżeńskie stają się coraz częściej przedmiotem debat r11; przykładowo szwedzki parlament dyskutował projekt dopuszczenia między innymi poliandrii


http://pl.wikipedia.org/wiki/Poliandria


Edytowane przez Marta74 dnia 22-07-2014 19:59
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
B40
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 1375


Miejscowość: 3City
Pomógł: 8

Data rejestracji: 30.07.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-07-2014 20:34
Dlaczego tezy Ramireza mi są bliższe zacytuję może na początek:

Związek otwarty, to kompromis osoby dominującej w takim związku, z podporządkowanym partnerem.


Wystarczy wrzucić w googla i jest tego cała masa - chodzi o podstawy "związków otwartych" dziwnym trafem prawie każdy psycholog podaje podobne powody.

Kolejne co mnie przekonuje:

To jest efekt zbliżony do emocjonalnego kalectwa. To jest tylko wymiana płynów chemii ciała i wzajemny onanizm. Umawiamy się na seks, kiedy mamy na to ochotę.


Spłycasz trochę Yorik:
Kochasz kobietę za to, że dostarcza Ci orgazmów czy za jej wnętrze ? smiley
Jeśli za wnętrze, to spokojnie możesz mieć orgazmy bez miłości smiley

Wrzuć w net gdziekolwiek chcesz związki otwarte. Związki otwarte to akceptowalne trój i wielkokąty.

Widzisz Yorik dla mnie intymność to całokształt nie tylko seks nie osiąganie orgazmów ale wszystko spojrzenia gesty sposób rozmowy coś co zastrzegasz dla jednej osoby.

Gdybyśmy ograniczyli się do orgazmów wystarczył by wypad do burdelu smiley
A od kiedy umieralność spadła ? To co dla nas jest prehistorią, dla rozwoju filogenetycznego nic nie znaczy. biologia jest ta sama.


Tu może mało konkretnie się wyraziłem utrzymuje się na tym samym poziomie. Ogólnie.
Aktualnie umieralność dzieci i kobiet w połogu jest o 30% niższa niż w XVII w jak było jeszcze dawniej się domyśl (łapiesz mnie za słówka Yoriku smiley )
Tym jedynie było podyktowane "rozsiewanie nasienia".
Teraz zwykłe zblazowanie tłumaczymy uwarunkowaniem genetycznym.

Chyba to wszystko jest. To tylko użyczanie za zgodą i dla przyjemności partnera. Jeśli ktoś widzi w drugiej osobie tylko fizyczność nie stawia na więź emocjonalną, ma silne poczucie uprzedmiotowienia partnera jako swojej własności, ma niskie poczucie swojej wartości, jest niepewny tej drugiej osoby, to będzie zazdrosny jak cholera smiley


Powiedz to catsnow. Zgodę można wymóc przyjemność udawać. Nie przemawia to do mnie.

Nie widzę zależności.
W każdej dotychczasowej cywilizacji była rozwiązłość i na razie jeszcze długo będzie, ponieważ gwarantuje to przetrwanie i dominację naszego gatunku, niezależnie od tego co tam sobie ludziska wymyślą.


Już pokazuję. Egipt, Grecja, Rzym ostatni znany przypadek dynastia Merowingów. Byli takimi debilami w wyniku związków w bliskiej rodzinie że odebrano im władzę. Każda z tych kultur padła. Państwo Franków było w tym czasie najpotężniejszym w Europie.
Więc nie wmówicie mi że zwykłe dewiację są czymś normalnym bo nie są. Są efektem znudzenia. Jeżeli nie mają wpływu na uczestników otwartych związków skąd wzrost rozwodów w Skandynawii.
Może nagle zaczęli rozumieć że mają prawo do orgazmu? Nie po prostu wchodząc w taki układ trzeba mieć świadomość. Że dotychczasowy partner może nie spełnić oczekiwań. Może nie być tak wyjątkowy jak członek wielokąta.

Nie przemawiają do mnie wasze argumenty. Sorry.

Nie pamiętam nazwy. Jest w Afryce takie plemie, które spotyka się razem raz w roku. Każdy ma dyspensę. Parki znikają na całe dnie. To wielki zaszczyt jak się komuś spodobasz lub Twoja żona; W ten sposón nie ma tam prawie par bezpłodnych, choć najczęściej wybierani są Ci bardziej dorodni.


Yoriku nie żyjemy w Afryce.

Wolfie:

Prawda jest taka, że jesteś tym strasznym genderem przesiąknięty do szpiku kości, wpajali Ci go Twoi rodzice, a Ty wpajasz go swoim dzieciom smiley


I tu się mylisz nie narzucam nikomu swoich rozwiązań. Swojego stosunku do życia rodziny i świata. Po prostu pozwalam wybrać. Ale ma to być wybór świadomy z wszystkimi za i przeciw.

