Reklamy...
Wykaz postów uzytkownika - Ramirez - które otrzymały punkt za pomoc
Autor: RE: "Mały, biały domek..." ;-)
Ramirez
Użytkownik

Postów: 248
Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2
zarejestrowany 17.08.13
Dodane dnia 31.07.14 - 21:55
[quote][b]Brzezina napisał/a:[/b] o jaaaaaaaaa, ale jazda, chciałabym zobaczyć ten dom ! Kosmos normalnie, uwielbiam takie "nowinki" architektoniczne". smiley Ciekawe, jak im się teraz tam mieszka ? [/quote] Narysował dom dla siebie, kolega architekt zapewnił formalizm i plany - mieszka się fajnie, bo w mieście masz coś innego niż wszyscy - z zewnątrz wygląda niepozornie, wręcz się maskuje, a jest duże i przestronne: http://tinyurl.com/mwebg65 Muszla ma z jednej strony rozsuwaną szklaną ścianę do ogrodu na mały taras - co nie przecieka, bo jest w poziomie gruntu i kosztuje tyle co kostka - marzenie pań o tarasie, z reguły kończy się walką z przeciekami, tam jak widać po lewej prawie mikro las- zdarzały się odwiedziny jeży wędrowniczków. :-) Oczywiście, w muszli masz wydzieloną dużą łazienkę i WC, a z racji konstrukcji dachu, są schody prowadzące na wewnętrzny taras nad salonem, oraz do małego saloniku pod dachem w jednej wydzielonej mniejszej części nad sypialnią. Kuchnia z meblami na wewnętrznej ścianie stawianej po promieniu, otwarta na ogromny salon, więc jak jest impreza, to nie trzeba biegać za daleko. by coś z kuchni przynieść czy zanieść - nie ma ryzyka pod wieczór, że ktoś w drzwi kuchenne nie trafi z michą, bo zwyczajnie tam ich nie ma ;-) W centrum stroi duża artystyczna metalowa koza z chyba 3-4m rurą idącą do dachu - bo tam nie ma strychu, która niczym kominek, bez specjalnych zabiegów z rozprowadzeniem ciepła i rurami - potrafi zimą całość ładnie ogrzać, choć jest dodatkowe normalne ogrzewanie. Z racji tego, że ta koza-kominek stoi na środku, a rura kominowa metalowa jest długa, więc ładnie promieniuje na całość - więc emisja ciepła jest na cały dom, skoro nie ma zamykanych pokoików, prócz wydzielonej i zamykanej sypialni. Tam wchodzisz - i masz przestrzeń w każdym kierunku, oraz wysokości. Z zewnątrz - idziesz po kole jak wokół baszty. Ogród - doskonale wszystko maskuje, zapewniając swoistą intymność przed oczami z zewnątrz - bo przecież z zewnątrz wygląda niepozornie. Jest to absolutnie funkcjonalnie genialne - poza jedną wadą, gdy masz zintegrowanie kuchni z salonem - kuchnia nie może być miejscem zbyt intensywnego gotowania zapachowego, mnie zabija np. zapach flaczków i bym oszalał, gdybym nie mógł przed tą akurat zupą się schować. Koszty budowy - jak są zredukowane ściany wewnętrzne do minimum, nie ma przeciekającego tarasu, schodów, dla uzyskania stanu surowego - na pewno mniejsze jak tradycyjnego domku - np. ilość drzwi to wejściowe, sypialnia, WC i łazienka. Jeden przeogromny salon może pełnić funkcjonalną rolę salonu, pokoju telewizyjnego i audio, komputerowego, oraz biblioteczki - plus ma zapas przestrzeni na wszelkie potrzeby. Natomiast tu nasza droga Rekonstrukcja musi wiedzieć, że jak już stanie stan surowy - to dopiero mniej jak połowa radości - bowiem tzw. wykończeniówka - to są często i dopiero ogromne pieniądze. Ja np. długo nie miałem schodków na strych, a miały nie szpecić korytarza. Przychodzili fachowcy - i śpiewali kwoty ca 10k za durne drewniane schodki. Poczekałem, znalazłem na Allegro stolarza - zrobił za 3k, przywiózł z Polski, zmontował - więc rada dla koleżanki - nic na wczoraj, a trafiają się okazje. I to są takie drobiazgi - co w wycenie mogą rzutować na plus minus nawet 50% kosztorysu. Dom parterowy będzie na pewno tańszy w budowie i wykończeniu, niż piętrowy zamek. Te prace wykończeniowe budynku, one mają spory wpływ na kosztorys. Więc... przy wyborze projektu, trzeba brać siły na zamiary, bo potem dom można mieć ogromny - postawienie dużego czy małego domu w stanie surowym to idzie kosztowo wytrzymać, cegła nie majątek, ale by go potem wykończyć potrzeba często drugie tyle. Droga Rekonstrukcjo - jakie miasto czy rejon wchodzi w grę? Może jednak kupić dom będzie łatwiej, niż go budować? Kwestia polowania, gdy czas nie goni.
Wyślij Prywatną Wiadomość

