Reklamy...
Wykaz postów uzytkownika - lagos - które otrzymały punkt za pomoc
Autor: RE: Pozytywne aspekty zdrady...
lagos
Użytkownik

Postów: 119
Pomógł: 4
zarejestrowany 01.08.13
Dodane dnia 28.09.13 - 14:17
Mój znajomy w wyniku wypadku został inwalidą. Kiedyś powiedział mi, że gdyby się to nie wydarzyło pewnie skończył w więzieniu (taki był z niego niegrzeczny chłopak), a tak jego życie odmienilo się o 180 stopni i jest naprawdę szczęśliwy. Mógłby tkwić w rozpaczy, jak było na początku, ale on.poszedł krok dalej odnalazł szczęście w nowej sytacji, ba nawet znalazł pozytywną stronę tego co się stało. Czy to znaczy, że ktoś ma prowokować wypadek, aby odmienić swój los? Jasne że nie, ale chodzi o to by szukać szczęścia tu gdzie jesteśmy, a nie tam gdzie byliśmy, lub tam gdzie moglibyśmy być. Rekonstrukcjo, zdrada, a raczej ogol okoklicznosci z nia zwiazanych, moze przyniesc korzysci, kwestia tylko jak na spojrzymy. Naleze od osob, ktore gdyby wrozka zapytala czy chcialbym to wszystko cofnac, miala by problem i mysle, ze powiedzialbym nie, mimo ze wrocilem do zony ktora mnie zdradzila i powinienem cierpiec i chciec powrotu tego co bylo. Ale ja sie pozytywnie zmienilem i zmienila sie moja zona, i nasze relacje i zal by mi tego bylo. I nie jestem swietoszkiem, po wielu latach w zwiazku kusilo mnie by poczuc inna kobiete i pewnie bym tego nie zrobil, bo nie chcialem ranic swojej zony, ale pewnosci nie mam. A tak okolicznosci sprawily, ze dostalem to czego nie oczekiwalem, ze jescze dostane i sczerze, wiecej mi juz nie trzeba. I chociazby w tym wzgledzie mam juz spokoj. Moja zona nawet zartuje ze powinienem byc jej wdzieczny, za ta mozliwosc. No dobra tylko mnie nie zlinczujciesmiley
Wyślij Prywatną Wiadomość

Autor: RE: Pozytywne aspekty zdrady...
lagos
Użytkownik

Postów: 119
Pomógł: 4
zarejestrowany 01.08.13
Dodane dnia 28.09.13 - 16:50
Ujmę to tak, odnalazłem się w sytuacji. Jakoś nie pasowała mi rola ofiary, ale swoje odcierpialem. A potem to już było " kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Jakoś tak potrafię na to wszystko spojrzeć z dystansem, może właśnie dlatego, że całą ta sytuacja nie kojarzy mi się tylko z bólem i cierpieniem.
Wyślij Prywatną Wiadomość

Autor: RE: Zdrada za zdradę ?
lagos
Użytkownik

Postów: 119
Pomógł: 4
zarejestrowany 01.08.13
Dodane dnia 18.02.14 - 17:56
Wamor Jest mi latwiej. Mialem podobne dylematy do Twoich, z tym ze ja nie szukalem wytrycha, po prostu chcialem uciec. I tak uciekalem przez rok, a teraz od ponad 1.5 roku razem i jest naprawde ok. Zreszta tu jest moj wpis http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=3134&rowstart=0 Nie znajdziesz prostej recepty, mozesz zyskac duzo, a stracic jeszcze wiecej. Sam akt seksualny nic Ci nie da, obwinisz ja jeszcze bardziej, ze Cie do tego doprowadzila. Musialbys poczuc to co ona, cos co spowoduje ze zwatpisz w sens waszego malzenstwa, a potem cos co jednak sprawi , ze na nowo go odnajdziesz. I kiedy znajdziesz usprawiedliwienie dla swojego postepowania, zobaczysz jak latwo ona znajdowala. Wtedy patrzac jej w oczy, a nie z gory, z radoscia, a nie z pogarda podasz jej reke i zaczniecie cos nowego...o ile ona jeszcze bedzie chciala, bo pamietaj ze to jednak stapanie po cienkim lodzie. I nie bedzie to wielka milosc, nie bedzie w tym nic idealistycznego, ale uwierz mi, ze moze byc to bardzo ciekawe, poznac na nowo osobe, ktora wydawala Ci sie taka znana, a okazala sie taka obca.Ale moze to byc tez gwozdz do trumny waszego zwiazku i jesli nie bierzesz tego pod uwage to lepiej daj sobie spokoj. I pamietaj, ze skrzywdzic kogos(szczegolnie kobite) jest bardzo latwo, nawet nie majac takiego zamiaru, bo to co jest jasne dla Ciebie, wcale nie musi byc jasne dla drugiej osoby, a i sam mozesz sie nizle zamotac i nie wiedziec do konca czego chcesz. Powodzenia.
Wyślij Prywatną Wiadomość

Autor: RE: Jest w ogóle na tym forum ktoś, kto wybaczył i żyje z tym dalej, dobrze?
lagos
Użytkownik

Postów: 119
Pomógł: 4
zarejestrowany 01.08.13
Dodane dnia 19.05.16 - 07:08
To jest możliwe i głównie zależy to od Ciebie. Jestem 5 lat po zdradzie żony i nie jest to dla mnie praktycznie już żadnym ciężarem. To nie znaczy, że nie ma to wpływu na nasze relacje. Oczywiście ma i to duże. Z jednej strony nasz związek stał się o wiele lepszy bardziej świadomy, z drugiej strony nie ma tego naiwnego zachlysniecia się druga osobą, idealizowania jej i przeświadczenia o wyjątkowości relacji... a wielu właśnie za tym tęskni. Dla jednych jest to koszt nie do przyjęcia, dlatego odchodzą i szukają tego gdzie indziej, inni zostają ale nie potrafią tego zaakceptować...dla mnie to była ewolucja związku, może nie naturalna, bo wywołana tamtym wydarzeniami, ale jak najbardziej pożądana. Ja w pełni zaakceptowalem to co się stało, przetrawilem to, zrozumiałem. Może było mi łatwiej, bo sam pozwoliłem sobie na przeżywanie takich emocji, choć wiem ze z reguły wszyscy przed tym przestrzegają. Akurat mi to pomogło na wielu płaszczyznach, choć przyznaję to było egoistyczne z mojej strony. Nie każdy jednak musi włożyć palec jak niewierny Tomasz. Nie pociesze Cię, przy sprzyjających warunkach pewnie to potrwa parę lat, przy gorszych możesz nie pogodzić się z tym nigdy. Tak na prawdę zależy to tylko od Ciebie. Przede wszystkim musisz być szczery sam ze sobą, nie unikaj prawdy, nie usprawiedliwiaj, nie zakładaj optymistycznych wersji, zmierz się z tą najbrutalniejszą rzeczywistością, a kiedy ja zaakceptujesz, to wśród wszechogarniajacych brunatnych barw zaczniesz dostrzegać te jaśniejsze punkciki, które zaczną Ci wskazywać drogę. Z czasem będzie ich coraz więcej, aż któregoś dnia stwierdzisz, że jest całkiem jasno smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość

Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info