Podsumowując zgodzę się z Rekonstrukcją;

Ale ja nadal nie rozumiem : dlaczego to się nazywa związek otwarty ? Układ tak, ale związek ? Wyprostować nazewnictwo , to i dylematy nie będą miały racji bytu.


Nic dodać nic ująć układ nie związek. Kolejna magia słów bo brzmi lepiej.


Nie ten jest odważny, kto nie czuje strachu, ale ten, kto potrafi go pokonać
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
wolfie
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 325
Przyjaciel

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 4

Data rejestracji: 16.03.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 09:06
betrayed40 napisał/a:
I tu się mylisz nie narzucam nikomu swoich rozwiązań. Swojego stosunku do życia rodziny i świata. Po prostu pozwalam wybrać. Ale ma to być wybór świadomy z wszystkimi za i przeciw.



Na pewno znasz definicję tego słowa?
Bo z tego co piszesz, to widzę że wiesz że dzwonią, ale w którym kościele to już nie bardzo. Nikt nikomu niczego nie narzuca, to kler i prawicowe środowiska zrobiły z tego demona. Naprawdę polecam zapoznać się z tym, czym naprawdę jest gender.

betrayed40 napisał/a:Podsumowując zgodzę się z Rekonstrukcją;

Ale ja nadal nie rozumiem : dlaczego to się nazywa związek otwarty ? Układ tak, ale związek ? Wyprostować nazewnictwo , to i dylematy nie będą miały racji bytu.


Nic dodać nic ująć układ nie związek. Kolejna magia słów bo brzmi lepiej.


Podsumowując oboje nie macie racji smiley Cały czas patrzycie przez pryzmat własnych wpojonych wartości i nawet nie próbujecie wyjść poza te narzucone Wam przez środowisko ramy.


W życiu trzeba być jak kaczka, nad wodą niby nic, a pod woda nóżki pracują.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
rekonstrukcja
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 2312
Redaktor

Miejscowość: Twój Komputer
Pomógł: 5

Data rejestracji: 12.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 13:04
Cały czas patrzycie przez pryzmat własnych wpojonych wartości i nawet nie próbujecie wyjść poza te narzucone Wam przez środowisko ramy.


Eh Wolfie, stanowczo przeceniasz zarówno wpływ, jak i środowisko smiley. Tak się składa, że rozumiem doskonale , iż ludzie mają różne potrzeby w życiu. Daleka jestem od szydzenia , czy wydziwiania na temat tych, którzy uznali, że nie chcą się zamykać w związkach, bo wolą otwarte układy. Ani mnie to grzeje , ani ziębi. Natomiast nie rozumiem, dlaczego tak się upierają przy nazywaniu tych układów i konstelacji towarzyskich związkami. Wiesz, ja chleb kupuję tam , gdzie w danym momencie sprzedają taki, który mi pod różnymi względami odpowiada, a nie tam gdzie chodził mój pradziad , bądź uczęszcza moja przyjaciółka. Czyli robię to , w/g własnego smaku , potrzeb i przekonań , a nie w/g tego , co ktoś kiedyś czy obecnie zapodaje. I choćby ekspedientka sklepu z chlebem, który mam pod nosem była najsympatyczniejszą wieloletnią przyjaciółką rodziny, to jeśli mój nos mi wskazuje inny kierunek, pójdę tam, gdzie on mnie poprowadzi. Zatem nie kieruję się miłością do ekspedientki tylko miłością do chleba.
Edytowane przez Yorik dnia 23-07-2014 13:33
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Związki otwarte i zbyt otwarte.
Marta74
Użytkownik Postów: 192
Uzależniony

Pomógł: 1

Data rejestracji: 02.09.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 23-07-2014 13:40
Rekonstrukcja, Betrayed40, Wolfie... smiley

A czy to jest istotne, czy nazwiemy taką bardziej otwartą relację związkiem, czy układem...? To przecież tylko słowa... smiley
Ważne, czy ludziom jest dobrze... smiley czy się w tym odnajdują i nikt nikogo do niczego nie zmusza...
Nie znam osobiście osób, które by się przyznawały głośno do życia w związku otwartym, ale jeśli ktoś dokonał takiego wyboru... i jest szczęśliwy... to chyba dobrze...? smiley
Mi to w każdym razie nie przeszkadza. smiley
Jest niestety tak wiele monogamicznych związków, w których ludzie są nieszczęśliwi... smiley
Prawdopodobnie monogamia nie jest ani warunkiem wystarczającym, ani koniecznym do osiągnięcia poczucia szczęścia...?? smiley
Warunkiem koniecznym jest życie w zgodzie ze sobą... z wpojonym i... następnie zmodyfikowanym przez życiowe doświadczenia systemem wartości...
Tak mi się wydaje... smiley


Świat nie jest czarno-biały...
... chociaż chwilami tak się nam wydaje.

Jest kolorowy!!! smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 6 z 11 << < 3 4 5 6 7 8 9 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info