Autor: RE: Czy zdadę bez seksu uznacie za... zdradę?
Ramirez
Użytkownik

Postów: 248
Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2
zarejestrowany 17.08.13
Dodane dnia 07.07.16 - 10:35
Niezaradna, sprawa relacji w związku jest wyznacznikiem dwóch czynników. Pierwszy to taki, że [b]partner powinien mieć to właściwe poczucie własnej wartości[/b], dzięki któremu nie czuje potrzeby NIEUSTANNEGO "przeglądania się w lustrach" i w ten sposób upewnienia o swojej "jakości". To trochę jak z pięknymi dziewczynami - one non stop zaczepiane i podrywane przez mężczyzn, traktują wszelkie proste adoracje jako tzw. "szum informacyjny". smiley Gorzej, gdy na każdą adorację reagują emocjonalnie, przyznaniem swojej uwagi. Wtedy, adorator ma swoją szansę, by uczynić kolejny krok i wejść początkowo w tzw. przyjacielską strefę friend-zone, a potem może i dalej. Drugim czynnikiem jest stan "wystarczająco dobry, wystarczająco dobra". Zawsze na świecie jest nie tylko coś, ale i ktoś - kto bez problemu nas "przerasta" w wielu aspektach, ale gdy potrafimy sami sobie powiedzieć: "jest wystarczająco dobry/a", to potencjalna zmiana nie wchodzi w grę. Powiedzmy, że jesteśmy teraz w związku, jesteśmy więc przekonani o tym, że jesteśmy "wystarczająco dobrzy". Gdy widzimy, że nasz partner szuka nieustannie "luster" i nie rezygnuje z nawiązywania innych relacji, to świadczy tylko o tym, że jego poczucie własnej wartości jest słabe, albo trafiamy na osobowość zaburzoną, czasem psychopatyczną, gdzie narcyzm i potrzeby nieustannego potwierdzania własnej "jakości" biorą górę nad wszelką przyzwoitością. To niskie poczucie własnej wartości, plus nieustanne pragnienie doświadczania potwierdzania czyjegoś zachwytu, są też przyczynkiem do ogromnej często zazdrości. Ta niepewność związana ze świadomością własnej małości, tej fałszywej często maski kogoś innego niż w rzeczywistości - zostaje wzmocniona, buduje poczucie tak wielkiego zagrożenia, że zazdrośnik wpada w szał wynikający z poczucia zagrożenia i perspektywy porzucenia i klęski. W dodatku, oni zwyczajnie znają własne pragnienia, a te mówią im: "zawsze chcę iść do łóżka", więc Ty się tylko uśmiechniesz, odpowiesz na list, porozmawiasz - a dla nich urasta to już do znamion zdrady... [b]jaką to oni zawsze chcą popełnić[/b] swoimi myślami. Mierzą wszystko zawsze swoją paskudną miarką, a partner doświadcza przy tym eskalacji niczym niestłumionej zazdrości, tak jakby już się tej zdrady dopuścił. [quote]Przyjmując jednak, że to pozbawione seksu relacje, które robią mu dobrze - czy dla Was klasyfikują się na zdradę? [/quote] Gdzieś jest dość płynna granica, po przekroczeniu której mogą stać się przyczynkiem do zdrady. Zawsze na początku jest ciekawość, zabawa, flirt - a to może przerodzić się w relację i zaangażowanie, a po chwili w seks. Będąc w związku, sama musisz jasno wyznaczyć nieprzekraczalne granice, dzięki którym partner zachowuje Twój szacunek - i on musi być tego świadomy, że gdy przekroczy je, to utraci ten szacunek, zada ból - a więc nie zasługuje na bycie w związku. To on wybiera, czy chce Cię ranić, czy nie. Jest tylko jeden problem, gdy wiążesz się z psychofagiem - to co jego rani, nigdy normalnego człowieka by nie dotknęło i nigdy nie zabolało.
Wyślij Prywatną Wiadomość

Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info